Bądż..

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Piękny maju

Post autor: JOZEF1949 » pn wrz 12, 2011 5:17 am

Piękny maju

Maju piękny maju,
Na skrzypkach świerszczyków,
Za dnia dżwięcznych gajów,
Nocą dla słowików.

Na jutrzni Maryjnej,
Południem ,wieczorem.
Litanii wotywnej,
Wyśpiewanej chorem.

Wyśpiewanej chorem,
Uśmiechnięta kwiatem ,
Zawieszona polem,
I w lesie skrzydlatym.

Na nutkach brzdąkania,
W owadzim kwileniu.
Od jutrzni zarania,
Aż po nocy -w cieniu.

W harmonii kolorów,
W misternych koronkach.
Uśmiecha się majem,
Do złotego słonka.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Z Goloty Tatry

Post autor: JOZEF1949 » pn wrz 12, 2011 5:20 am

Tatry-Z Golgoty Tatr

Z Krzyża Giewontu zwłoki zdjęto,
W grobie złożono zimnej groty.
Ciało całunem obwinięto,
Jak tradycyjnie u Golgoty.

W dzień Zmartwychwstania wszedł
na hale,
I na dolinach się zatrzymał.
Pobogosławił nam Podhale,
Wodząc polskimi dróg oczyma.

Na Jasnej Górze u Swej Matki,
Zetrze ze Twarzy łzy Matczyne.
Tam się też dowie czy Jej dziatki,
Czczą Ją Królową i Krainę.

Swym Boskim Sercem Polskę kocha,
Wciąż Mu jest wierna tysiąclecie.
Choć często Boskie Serce szlocha,
Gdy upokarza polskie dziecię.

Nie po to na Krzyż ja wstępował,
Aby ofiara Ma daremna.
Nie po to życie Swe darował,
Aby wiecznością szła brzemienna.

A zanim wstąpi znów do Nieba,
Pobogosławi polską Ziemię.
Oddając wszystkim w płatku chleba,
Dżwigając ludzkie z nami brzemię.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Szukam Boga

Post autor: JOZEF1949 » pn wrz 12, 2011 5:22 am

Szukam Boga

Boga po drodze szukam , mieście,
Szukam w pieniądzu, szukam w kweście,
W biednym i smutnym żałobniku,
W filmowej fali ,na świeczniku.

Wyszukał Boga w oceanie,
Inny zaś widział na kurhanie.
W którym mogiły są lub nie są,
Może służyły czartom ,biesom.

Ten skłonny przyjąć myśl Jehowy,
Lub wschodnie bóstwa,nurtem nowym.
Oddał się czarcim medytacjom,
Zaprze się duszy własnym racjom.

Fałszywych szuka słów proroków,
Bo odkrył w słowie promień nowy.
Prorok zaś buja wśród obłoków,
Klient naiwniak- już gotowy.

Usiądż w samotni -u Ołtarza,
Niech cię świątynia nie przeraża,
I przysłuchując się rozmowie,
Słuchaj co dusza ci podpowie.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Akwarla Tatr

Post autor: JOZEF1949 » pn wrz 12, 2011 5:25 am

Tatry-Akwarela Tatr

A na turniach mechatych porosłych algami,
Wokół szczytów spiętrzonych,pomiędzy szczytami,
Kują słońca promienie,które w nieba świcie,
Ogarniały je ogniem w wszechwładnym bukiecie.
Snują złote marzenia gdzie oko nie sięga,
I przepada w otchłani mgielnych widnokręga.

Złoto mruga w siklawie puszystych strumyków,
Rozsypując potokiem brylanty promyków.
Na kaskadzie okala tęczą aureoli,
By strumieniem jej włosów cudnymi kolory,
Łączyć potok warkoczem.W pojedyńcze głazy,
Bije pianą wzburzoną wymierzając razy.
To się cicha przytula gdzie zatoka z jazem,
Chyli czoło żywiołem,pochyłym upłazem.

Wokół smreki wiekowe Reglem ku granicy,
Limby wiecznie strzęgące,tatrzańscy strażnicy.
Tuż pod Reglem dolina,na niej nocy szata,
Ostatnimi śpioszkami stopy Tatr oplata.
Pewnie w końcu ustąpi.Po smreków wiersyckach,
Złotym włosem prześwita na mgławic promyczkach,
Mgielnym snując tumanem w szmaragdowej łące,
Łączy złoto z kamieniem wszędobylskie słońce.

Ranek życie obudził w pięknie przerażliwym,
W młodych jodłach zanucił,wiatr wspomnieniem ckliwym.
Rozbudzona przyroda w wiosennym powiewie,
Podnieciła pogodą kochliwe cietrzewie.
I jarząbki wzruszone wesołością ranka,
Poszukują gorliwie od dzisiaj kochanka.

Orzeł, ptak nam życzliwy wiedząc ,że jest w godle,
Na koronie Tatr usiadł,wyżnich szczytów-siodle.
Potem uniósł się w górę gdzie żaden nie sięga,
Bo też jemu pisana królewska potęga.
Nieba skłonem szybuje majestatu ruchem,
Ciesząc wszystkich godnością,powagą ,posłuchem.

Niezbadana pogoda,prawie w oka mgnieniu,
Porwać człeka potrafi w podgórskim strumieniu.
Rośnie z chwili na chwilę,wzmaga burzy grzmotem,
Kładzie wiekiem zmożony drzewostan pokotem.
Grożne ciska pioruny powiększone grzechem,
Ciągłe głosząc pomruki powtarzane echem.

Niebo rankiem pogodne w nawałnicy mocy,
Szalem sadzy ogarnia rozhukanej nocy,
Wije wężem błyskawic od nieba ku ziemi,
Na mgławicy kolorów i bezdusznych cieni.
Sine zrazu,to znowu barwione fioletem,
W tło błyskawic wpisane ponurym szkieletem.,
Jako zjawy w kapturach których pomruk dziki,
Płynie chichotem nieba obrócone w ryki.
Łzą ostatnią już spłonął wyciszywszy struny,
Gnane wichrem po niebie,wypalił pioruny,
I już słonko ostrożne jak zwiewna pochodnia,
Penetruje ponownie,powracając do dnia.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

O Unii

Post autor: JOZEF1949 » pn wrz 12, 2011 5:28 am

O Unii

Módl się nie pytaj,
Nie słuchaj czytaj.
Idee wstrętne,
Słowa przekrętne.
Kłamstwo na kłamstwie,
W totalnym państwie.

Bieda nie kłamie,
Z nędzą pod ramię.
Wolność kulawa,
Prawda koślawa.
Prawo kaduka,
Niewinnych szuka.

Po Sejmie szwęda,
Złodziej i menda.
Bolszewi posły,
W piórka obrosły,
Z gębą bufona,
Wynaturzona.

Ślepi i głusi,
Unii lizusi.
Wpatrzone pieski,
W kolor niebieski.
Gwiazdki nie wpiszą,
Choć flagi wiszą.

Drugi gatunek,
Kupuj postronek.
Głupota twórcza,
Unia zabójcza.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Brat Polak

Post autor: JOZEF1949 » pn wrz 12, 2011 5:30 am

Brat Polak

Żal mi was przecież,chociaż się rzekło,
I pustka wasza czynami dudni.
Sumienie pewnie też wam uciekło,
I pokutuje w cembrowej studni.

Jacy ojcowie -tak syny wraże,
Kiepscy aktorzy tlących teatrów.
Na sabatowe wnieśli ołtarze,
Zwiewne idee szalonych wiatrów.

Zepsuci do cna w kłamliwej nucie,
Feniksa ścierwa niech szarpią sępy.
Zgnilizna ciała,duszy zepsucie,
Na zatracenie w piekieł zastępy.

Ofiar miliony nie mają płakać,
Mało co onych pamięci w trudzie,
Wrony żałośnie próbują krakać,
Dla tych co w grobach,niepomni ludzie.

Zarazy zmora,złego siedliska,
Globalnych doktryn zajadłe usta.
Nędzy i kłamstwa grzmią przytuliska,
Nie okiełzana Sodom rozpusta.
Trzeba naostrzyć spisy i kosy,
Tolerancyjne zbyć sentymenty.
I w polskie ręce wziąść polskie losy,
Nie oglądając na ich przekręty.

Niechaj w urzędzie brat Polak siada,
A nie mniejszości Żyd byle jaki.
Nieważne na to racje sąsiada,
Fochy Germańca,fochy sobaki.

Nieustępliwym przez życie duchem,
Gorzej już było,dziś przeżyć można.
Koniec czołgania,zdejm z twarzy skruchę,
Niech służy celom chęci pobożna.

Myśli ułomna,możność kaleka,
Domy na piasku dziś istne cuda.
Nieosiągalna"korzyść "daleka,
Wodą pisana,kręta ułuda.

Na krzywym drzewie choć koza staje,
Często usiądzie,ptaszek zakuka.
Owoc nie rzadko też zdrowy daje,
Ale na gniazda miejsca nie szuka.

A w mętnej wodzie ryb łapią mnogo,
Łatwiej uwagę twoją odwrócić.
Niechaj przysłowia będą przestrogą
Byś się niewolą nie musiał smucić.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Bądż..

Post autor: JOZEF1949 » pn wrz 12, 2011 5:32 am

Bądż..

Bądż miłosierdziem,przebaczeniem,
Miłością i zbawieniem.
Bądż szczęśliwością w wieczności,
Oddechem mej radości.
Bądż tchnienie ducha , możności,
W ziemskiej niedoskonałości.
Bądż teraz zawsze,bądż wszędzie,
Twą Wolą każdy dzień będzie.
Bądż mą pewnością mój panie,
Na wieczne Zmartwychwstanie.
Bądż serca mego westchnieniem,
Duszy mej wypełnieniem.
Bądż kiedy ciężko iść drogą,
Podołać święci nie mogą.
Bądż gdy wszystko przegrane,
A Sercem Twym ukochane.
Bądż sposobem na życie,
Nocą ,południem o świcie.
Bądż mą nadzieją gdy gorze,
Ojcem bądż mi Boże.
Bądż kiedy wszystko przepadło,
Nadziei wszej porzekadło
Bądż w każdym moim westchnieniu,
Czci ,Twemu uwielbieniu.
Bądż kiedy sił braknie,
A dusza moja cię łaknie.
Bądż w mej pokorze mój Panie,
Jak chcesz niechaj się stanie.
Bądż kiedy życie przepadnie,
Gdy stanę w czyśccu, na dnie.
Bądż miłosierdziem ,przebaczeniem,
Miłością i zbawieniem.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ