samuraje
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
samuraje
wczoraj przez "arte" samurajow ponownie kurosawy widzialem siedmiu
niejeden hollywoodski oscarowiec moglby zafascynowac sie ta starocia
tak po mistrzowsku wykonana jak bulki mojego podrecznego piekarza
coz - sa miszcze i mistrze - duzo miszczow dostalo juz oscary z olowiu
amen
niejeden hollywoodski oscarowiec moglby zafascynowac sie ta starocia
tak po mistrzowsku wykonana jak bulki mojego podrecznego piekarza
coz - sa miszcze i mistrze - duzo miszczow dostalo juz oscary z olowiu
amen
-
ChiefKrähe
- Posty: 410
- Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:28 pm
- Lokalizacja: Sodoma/Gomora
Re: samuraje
Fakt,amerykanskie filmy nie umywaja sie poziomem artystycznym do kina japonskiego.Tyle ze japonskie filmy nie sa latwe w odbiorze poniewaz maja dosyc wysoki prog percepcji i wymagaja znacznego wysilku intelektualnego,co sila rzeczy zaweza ich krag odbiorcow.
Ta slynna scena w ktorej Godzilla wychodzi z morza i demoluje ogonem domostwa na wyspie Odo,to praktycznie klasyka ambitnego kina.A profesor Yamane,probujacy przyskrzynic Godzille zeby wiecej nie demolowala,to z kolei prototyp niezaleznego humanisty,ktory nie daje sie zadnym Godzillom,Bushom i MacDonaldom.Rowniez jego piekna corka Emiko i oficer Ogata - tez prototypy,tyle ze inne.
Trzeba jednak powiedziec,ze kino europejskie tez ma powody to dumy.Kto ogladal Gang Olsena albo Fantomasa,ten wie o czym mowie.Szczegolnie Fantomas,niezwykle zagadkowa postac i synteza Fausta,Parsifala i chyba troche krola Leara.I nigdy nie zdjal maski ten Fantomas,tylko czasem smial sie szyderczo.Haaa,haa,ha - tak sie smial.
Albo to genialne polaczenie tradycji samurajow i europejskiego Renesansu w Rozowej Panterze,gdzie inspektor Clouseau i jego japonski przyjaciel Kato symbolizuja i uosabiaja rozne rzeczy.
Ale jak mowie - komu Scorsese,Kubrick czy Coppola wypaczyli gust,ten nigdy nie doceni Jamesa Bonda albo Mechagodzilli,jak walczy ze zwykla Godzilla.
Ta slynna scena w ktorej Godzilla wychodzi z morza i demoluje ogonem domostwa na wyspie Odo,to praktycznie klasyka ambitnego kina.A profesor Yamane,probujacy przyskrzynic Godzille zeby wiecej nie demolowala,to z kolei prototyp niezaleznego humanisty,ktory nie daje sie zadnym Godzillom,Bushom i MacDonaldom.Rowniez jego piekna corka Emiko i oficer Ogata - tez prototypy,tyle ze inne.
Trzeba jednak powiedziec,ze kino europejskie tez ma powody to dumy.Kto ogladal Gang Olsena albo Fantomasa,ten wie o czym mowie.Szczegolnie Fantomas,niezwykle zagadkowa postac i synteza Fausta,Parsifala i chyba troche krola Leara.I nigdy nie zdjal maski ten Fantomas,tylko czasem smial sie szyderczo.Haaa,haa,ha - tak sie smial.
Albo to genialne polaczenie tradycji samurajow i europejskiego Renesansu w Rozowej Panterze,gdzie inspektor Clouseau i jego japonski przyjaciel Kato symbolizuja i uosabiaja rozne rzeczy.
Ale jak mowie - komu Scorsese,Kubrick czy Coppola wypaczyli gust,ten nigdy nie doceni Jamesa Bonda albo Mechagodzilli,jak walczy ze zwykla Godzilla.
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: samuraje
jeszcze jeden film przypomne (ktory zapewne widziales) a chodzi mi o "fitzgeraldo" herzoga z kinskim - ogladalem go dawno temu i wzruszylem ramionami - dopiero kiedy niedawno powtornie go zobaczylem - stwierdzilem jak zmienil sie moj - zapewne wypaczony - gust - gdyby do niego dodac dokument ktory zmontowal herzog a mowiacy o tym jak krecono ten film - z wszystkimi detalami niekonwencjalnego zachowania kinskiego - byloby to zapewne "dzielko"
-
ChiefKrähe
- Posty: 410
- Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:28 pm
- Lokalizacja: Sodoma/Gomora
Re: samuraje
Filmy Herzoga widzialem ci ja wszystkie,ale nigdy nie moglem zrozumiec co on takiego
widzial w Kinskim,tym aktorze-brzuchomowcy,ktory brak talentu kompensowal szalenstwem.I ta jego arogancja,do ktorej z braku talentu nie mial prawa.Ale tez w Europie praktycznie nie ma dobrych aktorow.Dobry aktor amerykanski potrafi przekonujaco zagrac kazda postac;bardzo dobry aktor amerykanski nie gra tylko staje sie dowolna postacia.Europejscy natomiast probuja jedynie grac.Ewentualnie z wyjatkiem Delona,sp.Lino Ventury i niewielkiej ilosci innych.
widzial w Kinskim,tym aktorze-brzuchomowcy,ktory brak talentu kompensowal szalenstwem.I ta jego arogancja,do ktorej z braku talentu nie mial prawa.Ale tez w Europie praktycznie nie ma dobrych aktorow.Dobry aktor amerykanski potrafi przekonujaco zagrac kazda postac;bardzo dobry aktor amerykanski nie gra tylko staje sie dowolna postacia.Europejscy natomiast probuja jedynie grac.Ewentualnie z wyjatkiem Delona,sp.Lino Ventury i niewielkiej ilosci innych.
Re: samuraje
Kinski miał ten blysk szaleństwa w oczach i ciężko go sobie wybrazić grającego poczciwego doktora Watsona.
Natomiast taki Cobra Verde,Nosferatu albo Aquirre to posowal do niego jak ulał.
Bylo w nim coś demonicznego,czego nie mozna bylo znaleźć w żadnym innym aktorze ze zgniłego żachodu.
Wzrok mial straszny jakoby demony ze starych japońskich filmów:

Ja sam osobiście szukalem "Aguirre: The Wrath of God" pewnie dobre 20 lat żeby sobie tylko to dzielko dołaczyć do kolekcji.
No cóż internetu jeszczeć nie było na świecie...
Natomiast taki Cobra Verde,Nosferatu albo Aquirre to posowal do niego jak ulał.
Bylo w nim coś demonicznego,czego nie mozna bylo znaleźć w żadnym innym aktorze ze zgniłego żachodu.
Wzrok mial straszny jakoby demony ze starych japońskich filmów:
Ja sam osobiście szukalem "Aguirre: The Wrath of God" pewnie dobre 20 lat żeby sobie tylko to dzielko dołaczyć do kolekcji.
No cóż internetu jeszczeć nie było na świecie...
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: samuraje
niewatpliwie kinski byl swego rodzaju szalencem szczegolnie kiedy przypomniec jego "poslannictwo" - ale wlasnie to! on nie gral - on "byl" kinskim na planie i to wyroznialo go sposrod niemieckich aktorow (do dzis) majacych pewne ciagoty aktorstwa scenicznego-teatralnej sztucznosci - moze razacej - ale nie nalezy zapomniec ze rowniez kino jest tylko imitacja i nie wiem czy "naturalizm" jest jedyna forma aktorstwa kina
Re: samuraje
Kinski byl schizofrenikiem - "obdarzonym" ta forma schizofrenii (sa rozne formy) ktora robila z niego genialnego narratora w jego ojczystym jezyku.
-
whiskeyprint1
- Posty: 2482
- Rejestracja: ndz paź 18, 2009 6:44 am
Re: samuraje
to nic nowego i nie dziwi szczegolnie kiedy w rzadzie bananowej republiki niemiec co drugi na ta chorobe choruje a reszta jest niedozywiona i ma "anemie umyslowa"