Kozioł

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

I tylko żal...

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 7:27 am

I tylko żal...

I ludzi żal i Polski żal,
Popłakać chce się ino.
Że ich do siebie wzywasz
w dal,
Na służbie Polsce giną.

I ciężko jest-ocieram łzy,
Pęknięte serce szlocha.
Gdy obok nas do dzisiaj szli,
A wielu tęskni ,kocha.

Chociaż zastąpią z wielu z was,
Nie będzie już to samo.
Bo nie ta sama myśl i czas,
Zamknięci Nieba bramą.

Rzuceni, na nieróbstwa stos,
Kto chce-to to dostrzeże.
Przeciw rządzącym dając głos,
Dla Polski-w dobrej wierze.

Przyjmij ich Boże,chylę skroń,
Ja hołd oddaję wielu.
I podaj Swoim Bożą Dłoń,
Zdążali w słusznym celu.

Ty Panie Życia-Śmierci, daj,
Rodzinom i sierotom.
I utul w żalu cały Kraj,
My Cię prosimy o to.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Zbrodnia katyńska

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 7:30 am

Zbrodnia katyńska.

Rachunki krzywd spisane łzą,
W sercach skrzywdzonych matek.
I w gruzach cały piękny dom,
Codzienność polskich dziatek.

Przelana krew-wylane łzy,
W wielu -katyńskich dołach.
Na krzyżu wisi polski świat,
O pomstę w Niebo woła.

Katów ,oprawców ciągły brak,
Historia fałszem zszyta.
Taki Rosjanie widzą świat,
A w nim- Rzeczpospolita.

Z katowni jęk,a z więzień płacz,
Przy dołach krew -posoka.
Przekleństwa ino-twoju mać,
Już rzeką krwawą płyną.

A imperialne odurzenie,
Ze wschodnim bałaganem.
I barbarzyństwem orientalnym,
Bandyctwa jest przesłaniem.

W nieludzkiej ziemi ino Sybir,
Gułagi i obozy.
Łubianki każnie i kopalnie,
Szubienic las-powrozy.

W dwudziestym pierwszym wieku
zgrzyta,
W ryju zbrodniarza-gada.
Wolna dziś Rzeczpospolita,
I prawa jej sąsiada.

Józef Bieniecki
-70 Lat Golgoty Wschodu.

-W Dzień Zwycięstwa Stalin do generałów:
-Największą zdobyczą wojenną-jest Polska.

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Przepaść

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 7:33 am

Tatry-Przepaść

Przenika w skały, aż do głębi,
Zsunięty kamień w dole bębni,
Z trzaskiem po skale się kołacze,
I uderzony w dole płacze.
Żleby spadziste,niby drogi,
Nie zagradzają żadne progi,
Pionową śliską ścianą wiodą,
Dopóki podnóż skał nie zbodą.

Straszna urwana tuż przy grani,
Gdy z góry spojrzysz, w dół otchłani,
Strachem uderza jak obuchem,
A w uszach dzwoni-dzwonem głuchym.
Ciemna jej jama okiem straszy,
Stoczony w piekło duch Judaszy,
I piekła jękiem ku wyżynie,
Echem powtarza gdzieś, w głębinie.

Tu księżyc nawet ciemną nocą,
I gwiazdy ,które ciemność złocą,
Nie spoglądają w dół otchłani,
Które urwiskiem wiodą z grani.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Terroryzm

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 7:36 am

Terroryzm.

Terroryzmu niecne treści,
Jakiś "mądry" ci obwieścił.
To inaczej forma walki,
W którą wepchły cię rywalki.

Partyzantka wśród zbrodniarzy,
Miała też swój mandat wraży.
Nazywano ich banditen.
Wymyślono pod sufitem.

Tak inaczej-walka ino,
Wolność-wszak jest tu przyczyną.
Dajcie ludziom dychać wolno,
Odzyskacie myśl pokorną.

Wy terroryzm- oni na to,
Terroryzmu myśl skrzydlatą.
Banda w państwie-państwo bandą,
Tak jak kłamstwo, między prawdą.

Dziś w rządzeniu często państwa,
Jest terroryzm- szczytem draństwa.
I dla swoich-państw sąsiedzkich,
Jest ostoją form zdradzieckich.

Krótko mówiąc -okłamują,
Swych- sąsiadów obrabują.
I podrzucą sprytne hasła,
To terroryzm- no i basta!

W Izraelu-żli sąsiedzi,
A sam na atomie siedzi.
Innym zatem do nich wara,
Zakazane jest się starać.

Terroryzmem idzie drogi,
Naród słaby i ubogi.
By upomnieć się o własną!!
Terrorystę -w mordę trzasnąć!!

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Tatry,taterki

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 7:40 am

Tatry-Tatry,taterki.

Tatry,Taterki,ile w was uroku,
I wczesnym rankiem,i za dnia, o zmroku.
Kłujące igły i owale wierchów,
W rannej poświacie,gdzieś tam w horyzoncie,
Rzeżkich powiewów,skalistych oddechów,
I Krzyżu Pańskim-stoi na Giewoncie.

Śpiewów,jodłowych lasów i buczyny,
Które zdrowymi dziewczęta głosami,
Dżwięcznie śpiewają,góralskie dziewczyny,
Pieśnie tatrzańskie niosą nad wierchami.
Dzwonków zbyrkanie wysoko na halach,
Stadami owiec kropione upłazy,
Śpiewy Juhasów,w ich góralskich gwarach,
Grożnie wiszące nad głowami głazy.
Polne kapliczki hołd Bogu składają,
W artyzm wpisane Królowej Tatr całe,
I głowę chylą,a serce wzruszają,
Z wiarą tworzone tu kościółki małe.

Tajemnych legend okryte jaskinie,
Groty,uskoki,człek nizinny ginie,
Gdzie dziś nocami zbójnik ogień żarzy,
Dzikość z pogardą na odbitej twarzy.

Pogodną nocą niebo rozpalone,
Kwiatem gwiazd rajskich utkane wzorami,
Tutaj je widać,wszystkie zaświecone,
Żyrandol niebios wiszący nad nami.
Strumienie wody ściekające skałą,
To znów szumiące wodami kaskady,
Potoków pieśnie w okolicę cała,
Wrzawami głośna lub ciche narady.
W tysięcy twarzach odbite księżyce,
W spokojnej wodzie lub Bystrej mrugają,
Srebrzą potoki,wstęgi srebrne-lice,
Kryształem nocy w kropelkach błyskają.

W wielkiej orkiestrze przyroda nutami,
Zawsze poważnie,miło i świątecznie,
Grają smyczkami,grają organami,
A ta orkiestra gra dziś ,wczoraj,wiecznie.

W całości jakby wielki duch spoczywa,
Przez Boga dany dla piękna porządku.
Żywioł ucisza i tchnieniem ożywia,
Wpisany w całość z samego początku.

Są urokliwe,lśnią w promieniach słońca,
Piękne nocami we świetle miesiąca.
Osnute ciszą albo rozhukane,
Na zawsze piękne.Góry me kochane.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Smrekowy las

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 7:58 am

Tatry-Smrekowy las.

W smrekowym lesie,
Ranna smuga słońca.
Kłuje promieniem,
Złotego gorąca.

Budzi nadzieje,
I piękno przyrody.
Rozjaśnia troski,
I jutrzenki chłody.

Smrekowym wierchem,
W brązowej cotynie.
By z zakamarków,
Powyciągać cienie.

Tchneła znów życie,
Nawet w potok śpiący.
Kiedyś szemrzący,
Dzisiaj głośny ,rwący.

W wodzie odbite,
Dziesiątki promyków.
I brylantowe,
Tysiące ogników.

W słońca koronie,
Ogromne ,potężne.
Kłują ku niebu,
Mężne niebosiężne.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

U stóp konfesjonału

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 8:01 am

U stóp konfesjonału.

U wrót sądu stoję,
Serce moje płacze,
Sumienia wyrzut,
Serce się kołacze.
Pewny wybaczeń,
I Twojej miłości,
Grzechy wyzwolą,
Chwile niepewności.

Biję z myślami,
Znów grzechu wyrzekam.
Do niego wracam,
Od Boga uciekam.
Wiele upadków,
Mój Jedyny Boże.
Ileż Twe Serce,
Tam wytrzymać może.

Skryte nadzieje,
W nauce uczniów Twoich,
W wiecznej nadziei,
Są zbawieniem moim.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

W pokłonie

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 8:03 am

W pokłonie

Mój Chlebie Święty, tutaj chylę czołem.
Świętością Ziemi i Nieba Aniołem.
Mocą wieczysty na ziemi zagonie,
I wiecznym szczęściem, tam przy Bożym Tronie.

We krwi i pocie, utrudzonych znojem,
W sercu i ziemi niezmiennym pokojem.
Na wiecznej warcie, którym już nie stało,
I tu na ziemi, Ciebie ciągle mało.

W każdej postaci i każdym momencie,
Chlebie powszedni, w Świętym Sakramencie.
Pokornym w pracy, daj szczęśliwość Nieba,
Gdy uwielbienie dla Nieba i chleba.

Całuję kłosy i dłoń spracowaną,
Ostatnim chwastem, które one ranią.
I chylę czoło w intencjach do Nieba,
Obrońców wiary, powszedniego chleba.

Okruchem chleba obdziel dzień,
By nigdy nam nie brakło.
Aby był obcy głodu cień,
I żadne z nas nie łakło.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Kozioł

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 03, 2011 8:06 am

Kozioł

Kozioł me. baran be.
Choć to samo każdy chce.
Gospodarza me, be wita.
I nerwowy stuk kopyta.

Kozioł już nastawił ucha,
Trawa dziś, czy karma sucha?
Jakoś ci się dotąd wiedzie.
Nie skarmiają ziarnek w biedzie.

Makuszyński dał ci pole,
Zatem miewasz przednie role.
Inny, by cię obłaskawił.
W rządzie z innymi postawił.

Siwa bródka - jak u Żydka,
Sępia gęba - rzekłbym, brzydka.
Też nikomu nie daruje,
Gdy na krzywy pień wskakuje.

Każdym gościom para rogów,
Od samego grożą progu.
A na zadku wtedy siada,
Gdy kij dzierży syn sąsiada.

Kawał kija, w garści bródka,
Jednym, drugim to odtrudka.
Pewne, wcześniej nie ubodzie,
Kiedy pierwszy przyrżniesz, srodze.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ