Spod Krzyża

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Rozważania litowe

Post autor: JOZEF1949 » wt lip 12, 2011 5:39 am

Rozważania litowe

W myślach zawisł chmurami,
W bezwładnych kłębowiskach.
Wzrokiem wodził polami,
W podniebnych rżyskach.
W bezkresie nieba płynął,
Myśli żaglowiec.
Wynużał, to ginął.
Błędny wędrowiec.

Senna zimowa ziemia,
Siwe łachy włosów,
Jesiennymi oczyma,
Lutowych głosów.
Zapłakana przyroda,
Słucha do końca.
Łzami spłynie woda,
W promienie słońca.

Na granicy niebytu,
Zatrzyma chwilę.
W promieniach zachwytu,
Podda jej sile.
Ulegnie przemocy,
Gdyż myśl koszmarna,
Niepewnością nocy,
Wchłonie nachalna.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Biedny Grześ

Post autor: JOZEF1949 » wt lip 12, 2011 5:41 am

Biedny Grześ

Masz co jeść? To się ciesz.
Tak kolegom mówił Grześ.
To nie ważne, że mam łaty,
Ty ich nie masz, boś bogaty.
U nas każdej kromce chleba.
Dziękujemy za dar Nieba.
Okruch chlebka dla wróbelka.
Kotkom mleczka też kropelka.

Bieda zdobi też urokiem,
Patrzeć uczy ludzkim okiem.
Resztką nawet się podzieli.
Da obcemu, po kądzieli,
Z dobrych chęci czynią cuda,
Chociaż sama w sobie chuda.

Tutaj z dumą nadął usta.
Rzekł: twa przeszłość tylko tłusta.
Nie zazdroszczę, to choroba,
Malowana okiem snoba.
Powiem więcej:
Zła to para, biedy z nędzą,
Chociaż życie jakoś pędzą.
Gdy wam kłodę rzucę w nogi,
Za wysokie progi.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Biało-czerwona

Post autor: JOZEF1949 » wt lip 12, 2011 5:43 am

Biało-czerwona

Widzę żagle w oddali,
Kołyszące na fali.
W oceanu bezkresie dryfuje.
Wywalczona mórz duma,
Dziś z niemocą się kuma,
Przeciw sobie z wrogami spiskuje.

Jej kapitan z bosmanem,
Podejmują nad ranem,
Niekorzystne dla statku, decyzje.
Powiedz więc kapitanie,
Gdzie załogi twej zdanie,
Czy są zgodne z twoimi ich wizje.
Nikt się steru nie ima,
Sternik z majtkiem się zżyma,
Reszta w karty rżnie w górnym pokładzie.
Wiatr z Zachodu porwisty,
Niesie sztorm oczywisty.
Rwie żaglami, wiszące w nieładzie.

Drżą wiązania u masztów,
Od uderzeń balastów.
Obojętna na przechył załoga.
Obojętność złowroga,
Nie klną, nie chwalą Boga.
Widmo śmierci przy burtach i trwoga.

Słońce odda dzień cieniom,
Długo jego promieniom,
Nie użyczy na niebie chmur zmora.
Zanim Kraj mój oświeci,
Płakać będą jak dzieci,
Słów dopełni...Wernyhora.

Na grotmaszcie ściągniona,
Flaga biało-czerwona.
Ołów nieba wylewa łez strugi.
Dziś łupina, wciąż cała.
Od uderzeń zadrżała.,
Bliski koniec chcą wróżyć jej wrogi.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Cień zgryzoty

Post autor: JOZEF1949 » wt lip 12, 2011 5:46 am

Cień zgryzoty

Otworzę wnętrze.
Zamkniętą pustkę głosu kram.
Uchylę myśli.
Tajemnic mojej duszy bram.
Otoczą zgrozą.
Zgryzoty me, straszydła.
Uwolnię więźniów.
Przeszłości nieme widma.

W krawędzi życia.
Napiszę mój testament.
Przekażę wszystkim.
Najczystszy duszy diament.
Ze steku kłamstw.
Wybiorę prawdy, kwiaty.
Wianuszek w skroń.
Uniosę go w zaświaty.

Rozstania ból.
Ukoję słowa śladem.
Wycisnę w ziemi.
Za wieszczów mych przykładem.
Usypia myśl.
Na karcie zapisana.
Ma wieczny czas.
Na ludzkie przemijania.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Rozmowy

Post autor: JOZEF1949 » wt lip 12, 2011 5:48 am

Rozmowy

Rylcem pisane na skale,
Dzieje historii i sztuka.
Takie pradawne, bienale.
Dziś znaki pytań, nauka.

Mowa skrzydlatych na drzewie,
Owadów cicha muzyka,
Miłosny liścik we śpiewie,
Rozmowa świnki, gdy kwika.

Puszczy wieczorne rozmowy,
Nocy głębokiej westchnienia.
Na jutrznię poszum sosnowy.
Szczeniackie zwierząt skomlenia.

Rozmowa wiatru na rzece,
Strumyków mowa szemrząca.
Smutnie zawodzi w przesiece,
Brzoza, boleśnie skrzypiąca.

Na niebie statki, żurawie,
Płyną jak bracia ich, chmury,
Kluczami gęsie w gęgawie,
W wietrze szelesty ich pióry.

Cisza złowroga przed burzą,
W żalu łzy oczu błyszczące,
Łzy pożegnania, podróżą.
I serdeczności gorące.

Józef Bieniecki

1077) Miłość szczęśliwa

Na kwiatach łzami rosy,
Kolejny życia ranek.
Owadów słodkie głosy,
Motylek, kochanek.

Ptaków radosne śpiewanie,
Podrygi w zalotach.
Barwne stroje kochanka,
Wiosenna ochota.

Zakochane kundelki,
Gromadka w opłatach,
Do psiej panienki,
Startuję w zalotach.

Na błękicie, solista,
Uderzając w dzwonek.
Damę serca odurza,
Pieśniami skowronek.

Słowik kochanek nocy.
Miłujący w śpiewie,
Ludzi pieśnią uroczy.
Słowikową w krzewie.

W ziemi, każdym zakątku,
W powietrzu i wodzie,
Jak było na początku,
Tak dziś, o zachodzie.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Spod Krzyża

Post autor: JOZEF1949 » wt lip 12, 2011 5:51 am

Spod Krzyża

Twych dobrych oczu nie zapomnę nigdy.
I ludzkie rany zadanej Ci krzywdy.
Kamienne rysy wykrzesane bólem,
I cierń korony, chociaż jesteś Królem.
Biczem pocięte, stargane na strzępy,
Ciężarem drzewa ramion połąk zgięty.
Ciemną posoką poorane ciało,
Włosów skorupy na plecach zwisło.

Uszy szarpane, biczem, płatki krwawe,
Oczu granatem wkleśniętą oprawę.
Na szyi pręgi, z wysiłku niebieskie,
I krwi purpurę, jak szaty królewskie.

Droga Golgoty, przekleństwa i drwiny,
Świst bicza nagły, zwyrodniałej trzciny.
On w nędzy ludzkiej deptany po trochu,
Mniejszy niż robak, niż drobinka prochu.

Belka ściągnięta powrozem w ramiona,
Razem z Jezusem w karze potępiona.
Już iść nie może i pada w proch ziemi,
Twarzą wciśniętą grzechami wszystkimi.
I znowu bicz, przekleństwa, targanie,
Znowu upadki i Krzyża dźwiganie.

Góra Golgota, ciało obnażone,
Ręką zbrodniarzy o drzewo rzucone.
Rąk naprężonych struny rozciągnięte,
Zmęczone bólem, kolana ugięte,
Bezduch. Staje na gwoździach i łykiem powietrza,
Bólem we stopach jescestwo przewierca.
Ręce i stopy, nabrzmiałe, zdrętwiałe,
Ciałem zawiśnie, obumarłe całe.

Józef Bieniecki

1079) Duch romantyczny

Po drabinie nieba, do góry się wspinał,
Każdej chmurki szczebelek promykiem omijał.
Często chwilę przystawał, odpoczywał pewnie,
Długo wtedy po ziemi rozglądał się rzewnie.

Noc sadzami, welonem, skrywa tajemnicza,
On, z otchłani ciemności odsłania oblicza.
W cieniu nocnego mroku, promieni poświatą,
Czyni z onych tajemnic odpowiedź bogatą.

Krąży często samotny, jakby zadumany,
Romantycy więc głoszą, że jest zakochany.
Pewnie w gwiazdach dalekich, zakochał się w oczach,
Myśli, listy miłosne, odczytuje w nocach.

Często o nim myślałem, że ponurak straszny,
On, gdy sierpem figlarny, gdy w pełni rubaszny.
A do tego ta miłość, więc odmieniam zdanie,
Takie właśnie ma miłość wpływ na zachowanie.

Czuje się też najlepiej gdy na niebie rzeką,
Piórka chmur rozrzucone, płynie siadłe mleko.
On skąpany po czoło, zanurza, wypływa,
A nad głową uwiecznia chmury siwa grzywa.

Z sercem młodym, staruszek, nie liczy lat pewnie,
Gdy do każdej miłostki nocą wraca rzewnie.
Kochankowie wzdychają, spod jawora-śliczny,
Gdyż ma serce młodziutkie, w nim duch romantyczny.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ