DYSKUSJA /CYC/

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
zoskicyc
Posty: 9814
Rejestracja: ndz sty 29, 2012 1:22 pm

DYSKUSJA /CYC/

Post autor: zoskicyc » śr maja 27, 2015 4:35 am

to yest fragment szkicu do moyej pracy-
ale nawet na temat tego szkicu mozna...........

napisany dla przecietnego odbiorcy
zdaniami prostymi
o mysli jasney i przejrzystey

nie wiem
moze lepiej o digitalnym jogurtowniku
albo o dojarce digitalnej
taka tematyka jest bardziej
czytelna dla digitalnych umyslow
to oczywiste........


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

- fragmentaryzm nie jest rownoznaczny z decentryzmem - wyjasnienie w pelnej pracy fl
- fragmentaryzm jest jednym z waznych pozaintelektualnym elemetem decentryzmu
- decentryzm jest pojecieme pseudo-intelektualnym
- fragmentaryzm w decentryzmie posiada funkcje sygnalizacyjna-naprowadzajaca nie kierujaca do idei obrazu
- fragmentaryzm jest elementem kompozycjyjnym ale nie intelektualnym
- stosowanie fragmentaryzmu w malarstwie nie jest nowoscia
- fragmentaryzm nie byl i nie jest glownym elementem wyrazu artystycznego
- fragmentaryzm jest elementem posilkowym-- wobec tego fragmentaryzm nie moze stanowic idei obrazu ale jest idei podporzadkowany i sluzebny
- fragmentaryzm uzyty w kompozycji obrazu winien byc elmentem logicznym wiec uzasadnionym badz uzasadniajacym prawdziwa idee obrazu malarskiego
- fragmentaryzm (mowimy o obcieciu a nie o pozycjonowaniu przedmiotu na skraju plaszczyzny) nie wyraza niczego poza faktem deformacji kompozycyjnej
- fragmentaryzm moze byc tylko czescia systemu fizjologii widzenia ludzkiego oka
-widzenie peryferyjne moze uzasadniac jego zastosowanie (mowa o kacie widzenia) - podlug teoryji strzeminskiego ujetej w "teorii widzenia" a udokumentowane na przykladzie cezannea ktoremu "uciekaly kontury i osie" z przyczyny fizjologii widzenia ludzkiego oka podobnie jak soczewka aparatu fotograficznego - co w zadnym przypadku nie uzasadnia zaistnienie nielogicznego "obciecia" elementu
- malarstwo jest procedura logicznego dzialania - zatem elementy przypadkowe i nielogiczne ich zastosowanie jest dyletanckim nieporozumieniem
- obciecie-uciecie elementu samo w sobie nie wyraza niczego intelektualnego jesli nie posiada funkcji informacyjno- sygnalizacyjnej-naprowadzacej- kierunkujacej
- istota malarstwa nie jest ukazywanie tego czego idea obrazu nie stanowi - zatem fragmentaryzm nie moze byc elementem "samoistnym- samym dla siebie" gdyz sam fragment nie posiada zadnej funkcyji - zatem rowniez funkcyji tematycznej i jest elementem "zapelniajacym powierznie obrazu na krawedzi" co samo w sobie jest nielogiczne i dowodziloby nieopanowania zasad kompozycyjnych i zrozumienia sensu obrazu malarskiego
- fotografia czesto odwoluje sie do fragmentaryzmu z przyczyn strikte technicznych i z przyczyny samych zalozen fotografii - czym jest "utrwalenie fragmentu - wycinka rzeczywistosci" - co rozni ja od malarstwa majacego inne mozliwosci ukladu kompozycyjnego i wyrazu artystycznego

"decentryzm czy fragmentaryzm"

Awatar użytkownika
pomorzak
Posty: 6923
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm
Kontakt:

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: pomorzak » śr maja 27, 2015 6:09 am

zoskicyc pisze:t
- fotografia czesto odwoluje sie do fragmentaryzmu z przyczyn strikte technicznych i z przyczyny samych zalozen fotografii - czym jest "utrwalenie fragmentu - wycinka rzeczywistosci" - co rozni ja od malarstwa majacego inne mozliwosci ukladu kompozycyjnego i wyrazu artystycznego
no wlasnie
tak chyba jest

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7377
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: Reflex » śr maja 27, 2015 10:58 am

moze lepiej o digitalnym jogurtowniku
albo o dojarce digitalnej
taka tematyka jest bardziej
czytelna dla digitalnych umyslow
to oczywiste........
Wiem, wiem. My jestesmy przyziemne glupole, Ty jestes intelektualnym geniuszem.
Nawet bym sie nie odezwal, gdybys nie podszczypywal. Zatytulowales watek dyskusja, wiec podyskutujmy.

Bo ja wiem jaka korzysc wynika z maszynki do robienia jogurtu, za cholere nie moge zrozumiec, jaka przydatnosc w zyciu, dla ludzkosci, (na forum) ma Twoja praca o fragmentaryzmie?
Nawiasem mowiac, zrodla wiedzy chorem wymieniaja fragmentaryzm jako cos zupelnie innego niz Twoja praca. Czy przypadkiem nie naduzyles prawa do nazwania tym okresleniem swojej pracy?

Co to jest Fragmentaryzm
Czy przydatne?

"tendencja w literaturze włoskiej. (ok. 1920), która powstała wśród pisarzy "Głosu" (G. Ungaletti, V. Cardarelli), odrzucających złożone formy narracyjne, potrzebę ekspresji; pisarz eksponuje fragment, szkic jako najważniejsze wyznaczniki wartości estetycznych dzieła lit.; często przekazuje treści filoz. i programowe."


I pytanie ostatnie... Czy to napewno jest Twoja praca? Czy mowi Ci cos nazwisko Bruno Koper?

http://www.decentryzm.org/blog/images/s ... ntryzm.pdf

zoskicyc
Posty: 9814
Rejestracja: ndz sty 29, 2012 1:22 pm

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: zoskicyc » śr maja 27, 2015 1:44 pm

I pytanie ostatnie... Czy to napewno jest Twoja praca? Czy mowi Ci cos nazwisko Bruno Koper?
---------------------------------------------
to nie jest praca - to jest zaledwie pierwszy szkic do pracy w j. niemieckim
bruno jest moim starym kumplem lecz nie filozofem lecz historykiem sztuki
i z tym szkicem nie ma nic wspolnego jak i z innymi bo wyklada plakat w pl

CYC

szkic drugi - jednolita podstawa dyskusji
wykluczajaca dociekania o digitalnym
jogurtowniku - druk po pl w biuletynie zpap
fragment nie korygowany
____________________________________

jesli przyjmiemy ze decentryzm jest kierunkiem artystycznym-systemem-stylem; wowczas musialby on posiadac pewne charakterystyczne znamiona w sferze strikte wizualnej - w przeciwnym wypadku bylby systemem wylacznie interpretacyjnym kazdego malarstwa i kazdej kreacji artystycznej - poczynajac od malarstwa grot lasceau - konczac na instalacjach boltanskyego

zgodnie z doktryna snerga jedynym znamionem mialby byc fragmentaryzm - zatem taka kompozycja obrazu by "srodek przedmiotu znajdowal sie poza rama obrazu" - jest to o tyle absurdalne ze fragmentaryzm w malarstwie swiatowym nie jest zadna nowoscia a wobec tego "decentryzm" traci wszelkie podstawy egzystencji jako kierunek-system nowy - bylby w malarstwie zjawiskiem eklektycznym i niczym wiecej

trudnosc sformulowania takiego znamiona jest oczywistoscia szczegolnie kiedy wykluczy sie niefortunna formule snerga - i wobec tego traci wszelka podstawe egzystencji i nazwy - zas stosowanie owej formuly jako jedynego znamiona byloby nieporozumieniem biorac pod uwage historyczne istnienie fragmentaryzmu w sztuce swiatowej

wydaje sie ze znalezienie drugiego elementu bedacego znamieniem decentryzmu i jego odrebnosci wydaje sie byc w sferze wizualnej niemozliwe - nie ma mozliwosci stosowania odrebnosci kolorystycznej-tematycznej-formalno-technicznej i temu podobne poniewaz te wszystkie elementy zostaly w malarstwie juz zastosowane - jak na przyklad dywizjonizm w impresjonizmie czy kolorowe plaszczyzna w "colour fields painting" i temu podobne

wszelkie nazewnictwa wywodza sie z checi szufkadkowania tworczosci przez historykow sztuki co uzasadnia istnienie tego zawodu - a dla samej tworczosci nie jest wogole przydatne poniewaz malarstwo zawsze pozostanie tylko malarstwem - dobrym lub zlym - co jest jedynym kryterium i jedynym podzialem w sensie nazewnictwa

jesli do watpliwego znamiona fragmentaryzmu dodac element "intelektualizmu" wowczas to malarstwo stanie sie mocno ekskluzywne - by nie powiedziec - "niezrozumiale" dla przecietnego odbiorcy - ale w dalszym ciagu nie odrozniajac sie wizualnie tak - by moc powiedziec - "to jest obraz decentrystyczny" - podobnie jak powiemy - "to jest obraz kubistyczny"

zatem wprowadzenie "dualizmu" w sensie intelektualnym - co sugerowalem w innych textach nie przynosi zadnego skutku i dlatego nie zaistnial jeszcze zaden obraz ktory mozna byloby okreslic "decentrystyczny" - "intelektualizm" bedzie elementem nieokreslonym - praktycznie nieczytelnym ale istniejacym w roznym stopniu w kazdym obrazie procz malarstwa ilustracyjnego - w rodzaju slonecznikow van gogha - czego zinterpretowac sie nie da - gdyz nie zawiera zadnej tresci i do myslenia nie pobudza

czy okreslona tresc tematyczna - badz tylko syntetyczna zwartosc tresci na obrazie moglaby byc drugim znamionem - procz fragmentaryzmu - w to mocno watpie - aczkolwiek bylby to "dualizm" w najczystszej formie - ale tu powracamy do przykladow historii swiatowego malarstwa - zatem - nic nowego

pytanie natury praktycznej - w jaki sposob okreslic znamiona decentryzmu by malarz - poslugujac sie nimi mogl malowac obrazy decentrystyczne - a nie wylacznie fragmentaryczne - ktore do tej pory falszywie nazywane sa przez zwolennikow tego ruchu - "obrazami decentrystycznymi"?

nazwa "malarstwo decentrystyczne" ma prawo egzystencji dopiero w momencie okreslenia mozliwych do realizacji atrybutow ktore wyroznialyby je posrod innych kierunkow - podkreslalo pewna odrebnosc odpowiadajaca tej nazwie - poki to nie nastapi slowo "decentryzm" okreslajace gatunek malarstki jest pustoslowiem bez pokrycia - bez prawa egzystencji - stanowiac jedynie podloze do wszelkiego rodzaju pseudo-filozoficznych dyskusji nie majacych w sztuce zadnego znaczenia - zatem nie powinno byc uzywane dopoki nie pojawi sie kreacja malarska ktora odpowiadalaby tej nazwie - podkreslam - nie eliminujac atrybutu fragmentaryzmu wystepujacego czesciowo rowniez we wszystkic innych kategoriach-stylach i kierunkach malarskich

dodac nalezy ze slowo "decentryzm" jest uzywane w medycynie - w polityce - w gospodarce finansowej - i jako takie egzystuje juz od dlugiego czasu - okreslajac jednak zjawiska ktore sa sprawdzalne i istniejace - scisle z ta nazwa zwiazane

uwagi koncowe
- jesli przyjac postulat snerga za mozliwy do realizacji - wowczas mozemy jedynie mowic o "fragmentaryzmie" wystepujacym w roznych epokach sztuki malarskiej - zatem reaktywacja kompozycji malarskiej -ale nie o "decentryzmie"

- jesli odrzucic postulat snerga - wowczas nie ma w tym malarstwie zadnego znamiona oprocz watpliwego okreslenia - "dobre lub zle" - wowczas o decentryzmie wogole mowic nie nalezy

- jesli malarstwo "decentrystyczne" w praktyce nie istnieje (jak wyzej) - wowczas wszelkie dyskusje na ten temat sa teoretyczne i nic nie wnoszace - co wiecej - sa rozpamietywaniem na temat abstrakcyjnego pojecia "decentryzm malarski" (ktory w malarstwie nawet teoretycznie nie moglby zaistniec) i przypominaja strikte filozoficzne przemyslenia na temat "duszy" badz "ja"(u kanta - "ich") - "boga" - "universum" i temu podobnych zjawisk niematerialnych - przy czym gorzej jeszcze - bo tego rodzaju malarstwa nie mozna niczym okreslic procz slowem "malarstwo" poniewaz nie posiada zadnych procz fragmentaryzmu charakterystycznych znamion - zatem jedyna odpowiednia nazwa tego rodzaju kreacji bylaby nazwa " fragmentaryzm" - co wydaje sie jednak smieszne i dziecinne z powodu eklektyzmu - nawet jesli przyjac ze bylaby to odmiana-odnoga malarskiego i istniejacego w sztuce "fragmentaryzmu"

- szukamy materialno-wizualnego atrybutu decentrystycznego - ale nie fragmentarystycznego! - ten nalezy pozostawic jako wskaznik jedynie - jako kierunek poszukiwan percepcyjnych - jako strzalke kierunkowa toku myslowego - wskaznik posilkowy dla odbiorcy

alex fleischer
28.04.2011

zoskicyc
Posty: 9814
Rejestracja: ndz sty 29, 2012 1:22 pm

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: zoskicyc » śr maja 27, 2015 1:59 pm

dalszy temat do dyskusji nie
o maszynkach do jogurtu

artykul zamowiony
przez zarys
CYC

kto nie chce o jogurcie
niech przeczyta
i powie

__________________________


ZJAWISKO SZTUKA

...Wtedy była szkoła, było rzemiosło. Dziś wszystko zatracone.... Dziś kwitnie kult ignorancji, wszelka wiedza, wszelka nauka w sztuce jest odrzucona jako szkodliwa. Prowadzi to do fałszywej stylizacji i pseudonaiwności. Zaczynam wątpić czy sztuka jest dziś potrzebna, a więc czy ma rację bytu. Malujemy właściwie dla własnej przyjemności malowania. Czy jest to pobudka wystarczająca do tworzenia dzieł, które mają przetrwać? (polski malarz - Józef Czapski)

Nie jest istotne kto kiedy i gdzie wprowadzil pojecie "sztuka". Interesujace jest co slowo to oznacza w dzisiejszym skomplikowanym swiecie. Warto przypomniec ze w dawnych czasach malarstwo i rzeźba byly platnym rzemioslem - pracowano wylacznie na zamowienie - a pojecie "artysta" nie istnialo wogole - nawet Renoir jeszcze oburzal sie kiedy nazywano go artysta. Nalezy sie zastanowic czy sa te dziedziny jeszcze dzis rzemioslem czy sztuka.

W pojeciu filozoficznym sztuka jest zjawiskiem niematerialnym-metafizycznym - dlatego obraz - ktory dzis okresla sie "sztuka" nim nie jest - jest przedmiotem ktory moze byc jedynie przyczyna wywolania metafizycznego zjawiska nazwanego "sztuka"i taka jest prawda o ktorej niewielu - malarzy zdaje sobie sprawe dostosowujac sie do potocznego nazewnictwa mijajacego sie z sednem rzeczy - ale zmiennosc jezyka jest oczywistoscia i wiele slow zatracilo z czasem swe pierwotne i prawdziwe znaczenie - z tym trzeba sie pogodzic - ale tez warto znac prawde.

Pojecie sztuka niedaleko lezy od slowa "sztucznosc" i jesli uznalibysmy to slowo za kryterium wowczas uzasadnialoby ono slusznosc tej nazwy - bo zarowno malatstwo jak i rzezba i inne dziedziny kreacji - pewna sztucznoscia budowy i deformacja elementow wyrazaja idee ktora jest sednem i celem dziela - zatem bylaby to tworczosc za pomoca sztucznego jezyka - wiec materialnej nierealnosci i nierzeczywistosci

Inna interpretacja tego slowa wywodzi sie od pojecia "umiec" - ty potrafisz to czego ja nie umiem - wiec twoje dzialanie jest sztuka umiejetnosci ktorej ja nie posiadam. Jest to charakterystyczny sposob rozumowania amatorek i amatorow dyletanckiego malowania ktorych ta dzialalnosc "wyroznia" i nadaje im falszywy status spoleczny bezbarwnego dnia codziennego - wiec i tego rodzaju hobby okresla sie "sztuka" a jej producentow "artystami". Jezyk ma to do siebie - podobnie jak papier ze jest cierpliwy godzacy sie nawet na okreslenie "sztuka myslenia" co jest nonsensem nie tylko lingwistycznym

O przyczyne zametu nazweniczego i znaczeniowego podejrzewam wszelkiego rodzaju krytykow i historykow sztuki ktorzy filozoficzne aspekty kreacji omijaja z daleka bo na nich sie nie znaja i nie daja zadnej szansy malarzom i rzebiarzom by sami okreslili to co jest produktem ich kreatywnego dzialania - zreszta - kreacja bazujac na trudnym procesie transponowania mysli-idei w forme materialna nie znajduje czasu na pseudoteoretyczne rozwazania pozostawiajac to pole tym ktorych wszelkiego rodzaju oceny i opinie staly sie platnym zawodem

Ubolewam, nad skutkami tego typu rozumowania poniewaz odbieraja ono odbiorcy prawo do indywidualnej interpretacji narzucajac bardzo czesto pewien stereotyp myslowy i interpretacyjny zakladajac ze widz-odbiorca jest poprostu glupi. Stad charakterystyczne w kraju w ktorym mieszkam jest zadanie by stosowac do kazdego obrazu pisemny opis "co to jest-co to przedstawia" (fakt) i temu podobne czego rezultatem jest obligatoryjna bezmyslnosc i brak wyobrazni - nazwijmy to po imieniu - tepota wzrastajaca w tempie ciagu geometrycznego

Slowo "sztuka" jest okresleniem nieprecyzyjnym wywodzi sie od greckiego "species" co oznacza tyle co "gatunki" zas slownikowo ujete okresla "schöpferische tätigkeit" - (dzialalnosc kreatywna)
z czym nalezy sie zgodzic - lecz zdefiniowanie dzialalnosci kreatywnej- tworczej przysporzy nam pewne trudnosc i w dzisiejszym swiecie zametu prowadzi do nikad

kiedy postawimy komus kto szafuje pojeciem "sztuka" pytanie - jak zdefiniowalby to pojecie - wowczys na ogol uslyszymy - "sztuka nie ma definicji" - bädz tez - "definicji tego pojecia jest wiele" co dowodzi nieznajomosci rzeczy. Bo jesli "sztuka" jest czynnoscia kreatywna to jej rezultat jest zaledwie materialnym przedmiotem - zatem nie jest "sztuka"lecz objektem

Jesli cos istnieje wowczas musi byc tego definicja ktora zrozumiala jest dla kazdego czlowieka - wiec mozemy to slowo okreslic w ten sposob - " sztuka jest to formulowanie i transfer mysli ludziej na inny - materialny jezyk - jak rowniez proces ich odczytywania "

Zatem stwiedrzenie niemieckiego artysty beyusa - ze jego sniadanie jest sztuka - oraz ze - wszystko jest sztuka dowodzi badz niezrozumienia zagadniena lub tez aroganckiej przewrotnosci ale jest rownoczenie symbolem zametu jaki zostal wytworzony na polu dzialanosci kreatywnej - bo trudno uznac ze sniadanie jak rowniez kierowanie automobilem nalezy do dzialania kreatywnego i procesu formulowania i transferu mysli

Dzis wiemy - bo tego dowiodla nauka - ze kazdy czlowiek zyje w dwoch swiatach - w swiecie zewnetrznym - ktorego wyrazem jest sniadanie beyusa i kierownie automobilem - i w swiecie wewnetrzmym - miejscu rodzenia sie ideai tworczych ktory stanowi tylko minimalna cząstke pracy i energii ludzkiego umyslu i to tylko odroznia nas od swiata zwierzecego

Splycenie i zużycie umyslowe jest przyczyna sprowadzenie wszystkiego do wspolnego mianownika jest przyczna rodzenia sie kuriozalnycch "kierunkow artystycznych" ktorych uzasadnieniem jest tylko dziwaczny nazwa Tak wiec - tym sposobem jednym z wielkich niemieckich artystow zostal czlowiek ktory oswiadczyl ze bedzie stal w jednym miejscu przez dwadziescia cztery godziny - nie dorownujac szymonowi slupnikowi ktory wedlug tego pojecia musialby byc jeszcze wiekszym artysta. Nasladowce znalazl we wroclawiu w postaci "artysty" o aliasie dürer - ktory tez stoi ale twierdzi ze jest wcieleniem albrechta dürera - malarza i grafika

Nie mozna wszystkiego tlumaczyc chaosem dzisiejszego czysu bo chaos ten zostal wytworzony przez samego czlowieka ktory gubiac sie w nim dzis - nie rozeznaje wielu sprzyczyn i ich skutkow - tworzy absurdalne ciagi (pseudo) logiczne - jak stwierdzenie usterki - ze "zawinila technika" - nie - zawinil czlowiek jako tworca owej techniki

jesli zalozymy ze slowo "sztuka" wyraza umiejetnosc wykonania przedmiotu ktorego ktos inny wytworzyc nie potrafi (na przyklad buty) to w przypadku sztuki malarskiej chodzi tylko i wylacznie (podkr.) o umiejetnosc transferu i przelozenia mysli na inny jezyk - w tym przypadku na jezyk plastyki - to znaczy malarstwa-grafiki-rzezby - wowczas ten sposob rozumowania bylby czesciowo sluszny - poniewaz istnieja rowniez istoty niezdolne do myslenia - aj esli tak to niezdolne do formulowania tych mysli w materialnej formie

jesli plastyka niesluszna nazwana "sztuka" a jej tworcy nieslusznie "artystami" nalezy do kultury ogolnej i jest zjawiskiem kuturowym jak kultura bycia i temu podobne - wowczas nie dziwi wypowiedz picassa ze "sztuka jest wielkim oszustwem" i dezaprobata niemieckiego malarza richtera ktory cene akcyjna swego obrazu (londyn - "swieca") w wysokosci 1,5 miliona euro uznal za szalenstwo nie mieszczace sie w glowie, podwazajac sens takiej transakcji.
Nie wiem dlaczego przyjelo sie ze plastyka musi byc wciaz "nowatorska". Jesli jednak tak jest wowczas nie rozni sie ona od opakowania cukierkow na ktorych straszy napis - "nowe-nowe" a wobec tego - dlaczego wystawy starych mistrzow sa przez publicznosc oblegane? Czy nie jest jednak tak ze ta " dyletancka nowatorskosc" nie przekracza rangi zabawy?

Plastyka jest fragmentem kultury ogolnej i wowczas nalezy usytuowac jej pozycje porod zjawisk kulturowych ktora tak samo jak inne jest dziedzictwem i sladem ludzkosci. Lecz dokonac tego mozna jedynie kiedy nakresli sie jej prawdziwa funkcje, Biorac pod uwage sens poprzedniego zdania dojdziemy do przekonania ze jedyna funkcja plastyki jest spekulacja walutowa poniewaz o innych aspektach - jak estetyka - wypowiedz-przeslanie i temu podobne nie mozemy wogole mowic i dopiero wowczas zrozumiemy slogan ze "wszystko jest sztuka" - a jesli wszystko - wowczas nic - wowczas powiemy ze sztuka falszywie przez "znawcow" pojeta wogole nie istnieje a jesli to stanowi margines zjawisk wizualnych jak afisz ktorego tresci nikt nie czyta i taka jedynie bylaby jej funkcja rankingowa posrod zjawisk kulturowych (nie "kultury" ktora jest jednym z elementow kulurowych)

plastyka w dzisiejszych czasach - ta pozbawiona funkcji spekulatywnej - utworzyla wlasny swiatek - wlasne kryteria przystepnosci do niej i wowczas moglibysmy powiedziec ze jest to zamkniete swiatowe kolko zainteresowan rzeczami niepotrzebnymi i przypomina zbiory znaczkow pocztowach ktorych jedyna funkcja jest to ze sie je posiada a ich posiadanie sprawia radosc . Jesli zas przyjmiemy ze funkcja plastyki jest wyzwolenie u widzow uczucia hedonizmu - wowczas powinna nas ogarnac watpliwosc - bo te uczucia wzbudza o wiele bardziej i lepiej natura - a jesli plastyka jest nasladownictwem natury wowczas jest to wypaczenie uragajace zdrowemu rozsadkowi

Muzyka jest czysta forma i jest wyrazem sprawnisci kompozytorskiej i wykonawczej o swoistej estetyce i nie jest nosnikiem zadnej idei, By cos wyrazic - procz nastroju - posluguje sie slowem w formie piesni czy piosenki i czesto bywa elementem posilkowym w przypadku opery lub ilustracja filmowa. Przeciwnie plastyka - od swego zarania byla elementem wyrazeniowym jakiejs idei i kiala funkcje znaczeniowa jak w przypadku malarstwa w grotach altamira czy lasceau, ale powoli tracila owa funkcje od momentu powstania fotografii. Definitywnie utracilła ta funkcje w momencie "wynalezienia" nowatorskiejgo abstrakcjonizmu ktory praktycznie wyeliminowal z plastyki przeslanie zastepujac je swoistym etetyzmen i ograniczajac do samej bezwyrazowej formy.

Wydaje mi sie ze ten moment przypieczetowal powolny upadek plastyki otwierajac pole popisu dla bezmyslnego smarowania farba na plotnie - zatem sztuki dla sztuki - i podwazajac potrzebe wrszatau, umiejetnosci warsztatowych jak tez eliminujac w malarstwie niematerialne pojecie "sztuka" jako transfer mysli na jezyk malarski i mozliwosc odczytania owej mysli. Splycenie i niwelacja zasadniczych elementow dobrej plastyki spowodowalo wybuch dyletantyzmu i bezmyslnosci ktore ktos nie rozumiejacy zagadnienia nazwal rowniez "sztuka" - a ta w takiej formie stala sie przedmiotem spekulacji jako objekty materialne - rzeczy i prawde mowiac jest to jedyna jej funkcja obowiazujaca w dzisiejszym swiecie



Jesli zas przyjmiemy ze funkcja plastyki jest wypowiedz-mysl-idea to nalezaloby ta funkcje porownac z pismiennictwem ktore w przeciwienstwie do plastyki posluguje sie jasnym i precyzyjnym jezykiem dzieki ktoremu potrafimy wyrazic wszystko - a to niemozliwe jest w plastyce pelnej metafor i symboli. Czy wobec tego chodzi o funkcje "nieczytelnej zagadkowosci" plastyki - watpie - poniewaz z zyciu codziennym otoczeni jestesmy calym szeregiem zjawisk zagadkowych rowniez w wizualnej formie

Z plastyka nieslusznie i ogolnie nazwana "sztuka" trudno mi sie pogodzic i wydaje mi sie ze bardziej sluszne byloby okreslenie "hobby z zacieciem" - bo tez dawno juz zatracila ona znamiona zwodu gdzie malarz czy rzezbiarz pracowal na zamowienie. Co najwyzej moze byc plastyka wspornikiem-podpora i punktem wyjscia dla przydatnosci w zawodach praktycznych - jak grafika uzytkowa czy industrial design. O ile jednak sprzedaznosc plastyki ma w dalszym ciagu miejsce na roznego rodzaku aukcjach - wowczas jest ona wylacznie przedmiotem dla zbieraczy podobnie jak gielda znaczkow pocztowach

wychodzac z zalozenia ze plastyka jest srodkiem wypowiedzi mysli i kiedy porownamy ja z pismiennictwem wowczas tym bardziej musimy zdac sobie sprawe z tego ze jej jezyk jest tak ograniczony ze nie jest w stanie wyrazic nawet najprostszego okreslenie "milosc". Aby to wyrazic musi posluzyc sie symbolem i nieczytelna metaforyka ktora nie daje zadnego pojecia o znaczeniu tego slowa ktore chce okreslic

bezmyslnosc plastyki - brak jakiejkolwiek odei wyraza sie smarowaniem pedzlem po plotnie ktore zadnego sensu intelektualnego nie ma zas dyletantyzm wspolczesnych artystow ktorym brak jest "warsztatu" eliminuje wszelkie aspekty estetyczne - zatem i hedonistychna i estetyczna funkcja plastyki postawiona zostala pod znakiem zapytania i wobec tego o tak zwanym "artyzmie" wspolczesnej plastyki trudno mowic

Ktos napisal ze "aukcje sztuki sa przedlużeniem zycia artysty". Nie moge sie z tym zgodzic i powiem inaczej - aukcje malarskie sa pogrzebem artysty - bo jego praca o funkcjach "sztuki" nie staje sie przedmiotem konteplacji lecz spekulacji handlowej - zatem jest towarem - unikalnym towarem - przy czym tylko to ostatnie odgrywa w tym przypadku roli - bo nieistotne jest czy przedmiot spekulacji jest dobry - posiada wartsci intelektualne cze jest bezwartosciowym mazidlem ktoremu wyznaczono wartopsc materialna nie odpowiadajaca zawartosci jako dzielo malarskie.
Przypomina mi to gielde finsowa albo aukcje-wyprzedaz sukienek marylin monroe i tym bardziej ze wspolczesna plastyka zatracila wszelkie walory sztuki stajac sie przerdmotem unikalnym - unikatowaym dla zbieracza wszelkich niecodziennosci wizualnych

Jaki jest sens zainteresowania tym zjawisjkiem wobec faktu ze dzisiejsza plastyka przestaje byc nosnikiem idei - rejestracji wspolczesnosci - wyzbyta estetyzmu jako elementu hedonistycznego stajac sie przedmiote zbytku ktorym mozny handlowac i spekulowac w sensie ekonomicznym.
Warto przy okazji przypomniec istnienie chinskich "fabryk malarstwa recznego" i produktow tez zwanych "sztuka" - by zrozumiec absurdalnosc tego rynku i zadac pytanie - dlaczego ludzie owa "sztuke" kupuja. Warto przypomniec " amerykanskiego artyste" o nazwisku bob ross - ktory na ekranie telewizyjnym nauczal jak produkowac - przy pomocy dziwacznych urzadzen - bezwartosciowe obrazy zwane tez "sztuka" przy pomocy trikow ktore zaden plastyk o zdrowych zmyslach nie zastosuje

Warto o tym wszystkim przypomnie dlatego aby myslacy odbiorca plastyki chcial-potrafil odroznic ziarno id plew ktorymi zasypany jest dzisiejszy "rynek sztuki". By pojal ze wartiosc dziela plastycznego lezy nie w jego powierzni malarskiej - ale znajduje sie w glebi wizualnego i materialnego przedmiotu jakim jest obraz. Wowczas i tylko wowczas obraz malarski nabiera sensu i funkcji ktora winna mu byc przypisana

trzeba zastanowic sie nad zagadnieniem nazewnictwa - pojecia "sztuka". Rzeczy nieistniejacych zdefiniowac nie mozna - jesli jednak sztuka istnieje - wowczas musi istniec jej definicja. jednak by ja zdefiniowac nalezy wpierw ustalic co to jest w sposb jednoznaczna i tu zaczana sie problem.


Szuka jest metafizycznym procesem myslowym odbiorcy ktory pod wplywem zawartosci malowidla badz rzezby ulegajac napieciu zawartych w nich elementow kontempluje - rozwija dzieki swym horyzontom myslowym i wyobrazni - tresc i intelektualna zawartosc przedmiotu ktory odbiera w ten sposob nie tylko wizualnie

Ale czy szuka jest rowniez okreslenie wywodzace sie od slowa "umiejetnosc" - proces myslowy malarza - jego idea transponowana mysli na materialny jezyk - zatem umiejetnosc transferu jego mysli na forme jaka jest obraz malarski badz rzezba - uwazam ze nie i nalezy to nazwac procesem kreacji artystycznej

wobec tego - zarowno umiejetnosc transefu - materializowania mysli jak i sposob odbioru przetworzonej i zmaterializowanej mysli na obraz malarskimysli nazwe obopolna kreacja - malarza i widza ktory w ten sposob buduje inny - swoj wlasny obraz w czasie jego percepcji

czy konteplacja niezwyklego pejzazu ktory stanal przed naszymi oczyma i poruszajac nasza wyobraznie jest owym niematerialnym zjawiskiem nazwanym sztuka? przypuszczam ze tak - bo w tym przypadku roznorakosc materialnego zjawiska ma drugorzedne znaczenie . Ale dowodzi to ze powtarzanie natury - jej "upiekszanie" nie ma zadnego sensu i w kategorii "sztuka" nie moze sie miescic poniewaz jet powieleniem a nie kreacja - zas sama tylko manualna perfekcja jest
elementem strikte warszatowym - wiec posilkowym

sztuka nie jest (sam) obraz lecz zawarta w nim idea- mysl wyinkla z procesu kreacji artystycznej.
sztuka nie jest zamalowana powierzchnia plotna ani jej elementy. Sluza one swym wyrazem i znaczeniem wylacznie jako wskaznik poszukiwan zawartej w obrazie mysli-idei - dlatego SZTUKA nazwiemy proces poszukiwan zawartosci opakowania jakim staje sie powierzchnia malarska i dlatego przebicie sie przez to opakowania stwarza niejednemu trudnosc

jest zasadnicza kwestia aby sobie to oswiadomic i wowczas jestesmy w stanie ocenic czy obraz lub rzezba jest nasladownictwem tylko widzianego czy tez spelnia funkcje intelektualna - a taki wlasnie jest sens plastyki

warsztat - czyli techniczna bieglosc malarska

-

zoskicyc
Posty: 9814
Rejestracja: ndz sty 29, 2012 1:22 pm

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: zoskicyc » śr maja 27, 2015 2:14 pm

czy nstapi teraz dyskusja na temat
"CYC - klamiesz" ktorey ze strony
reflexa i panj a jakze oczekuja
by nie wymienic jogurtownika digitalnego
ktory pbrzuca mnie komplementem troll


CYC

ale dyskusja na te tematy moglaby zaisgtniec
ze niektorzy odgitalizuja swe umysly
i dostrzega kwintesencje mego logo
w tych szkicach

capito?


Obrazek

Awatar użytkownika
ChiefKrähe
Posty: 410
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:28 pm
Lokalizacja: Sodoma/Gomora

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: ChiefKrähe » śr maja 27, 2015 4:20 pm

W dzisiejszych czasach ludzie zupelnie nie interesuja sie sztuka.Zeby to tylko sie nie interesowali - niektorzy otwarcie przeciw niej demonstruja,i to nawet przeciw takim mistrzom sztuki wojennej,jakimi sa Amerykanie.Kranke Zeiten,kaputte Welt.

Awatar użytkownika
Reflex
Posty: 7377
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:37 pm
Lokalizacja: USA
Kontakt:

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: Reflex » śr maja 27, 2015 10:49 pm

Miszcz zaprosil do dyskusji i... zafundowal nam monolog pt. "naukowe osiagniecia Cyca, na tle jogurtowych prostakow". Dobrze. Nikt nigdy przeciez nie przeczyl, ze Cyc jest dyplomowanym artysta. Co prawda przecietnym i malo znanym (moje subiektywne zdanie), jesli w ogole, ale zawsze.
Nie dziwota, ze ma swoje opinie na tematy malarstwa i sztuki w ogole. Juz sie nie bede znecal dochodzeniem, czy to w ogole ujrzalo swiatlo dzienne. Link ktory zamiescilem nalezy do blizej nieznanego bloga a dokonan naszego artysty ze swieca szukac w swiecie internetu.

- Kiedy zadalem pytanie, czy zaprezentowana praca jest jego, (co nam tu obwiescil), wykrecil sie opowiastka, ze autor tej pracy (jego nazwisko jest na pierwszysm miejscu) to jego kumpel. Super. Wiec poniewaz napisal ja kumpel, praca jest Cyca.
- Kiedy zadalem pytanie, jaka jest wartosc uzytkowa tej pracy udal ze pytania nie zauwazyl.

Zal mi Cyca i nie jest to formulka grzecznosciowa. W koncu menda czy troll, zawsze czlowiek, ktory walczy o akceptacje ludzka. Nie jestem czlowiekiem zawzietym, ani pamietliwym, wiele razy wchodzilem z nastawieniem ze potraktuje go jak radzil Wiara i S z przymrozeniem oka . Co zrobic, kiedy jego natura poza agresja i pogarda dla ludzi, nie posiada ani jednej cechy potrzebnej do wspolistnienia, ze co post to szpila, zaczepka, szczypawka.

Gdyby na tym forum inzynier rakietowy zaczal szczegolowe wyklady o konstrukcji rakiety kosmicznej, zeby udowodnic swoja intelektualna wyzszosc nad domowa produkcja jogurtu, uznano by go za swira.
Jak potraktowac desperacje Cyca? Mysle ze z wrzuszeniem ramion. On chyba bardzo cierpi.

Awatar użytkownika
alohilani
Posty: 2345
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:34 pm

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: alohilani » czw maja 28, 2015 2:34 am

Hmm, zeby wziac udzial w dyskusji, trzeba albo miec ochote dyskutowac na dany temat, czyli byc zainteresowanym danym tematem albu musiec (lekcja w szkole jakiegokolwiek stopnia, moze byc wyzszego takze).
Jak juz nadmienialam kiedys, wspominajac Reflexa oraz "pania a jakze", ktora ma pseudonim Aloha, z malej litery, a podpisujac sie z trzech duzych liter samemu nie zacheci sie ich prawdopodobnie do dyskusji, ale od razu moze ostreczyc (konkretnie mnie).
Gdyby kolega forumowy Cyc potraktowal innych tak jak traktuje samego siebie (z duzej litery), czyli z szacunkiem, moze zechcieliby przeczytac to co zamiescil i ewentulanie cos na ten temat napisac.
Ja jestem dla Cyca Pani Aloha, z duzej litery (Cyc sie nie spoufala) i niech sobie to Pan Cyc na zawsze zapamieta.
Nie ma zadnej "pani a jakze".
Ostatni raz juz to tu pisze co znajduje sie ponizej.

Zawsze przesylalam Wam slonce i alo ha (odstep na oddech, to jest dzielenie sie tym aloha),
a "a jakze" dodawalam jak kiedys Wielokropek do jego "slonecznie".
Cyc nazwal mnie pogardliwie "pania a jakze" kilka miesiecy temu.
Przestalam wysylac slonce (cieplo) i aloha.
Dopoki Cyc tego ("pani a jakze")nie zmieni, ja nie bede brala zadnego udzialu w dyskusji na znak protestu.
Zdecydowanie sprzeciwiam sie takim nazywaniu mnie!!! Jesli nie chce pisac Pani Aloha z dujej litery, niech pisze Pani A., ale musi byc z duzej, chyba ze bedzie sie podpisywal sam z malej litery.
Nie ma tu lepszych lub gorszych, kazdy jest rowny!
Capito panie Capito?

zoskicyc
Posty: 9814
Rejestracja: ndz sty 29, 2012 1:22 pm

Re: DYSKUSJA /CYC/

Post autor: zoskicyc » czw maja 28, 2015 3:13 am

CK,

ja twierdze ze sztuki /wogole/ nie ma i nigdy nie bylo (ale moze byc)
jesli przyjmiemy - co jest tendencja ostatnich lat ze "wszystko jest
sztuka" zatem dla jednych istnieje ona - np. w widelcu lub kapeluszu
a dla innych nie istnieje i jest to kwestia wyboru - bo wiemy ze to o
czym mowimy jest materialna praca rzemieslnika ktorym byl zarowno
rembrandt jak i beethoven - reszta zalezy od uznania szczegolnie tych
ktorzy nie wiedzac nic wiedza wszystko - co tez jest rodzajem sztuki
zatem
zainteresowania tym o czym mowimy sa rezultatem ewentualnej potrzeby
np. --potrzebuje wieczne pioro marki mont blanc -- lub --- zlamal mi sie
widelec marki wfm /bodaj/ wiec musze kupic nowy - o butach nie wspomne
znajac ich /dzis/ kiepska jakosc i wyborna cene
wiec
sztuki nie ma - sa tylo przedmioty i czynnosci zwane sztuka - np. sztuka krojenia
sztuki miesa lub sztuka kierowania pojazdem mechanicznych - jak tez karajana
/byla/ sztuka dyrygowania wielka orkiestra symfoniczna - istnieje tez inny
rodzaj sztuki - sztuka pisania /litery-litery i tu nie wystarcza ich sama znajomosc/
kompletnych bzdur /zob posty reflexa/ jak i sztuka obslugi "meskiej-digitalnej
maszynki do robienia genetycznego jogurtu"
zgadzamy sie?


---------------------------------------------------------------------------------------------------

panu ladnemu
jeszcze raz przypominam ze bruno k. jest historykiem sztuki po sorbonie i
wykladowca plakatu dla przyszlych nauczycieli w pl - szczycacy sie znajomoscia
salvatore dali jak i andre bretona /tzw. surrealisci/ znajac jednoczesnie
szesnascie odmian tzw . "abstrakcjonizmu" i wiedzac ktory nage zlamal goya
wiec
w tym texcie byl "korektorem nomenklaturalnym" bo ja nie znam zadnych odmian
abstrakcjonizmu /ktory dla mnie nie istnieje tak samo jak pojecie "abstrakcja"
co tlumaczy stosunkowo dokladnie kant - i wittgenstein - jak tez nie wiem ktora noge zlamal goya
y lucientes a ktory reke silva y velasques
przyznaje sie z pokora ze nie znam tez obslugi digitalnej-meskiej maszynki do
produkcji jogurtu genetycznego - to pozostawiam znawcom ktorzy w tym przypadku
uprawiaja sztuke - wiec sa artystami

CYC

panu ladnem
by wiedzial z jakim trollem ma do czynienia
capito?


Obrazek


Obrazek


Obrazek

ODPOWIEDZ