Niemcze nie kracz

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Spęd

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:39 am

Spęd

Już skundliły się lesbije
I pedałów śmieszne grono,
By pomieszać w życiu kijem
I zboczenie wyświęcono.

Wynaturzeń sypli gradem
Aż w rynsztokach brak badziewia.
Smętnie śmierdzi piekła czadem
I lucyfer się rozśpiewał.

Wyją zgodnie w jego tonie
Wciskając się w domy nasze,
Z piekła merda ten ogonem
Popierdując w zboczków klasę.

Ta zaś hula w świetle zgody,
Polityków lewej opcji
Narzucając przejaw mody
Wynaturzeń i adopcji.

Co z naturą nie chcesz posiąść
Nie naginaj w piekła prawie.
Chcesz kochasia ino dosiąść,
Zmierzaj życiem też koślawie.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Zdjęcie

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:41 am

Zdjęcie

Jak aniołek z tych obrazów,
Które wiszą na ołtarzu.
Piękno duszka lub Amora,
W oczach miłość i pokora.

Loczki złote, w puklach córki,
W oczach ciemny owal chmurki.
Piękne dziecię, wprost zadziwia,
Chociaż zdjęcia czas upływa.

Spokojniutki, okrąglutki,
Kochaniutki i malutki.
I słoneczkiem mama zowie,
Modląc się o jego zdrowie.

Wychuchany, wydmuchany,
Drogo, a źle wychowany.
Rósł i mężniał już na męża
Z dziecka dzisiaj ,jutro w wężą.

Cherubinka szlak więc trafi,
Bo należy już do mafii.
Będzie miał z urzędu wzięcie,
I w policji piękne zdjęcie.

Nim na szczycie mafii stanie,
W kryminale zbierze lanie.
Zawsze będzie mamy synek,
Ale z ksywą - sukisynek.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Błazny

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:47 am

Błazny

Pochichotać by się chciało,
Gdyby błazna w Sejmie miało.
Wiedziałby co w nim piszczy,
Czy to, tamto, mu się ziści.

Dziś mieć błazna nie wypada,
Urzędników maskarada.
Żartobliwa sama w sobie,
Stawia urząd ich na głowie.

Świat klakierów w własnym sosie,
Zdecydował o ich losie.
I na bazie maskarady,
Inne błaznów dziś układy.

Orientacje pro unijne,
Wykształcenie zaś partyjne.
Narodowość obojniaka,
Kurza opcja, ptaka.

Ą, Ę w gębie, słoma w butach.
Myśl Lenina i Bieruta.
Cechy częściej miewa osła.
Rzadziej, posłannictwo posła.

Błaznem nazwać, wielka szkoda.
Nic nie ujmie, więcej doda.
Jaki umysł, takie prądy,
Jaki poseł, takie rządy.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Kapeć

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:49 am

Kapeć

Wysłużony kapeć stary!
Co gaworzysz, młody chłopcze?
Pewnie, że nie oficery,
Ale pewnie nie gumowce.

Przód bezzębny, ciągle kłapie,
Jakby chciałby coś powiedzieć.
Zdąża ciągle ku kanapie,
Pewnie zechce tam posiedzieć.

Dziwić mu się nie należy,
Że się śmieje zeń smarkula.
Przeżył młodość, u żołnierzy,
Chronił nogi więc piechura.

Padał, dreptał w ciągłym błocie,
Odbierawszy różne razy.
Zimą, latem, w słońcu, w słocie,
Wypełniwszy wsze rozkazy.

U damulki, wychuchany,
Obcas stracił na parkiecie.
W innym pięknym pito wino,
Ku radości, przy bufecie.

I kąśliwy na biedaku,
Na bezdomnym, nie odpocznie.
Wyniszczonym, niczym wraku,
Co dnia piszą mu wyrocznie.

Kiedy spocznie na śmietniku,
Z bezsilności nie pomstuje.
Nie ma wśród nich tych bucików,
Który służy, flirtuje.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Lej,pamiętaj...

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:50 am

Lej, pamiętaj...

Lej po grzbiecie,
Lej po ryju.
Ile wlezie,
Po sto kijów.

Za Warszawę,
Za Podole.
Wybij pychę,
Wlej pokorę.

Nie oszczędzaj,
By pamiętał.
By ta ziemia,
Była święta.

Nie zapomnij,
Zbrodnię, zdradę.
Za dzisiejszą,
Maskaradę.

Nie popuścić,
Ani joty.
Brać się chłopy,
Do roboty.

Gdy pamięcie,
Macie liche.
Zobaczycie,
Pustą michę.

Prawa ręka,
Niech wciąż swędzi.
Nie pytaj się,
Żadnej sędzi.

Lej, niech puchnie,
Równo, wszędzie.
Chcesz porządek?
Wtedy będzie!

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-przyśpiewki

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:53 am

Tatry - przyśpiewki

Hej na hali dwóch górali,
We przyśpiewkach się prześcigali:
Pierwszy:
Coś mi w uszach dzwoni, dzwoni,
Znowu nas zdradzili, burżuje czerwoni.
Drugi:
Wszelkie ono robactwo wygnieść trza ,wyplenić,
Jeno wtedy się może na dobre odmienić.
Pierwszy: I
Łączcie siły bracia, chłop z chłopem do chłopa,
Będzie jak z żdziebeł w polu wielka kopa.
Drugi:
Wszystkich wnuczków Lenina w Gronikach obwieście,
A przykłady popłyną od wsi hen ku mieście.
Pierwszy:
Duś brukselską zarazę jak moskiewską sukę,
Przecież Moskwa ci dała odwieczną naukę.
Drugi:
Pod masońskim fartuszkiem Żyd zbiera urzędy,
Jemu także pokażmy do piekła którędy.
Pierwszy:
Niech złodziejska fortuna ubogaci kasę,
Bo bogactwo nie od nich, ale przecie nasze.
Drugi:
Sami nie zrobimy, pewne, że nikt nie da,
Pewne jarzmo niewoli, suprawicka bieda.
Pierwszy:
Mama z tatą uczyli, bierz z dziadów przykłady,
Albo na manowce zejdziemy na dziady.
Drugi:
Unoś czoło wysoko Narodzie wspaniały,
Do godności wybranych Bóg podniesie Chwały.
Pierwszy:
Niech podłoty światowe godności nie ujmują,
Zmysłów prędzej braknie, a swoją popsują.
Drugi:
Kupy się trzymajcie, zło przeciw obróci,
Oni się nie zrodzili, a już są zepsuci.
Pierwszy:
Unieś Orle Biały, skrzydeł swych ramiona,
A wrogom nam swołocz, rozerwij w swych szponach.
Drugi:
Niech szlachetnym nie szkodzą, a czoła pochylą,
I na wszelkie podłości nigdy się nie silą.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Chałupinka

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:55 am

Tatry - Chałupinka

Fioletowy horyzont,
Pośród śnieżnej fali.
Małe żółte okienka,
Na śniegu, w oddali.

Niosą światło nadziei.
Noc spokojna, cicha.
Śnieżna strzecha puszysta,
Pod nią chałupka licha.

Zadumana zaspami,
Pośród smreków, sosen.
Wraca wiatru myślami,
Stojąc ze sto wiosen.

Białe krzaki tarniny,
Płotu ostrokoły.
Bronią murem od zimy,
Dziwaczne chochoły.

Łyse śnieżne polany,
Lampę, księżyc wskrzesi.
I w brylantach śnieżynek,
Na drzewach zawiesi.

Zsunie stromym urwiskiem,
Zaśnieżonym stokiem.
Aby w lustrze powitać,
Z szemrzącym potokiem.

Z chatki płynie kolęda,
Ze zdwojoną siłą.
Podnieś rączkę, błogosław,
Nam Ojczyznę miłą.

Chętnie tutaj powracam,
W śnieżne gronie, hale.
Póki serca płomyka,
Życia nie wypalę.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Chłupinka

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 4:58 am

Tatry - Chałupinka

Fioletowy horyzont,
Pośród śnieżnej fali.
Małe żółte okienka,
Na śniegu, w oddali.

Niosą światło nadziei.
Noc spokojna, cicha.
Śnieżna strzecha puszysta,
Pod nią chałupka licha.

Zadumana zaspami,
Pośród smreków, sosen.
Wraca wiatru myślami,
Stojąc ze sto wiosen.

Białe krzaki tarniny,
Płotu ostrokoły.
Bronią murem od zimy,
Dziwaczne chochoły.

Łyse śnieżne polany,
Lampę, księżyc wskrzesi.
I w brylantach śnieżynek,
Na drzewach zawiesi.

Zsunie stromym urwiskiem,
Zaśnieżonym stokiem.
Aby w lustrze powitać,
Z szemrzącym potokiem.

Z chatki płynie kolęda,
Ze zdwojoną siłą.
Podnieś rączkę, błogosław,
Nam Ojczyznę miłą.

Chętnie tutaj powracam,
W śnieżne gronie, hale.
Póki serca płomyka,
Życia nie wypalę.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry-Tatrzańska kolęda

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 5:06 am

Tatry-Tatrzańska kolęda.

Od niedalekich niesie Tatr,
Pieśni nucone w halach.
Nutki porwane z górskich chat,
W halnego niesie falach.

Na harfach szczytów one brzmią,
W organach pienia wzniosłe.
Matkę z Dzieciątkiem w pieśni czczą,
Z naturą jodły wzrosłe.

Taka w poszumie płynie pieśń,
Daleko ,hen nad morze.
By z nimi śpiewał również lud,
Gdzie wschodzą z wody zorze.

W pięknej scenerii śnieżnych chat,
W każdej się tutaj rodzi.
Z nieba zstępując na ten świat,
Od grzechu oswobodzi.

Na pewno zimno Panie mój,
Przygarnę w ciepłe serce.
Jam przecież sługa -tylko Twój,
I kocham bardzo-wielce.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Chory

Post autor: JOZEF1949 » pt lut 03, 2012 5:08 am

Chory

W nosie kolczyk, w uchu kolczyk,
Dwa do tego na języku.
Dwoje kropek na powiece,
Ma mu dodać pewnie szyku.

Na łbie grzebień, z włosów wprawdzie,
Przypomina w domu szczotę.
Kolczyk z grzywą połączywszy,
Modeluje wprost, idiotę.

Oczy błędne, narkomana,
Szklą się puste, bez wyrazu.
Postać w poły przełamana,
Śle ludzkości sens przekazu.

Pijanica chwiejnym krokiem,
W boki, naprzód i do tyłu.
Trzeźwy mija wszystkich bokiem.
Swą normalność chowa, zgniłą.

Dwie lesbije, dwóch pedałów,
Liżą gęby na chodniku.
Stadko zboczków i cymbałów,
Robi w Sejmie fiku, miku.

Z łbem rozwianym, sekutnica,
W Sejmie swe dyrdymy głosi.
Demon baba, czarownica,
Zcięcie łeba aż się prosi.

Moda lubi psychopatów,
Daje im czołową rolę.
Idźcie wszyscy precz, do katów.
Zetnij, że im łeby chore.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ