Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.Ptaszkowie.

Post autor: JOZEF1949 » wt kwie 06, 2010 4:44 am

Skowronkowie zawiesiły nad polami dzwonka,
Dniami będą wydzwaniały melodyje słonka.
Pośród łąk i pól zielonych, gniazda już uwiły,
Anioł Pański z kościelnymi wspólnie wydzwoniły.

Świętobliwy o poranku kos śpiewa jutrzenki,
Mając szczególną nowennę do Świętej Panienki.
Wyśpiewawszy z nabożeństwem codzienności arie,
W kolejności rozmyślają o wspólnym pokarmie.

Wróble jak to zawsze bywa, dla świata życzliwe,
Po przespanej dobrze nocce bywają kochliwe.
Do południa z obowiązku wyćwierkują pienia,
Hołdy winne tyko Niebu,ziemi uwielbienia.

Sroka mając pstro we głowie wygraża się światu,
Wszystkich pod sąd oddawając bezbożnemu katu.
Nawybrzydza ,naprzeklina,wokół napaskudzi,
Ma coś w sobie z tej hołoty ,podobnych do ludzi.

Pozostali też ptaszkowie,każde na swój sposób,
Udzielają Panu Bogu dniem ptasiego głosu.
One wiedzą od zarania,że taka potrzeba,
Co dla ziemi to dla ziemi i wdzięczność dla Nieba.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.-Talary.

Post autor: JOZEF1949 » wt kwie 06, 2010 4:46 am

Zmilkły strzały - echa,
Kalectw tkwią kikuty.
Zbrodni i wynaturzeń,
Wojny jad - zatruty.

Okrucieństwo i przemoc.
Niby burza - gromy.
Morze zniszczeń, głodu.
W puch zmiecione domy.

Biją dzwony pokoju.
Nie zgojone rany.
Ciężkie lata znoju.
Nowym zaprzedany.

Krąży cień pokutnicy.
Jak w przeklętym klanie.
Tańczą z Targowicy.
Na Polskim kurhanie.

Pogrobowcy przeklętych,
Jak chomąto krwawą.
Urządzają w przedpiekle,
Dla wszystkich zabawą.

Na masońskiej głupocie,
Żyd talary bije.
Właściciele udają,
Iż złoto niczyje.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.-Na krawędzi.

Post autor: JOZEF1949 » wt kwie 06, 2010 4:48 am

Na krawędzi zimy.
Jesień jeszcze choża.
Zapłakana deszczem,
Nim spłynie do morza.

Zapłakana deszczem,
Smętne miny stroi.
Jeszcze pomyślałbyś,
Że się zimy boi.

Że się zimy boi,
Nie wiem ci dlaczego.
Dwoi się i troi,
To przecież nic złego.

To przecież nic złego,
Że czas pory zmienia.
Na krawędzi zimy,
Starość jej doskwiera.

Starość jej doskwiera,
Choć tęczą rumiana.
Stroi się bogato,
Jak zamożna panna.

Tak urocza panna,
Umyka starości.
Kiedy przyjdzie sanna,
Przestanie się złościć.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.W Belwederze!!!

Post autor: JOZEF1949 » czw kwie 08, 2010 5:05 am

Włos się jeży, gardło ściska,
Żyd, Żydowi daje pyska.
Tańczą hieny, zlot upiorów,
Czas przegranych i pozorów.

Bydło ludzkie, rządzi, miota,
Zboczek modny, cham, niecnota.
Mordy, rzezie, kłamstwo, pycha,
Pieniądz, sława, pełna micha.

Niewiadoma lub pochyła,
W fundamencie przyszłość zgniła.
Zniewolenie i tułactwo,
Skrajna nędza i bogactwo.

Rządni władzy, zniewoleni,
Zwyrodnialcy, upodleni.
Oto system globalistów,
Żydo-mason, komunistów.

Dumni, pewni, gama słowa,
Zakłamana pustomowa.
Obłudników i przekrętów,
Stado, chamo-prominentów.

Władza z ojca. Syn na syna,
Krąg mafijny, karmazyna.
Bez pomysłów, wciąż u władzy,
Z czci obdarci - nadzy.

Józef Bieniecki

Przyjęcie Polski do Unii.
Kwaśniewski prezydentem.

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.Pogrobowcy.

Post autor: JOZEF1949 » czw kwie 08, 2010 5:07 am

Smutna się staje nutka głosów - rzewna,
Gdy pustomową, nachalna, wylewna.
Staje się smutną, kalectwo obnaża,
Gdy kłam zadała na stopniach Ołtarza.

Smutna, obłudna, gdy z nikim nie liczy,
Jednym oparciem stek tych samych kiczy.
Słów bez pokrycia, wyżłobiły jedno,
Z człowieka - przedmiot, rzecz bezduszną biedną.

Świat beznadziei, zapisał się mową,
Kłamstwem Lenina, mową gebelsową.
Myśl pogrobowców na niczym nie skupia,
Gdyby nie kłamstwo, by przepadła - głupia.

Nie dziwi bieda, dla nich już stracona,
Bieda bezduszna i znikczemnnieniona.
Straconych złudzeń nie zastąpi kłamstwo,
Pychą uparta, innych denne chamstwo.

Myśl cieszy jedna, że znowu bez Boga,
Z dawna sprawdzono: "że ani do proga".
O ne słowa nie trzeba się kusić.
Prawica musi, ją w końcu udusić.

Bijcie słowami, kłamcy kłamcie zatem.
Już sami sobie zostaniecie katem.
Kiwnie więc mason łebem do masona.
Patrz: wykończyła nas żydo-komuna.
I chociaż ona będzie chwilę dumna,
Dla niej ta sama też posłuży trumna.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.-Unijny los.

Post autor: JOZEF1949 » czw kwie 08, 2010 5:09 am

Budka z desek,
Ździebło słomy.
W dzień w dzień głodny.
W dzień w dzień gromy.
Obrąż szorstka.
Łańcuch krótki.
Słońce praży w daszek budki.

Gdy do budy go przypięli,
Wszelką wolność diabli wzięli.
Nawet szczeka kiedy każą.
Wyzywają, suką wrażą.
Gdy za długo siedzi cicho,
Karzą go więc. Pustą michą.

Świat bez zasad, nie wiadomo,
Zwać Gomorą czy Sodomą?
We psim trudzie, my psy w budzie,
Wokół ludzie i ... nadludzie.

Zew wolności. Kiepska pora.
Krew się burzy, krew potwora.
Buda, łańcuch, zerwać zatem.
Nikt mi sędzią, nikt mi katem.
Kiedy w todze ja usiądę,
Z wrażych włosów sznur uprządę.
"I na drzewach zamiast liści,
Pozwisają komuniści."

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.Wiosenne odczucia.

Post autor: JOZEF1949 » czw kwie 08, 2010 5:11 am

Niebo w koronkach pierzastych chmur płynie,
Atłasu błękit, w przepastnej głębinie,
Rozdrgany wiater, kłuje złotem słońca,
Rozpalanego południem gorąca.

Nim słonko siądzie na nieba zenicie,
Świeży aksamit na skłonie, w błękicie,
Podobny trawie zielonej na łące,
Którego jeszcze nie spaliło słońce.
Świeży soczysty, jakby kapał z góry,
Płynie ku ziemi, na przemian przez chmury.

Ziemia w przestrzeni, choinkowa bańka,
Słonko na niebie, z uśmiechem rumianka,
Płatki chmur białe oplatają wieńcem,
Złotem palące, bezkresu rumieńcem.

Chmurki Anioły w horyzont usiądą,
I tam posłanie słoneczku uprządą,
Złotymi włosy złoży na pościeli,
A kołysanki zanucą Anieli.

Zieleń otula równiny, wzniesienia,
Wstęgi potoków, jeziorem przemienia,
Koronki kwiatów w szmaragdowych liściach,
W kielichach, dzwonkach, kopułkach i kiściach.
Kobierce tworzą akwarel wazony,
Misterną bielą, z bławatków korony.

Drzewa na piękno nie zostają głuche,
Wonią kadzideł, widokiem i słuchem,
Wznoszą ramiona w wiosennym podziwie,
Wszelkie piękno pochłaniają chciwie.
W oddechu kwiatów, jest westchnienie wiosny,
Na brzegach stawów, śpiew ptaków radosny,
Tchnienie świeżości od łąk, lasów płynie,
W jutrzence ranka i nocy godzinie,
Gdzie błogi nastrój wiosennej przyrody,
W pomruku burzy, słonecznej pogody,
Miłością kwitnie i w rozmyślań nutce,
Smutnemu sercu jest lekiem w odtrutce.
W spełnieniu marzeń podwiewa przesłanie,
Tchnieniem odmładza na dalsze wzrastanie,
Usypia przeszłość, przyszłości potęga,
Kiedyś niemożna dziś możności sięga.
W serce rozdarte znów nadzieja puka,
Zło zapomina, w pięknie dobra szuka.
W wszelką starość odmładza, szczęśliwie,
Bo szczęście w pięknie mieszka urodziwie.
Duchem młodości przenika i wróży,
Starych, zdrożnych, zawraca z podróży,
Wstępuje w serca, zła wykrusza stale,
Wiersze miłosne wypisuje chwale.
Nabożnym okiem gdzie myśli uciekła,
Wodzi zdradzona, nie kochankom rzekła,
Czasem wspomnieniem wraca, zawsze hojna,
Dla piękna czuła, prawie bogobojna.
Na nic tu dalsze opisy, wspomnienia,
Wiosna powraca duszkami natchnienia,
I skamieniałe serca nawet zmoże,
Nocą przepastną i gdy wstają zorze.

Księżyc rogaty i gwiazdy wszechświata,
Noc każda pięknem, ubogaca, splata.
Na alabastrowym atłasie nieba,
Choć nocka ciemna, pięknem znów przyćmiewa.
Gwiazd zapłakanych wsłuchujących w rzewne,
Oświadczyn pieśnie, słowików wylewne,
Modlą się pięknem, na kartach stworzenia,
Bóg w wyobraźni człowieka przemienia.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.-Zbrodnia katyńska.

Post autor: JOZEF1949 » sob kwie 10, 2010 5:32 am

Rachunki krzywd spisane łzą,
W sercach skrzywdzonych matek.
I w gruzach cały piękny dom,
Codzienność polskich dziatek.

Przelana krew-wylane łzy,
W wielu -katyńskich dołach.
Na krzyżu wisi polski świat,
O pomstę w Niebo woła.

Katów ,oprawców ciągły brak,
Historia fałszem zszyta.
Taki Rosjanie widzą świat,
A w nim- Rzeczpospolita.

Z katowni jęk,a z więzień płacz,
Przy dołach krew -posoka.
Przekleństwa ino-twoju mać,
Już rzeką krwawą płyną.

A imperialne odurzenie,
Ze wschodnim bałaganem.
I barbarzyństwem orientalnym,
Bandyctwa jest przesłaniem.

W nieludzkiej ziemi ino Sybir,
Gułagi i obozy.
Łubianki każnie i kopalnie,
Szubienic las-powrozy.

W dwudziestym pierwszym wieku
zgrzyta,
W ryju zbrodniarza-gada.
Wolna dziś Rzeczpospolita,
I prawa jej sąsiada.

Józef Bieniecki
-70 Lat Golgoty Wschodu.

-W Dzień Zwycięstwa Stalin do generałów:
-Największą zdobyczą wojenną-jest Polska.

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.-Westchnienie.

Post autor: JOZEF1949 » sob kwie 10, 2010 5:45 am

Myślę radośnie,
O tobie - wiośnie.
Wstajesz westchnieniem,
Słońca promieniem.

Fiołek wonny włosów,
Rumień lica, wrzosów.
W oczach chaber bławatek,
Polnych maków, ust kwiatek.

Przebiśniegiem niewinna,
Konwalijka dziecinna.
Szeptem ustek, dziewica,
Jadem ust, naparstnica.

Jak pierwiosnka płochliwa,
Złotem mniszka szczęśliwa.
Z pośród kwiatów, ty polna,
Piękna, dumna i wolna.

Dumna niczym kalina,
Piękna Polska dziewczyna.
Zwiewnym groszkiem wiosenna,
Polem zboża brzemienna.

Przyniesione naręcze,
Wepną w błękit, w sukience.
I uplecie ci wianek,
Wierny w szczęściu kochanek.

Józef Bieniecki

JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Re: Mam talent-ciąg dalszy-Tatry-Do Białego.-Byłem tam.

Post autor: JOZEF1949 » sob kwie 10, 2010 5:47 am

Skromna, cicha, żałobna, skradała się z wolna,
Miejsca widne minąwszy, w niektórych namolna.
Niby demon ciemności, darząc czarcim skrzydłem,
Dla jednych spoczynkiem, a dla drugich widmem.
Z lasu, gęstej ciemnicy, błyskały ogarki,
Nieba zachód znaczący, prześwitały szparki.
Oczy w końcu zamknąwszy, dały nocy pole,
Z wolą Bożą zgodziły, uznając pokorę.
Snuła się skrajem, lękając przestrzeni,
Dogadawszy się w lesie, w jodłowej zieleni.
Na konarach dąbczaków jeszcze się ślizgała,
Jakby golizn jesieni wstydziła lub bała.

Białe rzeki warkocze, owijały głazy,
Mokrym batem zadając, nieustanne razy.
Grzywy wody buchały, głębie wirem znacząc,
Mierzwiąc żwirem powierzchnię, na nurty nie bacząc.
I noc tutaj oblekwszy swego kiru szatę,
Pogodziła się z rzeką, ubrała w poświatę.
Tylko w rzeki zakolach, płycizny pochodnia,
Żółtą łachą złociła, tak w nocy, jak do dnia.

Ołów nieba obity sukna aksamitem,
Wisiał ciemną zasłoną, chmurami podszytym,
Uczepione firany, jak czarne rumaki,
Niebo pędem mierzyły, czarne nocy ptaki.
Popędzane batami od bieguna zimna,
Przerażona wyglądem, upiorna i dziwna.

Otulone przestrachem, w płaszczach czarodziei,
Ptaki nocne, zaszyte, czekały nadziei,
Nie polując i nie śpiąc, porażała zmora,
Przeraźliwa do szpiku, ta nocy potwora.

Obumarłe kikutu, wyniosłe ostrogi,
Stały groźne, sadzami oblepione bogi,
Strasząc niebo i ziemię, liściem obumarłe,
Wściekłe piekieł straszydła, potężne, mocarne.
Wzniosły gołe kostuchy, wyły miłosiernie,
Duchy potępieńcze, skazane piekielnie.

Po północy, potwory poszemrały cicho,
I wymiotło z lasu, wsze paskudztwo, licho.
Zaś straszydła w jutrzence nad ranem,
Niosły szatę mgły rannej, w biel, poobwieszane.

Zjawy nocy umknęły, by za lasu drzwiami,
Płynąć armadą statków, łąką, nad polami.
Zajrzeć w ciche opłatki, wra z jesieni chłodem,
Przynieś wczesnym południem na ziemię pogodę.

Józef Bieniecki

ODPOWIEDZ