Westchnienie-żonie

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Zatroskanie

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:28 am

Zatroskanie

Spojrzyj duszo zatroskana,
Na nielicznych twoich plemię.
Którzy idą w imię Pana,
W nich wolności miłość drzemie.

Na ołtarzach polskie losy,
Różańcowe ślą wołanie.
Zechciej słyszeć nasze głosy,
Gdyż to serca jest błaganie.

Ryngraf włóżcie na pancerze,
I w modlitwy zbrójcie lance.
Bo Maryj my rycerze,
I szczególni Jej wybrańce.

Niech rozpali serca młode,
Wiara miłość i nadzieja,
To co wczoraj wiało chłodem,
Spłynie z Ducha Dobrodzieja.

Niech Bóg, Honor i Ojczyzna,
Dumnym Orłem płynie niebem.
Naszej Ziemi Ojcowizna,
Będzie, tchnieniem, wodą, chlebem.

Broń wartości siłą Ducha,
Niechaj wzrasta nieskażona,
W życiu tylko Boga słucha,
Będzie wieczna, nieskończona.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Grzech zaniechania

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:35 am

Grzech zaniechania

Naród, który z życia nauk ciągnąć nie umie,
Niechaj jęczy w niewoli, po czasie zrozumie,
Gdzie mądroście pogrzebał, z kim się władza kuma,
Gdy przeszłością nie żyje - zdeptał słowo duma.
Niech głupoty pokraka na pokojach panów,
Grzbiet mu butem przyciśnie, dobrobyt tyranów.
Dałeś za nos się wodzić? Niechaj teraz boli,
A z małżonką twą panek w pokojach swawoli.

Będę twoim sumieniem, zawsze ci przypomnę,
Gdyż zaniechania grzechy popełniasz ogromne.

Kiedy maska głupoty nie będzie niewolić,
Grzechy kajdan czas zetrze, Bóg zechce pozwolić.
Ludziom mądrym da władzę, a wolności słowo,
Będzie w naszej modlitwie, Matką i Królową.
Serce zacznie bić jedno, nie da upokarzać,
Dla ogółu zaś dobra, wsze dobra pomnażać.
Głos Zygmunta jak Orzeł z uwięzi zerwany,
Z nową mocą uderzy, bo zrzucił kajdany.

Będę twoim sumieniem, wtedy ci przypomnę,
Zwyczajowe wypełniasz prawa wiekopomne.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Nie będę milczał...

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:41 am

Nie będę milczał...

Nie będę milczał gdy w Twe Święte Członki,
Gwożdzi nabili,związali postronki.
Nie będę milczał,gdyż me serce płacze,
Widząc Twe krzywdy na Krzyżu biedacze.

Nie będę milczał,bo ofiara sroga,
Złożona w łonie Twego Ojca Boga.
Nie będę milczał,tak niewielu rzekło,
Mimo ofiary do piekieł uciekło.

Nie będę milczał,gdy człowiek po latach,
Jak przed Twą śmiercią z piekłem dalej brata.
Nie będę milczał,bo w żywym kościele,
Rany znajdują jak na Twoim Ciele.

Nie będę milczał,gdy świat Ci ubliża,
Złorzeczy ,pluje-na ramiona Krzyża.
Nie będę milczał,gdy wyciąga pięści,
I Ci wygraża na Krzyżu Boleści.

Nie będę milczał,gdy w każdym momencie,
Tobie ubliża w Świętym Sakramencie.
Nie będę milczał-milczeć nie pozwolę,
I oddam siebie w Twą Świętą niewolę.

Nie będę milczał,zapłaczę i jęknę,
I pod twym Krzyżem w bólu grzechów klęknę.
Nie będę milczał,niech zapłaczą słowa,
I serca wróci-żałość i odnowa.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Polskie przedwiośnie

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:43 am

Polskie przedwiośnie

Piękna nadziejo,ślę ci uwielbienie,
Podana ludziom na Bożej patenie.
Rankiem przedwiośnia z odwiecznym
patosem,
Drżysz rosy łzami i ptaszkowym głosem.
W przedwiośnia stopniach dozowana
skromnie,
Życia iskierki rozpalasz przytomnie,
I pieścisz w słonku pączki pędzi ziemi,
By wolą życia zapłonąć z wszystkimi.
Nieba drabiną ,wyżej,jeszcze wyżej,
Jest ci do ziemi co raz,co raz bliżej.
I bez pośpiechu przez Stwórcę pieszczona,
W mistycznym pięknie spoczywasz ramionach.

Na polnych bruzdach leżą fałdy śniegu,
W ostępach leśnych,daleko od brzegu,
Zimowym chłodem ścinasz stawów oka,
Lodu koronką brzeg wąski potoka.
Koło południa tafla lodu pęknie,
Przy każdym takim przejmująco jęknie,
By z czasem w końcu modrym wody okiem
Spojrzeć na niebo,w bezmiarze głębokim.

Tu bez promocji wiadomo kto Królem,
Ojcowskim sercem ogarniając córę,
Pełnią etosu,odwiecznej kultury,
Nieba pietyzmem upatrujesz z góry.

Gdyby w opiekę dać pseudoelitom,
Błaznom rządzącym,wszelkim hipokrytom,
Pory by roku zniesiono nakazem,
Czczono Stalina brzydoty ołtarzem.
Polska w ich rękach to zabawka ino,
d*** z pobocza,wspólnoty dziewczyną,
Do tego sklepy i transmisje z meczy,
Aby od Boga ludzi odczłowieczyć.
Kościół w nas żywy-to szajstwo odpycha,
I daje wiosnę -tlenem pooddychać.

Rząd jak jemioła z nas soki wyciska,
Czyniąc dla świata centrum pośmiewiska,
Zielony zawsze-z wiosennym uśmiechem,
Ma tą partyjną zakłamania cechę,
W lichwiarskich trybach wyciągnąć procenty,
Z swoich klakierów czyniąc ludzi świętych.
Jady wszczepiając w piękno i klasykę,
Swą ideową wciska dialektykę,
Ze sterootypem,tandetę koślawą,
Panosząc w mediach ,obnosząc wystawą.

Jednej z piękniejszej kultur tego świata,
Grzechem niemocy skrzydła Jej przygniata,
I bizantyjskim zatruwa badziewiem,
Zamiast z pól naszych tradycyjnym chlebem.

Śpijcie leniwi-zamiast słuchać ziemi,
Z jej zasadami,prawami wszystkimi,
Okaleczona i kłóta bagnetem,
Rodziła mężów ,żołnierza -poetę.

Dzisiaj medialnym zatruwana jadem,
Staje parobkiem,własnym koniokradem.
Nie na bagnecie ,a niosą na tacy,
Żydzi ,Niemiaszki-inni byle jacy.

Czas być Polakiem,niech wiosny nadzieje,
Będą serc naszych dobrym czarodziejem.
Obudzą Ducha w polskiej wyobrażni,
Inaczej spalą nas za zgodą -w każni.
Holokaust plemion dzisiaj dominuje,
Swoich tajemnic medialnie pilnuje.
O bieda,bieda,gdy słonko nad lasem,
Rezurekcyjnym Bóg wita nas czasem,
Swe panowanie w ręce Pańskie bierze,
My zapomnimy-że Jego rycerze.
Niech czas nadziei i wiosny wzrastanie,
Duchem przemiany w polskich sercach stanie.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Gwiazda Niepokalana

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:47 am

Gwiazda Niepokalana

Wszechświata głębia, Boża moc,
Niebiański zgrzyt oręża.
I Boska możność Twoich stóp,
W szatańskiej głowie węża.

Matczyne ciepło Twoich rąk,
I serca Twe oddanie.
Ludzkich niewinnych milion serc,
Twoje Niepokalanie.

Tyś świata wszego żeś Królowa,
Tak zdecydował Bóg.
Stąd pod Twą stopą węża głowa,
Bo to ludzkości wróg.

A gwiazd dwunastu, światła moc,
W diademie nad Twą głową.
Rozjaśnia w świecie piekła noc,
Poświatą bursztynową.

Bądź nam Zwiastunką lepszych dni,
I drogą Chrystusową.
Chylę swe czoło dla Twej czci,
Serc naszych być odnową.

W niebiańskiej lilii ciepła woń,
Na drogach Nieskalanej,
Poprowadź Pani gdzie Twój Tron,
Gwiazdy Niepokalanej.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Adwent

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:48 am

Adwent

Tyś na obłokach Panie z Nieba spływał,
Po adwentowej księżycowej nocy.
Imieniem Bożym Dzieciątko nazywał,
Które od wieków wypatrzyły oczy.

Na skrzydłach nocy, na jutrzni poranka,
Biali Anieli na złotym promieniu,
Przynieśli Dziecię, Bożego Baranka,
By światłem Bożym promieniować w cieniu.

Niesiesz nadzieję jak światło przynosi,
Gdy nocy ciemność w nas nieogarniona,
Dobrze, gdy serce z żalu o nie prosi,
Czasem nadziei jeszcze nieskończona.

Bryła świątyni na nieba szafirze,
Na Światła nadziei oknami mrugają.
Znak przeznaczenia, trzy szczytowe Krzyże,
Proroków święte słowa powtarzają.

1) Po szkodach nieba, na Aniołów rękach
2) Przyjmie Dar Nieba niewinna Panienka
3) Złożysz ofiarę na świata ołtarzu
4) Boże niewinny. Dla Żydów - zbrodniarzu.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Pierwszy śnieg

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:50 am

Pierwszy śnieg

Pierwszy śnieg spadnie,
Jesień szara zblednie.
Na ołtarzu świata,
Brudy pozamiata.

Posypie iglaste,
Pogodzi się z chwastem.
A bure kamienie,
Pokryje westchnieniem.

Zimy tchnieniem wionie,
Na drzew gołe skronie,
A biała ich szata,
Aniołem skrzydlata.

Na strugach, potokach,
Na nieba obłokach.
Spłynie biel skrzydlata,
Na ramiona świata.

Wydmucha, wychucha,
Zawierucha sucha.
Usypie kurhany,
Zbliźni ziemi rany.

Nowa biała szata,
Myśl Nieba skrzydlata.
Anioł Biały z Nieba,
Dziecinę wyśpiewa.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Byłem tam

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:52 am

Byłem tam

Skromna, cicha, żałobna, skradała się z wolna,
Miejsca widne minąwszy, w niektórych namolna.
Niby demon ciemności, darząc czarcim skrzydłem,
Dla jednych spoczynkiem, a dla drugich widmem.
Z lasu, gęstej ciemnicy, błyskały ogarki,
Nieba zachód znaczący, prześwitały szparki.
Oczy w końcu zamknąwszy, dały nocy pole,
Z wolą Bożą zgodziły, uznając pokorę.
Snuła się skrajem, lękając przestrzeni,
Dogadawszy się w lesie, w jodłowej zieleni.
Na konarach dąbczaków jeszcze się ślizgała,
Jakby golizn jesieni wstydziła lub bała.

Białe rzeki warkocze, owijały głazy,
Mokrym batem zadając, nieustanne razy.
Grzywy wody buchały, głębie wirem znacząc,
Mierzwiąc żwirem powierzchnię, na nurty nie bacząc.
I noc tutaj oblekwszy swego kiru szatę,
Pogodziła się z rzeką, ubrała w poświatę.
Tylko w rzeki zakolach, płycizny pochodnia,
Żółtą łachą złociła, tak w nocy, jak do dnia.

Ołów nieba obity sukna aksamitem,
Wisiał ciemną zasłoną, chmurami podszytym,
Uczepione firany, jak czarne rumaki,
Niebo pędem mierzyły, czarne nocy ptaki.
Popędzane batami od bieguna zimna,
Przerażona wyglądem, upiorna i dziwna.

Otulone przestrachem, w płaszczach czarodziei,
Ptaki nocne, zaszyte, czekały nadziei,
Nie polując i nie śpiąc, porażała zmora,
Przeraźliwa do szpiku, ta nocy potwora.

Obumarłe kikutu, wyniosłe ostrogi,
Stały groźne, sadzami oblepione bogi,
Strasząc niebo i ziemię, liściem obumarłe,
Wściekłe piekieł straszydła, potężne, mocarne.
Wzniosły gołe kostuchy, wyły miłosiernie,
Duchy potępieńcze, skazane piekielnie.

Po północy, potwory poszemrały cicho,
I wymiotło z lasu, wsze paskudztwo, licho.
Zaś straszydła w jutrzence nad ranem,
Niosły szatę mgły rannej, w biel, poobwieszane.

Zjawy nocy umknęły, by za lasu drzwiami,
Płynąć armadą statków, łąką, nad polami.
Zajrzeć w ciche opłatki, wra z jesieni chłodem,
Przynieś wczesnym południem na ziemię pogodę.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Westchnienie-żonie

Post autor: JOZEF1949 » sob gru 24, 2011 4:55 am

Westchnienie - żonie

Myślę radośnie,
O tobie - wiośnie.
Wstajesz westchnieniem,
Słońca promieniem.

Fiołek wonny włosów,
Rumień lica, wrzosów.
W oczach chaber bławatek,
Polnych maków, ust kwiatek.

Przebiśniegiem niewinna,
Konwalijka dziecinna.
Szeptem ustek, dziewica,
Jadem ust, naparstnica.

Jak pierwiosnka płochliwa,
Złotem mniszka szczęśliwa.
Z pośród kwiatów, ty polna,
Piękna, dumna i wolna.

Dumna niczym kalina,
Piękna Polska dziewczyna.
Zwiewnym groszkiem wiosenna,
Polem zboża brzemienna.

Przyniesione naręcze,
Wepną w błękit, w sukience.
I uplecie ci wianek,
Wierny w szczęściu kochanek.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ