Po bezdrożach nocy.

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Raz po raz.

Post autor: JOZEF1949 »

Raz po raz.

Tu można spędzić milutką chwilkę,
Milutką chwilkę, raz po raz.
Która przechodzi z chwili w godzinkę,
I tak z godzinką spędzasz czas.

Godzinki sprytnie z chwilką mijają,
Bo już tygodnia minął czas.
Co jest ,że nigdy się nie rozstają,
Że idą w ramię, raz po raz.

Miesiączek zatem już między nami,
Z chwilki narodził, raz po raz.
Aby za chwilę stanąć plecami,
Tak bezpowrotnie minął czas.

Jeden po drugim miesiąc odchodzi,
Tak skrzętnie minął,obok nas.
Patrzę,a tu się Nowy Rok rodzi,
By pewnie czmychnąć,raz po raz.

Jakkolwiek patrzeć,raz po raz na to,
Czas bowiem mija ,raz po raz.
Wiem, że posiada wenę skrzydlatą,
Która jak tchnienie mija nas.

Patrzeć,a drzwi się za tobą zamkną,
Bo czas już minął,raz po raz.
Albo ci z dołu,na ciebie warkną,
Ci z góry -do nas -to twój czas.

Józef Bieniecki
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Na niebie.

Post autor: JOZEF1949 »

Na niebie.

Wśród podmuchów zamieci nieba księżyc srebrny,
W oceanie bezkresu ,jak pływak podniebny.
W tłumie chmur fali,tu na ziemi ryku,
Tam niestrudzony pływak podąża po cichu.

Fala chmury zakryła,przepada jak kamień,
Znów podmuchem podniebnym podaje mu ramię.
Wyrzuca z oceanu toń granatem ciemna,
Niepojęta głębina,kosmosem bezdenna.

To raz w ziemię spogląda powłóczystym wzrokiem,
Jakby chciał chodzić,idąc krok za krokiem.
Wynurzywszy na koniec,nie nękany niczem,
Rozdarł szatę ciemności,swym srebrnym obliczem.

W głębi gwiazdy- latarnie,w gwiezdnym nieba kole,
Dla potrzeby wszechświata wiszą parasolem.
Wytyczają kierunki,by na Drodze Mlecznej,
Podróżny nie błądził,a było bezpieczniej.

Ktoś tam gwiazdkę potrącił,rozsypała krocie,
Ciągnie za sobą ogon,srebrzystym warkoczem.
By w przestrzeni utonąć,pamięć po niej znika,
Toń kosmosu wokoło,niezmierzona cicha.

Jest li na co popatrzyć gdy wokoło cisza,
W Niebie słychać Aniołów,Pana Boga słychać.
W głębię wnikam oczami,to niebo astralne,
Dalej nieodgadnione i nieosiągalne.

Stwórca wiedział co tworzy,by w odwiecznym cieniu,
Trzymać wszechświat tajemnic, a życie w promieniu.
Kusić nam wyobrażnię,w wiązsce niepewności,
Zrzucić z wora tajemnic drobiny możności.

Niebo naraz jaśnieje gdzieś za horyzontem,
Wstaje jutrznią ,wciskając się niepewnie kątem.
Księżyc pobladł na buzi,noc z przychylną twarzą,
Ustąpiła,da miejsce słonecznym mirażom.

Józef Bieniecki
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Tatry -U podnóża.

Post autor: JOZEF1949 »

Tatry-U podnóża.

Po tafli wód,
Smugami wiódł,
Skąpane słońce w śniegu.
W prześwitach chmur,
Spływał od gór,
Na rzeżkim wietrze -w biegu.

Od nieba wiał,
Jak morski szkwał,
Nie rażąc szumem fal.
Ciszą usypiał,
Z żródeł jej chlipał,
Od swych podniebnych hal.

A śnieg się skrzył,
Pośród skał wił,
Na skałach atramencie.
I mrugał nocą ,
Kiedy migocą,
Na nieba firmamencie.

A lasu jeż,
Jak dziki zwierz,
Warował u podnóży.
Wygaszał ćmę,
Lawiny lwie,
Nawały śnieżnej burzy.

Józef Bieniecki
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Sierotki Lenina.

Post autor: JOZEF1949 »

Sierotki Lenina.

My sierotki Lenina,
Z marazmem bagażu.
Wychodzimy z poślizgu,
W kolejnym wirażu.

Na osądzie przeszłości,
Kotów nikt nie wiesza.
*Wypłacalność za zbrodnie,
Sierotki rozgrzesza.

Ślepi widzą ,głusi słyszą,
Bicz się z g*** nie ukręci.
Media nasze -dobrze piszą,
Z komitetów wszyscy święci.

Porządzimy w świecie troszkę,
Półki jesteś ich pieścioszkiem.
A jak będą się stresować,
Partię trzeba przemalować.

"Dość mam tego rzekł soliter,
I wyskoczył z czterech liter.
Obleciawszy spółdzielń kupę,
Dał z powrotem nura w dupę.
I wykrzyczał:że za równo,
W sklepie g***,w dupie g***."

Józef Bieniecki

*-ubeckie emerytury.
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Po bezdrożach nocy.

Post autor: JOZEF1949 »

Po bezdrożach nocy.

Składał ci będę rym po rymie,
Błądząc polami po bezdrożach.
Księżyc podgląda, czy nie drzemię,
I czy oświetla łzy na łozach.

A gdzieś pod płotem na pokrzywie,
Nic niewidzącym spocznę okiem,
I srebrne włosy lgną na niwie,
Nocy poświatą pól szerokich.

Na rzecznym progu,w nocnej ciszy,
Mgieł porzucone wiszą strzępy.
A potok jakoś ciężko dyszy,
Pianą toczoną w stronę kępy.

A w harfie cykad ,nocnych kumek,
Baśnie opiszę w śnie dziecięcym.
Tam gdzie łagodnie spływa strumyk,
Złożę we złote łzy kaczeńcy.

Dziś nocnym rymem las zawodzi.
Ja wysłuchując smętne pieśnie,
We falach płynie myśl powodzi,
Słucham legendy dawne,leśne.

Zaś nocy wierny -wieczny świadek,
Ten dobry dziadek się uśmiecha.
Tuż w sosen lesie siadł niedżwiadek,
A nad nim dębu wielka strzecha.

Mruga promykiem na przesiece,
Wężową ścieżką pośród toczy.
Srebrzysty światłem niczym w rzece,
Gwiazdami mruga -w tysiąc oczy.

A gdy już tysiąc rymów spiszę,
Powieje śpiący anioł śmierci.
Otuli płaszczem w nocną ciszę,
I sennym czasem mnie uświęci.

Józef Bieniecki
ODPOWIEDZ