Tatry-Korona Tatr

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Po kraju wędrowanie

Post autor: JOZEF1949 » śr lut 02, 2011 5:10 am

Po kraju wędrowanie

Wędrownym szlakiem Kraj przemierzam,
Przemierzam Kraj szeroki.
Zapiszę w sercu jego piękno,
Wpatrując się w widoki.

Odbite stopy czas zaciera,
Choć byłem razy kilka.
Piękne obrazy mi otwiera,
W czasie przeżyta chwilka.

Tuż za zakrętem jest to samo,
To samo za tą bramą,
Choć nieznajome ,takie swojskie,
Jak dom nasz ,z moją mamą.

Horyzont burzą poorany,
Na łąkach kwiaty lata.
Brudy podróży,deszcz kochany,
Wraz z wiatrem kurz zamiata.

Wiejskie obejścia i zagrody,
I czarno-biała krowa.
Bogactwo,piękno jej przyrody,
Znów wzrusza mnie od nowa.

Wiejskie kapliczki i kościółki,
I wieczne miasto ciszy.
Modlitwa dzwonów Anioł Pański,
Od pól szeptany słyszysz.

Mijani ludzie,gest pozdrowień,
I wciąż ,wciąż nowe twarze.
W polu mogiły znaczne krzyżem,
Ofiarne Jej Ołtarze.

Za każdym razem coś nowego,
I coś swojskiego widzę,
Pozostaw takim mój kolego,
Takiego się nie wstydzę.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Rozśpiwany Jasiek

Post autor: JOZEF1949 » śr lut 02, 2011 5:17 am

Tatry-Rozśpiewany Jasiek

On tęsknym głosem wyśpiewywał w hale,
Pieśni uczone przez rodziców stare,
I dżwięcznym głosem jak dzwonków zbyrkania,
Niósł śpiewy wiater bez muzykowania.

Gdy chciał z orkiestrą śpiewać swe chorały,
Czekał by Tater Organy mu grały,
Potok zaś z lasem podkłady dawała,
Świstaniem ostrym z wierchów nań spadała.

Kochał swe pieśnie i często tu chadzał,
A echo chórem te pieśnie nagradzał,
I zdrowym głosem niósł tam pośród szczytów,
W póżne wieczory rozbudzonych świtów.

One mu w pieśni wyżyć się dawały,
Śpiewał dla Boga i dla swojej chwały,
Wszystkie tęsknoty pieśni swe ubierał,
Gorące serce dla piękna otwierał.

Chociaż śpiewania minęło pół wieku,
Dawne uczucia zostały w człowieku.
Dalej przychodzi,tym razem wsłuchuje,
Jego marzeniom przyroda wtóruje.

W skał pieśnie dawne wpisane granity,
Dziś odtwarzają jak z włączonej płyty.
I chociaż solo już Jasiek nie śpiewa,
Muzyka Tater mu serce rozgrzewa.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Hymn Boskiemu Artyście.

Post autor: JOZEF1949 » ndz lut 06, 2011 5:47 am

Hymn Boskiemu Artyście

Stwórco Wszechświata-Poeto,
Mój Poeto-Boże,
Biednym sercem ogarnąć,
Twe dzieła nie może,
Ani okiem widzieć,
W ludzkim swym wymiarze,
Człowiek ,na wzór stworzony,
W Twoim Boskim Darze.

Świat rzeżbiony pięknem,
W misternej robocie,
Rozbudzone talenty,
Pośród ludzi krocie.
W pięknych obrazach nieba,
Morza ,oceanu,
Nie przepełnią mej czary,
Nie dopełnią dzbanu,
Ciągłego niedosytu,
I skrytych tajemnic,
Nie zbadane dno mroku,
Nieprzejrzanych ciemnic.

Twą muzyką dla ucha,
Wonie pięknych kwiatów,
W ziemię ludzką wpisane,
W wieczne niebo światów,
I bukietów smakowych,
Przeróżne bogactwo,
Piękno zwierząt,w owadach,
I przeróżne ptactwo.

Duchem ślepy-nie widzi,
Twojej Ręki -Boga,
Mały w ludzkiej naturze,
Też duchem uboga,
Jego być albo nie być,
Już dzisiaj skończone.
Zaznaczone życiem,
Życiem skaleczona.

O Poezję Twą Stwórco,
Oczy które widzą,
Za biednymi się modlą,
Za ślepych -nie szydzą.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Matka

Post autor: JOZEF1949 » ndz lut 06, 2011 6:26 am

Matka

Dziecko świętym jest obrazem,
Zaś ofiarnym jej ołtarzem,
Matka.
Matka modli,matka szlocha,
Kocha.

Uczuć stałość i kochanie,
Całym życiem jej oddanie,
Obce trudy,obce żale,
Wcale.

Po bezdrożach życia ludzi,
Matka duszę z ciałem trudzi.
Budzi.

I w kalectwie i w chorobie,
Zawsze matka sercem w tobie.
W grobie.

Posądzenia czy oszczerstwa,
Dla niej słowa- to blużnierstwa,
Przyjmie jako słowa próżne.
Różne.

Chociaż serce matki płacze,
Skreśli winy twe biedacze,
I je odda w powątpienie.
Zapomnienie.

To dla ciebie serce bije,
Zawsze kocha,dokąd żyje,
A w wieczności ku obronie,
Błagać będzie w Ojca Tronie.
Boga.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Kresowe łzy

Post autor: JOZEF1949 » śr lut 09, 2011 3:09 am

Kresowe łzy

Nad historią,przeszłością zadumać się warto,
Jaką ją rozegrano współczesności kartą,
Na śmietniku historii wypalić na stosie,
Wsze wady narodowe -służące w chaosie.
Na wspaniałej historii bohaterskich czynów,
Ognie zawsze tlić będą, swąd toksycznych dymów,
Gdzie złodziejstwo,obłuda,zdrada narodowa,
Traktowana jak woda żródlana -firmowa.
Tu konfident i zdrajca odbiera profity,
I prezydenckiej władzy osiągają szczyty,
Nic z siebie nie dając-jedynie przeszkadza,
Razem z głową rządową-taka nasza władza.

Warto tu nad przeszłością zadumać się szczerze,
Co z głupoty oddano z mocarstwa i w wierze.
Czy napór barbarzyńskich orientalnych ludów,
Nie spaczył los ludzki w koleinach brudu.

Tam w kamienieckich murach,okopach Zbaraża,
Kipiała ciągła polskość,czynami pomnażał,
Cywilizacyjny napór rozbił o puklerze,
I o tarcze polskości stawiających w wierze.
O mury zamków,dworów ,o Kościoły Polskie,
Co Przedmurze tworzyły na szańcu podolskim.
O twierdzę Chocimską,Okop Świętej Trójcy,
Rozbijali swe ordy barbarzyńscy zbójcy.
Cywilizację łacińską stawiali nad życie,
Wiatr nad mury unosi i głosi niezbicie,
Że Świątyń nie oddadzą swym wrogom, niestety,
Nie pozwolą zamienić w Polsce na meczety.

Z barbarzyństwa marazmem,ateizmu jadem,
Można posiąść niewolę i dozgonną zdradę.
Więc broniono do końca,dziś jeszcze szczęk zbroi,
Barbarzyńskich sąsiadów pamięć niepokoi.

Mowy nie zapomniano,nie zdradzono wiary,
Mimo szykan więzienia i z życia ofiary,
Chociaż ziemię niewolą-tam Polskie Kościoły,
Są polskimi rękami dla wiary i szkoły.

I choć wróg wyszedł obok i stanął za sobą,
Pamięci nie odbierze, tamtym polskim grobom.
Choć milczą zapomniane,są ich testamentem,
W pokoleniach spisane i pamięci świętem.
Przepadł Rzym,Kraje Rad i faszystów racje,
Europę zboczono w nowe kombinacje,
Polska Krajem stać będzie-między ziemią-Bogiem,
Bo nikt nigdy nie wygrał z takim właśnie Wrogiem.

Józef Bieniecki

866) Kiedy zabraknie...

Kiedy Polski zabraknie na mapie,
A za chlebem podąży twój wnuk.
Życie samo ukaże przysługami
niedżwiedzie,
A oblicze obnaży twój wróg.

Na skradzionym bogactwie i sąsiada
garnuszku,
Popularność zatacza zły krąg.
Liberalne ofiary,masonerii poczwary,
Milionami uniosą się rąk.

Patriota się spyta- gdzie Rzeczypospolita?
Obojętnych ubodzie wsze zło.
Tyś unosił na sercu ,wszelkie zło inowierco,
Za twą zgodą pod rękę z nim szło.

Precz uciekaj do kąta- z pochodzeniem
psubrata,
Przepadając niech piekło ominie.
Będą ciebie nie chcieli, nawet piekła anieli,
Zdrada gorsza niż diabeł w przyczynie.



Judaszowe pieniądze zły duch trzyma
i zmora,
W panteonie strof dumnych, wiecznie grzmi
Wernyhora.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Studnia

Post autor: JOZEF1949 » ndz lut 13, 2011 6:58 am

Studnia

Studni oko,w dół głębokość cienia,
Kilka omszałych cembrowin ,a reszta
z kamienia.
Tafla wody u dołu skłon skradła
zwierciadła,
Płynie nieba błękitem,w studni
prostopadła.
Dbano kiedyś ,kryta modrzewiowym
gontem,
Gospodarstwa ozdoba,przed domostwa
frontem.
Gasi żar podniebienia i wnętrza ognisko,
Gdy panicze leczyli nad ranem kacysko.

Modra woda i zimna,z samego bieguna,
Miała w ręki zasięgu w lodowcu piastuna.
Do minerałów gościa ckniło podniebienie,
Każdym łykiem wielbiło pragnienie,

westchnieniem,
Niespożyta jej siła,każde gardło łakło,
Jak za dechem koniecznym, gdy powietrza
brakło.

Od lat zapomniana,na garnuszku miasta,
Ta dziś zbędnym ciężarem,śmietnikiem
obrasta,
Obym nie był prorokiem iż czas wróci srogi,
Staną ludziom naprzeciw samozwańcze bogi.
Łatwo ludzi niewolić,gdy są argumenty,
Odpowiednie atuty,głos i instrumenty.

Wrócisz do łask zapewne i jak krew w obiegu,
Zajmiesz miejsce poczesne znów w pierwszym
szeregu,
Dziewcze będzie słuchało ,echo w odpowiedzi,
Pośle wierną zapowiedż:kto,gdzie,kiedy,siedzi.
Legendami powróci i będzie ci wróżyć,
To coś chciała usłyszeć,jeszcze raz powtórzyć.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Westchnienie lasu

Post autor: JOZEF1949 » ndz lut 13, 2011 8:22 am

Westchnienie lasu

Z lasu wyczytam, jak z otwartej księgi,
Przebrzmiałych czasów odwróconą kartą,
Upadłych wieków i wieki potęgi.
I kartę czasu na dzisiaj otwartą.

Młodzież i starce z wyłysiałą głową,
Wiersze kroniki w wieczystym pacierzu.
Głośne dyskusje gdy wiatru rozmową,
Zaprzysięgają w starym przymierzu.

Dąbrowy nagie na zimowej próbie,
Iglastych pełnią wyraziste futro.
Lasów pożary w podpalaczy zgubie,
Zdrada przyjaciół ,nie dbając o jutro.

Cichych mokradeł stęchłe uroczyska,
Zaszyta,cicha nieskażona nutka,
Oczy widziadeł,otwarte wilczyska,
Stęknięcie bagien,melodia krótka..

Ach,och stęknęły dębiska wiekowe,
Dziobem pokłute leśnego lekarza.
Echem przemkneło w bolesną dąbrowę.
Powtórnym bólem echo wciąż powtarza.

Pniaki zmurszałe północy wilgocią,
Liście osiki popłakują ckliwie.
Rozcapierzone pożółkłą paprocią,
I akwarele kalin,pieszczotliwe.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

W zaciszu Świątyń

Post autor: JOZEF1949 » śr lut 16, 2011 3:26 am

W zaciszu Świątyń

W zaciszu Świątyń Twych,
Zamieszkał z Tobą Syn,
Nabożnych modlitw mych,
Przemienia Ojciec w czyn.

U stóp Twego Ołtarza,
Twarz ludu zatroskana.
W miłości Twej pomnaża,
W ofierze Syna Pana.

Kadzidła woń pokorna,
Gromniczny światła znak.
Modlitwy pieśń mozolna,
Ducha Świętego-Ptak.

Na skrzydłach Twego Ducha,
Łaski popłynie myśl.
Żałosna żalu skrucha,
Łez krople-róży liść.

W gromniczną weż opiekę.
Wysłuchaj ludu głos.
I polską chroniąc strzechę,
Odbij szatański cios.

Gdy okręt nasz zawinie,
Do portu Nieba-raz.
Bądż światłem nam
w przyczynie,
W ten wiekuisty czas.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Świata cud

Post autor: JOZEF1949 » śr lut 16, 2011 4:50 am

Świata cud

W omszałych drzewach,zgnitych pni,
Ostrożny sunie wąż.
W cichym szeleście liściem drży,
Rodzynek lasu wiąz.
Siwawym włosem ranne mgły,
Na złotych liściach lśnią.
Malują słońcem nocne sny,
Łzawiąc poranną mgłą.

W snopach prześwitów złota nić,
Na paprocinach ros.
Pozwala ogniem kwiatu śnić,
Słonecznych ognisk stos.
Pośród młodzieży, stary dąb,
Legend odwieczny bóg,
Historie nuci w młody zrąb,
Ze smutkiem spłaca dług.

Tuż na obrzeżu wielki krąg,
W szabacie czarownice.
W purpurze ranka, jaśnią mrok,
Przepiękne naparstnice.
Jagodzinami pośród drzew,
Mchem gęsto,wśród porasta.
Wilczy czasami sterczy krzew,
Jałowca kiść szpiczasta.

U stóp pagórków,olszy rząd,
Okala dno kotliny.
A brzegiem lasu tworzy front,
Wysmukły pas brzeziny.
Na dnie błyskają samorodne,
Czarowne oczka wodne.
Rzęsą porosłe,częścią modre,
Gdy niebo nad pogodne.

Wydmę przeczesał suchy wiatr,
Ugrząsł w sidłach sitowia.
I bezszelestnym tchnieniem padł,
Gdzie knieja modrzewiowa.
W kępie kalina,jedna z trzech,
W koralach czerwień wina.
Gdyż podpatrzony wraca grzech,
Wstydzi się więc kalina.

Gdy życie boli,w lasy pola,
By mowa ich,melodia cicha,
W węzeł podróżny zmysł ,pokora,
Była przesłaniem przewodnika.
Na akwarelę świata spójrz,
Strojną bogactwem,ciała ,ducha,
I w wyobrażni ludzkiej złóż,
Życia potęgę ,chociaż krucha.

Mowa kapliczek,mogił,krzyż,
W kronikę wpisał czas.
Jest wiecznym hołdem nie od dziś,
Pomnik przydrożny, las.
Czas zamyślenia spłaca dług,
I pisze sercem dzieje.
Gdy w każdej cząstce myśli Bóg,
I świątyń dobrodzieje.

Zaś duch przyrody,lasów ,pól,
Pod wiecznym stojąc dębem,
Podziwem wskrzesza ptasi chór,
Uznając wszech potęgę.
Sędziwe lipy,stary buk,
Staruszki- kronikarze.
Nie jedną kopię skruszył wróg,
Tej Ziemi wierne straże.

Z ostoi głębi,płynie śpiew,
Chorały gregoriańskie.
Pątnicze głosy starych drzew,
Wielbiące Chwały Pańskie.
A ziemi onej Boski czar,
Gdy nad nią cisza głucha,
Słuchania może pojąc dar,
Gdy sercem ono słucha.

Spokój porządek, świata rzecz,
Ogarnia Bóg Wszechświata.
Nawet gdy człowiek wbija miecz,
I piekła myśl skrzydlata.
Kto patrzy sercem i rozumie,
Szanuje świata cud.
Urzekać pięknem Boga umie,
Pokochać Boga trud.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Cierpienie

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 18, 2011 5:29 am

Cierpienie

Nędza ludzka się wypala,
Inwalida i ofiara.
Połamany,pokręcony,
Stopy patrzą w różne strony,
Jakby było tego mało,
Jeszcze kuleć się zachciało.
Głowa boli,serce staje,
Żołądkowe obyczaje.

Żre raczysko,boli wszystko,
Nie pomaga uroczysko.
Skonfliktował się ze sobą,
Jest już strzępem nie osobą.
Cisza chwili,zadumanie,
Zlituj, zlituj się mój Panie.
Niechaj będzie,Wola Twoja,
A w niej -siła moja.

Kto nie cierpiał,nie rozumie,
Kto nie kochał,też nie umie.
A wartością bywa taka,
Jak bez skrzydeł-ptaka.
Cierpiał,kochał,więc rozumiał,
Wartość życia cenić umiał,
Smaku bólu zaznał w parze,
Miłość stawia na ołtarze.
Nędza ludzka się wypala,
Inwalida i ofiara.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ