Dobry czlowieku. Pajacujesz od kilku dni, wypisujesz same bzdury i nikt Cie nie tyka.Oprzytomniej i sprawdzaj zanim sie cos napisze.
Przeczytaj i jesli masz troche honoru - przepros, albo zamilknij.
Polskie biegaczki powtórzyły sukces z MŚ w Libercu. W biegu sztafetowym zajęły szóste miejsce, wygrały Norweżki - dla Marit Bjoergen to trzecie złoto na tych igrzyskach
Kola Marek miała być w czołówce, Justyna - wiadomo, Pola Maciuszek utrzymać ile się da z przewagi, którą ruszy na trasę, a ja finiszować - opowiadała zmęczona, zziajana i zdyszana Sylwia Jaśkowiec, która biegła na ostatniej zmianie.
Udało jej się wyprzedzić Francuzkę i Polki osiągnęły życiowy sukces, tak wysoko polska sztafeta nie była od 40 lat. W drużynowym konkursie skoków mieliśmy Adama Małysza i trzy pary nart, we czwartek na trasie Kowalczyk była klasą samą dla siebie. Koleżanki, na oczach króla Szwecji Karola Gustawa, króla Norwegii Haralda V i księcia Monako Alberta, pobiegły dzielnie i na miarę możliwości. Stąd ten sukces i olimpijskie stypendia. - Na więcej nas nie stać. Na razie - uśmiechała się Jaśkowiec
http://www.sport.pl/vancouver2010/1,103 ... lczyk.html




