Na końcu

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Chwilka

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 4:45 am

Chwilka.

Młodości lata, których piętno,
Mignęły chwilą beznamiętną,
Wachlarza migło chwilką,
Byłem kiedyś też dziecinką.

Dmuchawiec już poszybował,
Na łaskę , niełaskę zdany.
Los spokojny często psował,
Pędził wiatrem potargany.

Nie pozwolił opaść zgodnie,
Gasił , świecił dnia pochodnie.
Wzlatał, padał,znowu wzlata,
Kaleczona myśl skrzydlata.

Chybił gruntu tuż nad wodą,
Tafli palcem, prawie sięgał,
Dobrze , mając duszę młodą,
Nie dosięgała go mitręga.

Siadł na liściu jak żaglowiec,
Płynie życiem mój dmuchawiec,
Targany i bity deszczem,
Nie pamiętam, co i jeszcze.

Kurczowo trzyma listeczka,
Życiem płynie ma łódeczka.
Mam ci szczęścia bardzo wiele,
Uparcie drążą me cele.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Powiedziłeś Prezydencie..

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 4:48 am

Powiedziałeś Prezydencie..

Powiedziałeś wszystko,
Mową sercu bliską.
Nikt Ci ust już nie zamyka,
Nie rzuca kalumnie,
Ty na stosie powiedziałeś,
Powiedziałeś dumnie!

I podałeś je na sercu,
Nim stos się wypali.
Świat rozpozna słowo Katyń,
I pamięć ocalisz.

Tyle trzeba było ofiar,
By listę otwierać,
I tragedii trzeba ludzkich,
Na służbie umierać.

Ta ofiara Bogu miła,
Tą uświęci Ziemię.
Dżwigającą poprzez wieki,
Krzyża Twego brzemię.

Przyjmij Panie tam na służbę,
Przy Twym służą boku.
Bo ci Oni już sprawdzeni,
Dotrzymają kroku.

Poprzez ziemię, tą nieludzką,
Katyńskiego lasu.
Daj nam Panie też doczekać,
Wiekuistych czasów.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Krzyżactwo

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 4:51 am

Krzyżactwo

Idą Krzyżacy,wojska zaciężne,
W walkach sprawne,zbrojne,orężne.
W szyku chłopiska stoją ogromne,
Takiej potęgi nie zna potomne.

Srebrne pancerze ,ciężki rynsztunek,
W tych wielkich łapskach staje piorunem.
Twarz bez litości w stale zakuta,
Zwycięstwa pewne-okrutna buta.

Naprzeciw w skórach chorągwie polskie,
Czeskie,litewskie,żmudzkie i ruskie.
Tarcze skórzane dzidy i piki,
A z oczu sypią skier grożnych dzikich.

Litwinów jazda prze nawałnicą,
Piechota polska,żmudzka konnicą.
Zbrojne rycerstwo, dobrzy szermierze,
Są Matki Boskiej wiernym żołnierzem.

Walka ,gonitwy i ciężkie boje,
Masz li Krzyżaku za krzywdy moje.
I gniew jak burza rozdarł pancerze,
Mocą niezłomną kipiącą w wierze.

Przeszli przez hufce i pułki zbrojne,
Zastępy lekkie ludziami rojne.
A śmierć skrzydłami zgarnęła ino,
Krzyżackie zbrodnie- z ich buty winą.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Oko kamery

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 4:53 am

Oko kamery

W oko kamery będzie patrzył,
I nienawistne pluwał kłamstwa.
Bo on nad prawdą się rozkroczył,
Wierzy w bezkarność oszukaństwa.

Na wikcie kłamstwa wyszkolony,
Na gebelsowskich atrybutach,
Wcisł Jezusowe nań korony,
I potraktuje prawdę z buta.

Kłamstwa gdzie dotkniesz władzą
czwartą,
Wrak, a nie człowiek jadem dyszy,
Ze czci,godności wprost obdartą,
Kłamstwo podparte kłamstwem
słyszysz.

Z kontekstu rwane-to w pół zdania,
To oberwane z szaty godnej.
Ma kłamstwo ino do sprzedania,
Albo badziewie mu wygodne.

By wiarygodność sobie zyskać,
Na chwile tyłek prawdzie liże.
A gdy się nie da po niej ślizgać,
W medialne zmienia się znów
zwierze.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Jesienne pożegnania

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 4:56 am

Jesienne pożegnania

Już jesienny liść przeleciał,
Jakby babci włos.
Pewnie światu chce przypomnieć,
Jaki jego los.

Niebo pełne gospodarzy,
Płynie hen za las.
I żałosnym krzykiem żegna,
Mijający czas.

Srebrnym włosem babie lato,
Łączy złoto łąk.
Goliznami krzyczą drzewa,
Rozłożonych rąk.

Na błękitnym firmamencie,
Strzępy białych chmur.
Ułożyły w ornamencie,
Nieba pereł sznur.

Stawem kłania się sitowie,
Monotonią fal.
Płyną wiatrem porywane,
Śpiewy ptaków, w dal.

Siwym puklem na wezgłowiu,
Żegna starca czas.
Chociaż księżyc znów ku nowiu,
Któryś wita raz.

Niechaj wrócą nadziejami,
Wiosny liczne dni.
I zawisną wspomnieniami,
Nieba piękne sny.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Na karuzeli życia

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 4:58 am

Na karuzeli życia

Tak, - chętnie bym siadł,
W chmurach mych nadziei.
Wracał gdzie wiatr,
Skrzypkiem brzmi wierzei.

Stopił myśli głęboko,
Wśród jesiennych wód.
Wiatrem siał szeroko,
Wiekiem skryty brud.

Falą wspomnień nie wracał,
Codziennie do przodu.
Ścieżką nową przechadzał,
Bez kukieł pochodu.

Wspiął się w górę potoku,
Gdzie słońce się ślizga.
W rozkochanym oku,
Z księżycem umizga.

Na tęczowym niebie,
Liczył akwarele.
Z gwiazdami rozmawiał.
Nie mówił za wiele.

Spijał krople potoków.
I rosę w jutrzence.
Deszczu wychwytał krople,
Łzy wzruszeń panience.

Upajał się zapachem.
Odurzał urokiem.
Jednakowo widział,
W mroku, dziennym okiem.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Spojrzenie jesieni

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 5:00 am

Spojrzenie jesieni

Na zoranym już polu,
Nie ma chabrów kąkolów,
Ziemia skibą pszeniczną oddycha,
Zadumana, pachnąca i cicha.

Wio - choć słychać, koniku,
Jesień idzie po cichu.
Konik polny nie cyka,
Wiatru szemra muzyka.

Osty wietrzą swe ślepka,
I cykorii ociepka.
Wiatr chmurkami kolebie,
Na błękitnym dziś niebie.

Tu futrzaki, skrzydlate,
Nie żegnają się z latem.
Ja się wcale nie spieszę,
Gnać w jesienne pielesze.

Jesień złotem posypie,
Deszczem, wiatrem pochlipie.
Nie jest wcale to groźne,
Kiedy przyjdzie to mroźne.

Stare Kraju mieszkańce,
Złożą życia łamańce.
Zaczną znowu dojrzewać,
Gdy znów zacznie przygrzewać.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Polityczna chlewnia

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 5:03 am

Polityczna chlewnia

Według twoich słów - ostatnich,
Mogłem spojrzeć na cię równo,
Bo to żadna obietnica,
Delikatnie mówiąc - g***.

Na obietnic cmentarzysku,
Sypią się zmurszałe słowa.
Wszyscy wasi politycy,
Mają dupę, tam gdzie głowa.

Sierp, choć z młotem wciąż w odwrocie,
Razem z Mostkiem, głową kiwa,
Nie rozważa, co? Gdzie? Kiedy?
Jakie wkrótce przyjdą żniwa.

Gdy idei zgnite jądro,
Nauka kadry nie popłaca.
Znak równości, gdy pijaczek,
Dzień w dzień leczy wódką kaca.

Głupot biją więc rekordy,
Na arenie zła.
Narodowi jak barankom,
W oczach zaszła ćma.

Nie rób z Polski już kołchozu,
Wio - na stadion, tam w Brukseli.
Czas, by w szczepach choć powrozów.
Diabli was już w piekło wzięli.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Na końcu

Post autor: JOZEF1949 » ndz lis 20, 2011 5:07 am

Na końcu

Wierszem ostatnim gdy spowiją usta,
Ręka ostatnie zatrzyma pół słowa.
Strona następna pozostanie pusta,
I moja pusta pozostanie mowa.

Ukryję w ziemi monotonii ciszę,
I usta nigdy nie wyszepną słowa,
Po drugiej stronie znów wiersze napiszę,
Bo pełna duchem będzie ducha głowa.

Suchą łzą spłynie z wyobraźni ptaka,
I rymy stworzę już godne niebiosów.
Nie będzie ona, twórczość byle jaka,
Opinia będzie zgodna wszystkich głosów.

Ustąpię miejsca wieszczom których stawiam,
I chylę czoła im w wielkim talencie,
Oczami duszy słowem ich napawam,
O ich wielkości przekonany święcie.

U Archanioła może stanę, wojska,
Z moimi braćmi, tam w jednym szeregu.
Zabrzmi hejnałem nutka polska, swojska,
Tak jakbym stawał tu na polskim, brzegu.

Pewne o Panie o wszystkim myślałeś,
I to co piszę jak nadzieją cichą.
Wszystko stokrotnie swym wybrańcom dałeś,
A to namiastka - nadziei jest licha.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ