Sianoksy

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Młody las

Post autor: JOZEF1949 » sob cze 04, 2011 4:57 am

Młody las

Posadzimy młody las,
Dziś ku temu zmierza czas,
Niech porasta oddzielnie od boru,
Czyste zdrowe nasienie,
Zrodzi zdrowe korzenie,
Z czcią i wiarą, na słojach honoru.

Mądrość przysłów nam radzi,
"Drzew się starych nie sadzi",
Bo i owoc słabiutki, nijaki.
Niech w wiekowej ozdobie,
Same legną na grobie.
I gnieżdżące ulecą z nich ptaki.

Skaleczone przez czasy,
Sumień ludzkich brudasy,
Źli ojcowie zamętu, chaosu.
Na młodzieży konarach,
To tradycji niech czara,
Wzniosłym wiekiem odrodzi patosu.

By ofiary mych dziadów,
Ich dziejowych przykładów.
Dadzą Polsce stokrotne swe plony,
Niechaj Orłem skrzydlata,
Wierna Bogu- bogata,
Swym przesłaniem grzmi- biało-czerwony.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Słowa

Post autor: JOZEF1949 » sob cze 04, 2011 4:59 am

Słowa

Mów ty do mnie, wiele mów,
Niech w tej mowie będę zdrów.
Niech twa mowa będzie zdrowa,
I ty także zdrów.

W sercu skryte, daj mi być,
W twej pamięci ze mną żyć.
Choć nadzieja lekiem, zmora,
Nosi symptomy znachora.

Łatwym życiem się nie łudź,
Sobie, innym często słódź.
Gdy zdobyty pieniądz w trudzie,
Uszanują obcy ludzie.

W domu, w knajpie mylisz stolik,
Widać, jesteś alkoholik.
Żadne dymy za zasłony,
Marny dyskurs do obrony.

Niech nie będzie pusta mowa,
Stekiem zdań, tak dla słowa,
Bo na szyi po to głowa,
By wypełnić puste słowa.

Dobry mówca wart denara,
Gdy ze słowem idzie wiara.
Głupi szybciej się bogaci,
Gdy na słowie wiara traci.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Jeden z dwunatu-Pażdziernik

Post autor: JOZEF1949 » sob cze 04, 2011 5:03 am

Jeden z dwunastu - Październik

Październik smutny, mgłami bezsilny,
Oczu łez pełen, w drzewa kikutach,
Czasem jesieni melancholijny,
Lasem skazańca pora przykuta.

Wie, odejść musi. Czy straszna droga?
W drzewach samotnych szemraniem pyta,
Nieokiełznana, śmiertelna trwoga,
Kroplami deszczu na liściach czyta.

Na chryzantemach zawiesił oczy,
By w Święto Świętych policzyć cienie,
Jak koszmar świata, wieczystej nocy,
Na sercach zasiać przestrach, zwątpienie.

Na chmurnym licu niebo skrzatami,
W bezwładzie smutne przegania chmury,
W gwiazdach zamglonych patrzą oczami,
Wiatrem złośliwym rozdarte pióry.

Październikowy przejdzie w listopad,
Liściem ostatnim z drzewa już spadł.
I soplem lodu zamrozi słupem,
A jesień życia zakończy trupem.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

W ogródkach serc

Post autor: JOZEF1949 » sob cze 04, 2011 5:05 am

W ogródkach serc

W sercu mego ogródka,
Posadziłem Panie.
Lilie bielą niewinne,
Byś spoglądał na nie.

Biało - czerwonych róż grządkę,
Pierwiosnkę wyniosłą,
One z Twoim porządkiem,
Chwałą Twoją rosną.

Konwalii dzwoneczki,
Wielka w kątku sfora.
Niczym skromne dzieweczki,
Słowna metafora.

Biel wysmukłych mieczyków.
Śmiejący rumianek.
Kilka polnych storczyków,
Dziewięćsił - kochanek.

Letnie przy nich śnieżyce,
Gromadką się wkradły.
Jak wyniosłe panice.
Wieńcem się rozsiadły.

Trudno wszystkie wyliczać,
Powiem zatem krótko:
Nad nimi huf motyli,
Płynie spokojniutko.

Nasze ziemskie Anioły,
Pośród rajskich kwiatów.
Niosą myśli daleko,
Hen - tam ku zaświatów.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Warszawskie...

Post autor: JOZEF1949 » sob cze 04, 2011 5:08 am

Warszawskie...

Biły dymy do nieba,a stukasy warczą,
O każdą pędż Warszawy dwaj wrogowie
walczą.
Najeżdżccy i obrońcy-najeżeni stalą,
Każdą w mieście redutę,dom po domu
palą.

Trzeba zabić ,rozstrzelać-wymordować Polskę,
Toteż tutaj stanęło krzyżactwo dziś wojskiem.
Barbarzyńskie hordy żołnierzy Goethego,
Nie miały z cywilizacją nigdy nic wspólnego.

I nad Wisłą stanęli czerwonoarmiści,
Ze Stalina pogardą-zmorą nienawiści.
Zawarli nieformalny układ dwaj wrogowie,
By postawić co polskie na obciętej głowie.

Gdy Warszawa konała-milcząc dobijają,
I po latach systemu w pokoju konają.
Dzisiaj łuny,śmierć w koło,trupów leży mrowie,
Nie stanęli do zgody walczący posłowie.

Dowodzi jeden rozkaz- i myśl w głowie jedna,
Nienawiść do Polski wyrokuje wredna.
Elity wymordować-tu wrogowie zgodni!
Nie cofnęli od wieków narodowej zbrodni.

Nie był bratem Rosjanin,nie bywał i Niemiec,
W pokoju i na wojnie-Polski sprzymierzeniec.
Póki oba narody-to nasze sąsiady,
Polak nosić broń winien-nie tylko w parady.

Józef Bieniecki

-W 1945 r.Stalin do generałów:
"To nie Niemcy,ale Polska jest naszą największą
zdobyczą wojenną"

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Snne powroty

Post autor: JOZEF1949 » czw cze 09, 2011 5:48 am

Tatry-Senne powroty

Pozdrów me Tatry wietrze północy,
Zanieś tęsknoty ducha.
Niech wyobrażni oczami widzę,
Pieśń serca nuci i słucha.

Osiądzie nutką w skalnych szczelinach,
Zawiśnie na półce skalnej,
Szarotką ołtarz Tater uwielbi,
I nucie popłynie halnej.

Wędruj szczytami Boskiego piękna,
Duszę bogać urokiem.
Spadnij w przepaście gdzie jęczy kamień,
Usypia z wiecznym mrokiem.

Unieś na chmury,siądż na obłoku,
By spojrzeć nań Stwórcy Okiem.
Odurzaj pięknem,uśpić tęsknotą,
Zostań na śnie głębokim.

Gdy rozbudzony sennym obrazem,
Dam wrócić przeżytym chwilom.
Wszelkie tęsknoty z mej sennej wizji,
Czasy stracone milą.

I takiej pewnie chwili doczekam,
Gdy spojrzę na Tatry z dala.
Do nich powrócę dzisiaj przyrzekam,
Powróci oko i wiara.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Bociek

Post autor: JOZEF1949 » czw cze 09, 2011 5:50 am

Bociek

Na klekoty boćka wzięło,
Wielce pobudzony.
Będzie bronił gniazda siłą,
Piórem najeżony.

To niegrzeczne dzieci z miasta,
Drażnią się wciąż z ptakiem.
Dwóch usiadło tuż pod gniazdem,
W konarze okrakiem.

Bociek ciągle pomoc woła,
Spogląda dookoła.
By do walki iść z ochotą,
Oddał się klekotom.

Chłopaczyska gniazdo kłują,
Spiczastym patykiem.
Gdy bez skutku,
Przestraszają przerażliwym krzykiem.

Bociek w końcu rozjuszony,
Dzióbnął chłopca w szyję.
Biedak bólem przerażony,
Spadł na dół, z nim kije.

Drugi zeszedł go ratować,
Już więcej nie wejdą.
Bojażliwie i z szacunkiem,
Koło gniazda przejdą.
o

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Przeciw złu

Post autor: JOZEF1949 » czw cze 09, 2011 5:53 am

Przeciw złu

Przeciw złu jednoczmy siły,
Niech pokryją brudem.
By się brudem zadławiły,
Nie tłumaczą trudem.

Chociaż dla zła los łaskawy,
I wielu mu służy.
Tryumfuje człowiek prawy,
A czas nam nie dłuży.

Brzydkie, stare do piwnicy.
Gdy sprzątasz mieszkanie.
Zło przenika- w okolicy,
Na swe żniwobranie.

Prędzej,póżniej przegrać musi,
Zaufajmy Bogu.
W swojej złości się udusi,
Tuż na prawdy progu.

Po bezdrożach zło popłynie,
Jej ojczyzna piekło.
I po piekle się rozpłynie,
Choćby piekło -wściekło.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Podpatrzone przypadkiem

Post autor: JOZEF1949 » czw cze 09, 2011 5:58 am

Podpatrzone przypadkiem

Tulił dziecię do piersi,
I oblewał łzami.
One nań zaś spływały,
Wielkimi grochami.
A osobę szloch wzdrygał,
Jak mocnym szarpnięciem,
Strachu głosik pobudzał,
Wstrząsanym dziecięciem.

Łkanie dech zaparło,
Łzy się same lały,
I do grobu i Boga,
O litość wołały.
Jak on musiał ją kochać,
Tyle łez wylewał,
Pewnie większych żałości,
W życiu swym nie miewał.

Ziemi żonę oddawszy,
Dziś rozdarte serce,
Uczuć wspomnień kochanych,
Dziś pomnaża wielce.
Chociaż młoda ta rana,
Na sercu zostanie,
I nie zetrze czas nawet,
Życia przemijanie.

Biedne dziecię swej matki,
Nie zazna pieszczoty,
Takie małe jest kwiatem,
Zwiędniętej sieroty.
Nagródż Boże ich żale,
Ich miłość oddaną,
Aby chociaż po śmierci,
Byli z nią-kochaną.

Ja przechodzięń z przypadku,
Stał w kątku złamany,
I bez mała jak tamten,
Cały zapłakany.
Wielka piękna miłości,
Gdy z serca wypływa,
Szkoda Boże, że taka,
Często krótka bywa.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Człek kultury

Post autor: JOZEF1949 » czw cze 09, 2011 6:13 am

Człek kultury

Na kulturze zęby zjedli,
W zamian, z niej nic nie posiedli.
Zza kaszkietu władców łypie,
Konwenansów białe ślipie.
Szkół, tytułów, ma bez liku,
Wiedzy wartość, knot w nocniku,
I sloganów cała gama,
Prezentuje, pana chama.

Wirtualnych bosów spędy,
Koneksyjne bożków względy.
Chamstwo biedne, samo w sobie,
Na kulturze żywi, żłobie.

Oburzenie, jak sen, mara,
Obrażony, cham, ofiara.
Irytacje tłamsi w sobie,
Niemożnością w grobie.

Człek kulturalny - model bzdurny,
Ustalony, więc odgórny.
Kulturalna zaś dziedzina,
Na kulturę się wypina.

Pozostało chamstwo niańczyć,
Kulturalnie ono zwalczyć,
Bo i dobro gdy wspak staje,
Złu, skutecznie wycisk daje.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ