OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
OBOZ PRACY 32 ( 04.01 2010 )
Ludzie ! Ale byla balanga sylwestrowa ! Sczena i Dymol ( handlarze trawa ) zaprosili nas wszystkich do dyskoteki . Znaja tam bramkarza , tez Polak - byly bokser z Legii Warszawa . W zamian za zaproszenie kazde znas mialo napchac sobie do kieszeni troche tych paczuszek , ktore oni sprzedaja na takich imprezach . Wrzucilismy tez przezornie do bagaznika troche zerdek z naszego plotu bo kto wie czy w poblizu dyskoteki jest jakis plot na wypadek gdyby trzeba bylo cos przedyskutowac . Dyskoteka fajna . Duzo wieksza od naszej remizy . Pelno kolorowych swiatel no i kilka barow napakowanych butelkami , ze az sie serce raduje . Placic nie trzeba . Dostajesz przy wejsciu plastikowa karte w ktorej barman robi dziurke za kazdego drinka . Jedyna sztuka to zdobyc druga karte . Znalezlismy z Bolem wyjscie pozarowe . Angelina zagadala goryla , ktory go pilnowal , a my z Bolem - myk , jeszcze raz do wejscia i juz mielismy po drugiej karcie . Do baru i zamawiamy . Wodke podaja w takich kieliszkach jak u nas sie podaje dzieciom nalewke na przeziebienie .Trwalo troche zanim wyjasnilismy barmanowi ze ma lac do szklanek . Glupio sie patrzal , ale zrozumial ze ma lac po pol szklanki bez lodu i innych rozcienczalnikow ktore falszuja tylko smak napojow . Na poczatek wyprobowalismy po kolei wszystkie butelki , ale w koncu postanowilismy pozostac przy Smirnoff Vodka zeby nie mieszac , bo po mieszankach ma sie kaca . Szczena i Dymol pracuja . Szczena zbiera zamowienia i kasuje , a dymol bierze od nas paczuszki i dostarcza klientom . Maja dobry ruch w interesach . Ciekawe czy trzeba miec zezwolenie na taki handel obwozny i czy sa od tego jakies podatki ? Dunki nie umieja tanczyc !! Probowalem po 10 szklaneczce prosic jedna po drugiej do tanca , ale zadna nie chciala . Za to jak ruszylismy cala paka na parkiet i dalismy z obcasa to wszyscy sie rozsuneli i podziwiali nasze balety z otwartymi gebami . Jak zabawa to zabawa . Po 3 w nocy bylo juz paru tubylcow ktorzy nauczyli sie od nas tanczyc i nastapilo pojednanie narodow . Lola i Angelina tez nie proznowaly i otworzyly w meskiej toalecie pierwsza filie swojej firmy na dunskiej ziemi . Tak , my Polacy jestesmy przedsiebiorczym narodem i dajemy sobie rade w kazdej zyciowej sytuacji . Kolejka sie nie urywala . Pracowite te dziewczyny . Balowalismy do bialego rana , az nie bylo juz miejsca do dziurkowania na wszystkich kartach konsumpcyjnych . Skorzystalismy znow z wyjscia pozarowego . Lola zajela sie bramkarzem , a my w nogi . W domu Szczena i Dymol wyplacili jeszcze kazdemu z nas po 1000 koron za wspolprace . No prosze , nareszcie spotykam uczciwych Polakow ktorzy placa od razu za wykonana prace . Moze to dobry znak na ten Nowy Rok ? Cos trzeba sobie zawsze na nowy rok postanowic . Ja postanowilem ze bede ostrozniejszy przy szukaniu pracy zeby znow nie wpasc na jakiegos oszusta . C.d.n.
Ludzie ! Ale byla balanga sylwestrowa ! Sczena i Dymol ( handlarze trawa ) zaprosili nas wszystkich do dyskoteki . Znaja tam bramkarza , tez Polak - byly bokser z Legii Warszawa . W zamian za zaproszenie kazde znas mialo napchac sobie do kieszeni troche tych paczuszek , ktore oni sprzedaja na takich imprezach . Wrzucilismy tez przezornie do bagaznika troche zerdek z naszego plotu bo kto wie czy w poblizu dyskoteki jest jakis plot na wypadek gdyby trzeba bylo cos przedyskutowac . Dyskoteka fajna . Duzo wieksza od naszej remizy . Pelno kolorowych swiatel no i kilka barow napakowanych butelkami , ze az sie serce raduje . Placic nie trzeba . Dostajesz przy wejsciu plastikowa karte w ktorej barman robi dziurke za kazdego drinka . Jedyna sztuka to zdobyc druga karte . Znalezlismy z Bolem wyjscie pozarowe . Angelina zagadala goryla , ktory go pilnowal , a my z Bolem - myk , jeszcze raz do wejscia i juz mielismy po drugiej karcie . Do baru i zamawiamy . Wodke podaja w takich kieliszkach jak u nas sie podaje dzieciom nalewke na przeziebienie .Trwalo troche zanim wyjasnilismy barmanowi ze ma lac do szklanek . Glupio sie patrzal , ale zrozumial ze ma lac po pol szklanki bez lodu i innych rozcienczalnikow ktore falszuja tylko smak napojow . Na poczatek wyprobowalismy po kolei wszystkie butelki , ale w koncu postanowilismy pozostac przy Smirnoff Vodka zeby nie mieszac , bo po mieszankach ma sie kaca . Szczena i Dymol pracuja . Szczena zbiera zamowienia i kasuje , a dymol bierze od nas paczuszki i dostarcza klientom . Maja dobry ruch w interesach . Ciekawe czy trzeba miec zezwolenie na taki handel obwozny i czy sa od tego jakies podatki ? Dunki nie umieja tanczyc !! Probowalem po 10 szklaneczce prosic jedna po drugiej do tanca , ale zadna nie chciala . Za to jak ruszylismy cala paka na parkiet i dalismy z obcasa to wszyscy sie rozsuneli i podziwiali nasze balety z otwartymi gebami . Jak zabawa to zabawa . Po 3 w nocy bylo juz paru tubylcow ktorzy nauczyli sie od nas tanczyc i nastapilo pojednanie narodow . Lola i Angelina tez nie proznowaly i otworzyly w meskiej toalecie pierwsza filie swojej firmy na dunskiej ziemi . Tak , my Polacy jestesmy przedsiebiorczym narodem i dajemy sobie rade w kazdej zyciowej sytuacji . Kolejka sie nie urywala . Pracowite te dziewczyny . Balowalismy do bialego rana , az nie bylo juz miejsca do dziurkowania na wszystkich kartach konsumpcyjnych . Skorzystalismy znow z wyjscia pozarowego . Lola zajela sie bramkarzem , a my w nogi . W domu Szczena i Dymol wyplacili jeszcze kazdemu z nas po 1000 koron za wspolprace . No prosze , nareszcie spotykam uczciwych Polakow ktorzy placa od razu za wykonana prace . Moze to dobry znak na ten Nowy Rok ? Cos trzeba sobie zawsze na nowy rok postanowic . Ja postanowilem ze bede ostrozniejszy przy szukaniu pracy zeby znow nie wpasc na jakiegos oszusta . C.d.n.
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
OBOZ PRACY 33 ( 05.01.2010 )
Minely swieta , minal Sylwester . Koniec zartow ! Teraz trzeba sie powaznie wziac do roboty . Na poczatek musze zrobic bilans mojego biznesu hotelowego za ostatnie dwa tygodnie .
Najpierw straty :
1. Zdemontowane i spalone ok. 40 metrow biezacych drewnianego ogrodzenia posesji - przyczyna : niedotrzymanie przez poprzednikow obowiazku
zaopatrzenia budynku w opal .
2. Zdemontowane i spalone ok. 40 metrow kw. drewnianej elewacji budynku - przyczyna : jak w punkcie 1 .
3. Wycietych i spalonych ok. 10 drzewek owocowych i innych - przyczyna : jak w punkcie 1.
4. Urwana i rozbita umywalka w lazience na pietrze - przyczyna : niefachowe zamocowanie umywalki przez dunskich rzemieslnikow.
5. Toaleta na parterze pokryta ok. 5-cio centymetrowa warstwa substancji nieokreslonego pochodzenia - przyczyna : ludzkie slabosci.
6. Polamana porecz przy schodach - przyczyna : wada materialowa i nadwaga Bola .
7. Polamane lozko w moim pokoju - przyczyna : wada materialowa i ( reszty nie pisze , bo jesli ten bilans wpadnie w rece mojej Kasi to ooooo ).
8. Wybita szyba w drzwiach do saloniku - przyczyna : rozbieznosc pogladow Szczeny i Bola w kwestiach sportowych .
9. Rozbitych ok . 30 sztuk talerzy , filizanek i innych naczyn szklanych - przyczyna : po prostu zawalil sie stos tych brudnych gratow i wada materialowa .
To bylyby tak z grubsza straty . O plamach na dywanie czy spalonych zaslonach w saloniku i podobnych drobiazgach nie warto wspominac .
A teraz zyski :
1. Czynsz od gosci Szczena i Dymol - 5.000,- koron ,gotowka
2. Czynsz od gosci Bolo i jego trzech kumpli - 1.000,- koron gotowka i 5.000,- obiecane jak tylko beda mieli .
3. Czynsz od gosci Lola i Angelina ..... nie wiem jak to przeliczyc , ale gdyby wedlug Niemieckich cennikow , to ok. 20.000,- koron .
W sumie calkiem niezly wynik . W kieszeni mam wprawdzie niewiele , ale przeciez wiele interesow zalatwia sie bezgotowkowo .
Nie wiem tylko jak mam wytlumaczyc te straty Olkowi i jego przyjaciolom jak wroca z Polski . Czy okaza wystarczajace zrozumienie ?
W sumie to wcale mi sie w tej Danii nie podoba . Szczena powiedzial ze tych skandynawskich krajow to jest jeszcze wiecej ( Szczena chodzil 2 lata do liceum - to wie ) . Np. Szwecja to tez kraj skandynawski . Stamtad przychodzily do nas dawniej pierwsze filmy porno . Wiec moze pojade do Szwecji i tam rozejrze sie za praca ?
Znalazlem w internecie strone na ktorej Polacy w Szwecji pisza sobie o roznych rzeczach i wstawilem ogloszenie ze szukam pracy i w mieszkania , ze jestem bardzo uczciwym i pracowitym fachowcem zlota raczka i bardzo szybko sie ucze . Zobaczymy czy ktos sie odezwie . C.d.n.

Minely swieta , minal Sylwester . Koniec zartow ! Teraz trzeba sie powaznie wziac do roboty . Na poczatek musze zrobic bilans mojego biznesu hotelowego za ostatnie dwa tygodnie .
Najpierw straty :
1. Zdemontowane i spalone ok. 40 metrow biezacych drewnianego ogrodzenia posesji - przyczyna : niedotrzymanie przez poprzednikow obowiazku
zaopatrzenia budynku w opal .
2. Zdemontowane i spalone ok. 40 metrow kw. drewnianej elewacji budynku - przyczyna : jak w punkcie 1 .
3. Wycietych i spalonych ok. 10 drzewek owocowych i innych - przyczyna : jak w punkcie 1.
4. Urwana i rozbita umywalka w lazience na pietrze - przyczyna : niefachowe zamocowanie umywalki przez dunskich rzemieslnikow.
5. Toaleta na parterze pokryta ok. 5-cio centymetrowa warstwa substancji nieokreslonego pochodzenia - przyczyna : ludzkie slabosci.
6. Polamana porecz przy schodach - przyczyna : wada materialowa i nadwaga Bola .
7. Polamane lozko w moim pokoju - przyczyna : wada materialowa i ( reszty nie pisze , bo jesli ten bilans wpadnie w rece mojej Kasi to ooooo ).
8. Wybita szyba w drzwiach do saloniku - przyczyna : rozbieznosc pogladow Szczeny i Bola w kwestiach sportowych .
9. Rozbitych ok . 30 sztuk talerzy , filizanek i innych naczyn szklanych - przyczyna : po prostu zawalil sie stos tych brudnych gratow i wada materialowa .
To bylyby tak z grubsza straty . O plamach na dywanie czy spalonych zaslonach w saloniku i podobnych drobiazgach nie warto wspominac .
A teraz zyski :
1. Czynsz od gosci Szczena i Dymol - 5.000,- koron ,gotowka
2. Czynsz od gosci Bolo i jego trzech kumpli - 1.000,- koron gotowka i 5.000,- obiecane jak tylko beda mieli .
3. Czynsz od gosci Lola i Angelina ..... nie wiem jak to przeliczyc , ale gdyby wedlug Niemieckich cennikow , to ok. 20.000,- koron .
W sumie calkiem niezly wynik . W kieszeni mam wprawdzie niewiele , ale przeciez wiele interesow zalatwia sie bezgotowkowo .
Nie wiem tylko jak mam wytlumaczyc te straty Olkowi i jego przyjaciolom jak wroca z Polski . Czy okaza wystarczajace zrozumienie ?
W sumie to wcale mi sie w tej Danii nie podoba . Szczena powiedzial ze tych skandynawskich krajow to jest jeszcze wiecej ( Szczena chodzil 2 lata do liceum - to wie ) . Np. Szwecja to tez kraj skandynawski . Stamtad przychodzily do nas dawniej pierwsze filmy porno . Wiec moze pojade do Szwecji i tam rozejrze sie za praca ?
Znalazlem w internecie strone na ktorej Polacy w Szwecji pisza sobie o roznych rzeczach i wstawilem ogloszenie ze szukam pracy i w mieszkania , ze jestem bardzo uczciwym i pracowitym fachowcem zlota raczka i bardzo szybko sie ucze . Zobaczymy czy ktos sie odezwie . C.d.n.
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
OBOZ PRACY 34 ( 06.01.2010 )
I juz zglosil sie ktos na moje ogloszenie . Mieszka w Szwecji od przeszlo roku , ma dwupokojowe mieszkanie i prace . Nazywa sie ten koles - Giniewiusz . Jak pijany musial byc jego ojciec wymyslajac mu to imie ? Bede do niego mowil Gino . To ladnie brzmi i kojarzy sie z 40%-wym napojem . Napisal ze moze zalatwic mi robote w firmie w ktorej on pracuje i ze moge z nim na poczatek zamieszkac bo czuje sie samotny i nie ma do kogo geby otworzyc jak przychodzi z pracy . Jedyni jego przyjaciele to computer i dwa czarne koty - Mruk i Maruda . W porzadku Gino , zal mi ciebie i chetnie dotrzymam ci towarzystwa . Podal numer telefonu i prosil zeby do niego zadzwonic i omowic szczegoly . Zadzwonilem . Straaasznieeeee pooowoooliii teen faaaceeet gaaaaada . Ale jesli tak powoli pracuje jak gada i mimo to ktos trzyma go w swojej firmie to musi to byc firma jakby stworzona dla mnie . Przedstawilem mu sie z jak najlepszej strony , opowiedzialem troche o moim dotychczasowym pechu i ustalilismy ze przyjade jutro wieczorem , samolotem do Sztokholmu , a Gino odbierze mnie z lotniska . Zapytalem jeszcze niesmialo czy nie moglby mi zarezerwowac lou i za niego zaplacic ( przeciez bym oddal ) , ale powiedzial ze to za duze ryzyko . Inni jeszcze wiecej ryzykuja i zyja . No , ale jak nie chce to nie , jakos sobie poradze . Teraz musze jeszcze zorganizowac przekazanie domu jego glownym lokatorom , ktorzy wracaja w sobote . Lola i Angelina wyprowadzily sie wczoraj . Poznaly na sylwestrowym balu managera ze swojej branzy i ten zaproponowal im prace na okres probny w jakims wiekszym dunskim miescie . Zegnalismy sie chyba z dwie godziny . To byly naprawde dobre sublokatorki , bede je zawsze milo wspominal . Szczena i Dymol jada do Polski po towar , bo im sie skonczyl . Tylko Bolo z kumplami mieszkaja dalej . Przeciez ich na bruk nie wyrzuce . Najlepiej to ja przekaze dom Bolowi , a on jakos wytlumaczy wszystko Olkowi . Bolo ma 190 cm wzrostu i wazy chyba ze 150 kilo , wiec go Olek na pewno zrozumie . Moze sie nawet dogadaja i zamieszkaja razem na dluzej , to beda mieli nizszy czynsz . Trzeba zorganizowac jakis prezent powitalny dla Gino . Kupie trutke na myszy , bo skoro Gino trzyma dwa koty to pewnie mieszka w starym budownictwie gdzie trzeba walczyc z tymi gryzoniami . U nas w domu tez to sie panoszylo , to wiem . Zalatwimy myszy trutka , Gino bedzie mogl pozbyc sie kotow i bedzie mial wobec mnie dlug wdziecznosci . Wodke kupie na lotnisku , bo tam podobno jest tansza . W koncu nie moge przyjechac w goscine z pustymi rekami . C.d.n.
I juz zglosil sie ktos na moje ogloszenie . Mieszka w Szwecji od przeszlo roku , ma dwupokojowe mieszkanie i prace . Nazywa sie ten koles - Giniewiusz . Jak pijany musial byc jego ojciec wymyslajac mu to imie ? Bede do niego mowil Gino . To ladnie brzmi i kojarzy sie z 40%-wym napojem . Napisal ze moze zalatwic mi robote w firmie w ktorej on pracuje i ze moge z nim na poczatek zamieszkac bo czuje sie samotny i nie ma do kogo geby otworzyc jak przychodzi z pracy . Jedyni jego przyjaciele to computer i dwa czarne koty - Mruk i Maruda . W porzadku Gino , zal mi ciebie i chetnie dotrzymam ci towarzystwa . Podal numer telefonu i prosil zeby do niego zadzwonic i omowic szczegoly . Zadzwonilem . Straaasznieeeee pooowoooliii teen faaaceeet gaaaaada . Ale jesli tak powoli pracuje jak gada i mimo to ktos trzyma go w swojej firmie to musi to byc firma jakby stworzona dla mnie . Przedstawilem mu sie z jak najlepszej strony , opowiedzialem troche o moim dotychczasowym pechu i ustalilismy ze przyjade jutro wieczorem , samolotem do Sztokholmu , a Gino odbierze mnie z lotniska . Zapytalem jeszcze niesmialo czy nie moglby mi zarezerwowac lou i za niego zaplacic ( przeciez bym oddal ) , ale powiedzial ze to za duze ryzyko . Inni jeszcze wiecej ryzykuja i zyja . No , ale jak nie chce to nie , jakos sobie poradze . Teraz musze jeszcze zorganizowac przekazanie domu jego glownym lokatorom , ktorzy wracaja w sobote . Lola i Angelina wyprowadzily sie wczoraj . Poznaly na sylwestrowym balu managera ze swojej branzy i ten zaproponowal im prace na okres probny w jakims wiekszym dunskim miescie . Zegnalismy sie chyba z dwie godziny . To byly naprawde dobre sublokatorki , bede je zawsze milo wspominal . Szczena i Dymol jada do Polski po towar , bo im sie skonczyl . Tylko Bolo z kumplami mieszkaja dalej . Przeciez ich na bruk nie wyrzuce . Najlepiej to ja przekaze dom Bolowi , a on jakos wytlumaczy wszystko Olkowi . Bolo ma 190 cm wzrostu i wazy chyba ze 150 kilo , wiec go Olek na pewno zrozumie . Moze sie nawet dogadaja i zamieszkaja razem na dluzej , to beda mieli nizszy czynsz . Trzeba zorganizowac jakis prezent powitalny dla Gino . Kupie trutke na myszy , bo skoro Gino trzyma dwa koty to pewnie mieszka w starym budownictwie gdzie trzeba walczyc z tymi gryzoniami . U nas w domu tez to sie panoszylo , to wiem . Zalatwimy myszy trutka , Gino bedzie mogl pozbyc sie kotow i bedzie mial wobec mnie dlug wdziecznosci . Wodke kupie na lotnisku , bo tam podobno jest tansza . W koncu nie moge przyjechac w goscine z pustymi rekami . C.d.n.
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
Fachurra, twoje teksty czytam wszystkie od dechy do dechy... takie zyciowe sa...
zycze Ci wszystkiego najlepszego w zyciu zawodowym oraz osobistym...
tusku
zycze Ci wszystkiego najlepszego w zyciu zawodowym oraz osobistym...
tusku
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
Najpierw zyczenia dla Tusku . Tobie i twoim ukochanym rowniez wszystkiego dobrego. Fachurra .
A teraz :
OBOZ PRACY 35 ( 07.01.2010 )
Zaczyna sie nowy etap mojego zycia . Zebralem juz tyle doswiadczen w pracy za granica , ze teraz juz tylko moze byc lepiej . Dom zdalem Bolowi i jego kumplom . Prosilem ich jeszcze zeby troche posprzatali przed sobota , bo przed swietami nie bylo takiego balaganu . Mysle ze posprzataja . Pod lozkiem znalazlem butelke Asolut Vodka , widocznie sie zawieruszyla . Ta wezme do kieszeni . Jest bardzo mrozno , wiec moze sie przydac w podrozy . Po drodze na lotnisko wstapilem jeszcze do Mc Donald ( to taka zagraniczna klopsiarnia ) zeby cos zjesc . I nagle przyszedl mi do glowy pomysl zalozenia biznesu w branzy gastronomicznej ! Moze wlasnie w Szwecji ? Przeciez tam tez pracuje na pewno wielu rodakow teskniacych za typowo polska kuchnia . Jesli nazwe ta siec gastronomiczna McFachurra , to nikt nie bedzie wiedzial ze to polska kuchnia . A wiec moze McFachurrski ? Albo McPolack , zeby nikt nie mial watpliwosci ze chodzi o tradycyjne polskie potrawy i napoje . Ta ostatnia nazwa wydaje mi sie najlepsza . Mozna by zaczac juz od 6 rano zestawem sniadaniowym pod nazwa "The day after" , a skladajacym sie z dwoch marynowanych sledzikow , dwoch kiszonych ogorkow , dwoch tabletek aspiryny i 0.5 litra dobrego polskiego piwka w papierowym kubku ze slomka . Wersja " The big day after" , jak wyzej , ale z 2 kubkami po 0,5 litra np. Zywieckiego . W poludnie "Worker lunch" - schabowy w duzej bulce , a do tego 2 razy po 0,5 litra piwka i 0,1 litra wyborowej tez w papierowych kubeczkach . Od 3 po poludniu do 6 rano " Afternoon flatrate drink and food " : kazdy je tyle marynowanych sledzikow i ogorkow ile chce i pije tez ile chce , a placi wg spedzonego w lokalu czasu np. 100 euro za godzine ( czy w Szwecji maja juz Euro ?) . Tak przemyslajac moj nowy biznes dotarlem do lotniska . Na bilet wydalem prawie wszystko co mialem . Moze bylo lepiej jechac autostopem ? Ale najgorsze spotkalo mnie przy sprawdzaniu recznego bagazu. Dunski celnik zobaczyl moja butelke Absolut Vodka i chcial mi ja zabrac . Z pewnoscia alkoholik , ktory i w pracy musi wypic . Gdyby chcial wypic dwa , trzy lyki z gwinta to przeciez bym mu dal . Ale ten chcial wszystko !!! Wprawdzie flacha nie byla juz pelna bo jest bardzo mrozno , a i po jedzeniu w tym McDonald musialem napic sie na dobre trawienie , ale z jakiej racji mam temu Dunowi dac to co prawnie jest moja wlasnoscia ? Wyrwalem mu ta butelke z reki i ani sie obejrzal jak juz cala zawartosc wyladowala w moim gardelku. Wybaluszyl oczy , inni ktorzy stali obok tez , bo pewnie jeszcze nie mieli duzo do czynienia nadwislanskimi ludami . Za ostatnie pieniadze kupilem jeszcze 3 butelki w Duty Free na przywitanie z moim nowym przyjacielem Gino . W samolcie chcialem troche pogadac z sasiadem , ale ten od razu wstal i usiadl na innym miejscu . Pewnie nie umie jeszcze po polsku . Ci , ktorzy siedzieli przede mna tez zmienili miejsca , a przeciez wcale ich nie zagadywalem . Czyzby jacys rasisci , majacy cos przeciwko Polakom ? Mam nadzieje ze rozpoznam tego Gino na lotnisku w Sztokholmie . Powiedzial ze mam szukac tego najmniejszego w okularach
wiec chyba go rozpoznam . C.d.n.
A teraz :
OBOZ PRACY 35 ( 07.01.2010 )
Zaczyna sie nowy etap mojego zycia . Zebralem juz tyle doswiadczen w pracy za granica , ze teraz juz tylko moze byc lepiej . Dom zdalem Bolowi i jego kumplom . Prosilem ich jeszcze zeby troche posprzatali przed sobota , bo przed swietami nie bylo takiego balaganu . Mysle ze posprzataja . Pod lozkiem znalazlem butelke Asolut Vodka , widocznie sie zawieruszyla . Ta wezme do kieszeni . Jest bardzo mrozno , wiec moze sie przydac w podrozy . Po drodze na lotnisko wstapilem jeszcze do Mc Donald ( to taka zagraniczna klopsiarnia ) zeby cos zjesc . I nagle przyszedl mi do glowy pomysl zalozenia biznesu w branzy gastronomicznej ! Moze wlasnie w Szwecji ? Przeciez tam tez pracuje na pewno wielu rodakow teskniacych za typowo polska kuchnia . Jesli nazwe ta siec gastronomiczna McFachurra , to nikt nie bedzie wiedzial ze to polska kuchnia . A wiec moze McFachurrski ? Albo McPolack , zeby nikt nie mial watpliwosci ze chodzi o tradycyjne polskie potrawy i napoje . Ta ostatnia nazwa wydaje mi sie najlepsza . Mozna by zaczac juz od 6 rano zestawem sniadaniowym pod nazwa "The day after" , a skladajacym sie z dwoch marynowanych sledzikow , dwoch kiszonych ogorkow , dwoch tabletek aspiryny i 0.5 litra dobrego polskiego piwka w papierowym kubku ze slomka . Wersja " The big day after" , jak wyzej , ale z 2 kubkami po 0,5 litra np. Zywieckiego . W poludnie "Worker lunch" - schabowy w duzej bulce , a do tego 2 razy po 0,5 litra piwka i 0,1 litra wyborowej tez w papierowych kubeczkach . Od 3 po poludniu do 6 rano " Afternoon flatrate drink and food " : kazdy je tyle marynowanych sledzikow i ogorkow ile chce i pije tez ile chce , a placi wg spedzonego w lokalu czasu np. 100 euro za godzine ( czy w Szwecji maja juz Euro ?) . Tak przemyslajac moj nowy biznes dotarlem do lotniska . Na bilet wydalem prawie wszystko co mialem . Moze bylo lepiej jechac autostopem ? Ale najgorsze spotkalo mnie przy sprawdzaniu recznego bagazu. Dunski celnik zobaczyl moja butelke Absolut Vodka i chcial mi ja zabrac . Z pewnoscia alkoholik , ktory i w pracy musi wypic . Gdyby chcial wypic dwa , trzy lyki z gwinta to przeciez bym mu dal . Ale ten chcial wszystko !!! Wprawdzie flacha nie byla juz pelna bo jest bardzo mrozno , a i po jedzeniu w tym McDonald musialem napic sie na dobre trawienie , ale z jakiej racji mam temu Dunowi dac to co prawnie jest moja wlasnoscia ? Wyrwalem mu ta butelke z reki i ani sie obejrzal jak juz cala zawartosc wyladowala w moim gardelku. Wybaluszyl oczy , inni ktorzy stali obok tez , bo pewnie jeszcze nie mieli duzo do czynienia nadwislanskimi ludami . Za ostatnie pieniadze kupilem jeszcze 3 butelki w Duty Free na przywitanie z moim nowym przyjacielem Gino . W samolcie chcialem troche pogadac z sasiadem , ale ten od razu wstal i usiadl na innym miejscu . Pewnie nie umie jeszcze po polsku . Ci , ktorzy siedzieli przede mna tez zmienili miejsca , a przeciez wcale ich nie zagadywalem . Czyzby jacys rasisci , majacy cos przeciwko Polakom ? Mam nadzieje ze rozpoznam tego Gino na lotnisku w Sztokholmie . Powiedzial ze mam szukac tego najmniejszego w okularach
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
Aby wszystkim udowodnic ze jestem porzadnym , wesolym chlopakiem z ktorym warto sie przyjaznic , zamieszczam ponizej link do filmu ktory ktos nagral chyba podczas zakupow w Holandii . Nie jestem w 100% pewien czy to ja i moi koledzy , bo film nie jest zbyt wyrazny , ale teoretycznie mozemy to byc my .
http://www.youtube.com/watch?v=QkGeAH6MA8o&NR=1
Wyszlo szydlo z worka i znacie mnie teraz osobiscie .
Fachurra
http://www.youtube.com/watch?v=QkGeAH6MA8o&NR=1
Wyszlo szydlo z worka i znacie mnie teraz osobiscie .
Fachurra
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
OBOZ PRACY 36
Zimno w tej Szwecji . Minus 10 stopni . A ja nie mam ani czapki uszanki ani nawet walonek . Daj Boze , zeby Gino mial czym palic bo jak nie to zamarzniemy . Moj nowy kolega czekal juz na lotnisku , tak jak sie umowilismy . Nietrudno bylo go poznac . Maly i w okularach . Taka typowa ofiara losu , ktora w szkole dostaje w leb juz na przywitanie i musi dla innych odrabiac zadania . Gino ma wlasny samochod !! Super , to nareszcie nie bede musial targac piwa w torbie . Po drodze do domu powiedzial jak bardzo sie cieszy ze nareszcie zdobyl przyjaciela i ze widzi dla mnie dobre perspektywy . O Boze , zeby tylko nie byl jakims pedziem . Wyzalil sie troche , ze mial ciezko jako dzieciak bo go inne dzieci szturchaly ( a co , nie mowilem ? ) i jak to ciezko zyc samemu na obczyznie , bez przyjaciol i bez kobitki ( a wiec chyba nie pedzio ) i ze w pracy nikt go nie lubi bo jest bratankiem szefa . Teraz mam problem : czy go nie lubiec bo jest spowinowacony z moim przyszlym pracodawca , czy tez go lubiec bo moge przez niego miec chody w dyrekcji . Zdecydowalem sie na to drugie . Mieszkamy na osiedlu - takie blokowisko z lat 70-tych jak w Polsce w wiekszych miastach , no moze nie tak bardzo brudne . Dom z winda . Gino pomogl mi nawet zaniesc walizke . Porzadny chlopak . Reklamowke z butelkami nioslem przezornie sam , bo taka fajtlapa jeszcze by mogla porozbijac . W klatce schodowej spotkalismy jakas sasiadke ( laska, brunetka ; calkiem, calkiem ), ktora pozdrowila nas po polsku . O , jacy wyksztalceni ci Szwedzi . Ale Gino powiedzial ze to Polka - Marysia Krupa , ktora mieszka dwa pietra nizej , i szeptem jeszcze , ze pozniej mi cos o niej opowie . Ciekawe co ? Mieszkanie Gino ma fajne . Z centralnym ogrzewaniem , wiec Gino nie bedzie musial rabac drewna ani targac wegla . W saloniku na kanapie leza te jego dwa koty . NA KANAPIE !!! Wiec otworzylem drzwi na korytarz i chcialem je przegonic . Gino rzucil sie przerazony do tych drzwi , zatrzasnal je i mowi ze musze uwazac zeby koty nie uciekly . Hee ????? Nie bardzo wiem o co tu chodzi , ale pomalu podejrzewam ze z nim cos jest nie tak , z tym Gino . Zdecydowalem ze skoro toleruje koty na kanapie to bedzie z nimi spal , a ja biore sypialnie . Bo ja bardzo mocno chrapie .... to by sie kotki pobudzily . Zrozumial .W czasie kiedy rozpakowywalem walizke , Gino przygotowal kolacje . Lubie go coraz bardziej pomimo ze chyba nie ma calkiem po kolei . Do kolacji postawilem na stol pierwsza flaszke , a Gino mowi ze jest abstynentem . Myslalem ze to jakas religia i ze zacznie przed jedzeniem sie modlic , ale wytlumaczyl mi ze abstynent to taki ktory nie pije wodki i nawet piwa . Teraz juz mialem pewnosc ze ten facet jest stukniety . Nie dalem po sobie poznac ze juz go rozgryzlem . W kazdym razie musze w nocy przekrecic klucz w zamku do sypialni bo podobno tacy moga byc niebezpieczni . Ale jak nie chce sie napic to dobrze , bedzie wiecej dla mnie . Tej trucizny na myszy mu nie podarowalem . Wiadomo to na jaki pomysl moze przyjsc taki szaleniec ? Prace pojdziemy zalatwiac w poniedzialek . Mam nadzieje ze moj przyszly szef da przyjacielowi bratanka troche zaliczki
. C.d.n.
Zimno w tej Szwecji . Minus 10 stopni . A ja nie mam ani czapki uszanki ani nawet walonek . Daj Boze , zeby Gino mial czym palic bo jak nie to zamarzniemy . Moj nowy kolega czekal juz na lotnisku , tak jak sie umowilismy . Nietrudno bylo go poznac . Maly i w okularach . Taka typowa ofiara losu , ktora w szkole dostaje w leb juz na przywitanie i musi dla innych odrabiac zadania . Gino ma wlasny samochod !! Super , to nareszcie nie bede musial targac piwa w torbie . Po drodze do domu powiedzial jak bardzo sie cieszy ze nareszcie zdobyl przyjaciela i ze widzi dla mnie dobre perspektywy . O Boze , zeby tylko nie byl jakims pedziem . Wyzalil sie troche , ze mial ciezko jako dzieciak bo go inne dzieci szturchaly ( a co , nie mowilem ? ) i jak to ciezko zyc samemu na obczyznie , bez przyjaciol i bez kobitki ( a wiec chyba nie pedzio ) i ze w pracy nikt go nie lubi bo jest bratankiem szefa . Teraz mam problem : czy go nie lubiec bo jest spowinowacony z moim przyszlym pracodawca , czy tez go lubiec bo moge przez niego miec chody w dyrekcji . Zdecydowalem sie na to drugie . Mieszkamy na osiedlu - takie blokowisko z lat 70-tych jak w Polsce w wiekszych miastach , no moze nie tak bardzo brudne . Dom z winda . Gino pomogl mi nawet zaniesc walizke . Porzadny chlopak . Reklamowke z butelkami nioslem przezornie sam , bo taka fajtlapa jeszcze by mogla porozbijac . W klatce schodowej spotkalismy jakas sasiadke ( laska, brunetka ; calkiem, calkiem ), ktora pozdrowila nas po polsku . O , jacy wyksztalceni ci Szwedzi . Ale Gino powiedzial ze to Polka - Marysia Krupa , ktora mieszka dwa pietra nizej , i szeptem jeszcze , ze pozniej mi cos o niej opowie . Ciekawe co ? Mieszkanie Gino ma fajne . Z centralnym ogrzewaniem , wiec Gino nie bedzie musial rabac drewna ani targac wegla . W saloniku na kanapie leza te jego dwa koty . NA KANAPIE !!! Wiec otworzylem drzwi na korytarz i chcialem je przegonic . Gino rzucil sie przerazony do tych drzwi , zatrzasnal je i mowi ze musze uwazac zeby koty nie uciekly . Hee ????? Nie bardzo wiem o co tu chodzi , ale pomalu podejrzewam ze z nim cos jest nie tak , z tym Gino . Zdecydowalem ze skoro toleruje koty na kanapie to bedzie z nimi spal , a ja biore sypialnie . Bo ja bardzo mocno chrapie .... to by sie kotki pobudzily . Zrozumial .W czasie kiedy rozpakowywalem walizke , Gino przygotowal kolacje . Lubie go coraz bardziej pomimo ze chyba nie ma calkiem po kolei . Do kolacji postawilem na stol pierwsza flaszke , a Gino mowi ze jest abstynentem . Myslalem ze to jakas religia i ze zacznie przed jedzeniem sie modlic , ale wytlumaczyl mi ze abstynent to taki ktory nie pije wodki i nawet piwa . Teraz juz mialem pewnosc ze ten facet jest stukniety . Nie dalem po sobie poznac ze juz go rozgryzlem . W kazdym razie musze w nocy przekrecic klucz w zamku do sypialni bo podobno tacy moga byc niebezpieczni . Ale jak nie chce sie napic to dobrze , bedzie wiecej dla mnie . Tej trucizny na myszy mu nie podarowalem . Wiadomo to na jaki pomysl moze przyjsc taki szaleniec ? Prace pojdziemy zalatwiac w poniedzialek . Mam nadzieje ze moj przyszly szef da przyjacielowi bratanka troche zaliczki
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
OBOZ PRACY 37 ( 09.01.2010 )
Sobota , przed 8.oo rano , ktos tlucze sie do drzwi mojego pokoju . Gino . Juz ubrany i z glupkowatym usmiechem na twarzy ( ten usmiech to pasuje do niego jak ulal ) . Mowi zebym sie pospieszyl bo chce pokazac mi zabytki Sztokcholmu . Zabytki Sztokcholmu ??!!! Sobota , ciemno , zimno , a ten chce mi pokazywac zabytki ?? Chyba ten brak alkoholu we krwi calkiem mu sie juz na mozg rzucil . Najchetniej to dalbym mu w czape i polozyl sie spac , ale kiedys slyszalem ze takim nie nalezy sie przeciwstawiac bo moga stac sie agresywni . Wiec zgodzilem sie pod warunkiem ze najpierw gdzies na piwko , bo przeciez w tej jego lodowce to nic nie ma . Cala moja nadzieja , ze maja tu jakis zabytkowy browar albo sredniowieczna gorzelnie . Nasz soltys Wojciech Grzebidlo ,byl w 91 roku z delegacja ZSL-u w Ameryce . Zwiedzali Jack Daniels Destillery w Tennessee , z degustacja . Podobno od czasu ich wizyty , trzeba tam pokazywac paszport zanim wpuszcza do srodka . Dla gosci z Polski nie ma juz degustacji . Wojtek opowiada o tym zwiedzaniu do dzis , na kazdym posiedzeniu Rady Gminnej . Celem wycieczki bylo wprowadzenie w naszej gospodarce rolnej mechanizmow systemu kapitalistycznego . Troche ich Wojtek wprowadzil . Np lapowek nie daje sie juz u nas w kopercie , ale przelewem na konto corki Wojtka mieszkajacej w Anglii . Chcial tez jeszcze zbudowac u nas Wojt Trade Center – takie dwa jednakowe wiezowce z przeroznymi biurami . Jego siostrzeniec , ktory jest architektem w Warszawie , dostal nawet zlecenie na wykonanie projektu . Zrobili wykop na podziemny parking , ale po 11.wrzesnia 2001 , Wojtek zaniechal budowy bo niedaleko stamtad byla jego nowa chlewnia ktora wybudowal z dotacji na rozwoj wsi i bal sie ze jak jakis terrorysta nie trafi w biurowiec to moze wytluc jego maciory . Chcial tez z naszej kolejki waskotorowej ktora wywozi z lasu drzewo , zrobic Subway , i nawet byla u nas delegacja z Warszawy , ktora miala przyznac fundusze ( gospoda byla trzy dni zamkinieta , bo sie tam naradzali ) , ale z tego tez nic nie wyszlo .
Gino zawiozl mnie do zamku krolewskiego , do parlamentu ( to taki szwedzki sejm ) i jeszcze do jakiegos starego kosciola . 6godzin ! Cala sobota stracona . Z jakims normalnym czlowiekiem to bym w tym czasie trzy razy sie upil i dwa razy wytrzezwial , a z tym....... ogladalem zabytki.. Jutro niedziela .Oby tylko Gino nie chcial isc na 6.oo do kosciola . C.d.n.
OBOZ PRACY 38 ( 10.01.2010 )
Niedziela byla o wiele ciekawsza . Wysluchalismy w skupieniu mszy z Radia Maryja , a potem Gino opowiedzial mi o tej sasiadce z trzeciego pietra – Marysi . Pochodzi to dziewcze z jakiejs zapadlej bialostockiej wsi . Zrobila w Polsce mature i przyjechala do Szwecji , zeby zarobic troche grosza na studia . Pracuje jako sprzataczka w hotelu i Gino jest w niej zakochany . Jak on to powiedzial ? Aha – platonicznie . Nie wiem co to jest , ale nie chce wnikac w jakies intymne szczegoly . Potem Gino zapytal mnie czy umiem dochowac tajemnicy . Jasne !! U mnie to jak grob ! Wiec powiedzial mi ze uprawia z ta Marysia sex wirtualny .Tej pozycji to ja jeszcze nie znam . No popatrz , taka niedojda ten moj Gino , a rozlozyl na plecy atrakcyjna sasiadke . Ale potem pokazal mi co to jest ten wirtualny sex .To nie jest tak jak to robia normalni ludzie . Wlaczyl computer i strone www.polishhotgirls.usa , potem wjechal strzalka na zdjecie z podpisem -webcam Marys Chilton- i nagle z ekranu kiwa do nas Marysia Krupa z trzeciego pietra ... na zywo i nagusienka , jak ja Pan Bog stworzyl !!! Gino opowiedzial mi jak to kiedys przypadkowo znalazl ta amerykanska strone i na niej Marysie ktora dorabia sobie w ten sposob do pensji sprzataczki . Ona oczywiscie o tym nie wie , bo mysli ze tylko amerykanie ja ogladaja . Ale ta ma cyce !!! Czy ona tez nas widzi ? Nie , tylko my ja . Ale to jeszcze nie wszystko . Gino powiedzial ze to co on jej napisze to ona zrobi . Wpisal najpierw swoj Nick ( to taka internetowa ksywa ) : Romeo22cm ( hihi, 22cm? wczoraj widzialem jak wyszedl z wanny ) , i haslo Supermann , a potem po angielsku , zeby zrobila ten numer ktory robi dla niego zawsze . Buooooooo!!! Teraz juz wiem dlaczego na jego biurku lezy rolka papieru toaletowego . Fajny ten wirtualny sex ! Czy trzeba za to placic? Gino ma abonament z karty kredytowej . Poprosilem zeby pozyczyl mi computer do jutra , bo musze sprawdzic poczte ..Haslo znam . C.d.n.
Sobota , przed 8.oo rano , ktos tlucze sie do drzwi mojego pokoju . Gino . Juz ubrany i z glupkowatym usmiechem na twarzy ( ten usmiech to pasuje do niego jak ulal ) . Mowi zebym sie pospieszyl bo chce pokazac mi zabytki Sztokcholmu . Zabytki Sztokcholmu ??!!! Sobota , ciemno , zimno , a ten chce mi pokazywac zabytki ?? Chyba ten brak alkoholu we krwi calkiem mu sie juz na mozg rzucil . Najchetniej to dalbym mu w czape i polozyl sie spac , ale kiedys slyszalem ze takim nie nalezy sie przeciwstawiac bo moga stac sie agresywni . Wiec zgodzilem sie pod warunkiem ze najpierw gdzies na piwko , bo przeciez w tej jego lodowce to nic nie ma . Cala moja nadzieja , ze maja tu jakis zabytkowy browar albo sredniowieczna gorzelnie . Nasz soltys Wojciech Grzebidlo ,byl w 91 roku z delegacja ZSL-u w Ameryce . Zwiedzali Jack Daniels Destillery w Tennessee , z degustacja . Podobno od czasu ich wizyty , trzeba tam pokazywac paszport zanim wpuszcza do srodka . Dla gosci z Polski nie ma juz degustacji . Wojtek opowiada o tym zwiedzaniu do dzis , na kazdym posiedzeniu Rady Gminnej . Celem wycieczki bylo wprowadzenie w naszej gospodarce rolnej mechanizmow systemu kapitalistycznego . Troche ich Wojtek wprowadzil . Np lapowek nie daje sie juz u nas w kopercie , ale przelewem na konto corki Wojtka mieszkajacej w Anglii . Chcial tez jeszcze zbudowac u nas Wojt Trade Center – takie dwa jednakowe wiezowce z przeroznymi biurami . Jego siostrzeniec , ktory jest architektem w Warszawie , dostal nawet zlecenie na wykonanie projektu . Zrobili wykop na podziemny parking , ale po 11.wrzesnia 2001 , Wojtek zaniechal budowy bo niedaleko stamtad byla jego nowa chlewnia ktora wybudowal z dotacji na rozwoj wsi i bal sie ze jak jakis terrorysta nie trafi w biurowiec to moze wytluc jego maciory . Chcial tez z naszej kolejki waskotorowej ktora wywozi z lasu drzewo , zrobic Subway , i nawet byla u nas delegacja z Warszawy , ktora miala przyznac fundusze ( gospoda byla trzy dni zamkinieta , bo sie tam naradzali ) , ale z tego tez nic nie wyszlo .
Gino zawiozl mnie do zamku krolewskiego , do parlamentu ( to taki szwedzki sejm ) i jeszcze do jakiegos starego kosciola . 6godzin ! Cala sobota stracona . Z jakims normalnym czlowiekiem to bym w tym czasie trzy razy sie upil i dwa razy wytrzezwial , a z tym....... ogladalem zabytki.. Jutro niedziela .Oby tylko Gino nie chcial isc na 6.oo do kosciola . C.d.n.
OBOZ PRACY 38 ( 10.01.2010 )
Niedziela byla o wiele ciekawsza . Wysluchalismy w skupieniu mszy z Radia Maryja , a potem Gino opowiedzial mi o tej sasiadce z trzeciego pietra – Marysi . Pochodzi to dziewcze z jakiejs zapadlej bialostockiej wsi . Zrobila w Polsce mature i przyjechala do Szwecji , zeby zarobic troche grosza na studia . Pracuje jako sprzataczka w hotelu i Gino jest w niej zakochany . Jak on to powiedzial ? Aha – platonicznie . Nie wiem co to jest , ale nie chce wnikac w jakies intymne szczegoly . Potem Gino zapytal mnie czy umiem dochowac tajemnicy . Jasne !! U mnie to jak grob ! Wiec powiedzial mi ze uprawia z ta Marysia sex wirtualny .Tej pozycji to ja jeszcze nie znam . No popatrz , taka niedojda ten moj Gino , a rozlozyl na plecy atrakcyjna sasiadke . Ale potem pokazal mi co to jest ten wirtualny sex .To nie jest tak jak to robia normalni ludzie . Wlaczyl computer i strone www.polishhotgirls.usa , potem wjechal strzalka na zdjecie z podpisem -webcam Marys Chilton- i nagle z ekranu kiwa do nas Marysia Krupa z trzeciego pietra ... na zywo i nagusienka , jak ja Pan Bog stworzyl !!! Gino opowiedzial mi jak to kiedys przypadkowo znalazl ta amerykanska strone i na niej Marysie ktora dorabia sobie w ten sposob do pensji sprzataczki . Ona oczywiscie o tym nie wie , bo mysli ze tylko amerykanie ja ogladaja . Ale ta ma cyce !!! Czy ona tez nas widzi ? Nie , tylko my ja . Ale to jeszcze nie wszystko . Gino powiedzial ze to co on jej napisze to ona zrobi . Wpisal najpierw swoj Nick ( to taka internetowa ksywa ) : Romeo22cm ( hihi, 22cm? wczoraj widzialem jak wyszedl z wanny ) , i haslo Supermann , a potem po angielsku , zeby zrobila ten numer ktory robi dla niego zawsze . Buooooooo!!! Teraz juz wiem dlaczego na jego biurku lezy rolka papieru toaletowego . Fajny ten wirtualny sex ! Czy trzeba za to placic? Gino ma abonament z karty kredytowej . Poprosilem zeby pozyczyl mi computer do jutra , bo musze sprawdzic poczte ..Haslo znam . C.d.n.
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
OBOZ PRACY 39 ( 11.01.2010 )
Dzis poniedzialek , pierwszy dzien mojej pracy . Krotko spalem i prawa reka mi zdretwiala . Wszystko przez ta Marys Chilton . Gino powiedzial ze mam sie wypucowac , zebym zrobil dobre wrazenie na jego wujaszku .
Winda staje na 2 pietrze i kto wsiada ?! Marysia Krupa ! Tez niewyspana . Juz chcialem ja zapytac czy bylem dobry , ale przeciez obiecalem dochowac tajemnicy . Wiec mrugnalem do niej tylko porozumiewawczo i nacisnalem jezykiem kilka razy na wewnetrzna powierzchnie mojego policzka . Spuscila skromnie oczy i zaczerwienila sie . Pewnie sie domysla ze Romeo22cm to ja .
W aucie Gino rusza nosem jak krolik i pyta czy wzialem prysznic . Nie Gino , slowo honoru , mozesz sprawdzic w mojej walizce . Przeciez jestem uczciwym czlowiekiem . Uwierzyl i na przeprosiny za bezpodstawne podejrzenie , podarowal mi dezodorant .
Po drodze opowiedzial mi troche o swoim wuju . Ten jest tu juz 30 lat . Zaczynal jako pomocnik na stacji benzynowej i ciezka praca postawil na nogi firme uslugowa , ktora zatrudnia dzis przeszlo 50 ludzi . Przeroznych fachowcow , ktorzy naprawiaja , remontuja , restauruja w calym Sztokholmie . Bla, bla , bla , ciezka praca !! . Ci co przyjechali przed 30 laty to mieli dobrze . Socjalistyczna Polska dawala im darmowe , swietne wyksztalcenie , potem pryskali na zachod , a co niektorzy jeszcze przedtem w kraju narozrabiali , porobili jakies nielegalne organizacje i zniszczyli gospodarke . Na zachodzie posprzedawali za ciezkie pieniadze obcym wywiadom ( np.CIA albo Wermachtowi ) wazne tajemnice panstwowe , pokasowali odszkodowania za antysocjalistyczna dzialalnosc , podostawali za darmo eleganckie auta , luksusowe mieszkania , wysokie zapomogi i zyli jak paczki w masle . Niektorzy mowia nawet w obcych jezykach lepiej jak ja po polsku . Czy to sa jeszcze Polacy ? Stali sie kapitalistami i nie musza robic nic , tylko liczyc forse .Wlasciwie to powinni sie z nami ta kasa podzielic bo przeciez dzisiejszy emigrant musi wyszarpywac sobie zyly zeby zarobic na chleb i zasuwac caly rok zeby dostac zasilek dla bezrobotnych .
Na pewno sie wujo ucieszy jak mu powiem jakim jestem dobrym fachowcem i nie poskapi zaliczki . C.d.n.
Dzis poniedzialek , pierwszy dzien mojej pracy . Krotko spalem i prawa reka mi zdretwiala . Wszystko przez ta Marys Chilton . Gino powiedzial ze mam sie wypucowac , zebym zrobil dobre wrazenie na jego wujaszku .
Winda staje na 2 pietrze i kto wsiada ?! Marysia Krupa ! Tez niewyspana . Juz chcialem ja zapytac czy bylem dobry , ale przeciez obiecalem dochowac tajemnicy . Wiec mrugnalem do niej tylko porozumiewawczo i nacisnalem jezykiem kilka razy na wewnetrzna powierzchnie mojego policzka . Spuscila skromnie oczy i zaczerwienila sie . Pewnie sie domysla ze Romeo22cm to ja .
W aucie Gino rusza nosem jak krolik i pyta czy wzialem prysznic . Nie Gino , slowo honoru , mozesz sprawdzic w mojej walizce . Przeciez jestem uczciwym czlowiekiem . Uwierzyl i na przeprosiny za bezpodstawne podejrzenie , podarowal mi dezodorant .
Po drodze opowiedzial mi troche o swoim wuju . Ten jest tu juz 30 lat . Zaczynal jako pomocnik na stacji benzynowej i ciezka praca postawil na nogi firme uslugowa , ktora zatrudnia dzis przeszlo 50 ludzi . Przeroznych fachowcow , ktorzy naprawiaja , remontuja , restauruja w calym Sztokholmie . Bla, bla , bla , ciezka praca !! . Ci co przyjechali przed 30 laty to mieli dobrze . Socjalistyczna Polska dawala im darmowe , swietne wyksztalcenie , potem pryskali na zachod , a co niektorzy jeszcze przedtem w kraju narozrabiali , porobili jakies nielegalne organizacje i zniszczyli gospodarke . Na zachodzie posprzedawali za ciezkie pieniadze obcym wywiadom ( np.CIA albo Wermachtowi ) wazne tajemnice panstwowe , pokasowali odszkodowania za antysocjalistyczna dzialalnosc , podostawali za darmo eleganckie auta , luksusowe mieszkania , wysokie zapomogi i zyli jak paczki w masle . Niektorzy mowia nawet w obcych jezykach lepiej jak ja po polsku . Czy to sa jeszcze Polacy ? Stali sie kapitalistami i nie musza robic nic , tylko liczyc forse .Wlasciwie to powinni sie z nami ta kasa podzielic bo przeciez dzisiejszy emigrant musi wyszarpywac sobie zyly zeby zarobic na chleb i zasuwac caly rok zeby dostac zasilek dla bezrobotnych .
Na pewno sie wujo ucieszy jak mu powiem jakim jestem dobrym fachowcem i nie poskapi zaliczki . C.d.n.
Re: OBOZ PRACY ..... Co Wy na to ?
OBOZ PRACY 40 ( 12.01.2010 )
Dostalem zaliczke !! 4.000,- koron ! A wiec Euro tu tez jeszcze nie maja . Pewnie tak samo slaba gospodarka jak w Polsce , ze im jeszcze nie dali . I placic mi beda na godziny ! Zaden akord czy jakas inna niesprawiedliwosc ! Od razu zapytalem czy moge robic w nadgodzinach , bo az mnie rozpiera chec do pracy , no i oczywiscie czy jest dodatek za nadgodziny . Dodatek jest , a wiec moze bede pracowal tylko w nadgodzinach ? Chyba zapuszcze korzenie w tym kraju . Wujaszek zapytal , czy umiem malowac sciany , drzwi i okna ? Oczywiscie !! To moja pasja i niemalze wyuczony zawod . Juz wspominalem na poczatku mojego pamietnika o tej stodole ktora kiedys wybielilem . W niektorych miejscach farba do dzis trzyma , a to juz prawie dwa lata ! Pojade z jakims kolega na drugi koniec miasta pomalowac czteropokojowe mieszkanie .
Gino jest magazynierem . Poszedlem z nim po material , a po drodze przedstawil mi tego „kolege” z ktorym mam pracowac . Uwaga ! Trzymajcie sie mocno .... MURZYN !! Chyba musialem zrobic na szefie niesamowicie dobre wrazenie , skoro od razu dostalem wlasnego murzyna !
Gino wydal nam farby , pedzle i jeszcze jakies inne rzeczy ( nie wiem wlasciwie po co te inne rzeczy , skoro mamy tylko pomalowac mieszkanie ) . Moj pomocnik nazywa sie Khadrim . Tego sie nie da wypowiedziec , wiec bede go po prostu wolal Bimbo . Poklepalem go po plecach jak juz wszystko zaniosl do auta i zastanawialem sie nawet czy mu nie dac papierosa . Cos tam po afrykansku pomrukiwal i rzucal mi dziwne spojrzenia , ale najwazniejsze ze zrobil co do niego nalezy . Siadl za kierownica ( w telewizji tez czasem maja takich czarnych kierowcow ) i pojechalismy do pracy . Bimbo nie rozumie ani slowa po polsku , wiec probowalem mu na migi wytlumaczyc ze musimy po drodze gdzies kupic pare flaszek piwa . Chyba mnie zle zrozumial , bo wyciagnal ze swojej torby termos z herbata i mi go dal .Nie napilem sie . Czy ja wiem czego oni w Afryce do herbaty dodaja ? Oj , nie bedzie latwo z tym Bimbo . Musze jutro zapytac czy nie maja bardziej kumatych . Moze mi go wymienia
? C.d.n.
Dostalem zaliczke !! 4.000,- koron ! A wiec Euro tu tez jeszcze nie maja . Pewnie tak samo slaba gospodarka jak w Polsce , ze im jeszcze nie dali . I placic mi beda na godziny ! Zaden akord czy jakas inna niesprawiedliwosc ! Od razu zapytalem czy moge robic w nadgodzinach , bo az mnie rozpiera chec do pracy , no i oczywiscie czy jest dodatek za nadgodziny . Dodatek jest , a wiec moze bede pracowal tylko w nadgodzinach ? Chyba zapuszcze korzenie w tym kraju . Wujaszek zapytal , czy umiem malowac sciany , drzwi i okna ? Oczywiscie !! To moja pasja i niemalze wyuczony zawod . Juz wspominalem na poczatku mojego pamietnika o tej stodole ktora kiedys wybielilem . W niektorych miejscach farba do dzis trzyma , a to juz prawie dwa lata ! Pojade z jakims kolega na drugi koniec miasta pomalowac czteropokojowe mieszkanie .
Gino jest magazynierem . Poszedlem z nim po material , a po drodze przedstawil mi tego „kolege” z ktorym mam pracowac . Uwaga ! Trzymajcie sie mocno .... MURZYN !! Chyba musialem zrobic na szefie niesamowicie dobre wrazenie , skoro od razu dostalem wlasnego murzyna !
Gino wydal nam farby , pedzle i jeszcze jakies inne rzeczy ( nie wiem wlasciwie po co te inne rzeczy , skoro mamy tylko pomalowac mieszkanie ) . Moj pomocnik nazywa sie Khadrim . Tego sie nie da wypowiedziec , wiec bede go po prostu wolal Bimbo . Poklepalem go po plecach jak juz wszystko zaniosl do auta i zastanawialem sie nawet czy mu nie dac papierosa . Cos tam po afrykansku pomrukiwal i rzucal mi dziwne spojrzenia , ale najwazniejsze ze zrobil co do niego nalezy . Siadl za kierownica ( w telewizji tez czasem maja takich czarnych kierowcow ) i pojechalismy do pracy . Bimbo nie rozumie ani slowa po polsku , wiec probowalem mu na migi wytlumaczyc ze musimy po drodze gdzies kupic pare flaszek piwa . Chyba mnie zle zrozumial , bo wyciagnal ze swojej torby termos z herbata i mi go dal .Nie napilem sie . Czy ja wiem czego oni w Afryce do herbaty dodaja ? Oj , nie bedzie latwo z tym Bimbo . Musze jutro zapytac czy nie maja bardziej kumatych . Moze mi go wymienia