Niech się stanie

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Na opak

Post autor: JOZEF1949 » pt lip 08, 2011 6:29 am

Na opak

Jeśli myślą nie sięgam,
Gdzie oko nie widzi.
Skażon ludzką niewiedzą,
W tej niewiedzy szydzi.
Szuka, mając pod ręką,
Złapanego tropi.
Wyłowiwszy topielca.
Zanużając topi.
Ślepiec wodzi na smyczy,
Niemy uczy czytać.
Czy ja wiedząc o sprawie,
Powinienem pytać?

Iść po wodzie, nie płynąć,
Siąść w drodze okrakiem.
A na nogach pofruwać,
Udając żem ptakiem.

Nauki weźnie u głupca,
Doktorant z papierem.
Kolarz ściga na pieszo,
Na plecach z rowerem.

Czytać słowa opacznie,
Nowym drażnić prądem.
Zapach łąki nazywać,
Spalenizny swądem.
Nie rozmnażać, zabijać,
Chłopów łączyć w pary.
Psychopatę zrozumcie!
Podrzuczcie ofiary.
Najbliższych.

Dzisiaj pewnie jak nigdy,
Szatan ma uciechę.
Miesza w świecie z rozmachem.
Za często z pośpiechem.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Maryi Gromnicznej

Post autor: JOZEF1949 » pt lip 08, 2011 6:34 am

Maryi Gromnicznej

Szarawym wierchem, modrą jutrzenką,
Wciąż nie strudzona czuwasz Panienko.
O słotnej porze, w mrozie siarczystym,
Krajem podążasz z mieczem ognistym,
A ostrzem jego jest płomień święty,
Z Twoim poczęciem i on poczęty.

W okowach mrozu chaty i drzewa,
Lutowe pieśnie wiatr mroźny śpiewa.
W mozolnym trudzie za opłatkami,
Chociaż nie musisz, Ty pośród, z nami.
Zawsze i wszędzie Twoja potęga,
W niebie, na ziemi i piekła sięga.

Od wieków strzeżesz nas z wielką troską,
Stąd Cię Gromniczną zwą Matką Boską.
Matczyna czułość z jaką otaczasz,
Słuchasz, przygarniasz, grzesznym przebaczasz,
Chylimy czoła, wdzięczność wyraża,
I cześć oddaje w wszystkich ołtarzach.

W zwiewnej sukience, księżyc towarzysz,
Idąc przez pola, stojąc na straży,
Śnieżyn misternych rozpalił krocie,
Tęcze brylantów w srebrze i złocie.
I chociaż z Nieba wciąż Matka Boska,
Dla nas jest swojska, bo nasza polska.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Nie okiełzam

Post autor: JOZEF1949 » pt lip 08, 2011 6:36 am

Nie okiełzam

Nie okiełzam cię duchu,
Mgławie zwiewny, cichy.
Zjaw, chochlików druchu,
Czarodzieju lichy.

Po bezdrożach kołota,
Nimfa na moczarach.
Znów ptaszyskiem skrzydlata,
Krakaniem zniewala.

Na bagiennych ogniskach,
Urojenia płodzisz.
W wilczych koralikach,
Przekonania chłodzisz.

Gdzieś w niezdrowej zadumie,
Wyobraźni mocą.
Na rozsądku, rozumie,
Myśli się szamocą.

Jednych, zatem uwiedzie,
Drugim, rady nie da.
Trzecich, tanio przekupi,
Czwartych, z zyskiem sprzeda.

Zawieszona na skraju,
Niepewności bytu.
Na tandetnej reklamie,
Podejściem i chwytu.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

W Porażu

Post autor: JOZEF1949 » pt lip 08, 2011 6:48 am

W Porażu

Wjeżdżających do Poraża,
Ostry zakręt już przeraża.
Na granicy wciąż rżną głupa,
Łatwiej walnąć w słupa,
Wiedząc, że wszystko do dupy,
Postawiono z gumy słupy.
Tonący się brzytwy chwyta,
Tu nie chwyta, znaki czyta.
Rejestracja od ogona,
W przednim lustrze widać, ona.
Wężownica z samochodu,
Tam gdzie tył masz, szukasz przodu.

Kmieć oszczędna. Wałkiem z kija,
Wieczorami asfalt zwija.
Gmina nadto też leniwa,
Szkap lenistwem wprost zadziwia,
Jadąc z górki, w dyszlu siada,
Czy Kasztanka czy też Gniada,
W końcu drogi zeskakuje,
Nim wóz w dole wyhamuje.

Sołtys, też leniwie chłapie,
Pracowicie piwko żłopie,
Gdy żarówkę zechce zmienić,
Musi z pracą, wieś ożenić.
Kręcą, kręcą, baby,chłopy,
On stawiając w środku chałupy.
Ręką dzierżąc w taborecie,
Kręcić chałupą, kręcić plecie.

Wydał córkę, piękna, młoda,
Nie wiadomo skąd uroda,
Ojciec, jak nocy przekleństwo,
Mać, czarownic podobieństwo.
Och, wesoło i bogato,
Ogień sztuczny tlił poświatą,
Mówić głośno nie wypada,
Siano spalił od sąsiada.

Wódki lano całe morze,
Może ćwiartka, liter może,
Zaś na misach maść wątpliwa,
Do padliny niż mięsiwa.

O północy okrzyk zgodny,
Kto nie miał dziś panny młody?
Jo! Spod stołu. Ktoś ty człecze?
Jo pan młody, biedak rzecze.
Orkiestra więc dalej rżnęła,
Panią młodą, aż zasnęła.

Nie w porządku byłbym grubo,
I nie cieszył wioski chlubą,
Piszę przeto, też o Straży,
Ochotniczej, gospodarzy.
Dobrze leją po zabawie,
Piwsko ciśnie im w sikawę.
Po wsiach krąży wieść uliczna,
Że to straż, ekologiczna.

Psy na stojąc usypiają,
A dupami w głos szczekają.

Jontek gdy budował chałupę,
Na sośninie zwiesił lampę,
I budował tylko w nocy,
Twierdził, że ma dobre oczy.
Dach uczepił do komina,
Mówiąc: tak budowę się zaczyna.
Chałupy nie ma, Jontka nie ma,
Sołtys szuka gdzie przyczyna.

Historyjki usłyszałem,
Skrzętnie zatem je spisałem.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Uczę się myśleć

Post autor: JOZEF1949 » pt lip 08, 2011 6:51 am

Uczę się myśleć

Myśleć się uczę.
I życie czytać.
Sensownie kluczę,
By cię przywitać.

Jesteś nadzieją,
Ducha wzrastanie.
Wiecznym pomnikiem,
Na przemijanie.

Śladem na drodze,
W zmrożonej grudzie.
Światłem w otchłani,
W życiowym trudzie.

Kosodrzewiną,
Ofiarnym krzewem.
Nauki boginią.
Oliwnym drzewem.

Czystym brylantem,
Aktem strzelistym.
Jak Anioł gniewna,
Z mieczem ognistym.

Ty myśli światła,
Duchem natchniona.
Błogosławiona.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Niech się stanie

Post autor: JOZEF1949 » pt lip 08, 2011 7:01 am

Niech się stanie

W grymasie bólu, ściśnięte szczęki,
Głębokie bruzdy, katów udręki.
Już zwyrodnieniem nikt nie zaskoczy,
Spuchnięte ciało, wklęśnięte oczy.
Kir na ołtarzach, smutek na twarzy,
Przeklęta krzywda, sędziów - zbrodniarzy,
Ból niewinnego, żałosne plemię,
W przyszłości wieków przekleństwem drzemie.

Ziemia zorana, mogił miliony,
Pańskie stworzenie, już pogrzebiony.
Grzechów obraza, bicze u słupa,
Piękny i młody w przymierzu trupa.
Toczony trądem, chorobą zdjęty,
Początkiem życia upada ścięty.
Głodny i biedny w Krzyża ramionach,
Śmierć nie przeraża, z godnością kona.

Kataklizm wojny, trzęsień, wulkanów,
Katusze z ręki ziemskich tyranów.
Czas beznadziei, zbrodniczych rządów,
Myśl zwyrodniała szatańskich prądów.
"W proch się obrócisz" - niech się więc stanie,
Trudniejsze życie niżli konanie.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ