Niemożność

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

''Bóg wpisał Zmartwychwstanie''

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:15 am

"Bóg wpisał Zmartwychwstanie"

Bóg wpisał Zmartwychwstanie,
Na niebie błękitnym.
W śliczny ranek, świtaniem,
Jutrznią, aksamitnym.

W mgle porannej na polach,
We łzach rosy w oku.
Z orzeźwienie w dzień duszny,
Skąpał w nocy mroku.

W kiełkującej roślinie,
Razem z wiosny tchnieniem.
Zmartwychwstaje z jesieni,
Odpływa zwątpienie.

W listku drżącym na drzewie,
Niezliczone krocie.
W ptasich trelach we śpiewie,
W kroplach deszczu, słocie.

W dziele ludzkich talentów,
W części Stwórcy zadany,
W nie zgłębione do końca,
Morza, oceany.

W myśli ludzkiej i sercu,
Poprzez wieki całe.
Pisze wiarą, nadzieją,
Piękno Zmartwychwstałe.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

O sarnie

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:20 am

O sarnie

Wygadywał wilk o sarnie:
Iż wygląda raczej marnie.
Nogi szczapy, pyszczek chudy,
I na udach brak jej sadła.
Znam ja jej zimowe trudy,
Jakby w życiu nic nie jadła.

Smutna o niej kleci nutkę,
Chociaż głodny dzisiaj ciutkę.
Ciągłym tropem za nią bieży,
Zły, gdy zgubi, trop nie świeży.

Czego zgrzędzisz? Bracik pyta.
Czyż pojadłeś dziś do syta?
Tłusta, czy też często chuda,
Ważne, gdy się dopaść uda.
Wilcze życie, jak sobaki,
Żywot głodny, byle jaki.

Każdy kąsek, smaczna gratka,
Puki jeszcze służą latka.
Jeszcze chwila i zagości,
Kawał sęka, zamiast kości.

O myśliwych pomyśl czasem,
Gdy szczekanie psów pod lasem.
Czytaj często przysłów kilka,
" też poniosą kiedyś wilka".

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Radio Maryja

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:22 am

Radio Maryja

Czytam na murze, sprajem pisane:
"Radio Maryja,
Syczy jak żmija".

Ja ci zaś mówię, nie syczy wcale,
Lecz opłakuje Narodu żale.
We wrogich rękach wszelakie media,
Ucho przystawisz, kłamstwo i brednia.
Na stalinowskiej chowani kpinie,
Pletą dwa po trzy, spluwając w ślinie.

Dzielą i rządzą, rząd Targowica,
Jedyny główny cel mu przyświeca:
Okraść, zbeszcześcić, wszystko rozprzedać,
Zabić, zniewolić, włodarzom nie dać.

Ojczyzny Świętej w Krzyżu ramiona,
Zbitą, oplutą, żydo-komuna.
Ostatnie szczępy, ziemi, jak szmatę,
Matczyne ciało wciśnięte w kratę.
Zdrada wokoło, półmrok ciemnicy,
Ponure groby, światło gromnicy.

To Ty o Pani? Z gromnicą w ręku?
Modlitwy jęki, oręża szczęku.
Idziesz od sfory wilków zajadłych,
Osłaniasz powrót braci upadłych?

Na niebie Orzeł, rozpostarł skrzydła,
Noce niewoli, umknęły widma.
Na firmamencie powstało cudem,
By głosić prawdę pomiędzy ludem.
Bóg, prawda, chwała.
Ojczyzna, honor - Maryja dała.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Twoja Wola

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:24 am

Twoja Wola

Ptaki świergotem jutrznią witały,
Na Zmartwychwstanie, Panu śpiewały.
Łzy wdzięczne rosy, na wszystkie głosy,
Prym wiodły pierwsze, śpiewaki kosy.
Mgły zwiewny welon wietrzyk unosił,
Słał nim pod stopy, otulał, rosił.

Przy polnej drodze, porosłe brzegiem,
Wierzby płaczące, stały szeregiem,
Koron ich głowy, wiekiem zmierzwione,
W kornym zdziwieniu i pochylone,
Stały na baczność, dając honory,
Bogu Synowi, na polskiej roli.

Pan szedł powoli, nie dziwił wcale,
Chwilą powagi, otoczon w chwale,
Niósł Zmartwychwstałą chwałę etosu,
Pośród Anielskich i ptasich głosów.

Przy każdym domu chwilę przystawa,
Światłem ogarnia, pobogosławia.
Choć Ojciec wskazał naród wybrany,
Ten polski, wierny, jest Mu kochany.

Na Rezulekcje zdążają, tłumnie,
Ludzie radośni, pogodni, dumnie,
Królowi Królów dadzą pokłony,
I Alleluja, i pochwalony.
Chwalebnym pieśniom nie będzie końca,
Gdyż Wybawiciel i nasz Obrońca.
Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie.
Wola Twa teraz i wieczna będzie.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Kto jest kto

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:26 am

Kto jest kto

Spłyń nadzieją Wielkanocną,
Panie w Naród Polski.
Porozsiewaj myśl owocną,
W miasta polskie wioski.
Ducha możność czyn wyzwoli,
Z marazmu kaduka.
Myśli ludzkiej nie niewoli,
Ofiary nie szuka.

Życie Twojej Boskiej drogi,
Będzie przykazaniem.
Zmartwychwstania zadrżą wrogi.
Twoim zlitowaniem.

Zło zaś prawdzie niech ustąpi,
Od wieków przegrane.
W końcu czasów niech nie wątpi,
Z dawna pokonane.
Na krawędzi ludzkich sumień,
Głupcy balansują.
I z krzywdami pełnych trumien.
Naród okupują.

Niechaj światła moc zaświta,
I podepta brudne zło.
Każdy zechce i przeczyta,
Kto tu winien? Kto jest kto?

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Ucałuję

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:29 am

Ucałuję

Rymy zmienię w mej piosence,
Względnie cofnę tamten czas.
Ucałuję twoje ręce,
Wspomnień czas połączy nas.

Od słoneczka kosmyk włosów,
Wiosny uśmiech z łąk i pól.
Od skowronków nutki głosów
I cykadów wdzięczny chór.

Nawet strumyk ci zaśpiewa,
Księżycowy wróci czas.
Muzykalne nucąc drzewa,
Symfoniczny hucząc las.

Jedną z gwiazdek ci daruję,
I księżyca srebrny włos.
Słodkie usta ucałują.
Odmieniając od dziś los.

Jodła ciche słucha skargi,
Chcę ci wyznać wszystko wraz.
Rozpalone szeptem wargi,
Zmykający szczęścia czas.

Weź obejmij mnie kochana,
I daj odczuć, że ja twój.
By tą chwilą już do rana,
Twej miłości spływał zdrój.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Z tradycją Wielkiej Nocy

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:32 am

Z tradycją Wielkiej Nocy

Wielkanocne idą święta,
Niech tradycja krzyczy w głos,
Kto obyczaj nie pamięta,
By nie dzielił jego los.
Uświęconych moc tradycji,
Obyczajów dzierży tron,
Nie skazujcie go banicji,
Ale chwały bijcie w dzwon.

Oby Kurpie i Górale,
Na hosanny ludu śpiew,
Na Palmową nieśli w chwale,
Smukłe witki, świętych drzew.

Niech Misteria Pańskiej Męki,
Lud Kalwarii w dróżkach czci.
Za ofiarną moc udręki,
Chwała Świętej Nocy brzmi.
W bocznej nawie stołów mnogo,
Już zapachem zmysły tuczą,
Tu bogactwo, tam ubogo.
Gest szczerości dzieci uczą.
U Ołtarza Antoniego,
Kosz ogromny na podarki,
Każdy składa więc do niego,
Pęk kiełbasek i sucharki.
Jaj bez liku, miodu deczko,
Stos wędzonek, dżemów wieczko.
Poświęcono więc kobiałki,
Wyłożone jadłem suto.
I koszyczki i koszałki,
Pogodzono post z pokutą.

W grobie Pąńskim, cisza głucha,
W sercach ludzkich żalów słucha.
Przerwać wrogi się nie ważą,
Pilnowany jest pod strażą,
Tu żołnierze, tam strażacy,
I Turkowie i uczniacy.
Różne stroje, kolorowe,
Stare mody, mundurowe.
Szable, piki i szyszaki,
I husarów skrzydła, ptaki.
Barwnie, ślicznie, kolorowo,
I wiosennie. Narodowo.
Budownicza zaś z parafii,
Każdy w sposób, jak potrafi,
Tradycyjnie Grób buduje,
Więc pomysłów nie brakuje.
Są bogate dla pokazu,
I te, którym brak wyrazu,
Biedne, ale pomysłowe,
A w nich nutki narodowe.
Jedne, z niewolą się kłócą,
Inne, krzywdą ludzką smucą.

W drugie święto, jadą męże,
Kawalkadą, lśnią uprzęże.
Pierwszym koniem, ksiądz, w ornacie,
Kawalerskie mkną postacie,
A orkiestra wiedzie w prymie,
Wychwalając Boskie imię.
Nabożeństwem zakończona,
Pieśnią świętą, rozmodlona,
W drugiej części, w wsi granice,
Odwiedzają pokutnice.
Na granicy kupa cała,
W środek wsi się rozpierzchała.
Jeden z drugim na wyścigach,
Polną drogą, żwawo śmiga.
Starodawnym obyczajom,
Jedni, drugim się nie dają.

We wsi, od wczesnego rana,
Młodzież, wiosną rozbrykana,
Śmigus-dyngus, czci z świtaniem,
Do imentu polewaniem.
Wiadrem, garnkiem, nie ma końca,
Nie wysuszy promień słońca.

Niech tradycji się nie ima,
Raczej z dala od niej trzyma.
Wróg - przybłęda, cię nie zmoże.
Wrogów armia. Wrogów morze.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Niemożność

Post autor: JOZEF1949 » wt sie 09, 2011 5:34 am

Niemożność

Składasz myśli wierszykiem,
Takie nic, a nic.
Koślawe, słabe, z szykiem,
Z kwiatka na kwiatek. Hye.

Na wyobraźniach fali,
Pianą wzburzonych grzyw.
W mury brzegu wali,
Niemoc rozbraja, dziw.

Niebo skłębionych chmur,
Okiem niebytu, końca.
Morza i nieba ojciec, cór.
Pogania, oręża strąca.

Obnaża barłóg głupoty,
Groby zmurszałe w kamieniu,
W kąt ucieka tęsknoty.
O obcym imieniu.

Gór łancuch. Małe ogniwa,
Horyzont odsłania.
Rośnie niemocy krzywa.
W obliczu Zmartwychwstania.

Wielkie, dwie, ogromne,
Bogate, biedne, skromne.
Niczym wobec wieczności.
Na niwie niemożności.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ