OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Śmiech to zdrowie.
almagus
Posty: 5598
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:36 pm

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: almagus »

Fachurra wykonuje zlecenie.
Dyskretnie wynieśli z budowy... 30-tonowy dźwig!

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... dzwig.html

Złodzieje wynieśli w weekend ze strzeżonego placu budowy na Okęciu 30-tonowy dźwig - podaje Radio Zet.

Maszyna jest warta ok. miliona złotych. - Prawdopodobnie ktoś wywiózł dźwig na lawecie - opowiada Radiu ZET właściciel maszyny Ryszard Jankowski.

Maszyna jest jaskrawożółta, wygląda jak nowa. Ma zasięg niemal 50 metrów, czyli na wysokość 16. piętra - czytamy.
Fachurra
Posty: 100
Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:07 am

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: Fachurra »

OBÓZ PRACY 78

Znów przez pół nocy budziła mnie melodia tego durnowatego zegara. Big Ben się nazywa i stoi chyba z kilometr od mojego hotelu, jeśli tą budę prowadzoną przez jakiegoś Mahatmę Gandhi można nazwać hotelem. Aha, zapomniałem opowiedzieć dlaczego od kilku dni mieszkam w Londynie. A więc po kolei.
Na bankiecie u cygańskiego króla sprawdziłem przede wszystkim bufety. Żarcia i picia jak dla całej armii. Nawet w kolejce stać nie było trzeba trzeba, bo kelnerzy ciągle przynosili tace pełne kieliszków i szklanek. Potem zacząłem szukać tej śliczności czarnookiej dla której tu właściwie przyszedłem. I nie trwało długo, jak ją zauważyłem z kilkoma innymi dziewuszkami, też niczego sobie. Podszedłem, niby przypadkiem i puściłem do niej oko, ;) tak jak ja to potrafię. Troszkę się chyba zawstydziła, ale chyba też mrugnęła do mnie.. Tak prawie niedostrzegalnie. OK. Fachurra, do ataku. Wyciągnąłem z jakiegoś wazonu czerwoną różę i z najbardziej szarmanckim uśmiechem na jaki mnie stać wręczyłem ją tej bogini. A ona na to:- Dziękuje.. Hee? Czyżbym już rozumiał po norwesku? Nie.. Ona podziękowała mi po polsku!! Nieprawdopodobne! Zapytałem, czy rozumie nasz piękny język.
-Oczywiście- odpowiedziała. I wiecie co się okazało? Dziewczyna pochodzi z podwarszawskiego Legionowa. Na imię ma Carmen, a ten cygański king to jej stryjek. Głośno tu i pogadać się nie da, więc zapytałem ją, czy nie moglibyśmy się gdzieś ulotnić i powspominać ojczyznę? Powiedziała, że mam za chwilę pójść za nią i zniknęła w drzwiach obok schodów. Więc ja po minutce za nią, żeby nikt nie zauważył. Korytarz, na końcu drzwi, a za drzwiami... Afryka!! Pośrodku basen z niebieściutką wodą, dookoła basenu palmy rosną, a pod palmami leżaczki i muzyczka leci z głośników. I to wszystko pod dachem, a za oknami śnieg. Oj, bardzo chciałbym być cygańskim królem. Ci to żyją jeszcze lepiej od norweskich kapitalistów. Carmen opowiedziała mi troszkę o sobie. Chodziła w Warszawie do prywatnej szkoły dla bogatych dziewcząt. I miała tam jakiś romansik z młodym nauczycielem sportu. Tatuś się dowiedział, wysłał Carmen do swojego brata, tu do Norwegii, a nauczyciela złapali jego ludzie i w prywatnym instytucie chirurgii plastycznej przebudowali go troszeczkę. Teraz pracuje ten biedak jako przedszkolanka gdzieś na Podhalu. Tak opowiadaliśmy sobie o tym i owym, leżąc na leżaczku i zapomnieliśmy jak czas ucieka. Nagle podniesione głosy dobiegają z korytarza.
-O Jezu,- woła Carmen- szukają mnie! :o Uciekaj Fachurra, żeby Cię nie zobaczyli.
No to ja ciuchy pod pachę i czmych przez okno w śnieg. Poubierałem się szybciutko, tylko butów nie mam. Cholera, zostały pod leżakiem. Wrócić się nie mogę bo widzę za oknem dwóch cygańskich olbrzymów gestykulujących i biegających wokół basenu. To ja na bosaka przez park i hops przez ogrodzenie. Ałaaa.. Na ogrodzeniu są takie spiczaste końcówki. Niewiele brakowało, a też zostałbym już przedszkolanką. Przez drugie ogrodzenie i kuchennym wejściem do domu Wahlstromów. Nareszcie jestem bezpieczny. Poszedłem spać.C.d.n.
Fachurra
Posty: 100
Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:07 am

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: Fachurra »

OBÓZ PRACY 79

Rano dzwoni telefon. Pani Stanisława każe mi przyjść do biblioteki. Tam siedzi tych dwóch cygańskich agentów, a jeden z nich trzyma w ręku moje adidasy.
Pani Stasia przetłumaczyła mi, że szukają jakiegoś typa, który jakoby zhańbił królewską bratanicę. No to nie mogłem być ja, bo ja to zrobiłem z nią całkiem coś innego. Pytają, czy poznaję te adidasy. Nigdy ich nie widziałem, naprawdę! Więc jeden mówi, żebym przymierzył. Pasują. (W tym momencie, Kopciuszek z bajki się ucieszył, a ja się przestraszyłem). Ale przecież to wcale nie musi znaczyć, że są moje. Na pewno co drugi gość bankietu miał ten sam rozmiar. Coś do mnie powiedzieli chyba w ich języku, a z tonu wywnioskowałem, że nie było to nic miłego. Potem jeszcze coś po norwesku do pani Stasi i poszli. No, to mi się udało. Szefowa pokazała oczami na kieliszek (pomalutku rozumiemy się już bez słów). Nalałem po koniaczku, już coś niedobrego przeczuwając. I wygarnęła mi:
- No, panie Fachurra, narozrabiałeś wczoraj, co? Zbliżenie cielesne z cygańską panienką przed ślubem to u nich niewybaczalne przestępstwo. Chyba lepiej będzie dla ciebie, wyjechać stąd i może nawet zmienić nazwisko i wygląd. Pakuj się i jeszcze dziś w nocy Ranjid zawiezie cię na lotnisko. Szkoda, Fachurra bo polubiłam cię i moje córki chyba też. Dam ci trochę pieniędzy i spróbuj gdzieś daleko stąd rozpocząć nowe życie. Im dalej tym lepiej.
Prawie że się rozpłakałem.. Tak bardzo mi się tu podobało (no może oprócz córeczek) i przez tych dzikusów i ich prymitywne obyczaje muszę teraz wszystko rzucić? Czy naprawdę nic się nie da zrobić?
- Nie, Fachurra. Nie ma szans. Oni wydali na ciebie wyrok. Wspomnieli coś o operacji, czy jakimś zabiegu - mówi na to pani Stasia.
Ooo :o , to ja już idę się pakować.
Smutno mi bylo. Szefowej też. Nawet Monisia i Ula przy pożegnaniu uroniły trochę łez. Pani Stanisława wręczyła mi dość grubą kopertę.
- To na twój nowy początek, Fachurra.
Wieczorem, w drodze do garażu wyciągnąłem jeszcze w kuchni z walizki te złote łyzeczki i widelczyki. Sumienie mnie ugryzło. Przecież nie mogę bezprawnie zabierać czegoś z domu moich dobroczynców :roll: . Tylko jeden złoty świecznik sobie zostawiłem. Może dam go naszemu proboszczowi, jak wróce kiedyś do kraju?
Za bramą, na ulicy, stało jakieś czarne auto. I ruszyło za nami. Oj, oj. To chyba nie przypadek. Po 1-szej w nocy? Ranjid też zauważył. I dał po gazie. Tłumaczy chyba, że kiedyś coś tam woził nielegalnie z Pakistanu do Afganistanu. Jeździć umie. Powywijał trochę po ulicach i swiatła za nami zniknęły. No, Bogu dzięki. Bo już zaczynałem się zastanawiać jak bym się ewentualnie mogł nazywać, gdyby mnie złapali. Fachurrka? Fachussia?A może Fachurrosława?C.d.n.
Fachurra
Posty: 100
Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:07 am

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: Fachurra »

OBÓZ PRACY 80

Na lotnisku podarowalem Ranjidowi na pamiątkę mój śpiewnik kościelny. Niech sobie śpiewa, zamiast trzy razy dziennie kłaniać się na dywaniku w stronę Mekki, to mu nie przyjdzie do głowy majstrowanie bomby i wysadzanie siebie i innych w powietrze. Bo to fajny chłopak i szkoda by go było. Chyba się ucieszył, bo objął mnie i pocałowal po przyjacielsku. Potem szybko do tablicy z rozkładem lotów. Sam nie wiem dokąd uciekać.. Najbliższy samolot leci do Reykyavik. Dziwna nazwa. Na pewno jest to gdzies w Afryce. Lwy i ludożercy. Nie, tam nie byłbym bezpieczny. Następny, za dwie godziny leci do Londynu. To jest Anglia. Tam mieszka królowa i Robin Hood, a więc jest to bezpieczny kraj. Kupiłem sobie bilet bussines klass, bo co się mam gnieść z tym motłochem na ciasnych siedzeniach. Drogo, ale wygodnie. W samolocie, elegancja-francja.. Zaraz na przywitanie stevardessa przynosi szampanika i czasopisma. Wziąłem Financial Times. To chyba coś o finansach, a w tym temacie musze się trochę rozeznać. Głupio tylko, że ta gazeta jest po angielsku. Ale otworzyłem ją i robiłem tak jakbym czytał. Nagle, przede mną siada dwoch typów, ciemnowłosych, ciemnoskórych. O matko przenajświętsza, spraw, żeby byli to ludzie Ossamy bin Ladena, a nie Gipsy Kinga. Bo z dwojga złego to chyba lepiej wcale nie wylądować, niż wylądować na stole operacyjnym u chirurga plastycznego. Dla pewności zasłoniłem się gazetą.

Dotarliśmy szczęśliwie do Londynu. Tym razem będzie mi o wiele łatwiej wystartować dzięki zebranemu w Norwegii kapitałowi. A wiec na postój taksówek. Taksówkarz znów jakis egzotyczny, w turbanie. Nie wiedziałem jak mu wytłumaczyć, żeby zawiózł, mnie do dobrego hotelu, więc powiedziałem tylko- hotel. Ten spojrzał na mnie, na moją walizkę i zapytał: -Poland? Poczym jakoś tak z politowaniem pokiwał głową. C.d.n.
Fachurra
Posty: 100
Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:07 am

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: Fachurra »

OBÓZ PRACY 81

Londyn to duże miasto. Jechaliśmy chyba z godzinę. Problem z płaceniem, bo ten pozawijany nie chce moich norweskich koron. Tu znów są inne pieniadze- Funty. Pojechał ze mną do banku i tam za 10.000 koron dostałem 110 funtów. Coś mało tego. Czyżby znów oszustwo? W hotelu, następny w turbanie, pewnie krewniak taksówkarza.Czy ja właściwie jestem w Londynie czy w Bombeyu? Za pokój chce z góry brać pieniądze. 30 funtów za dobę. To jest 130 złotych. No dobra, za luksus trzeba płacić, ale czemu tak dużo? Dał mi klucz i pokazał gdzie są schody na górę. A boy hotelowy do wniesienia walizki to gdzie? Jak otworzyłem drzwi do pokoju to stado czarnych chrząszczy uciekło pod łóżko i pod szafę. No, tych to się nie boję, bo u nas też były. Przy szafie urwane drzwi, łóżko też jakieś krzywe, z kurka cieknie woda.. Troszkę tak jak u nas w domu. Coraz bardziej tęskno mi się robi za moim pokojem u pani Stasi.. I koniaczku też nikt nie postawi. Ee tam, głowa do góry Fachurra, jakoś sobie poradzimy. Najpierw muszę policzyć zasoby pieniężne. To co dostałem od Kowalskiego za jazdę ciężarówką i od Kanciora za dystrybucję, poszło na bilet lotniczy. Ale mam jeszcze nieruszoną kopertę od pani Stanisławy. Policzyłem. 100.000 norweskich koron! To jest 11.000 funtów! Kupa forsy, Fachurra, kupa forsy. Ale jakby nie było, to się solidnie na te pieniądze w Norwegii natyrałem.. Teraz tylko nie stracić głowy i zastanowić się nad najlepszą formą zainwestowania kapitału. Ponieważ na czczo źle się myśli, postanowiłem poszukać najpierw sklepu monopolowego. No, tu przynajmniej sprzedają wódkę w normalnych marketach, a i ceny są całkiem przystępne. W porównaniu z Norwegią wręcz taniocha! Stoję w kolejce do kasy, patrzę i oczom nie wierze.. Rumcajs! Jeden z chłopaków których poznałem w polonijnej knajpce Knut Krog w Stokholmie! On też mnie zauważył! Jaki ten świat jest mały! Jest tu od dwóch tygodni. W Szwecji miał legalnie zarejestrowaną firmę sprzątającą. Kilku pracowników oficjalnie, kilku na czarno. Dobrze mu się wiodło. Sprzątali jakieś tam sklepy i biura. Aż jeden z pracowników, którego zwolnił za wywożenie w kuble na śmieci towaru ze sklepowych półek, w ramach zemsty nasłał mu kontrolerów z urzędu. Na domiar złego, była żona w Polsce wyczaiła jego adres i zażądała nadpłaty alimentów za pięć lat na dwoje dzieci, których ojcem on wcale nie jest. Koniec był taki, że sprzedał firmę za bezcen estońskiej konkurencji i przyjechał do Londynu. Też mieszka jeszcze w hotelu (w tym samym co ja) i zastanawia się nad dalszym trybem działania. To może zaczniemy zastanawiać się wspólnie? Rumcajs chciałby zostać Alfonsem. O! O tej branży to ja już w Niemczech myślałem. Szkoda, że nie wziąłem numerów telefonów Loli i Angeliny (tych dziewcząt z którymi spędziłem święta w Danii), bo może chciały by u nas popracować? C.d.n.
alohilani
Posty: 2653
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: alohilani »

Dzieki za rozrywke, Fachurra :lol:
Smiech to zdrowie
:D
Aloha!
Fachurra
Posty: 100
Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:07 am

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: Fachurra »

OBÓZ PRACY 82



Zanieśliśmy zakupy do hotelu i poszliśmy oblewać spotkanie i ewentualne przyszłe, wspólne interesy. Rumcajs już się tutaj trochę zna. Zaprowadził mnie do polskiej knajpki „PoloPub”. Swojsko, przytulnie i niedrogo. A przede wszystkim można ludzi poznać. Niektórzy są już całkiem zintegrowani, bo piją tylko whisky. Ale większość tradycyjnie: wódeczka i piwko. Chciałem się troszkę pochwalić przed nowymi kolegami moją finansową niezależnością, ale co zaczynałem, to Rumcajs kopał mnie w nogę pod stołem. Czego on chce? Przecież to rodacy i chyba nie muszę mieć przed nimi tajemnic. Zresztą i tu też jest wielu biznesmenów, albo takich, którzy akurat rozkręcają interesy. Z jednym fenomenem spotkałem się pierwszy raz. Bardzo wielu jechało do Anglii, wioząc z Polski bardzo dużo pieniędzy i okradziono ich w podróży. Albo podczas postojów na autostradzie, albo (w większości przypadków) na promie. Niektórym skradziono całe majątki. Pewnie jakaś antypolska mafia (Niemcy?) :o . A swoją drogą jacy ci ludzie nieostrożni. To ja trzymam moją kopertę w majtkach, w dzień i w nocy, a ci zostawiają walizki pełne forsy w bagażnikach, albo w kajucie na promie? Taki jeden Boguś stracił w ten sposób pół miliona funtów które chciał tu zainwestować w nieruchomościach, rozpił się z rozpaczy i teraz układa biedak kostkę brukową. Żal mi tych rodaków. Dziś postawiłem im po parę kolejek, a jak tylko rozwinę jakiś biznes to na pewno im wszystkim pomogę, bo wiem jak to jest. Bogusiowi pożyczyłem 100 funtów do wypłaty. Inni też chcieli trochę ode mnie pożyczyć, ale Rumcajs wyciągnął mnie do ubikacji i powiedział żebym im nie dawał bo już tej kasy nigdy nie zobaczę. Czemu on taki nieufny? Przecież musimy wspomagać się na obczyźnie. Ale to już nieraz słyszałem: Polak Polakowi wilkiem za granicą. Na razie cieszę się z zawartych znajomości i czuję, że od początku jestem lubiany. A po każdej zamówionej kolejce, jeszcze bardziej. C.d.n.
Fachurra
Posty: 100
Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:07 am

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: Fachurra »

OBÓZ PRACY 83 i 84

Boguś namawia mnie do zainwestowania w nieruchomościach. Ponieważ mój kapitał nie jest zbyt wielki, byłoby według niego najlepiej pomnożyć go poprzez inwestycje we Wrocławiu (stamtąd Boguś pochodzi). Tam ceny tak szybko rosną, że już za rok miałbym co najmniej pięciokrotny wzrost zainwestowanej sumy. Muszę tylko dać mu tą forsę, a on już zadba o resztę. Jeszcze ciekawszą propozycję miał Pryszcz. Zorganizujemy expresowy przewóz paczek i osób do kraju i z powrotem. Za moją forsę kupimy szybkie auto, a Pryszcz pojedzie nim do Polski po pasażerów i przesyłki expresowe. Auto musimy naturalnie zarejestrować na Pryszcza, żeby nie miał kłopotów na granicach. Ale najbardziej intratny wydał mi się pomysł Chudego. Za moje pieniądze kupimy w Polsce las bukowy od jego wuja, (tanio sprzeda) wytniemy go, potniemy na kawałki i wynajętymi ciężarówkami przywieziemy tu do Anglii żeby sprzedać Anglikom do opalania ich kominków. Istnieje tu realna perspektywa zrobienia z 10.000 funtów, co najmniej 100.000, bo w przyszłym roku ma być sroga zima. Chudy to czuje w kościach, a on ma reumatyzm, to wie. Chudy chce tylko 33% z zysków, więc zostało by dla mnie 60.000, za które mógłbym kupić nieruchomości w Gdańsku i auto dla Pryszcza. Coś mi się zdaje, że nie minie rok, a będę mógł rejestrować Fachurra S.A., i zacząć handlować na giełdzie moimi akcjami.
Już w hotelu, Rumcajs próbował mnie odwieść od zamiarów biznesowej współpracy z innymi. Może on chce sam dobrać się do moich oszczędności?
Ale teraz mam zupełnie inne zmartwienie. Od pewnego czasu dzwonią do mnie sąsiedzi z mojej wsi i życzliwie informują, że Staszek Kisielak, zachodzi wieczorami do mojej Kaśki i wychodzi ukradkiem dopiero kiedy pierwszy kur zapieje. Przed trzema laty, kiedy Staszkowi żona uciekła z jakimś geodetą, to go żałowałem i niejedną butelkę z nim wypiłem. A ten teraz tak się odwdzięcza? Ma przecież całe stado kóz, to niech się z nimi zabawia, a moją małżonkę zostawi w spokoju! A o tej ladacznicy to już nie wiem co powiedzieć. Mnie wysłała na tułaczkę, a sama żyje w grzechu i rozpuście, zamiast wiernie i cnotliwie oczekiwać mojego powrotu. Kiedyś taki rycerz, jak jechał na wyprawę krzyżową, to zakładał swojej zaślubionej pas cnoty, przekręcał kluczyk i miał spokój. A dziś co? Kłódkę mam Kaśce do stringów przypiąć? Zresztą dziś przez te wszystkie pornosy to i pas cnoty by nie pomógł, bo one wiedzą jak to robić i bez zdejmowania majtek!! Ja sobie żyły wypruwam na obczyźnie, żeby mojej rodzinie stworzyć lepszą przyszłość, a ta co? Z Kisielakiem mi rogi przyprawia i to jeszcze tak, że inni widzą i mnie na języki biorą. Pracę jej w Niemczech załatwiłem, wysłałem ze Szwecji 1.000 koron i nawet zostawiłem adres u pani Stasi, żeby tą garderobę po mężu nieboszczyku do Kaśki wysłali. I taką dostaję podziękę? Tylko niech mi ktoś nie powie, że i ja nie byłem święty. Bo u chłopa to jest co innego. Jak mu się tego za dużo nazbiera to może mu rozerwać, albo co gorsza może na mózg uderzyć! I co potem? A zresztą jest naukowo udowodnione, że sex redukuje stres spowodowany pracą. Więc pracującemu ciężko mężczyźnie (takiemu jak ja) jest on bezwzględnie potrzebny do przeżycia. Musze napisać do naszego księdza proboszcza, żeby wezwał Kaśkę i Staszka Kisialaka na poważną rozmowę duszpasterską. C.d.n.
Fachurra
Posty: 100
Rejestracja: pt gru 04, 2009 9:07 am

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: Fachurra »

Drodzy Przytelnicy! (przyjaciele+czytelnicy=przytelnicy)

Jeżeli przeczytaliście ostatnią część mojego pamiętnika, to wiecie że mam poważne zmartwienie. W takiej ciężkiej, życiowej sytuacji, każdemu potrzebne jest duchowe wsparcie.. Dobre, współczujące słowo, a może jakaś mądra rada? Czekam, pociągając z flaszeczki, na waszą reakcję. Chyba mi się należy, czy nie ? A jeśli nie, to też to chcę na piśmie!

Fachurra (bardzo poważnie zmartwiony)
godzilla
Posty: 14353
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?

Post autor: godzilla »

Fachurra pisze: Fachurra (bardzo poważnie zmartwiony)
nie martw sie, jestem z Toba.... jakby co to dorzuce Ci na flaszke...
ODPOWIEDZ