krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
cos ci sie popierdzielilo... to nie Jezus... to twoje sumienie nie daje ci spokoju...
albo Anioł Stróż za toba lazi...
albo Anioł Stróż za toba lazi...
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
panie pomorzak
nie wiem co o twojej odpowiedzi sadzic
naturalnie
wszystko jest sprawa prywatna ale na
ogol dzialania maja swe przyczyny i tak
musialoby byc w pana przypadku - bo
jesli uznal pan jezusa za swego boga -
wowczas mowimy o czlowieku ktory
( bo bogiem jest rojca swieta) tylko
symbolizuje boga bedac jego ludzka
czescia - zatem nie ma mowy o bogu
lecz o symbolu tak jak kazda figura
symbolizuje tego o ktorym nie wiemy
kompletnie nic - gdyby sprawe uproscic
wowczas nie moze miec kosciol nic
przeciwko temu ze "balwochwalcy"
uznaja za swego boga kamienie w
stonehange - jesli zas udamy sie w
mistyke wowczas powiemy ze wszystko
jest bogiem bo jest jego czastka - jako
tego stworce - jesli zas rozmowa z
bogiem (wszelkiego rodzaju litanie
wiecej przypominaja tybetanskie
niz modlitwe) wiatraki przyniesie
"oswiecenie" np. w postaci slusznej
decyzji zyciowej - wowczas przypomni
to raczej epizod z filmu don camillo
decyzje nasze nie sa bezposrednio
zalezne od boga - nie bog je podejmuje
lecz my - nasz umysl - ale idac za
nauka kosciola (ewangelickiego a nie
katol.) musielibysmy powiedziec - to
bog dal nam mozliwosc myslenia ale
pozostawil nam prawo do wlasnych
decyzji i gdyby bylo inyczej - jak
powiada katol. wowczas sam bog musialby
podejmowac decyzje mordow i innych
przewinien - katolicyzm lubi i kocha
"zawalic" wszystko na boga ktorego
sobie sam wymyslil choc nie wie jaki
ten bog naprawde jest i tu trzeba
byloby podkreslic nauke kosciola
mowiaca o istocie niepojetej pelnej
dobroci
uwazam
ze katolicyzm wyprodukowal w
teologicznym sensie schizme
ktora nalezy cenic w sensie
kulturowym a z tego wynika
ze w nomenklaturze tego
samego kosciola jestesmy
poganami
tylko bog peka ze smiechu
nie musi - a raczej nie powinien
pan odpowiadac na te uwagi - sa
one moim prywatnym stosunkiem
nie tyle do religii jako takiej lecz
do jej metafizycznego podloza
klaniam sie
CYC
nie wiem co o twojej odpowiedzi sadzic
naturalnie
wszystko jest sprawa prywatna ale na
ogol dzialania maja swe przyczyny i tak
musialoby byc w pana przypadku - bo
jesli uznal pan jezusa za swego boga -
wowczas mowimy o czlowieku ktory
( bo bogiem jest rojca swieta) tylko
symbolizuje boga bedac jego ludzka
czescia - zatem nie ma mowy o bogu
lecz o symbolu tak jak kazda figura
symbolizuje tego o ktorym nie wiemy
kompletnie nic - gdyby sprawe uproscic
wowczas nie moze miec kosciol nic
przeciwko temu ze "balwochwalcy"
uznaja za swego boga kamienie w
stonehange - jesli zas udamy sie w
mistyke wowczas powiemy ze wszystko
jest bogiem bo jest jego czastka - jako
tego stworce - jesli zas rozmowa z
bogiem (wszelkiego rodzaju litanie
wiecej przypominaja tybetanskie
niz modlitwe) wiatraki przyniesie
"oswiecenie" np. w postaci slusznej
decyzji zyciowej - wowczas przypomni
to raczej epizod z filmu don camillo
decyzje nasze nie sa bezposrednio
zalezne od boga - nie bog je podejmuje
lecz my - nasz umysl - ale idac za
nauka kosciola (ewangelickiego a nie
katol.) musielibysmy powiedziec - to
bog dal nam mozliwosc myslenia ale
pozostawil nam prawo do wlasnych
decyzji i gdyby bylo inyczej - jak
powiada katol. wowczas sam bog musialby
podejmowac decyzje mordow i innych
przewinien - katolicyzm lubi i kocha
"zawalic" wszystko na boga ktorego
sobie sam wymyslil choc nie wie jaki
ten bog naprawde jest i tu trzeba
byloby podkreslic nauke kosciola
mowiaca o istocie niepojetej pelnej
dobroci
uwazam
ze katolicyzm wyprodukowal w
teologicznym sensie schizme
ktora nalezy cenic w sensie
kulturowym a z tego wynika
ze w nomenklaturze tego
samego kosciola jestesmy
poganami
tylko bog peka ze smiechu
nie musi - a raczej nie powinien
pan odpowiadac na te uwagi - sa
one moim prywatnym stosunkiem
nie tyle do religii jako takiej lecz
do jej metafizycznego podloza
klaniam sie
CYC
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
OKzoskicyc pisze:panie pomorzak
nie musi - a raczej nie powinien
pan odpowiadac na te uwagi - sa
one moim prywatnym stosunkiem
nie tyle do religii jako takiej lecz
do jej metafizycznego podloza
klaniam sie
CYC
uklony
pomorzak
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
..."Panie, ja wierze - pomoz mojej niewierze" (mk.9.19..)...zoskicyc pisze:panie pomorzak
nie wiem co o twojej odpowiedzi sadzic
naturalnie
wszystko jest sprawa prywatna ale na
ogol dzialania maja swe przyczyny i tak
musialoby byc w pana przypadku - bo
jesli uznal pan jezusa za swego boga -
wowczas mowimy o czlowieku ktory
( bo bogiem jest rojca swieta) tylko
symbolizuje boga bedac jego ludzka
czescia - zatem nie ma mowy o bogu
lecz o symbolu tak jak kazda figura
symbolizuje tego o ktorym nie wiemy
kompletnie nic - gdyby sprawe uproscic
wowczas nie moze miec kosciol nic
przeciwko temu ze "balwochwalcy"
uznaja za swego boga kamienie w
stonehange - jesli zas udamy sie w
mistyke wowczas powiemy ze wszystko
jest bogiem bo jest jego czastka - jako
tego stworce - jesli zas rozmowa z
bogiem (wszelkiego rodzaju litanie
wiecej przypominaja tybetanskie
niz modlitwe) wiatraki przyniesie
"oswiecenie" np. w postaci slusznej
decyzji zyciowej - wowczas przypomni
to raczej epizod z filmu don camillo
decyzje nasze nie sa bezposrednio
zalezne od boga - nie bog je podejmuje
lecz my - nasz umysl - ale idac za
nauka kosciola (ewangelickiego a nie
katol.) musielibysmy powiedziec - to
bog dal nam mozliwosc myslenia ale
pozostawil nam prawo do wlasnych
decyzji i gdyby bylo inyczej - jak
powiada katol. wowczas sam bog musialby
podejmowac decyzje mordow i innych
przewinien - katolicyzm lubi i kocha
"zawalic" wszystko na boga ktorego
sobie sam wymyslil choc nie wie jaki
ten bog naprawde jest i tu trzeba
byloby podkreslic nauke kosciola
mowiaca o istocie niepojetej pelnej
dobroci
uwazam
ze katolicyzm wyprodukowal w
teologicznym sensie schizme
ktora nalezy cenic w sensie
kulturowym a z tego wynika
ze w nomenklaturze tego
samego kosciola jestesmy
poganami
tylko bog peka ze smiechu
nie musi - a raczej nie powinien
pan odpowiadac na te uwagi - sa
one moim prywatnym stosunkiem
nie tyle do religii jako takiej lecz
do jej metafizycznego podloza
klaniam sie
CYC
my, ludzie interesujemy sie religia, o ile mamy z niej jakas korzysc - to jest glupie, ulomne, ale ludzkie i dlatego konieczne. Nie mozliwa jest ludzka spolecznosc bez religii, a religia bez wiary.
W naszym, chrzescijanskim obszarze mozna fenomen Jezusa pojmowac w dwojaki sposob:
1. Jezus jest Bogiem
2. Bog jest Jezusem
Obydwa modele postrzegania sa obecnie praktykowane, pojmowane jednostronnie i nawet wzajemnie wykluczane - co prowadzi do karykaturalnych konkluzji...
bo chyba nasza ludzka wiara jest tak slabiutka, ze byle cyc lub facet z krotkim, poprzez mniej lub bardziej "madre" pytania, widza szanse wystawiania wiary innych ludzi na probe -starajac sie "zrozumiec" fenomen wiary (i w jakis sposob "przywlaszczyc" ja sobie - czy co?)
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
To ze nie pozostaja obojetni swiadczy o wadze pytan ktore sobie zadaja.nikita pisze: bo chyba nasza ludzka wiara jest tak slabiutka, ze byle cyc lub facet z krotkim, poprzez mniej lub bardziej "madre" pytania, widza szanse wystawiania wiary innych ludzi na probe -starajac sie "zrozumiec" fenomen wiary (i w jakis sposob "przywlaszczyc" ja sobie - czy co?)
Szukanie odpowiedzi testujac innych nie jest wcale takie zle.
Ostatecznie kazdy sam musi dac sobie odpowiedz.
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
W naszym, chrzescijanskim obszarze mozna fenomen Jezusa pojmowac w dwojaki sposob:
1. Jezus jest Bogiem
2. Bog jest Jezusem
Obydwa modele postrzegania sa obecnie praktykowane, pojmowane jednostronnie i nawet wzajemnie wykluczane - co prowadzi do karykaturalnych konkluzji...
--------------------------------------------------------------
oczywiscie
to kazdy wie
ale
jakim prawem i kto nadal czlowiekowi jezus boskosc?
nadal czlowiek ktory takiego prawa nie ma - wiec wiara
polega wlysnie na tym oszustwie - tu konczy sie cale
zagadnienie
wiara zas polega na koniecznosci uwierzenia ze to oszustwo
jest prawda prawd i basta (przypomina mi to troche dzialanie
frau merkel ktora na dobra sprawe tez mozna byloby obwiescic
bogiem w ludzkiej postaci z ta przewaga ze ona sie jeszcze rusza
kazda religia wypracowuje wlasna technologie personifikacji boga
i to wlasnie jest istota rzeczy - ale zadna z nich nie ustanowila
takiego paradoxu jak chrzecijanstwo - to jest podstawowym
bledem i nie bledem zarazem - bo z bohatera jezusa uczyniono boga
religia bez wiary istniec nie moze - zachodzi jednak pytanie czy
bog-czlowiek jest rozwiazaniem idealnym - bardzo watpie bo
wkroczyla tu mitologia z czaska rzeczywistosci i tym byrdziej
ze ta religia twierdzi - "bog istota nieznana" - wiec jak to jest
czyzby nieznany byl czlowiek jezus ktory zapewne istnial (tak
twierdzi historaia chrzescijanstwa) - zatem "nieznanie" istnial i
nie istnial - bo istota nieznana- inne pytanie - dlaczego wlasnie
istota? to slowo sugeruje postac - a przeciez zjawisko nieznane
trzeba powiedziec - jakze trudno czlowiekowi przychodzi wyeliminowac
wlasna logike - wiec - by byc przynalezny do owej religii nalezy poprostu
zamnkan oczy i wierzyc w paradoxy wymyslone przez bardzo madrych ludzi
kosciola - a kiedy to ustanowiono ze "jeszus jest synem boga" - powiadam
gdyby prorok jezus zyl - z obrzydzeniem spojrzalby na takie przekretlo
z calego galimatiasu utworzonego przez madrych ojcow kosciola wynika
jedno - wyprodukowano sylogizm o falszywych przeslankach karzac zamknac oczy
powiem jeszcze jedno zdanie
ten ktory wierzy - wierzy w
boga zjawisko nieznane a nie
w wybryk czlowieka usilujacego
nadac bogu takie cechy jakie on
sobie wyobrazil i to wlasnie
jest paradoxem i konfliktem
religii chrzescijanskich - przy
czym ten katolicyzm osiagnal
szczyty galimatiasu laczac mistyke
z realiami - a przeciez religie sa tylko
koniecznym wytworem kuturowym
czy dowodzi to ze naszej kutury
zrodla sa absurdalne?
ja sie nie wyglupiam panie nikita
i nie usiluje dochodzic jakiejs prawdy
bo jej nie ma i nigdy nie bedzie ale
mnie zastanawia ze wciaz uznaje
nas nasz katolicyzm za durniow
niepismiennych dla ktorych bardzo
dawno temu wymyslono ta formule
bo bylo to sluszne i konieczne - ale
wowczas a nie dzis
czy nie przemawiaja do pana i nic
nie mowia wykluczenia (kolejne)
teologow - nawet xiezy z kosciola
za "dogmatyczna" niejednomyslnosc
ze sklerocialym watykanem? stoi sie
przed murem dogmatyzmu i nie watpie
ze pan nie zdaje sobie z tego sprawy
co to oznacza dla wspolczesnego
czlowieka? a slutkiem tego jest mocne
zachwianie wiary i slowa ktore przestalo
miec jakiekolwiek znaczenie - wiec
katolicyzm z rospedau raczej niz cokolwiek
innego - tryb codziennosci - klepanie
rozanca (co nie jest modlitwa) i temu podobne
ku chwale proboszcza io statystaki koscielnej
i nie pytam gdzie jest ta "wiara" bo jej nie ma
zdeptaly ja pardoxy i galimatias koscielny
ten ktory wierzy w boga omija z daleka koscioly
i czyni to co wierzacy czlowiek czynic powinien
oraz stosuje jezusowe zasady ktorych nie podwazyla
zadna "swieckosc" - a kwestia przynaleznosci jest
jak najbardziej ludzkim odruchem - ale dlaczego
potrzeba do tego paradoxalnej formy dogmatyzmu
ktorego nie ignoruje i nie niedoceniam bo wiem
ze likwidujac dogmaty wszelkie (!) religia
(kazda) przestanie istniec - ale nawet dogmaty
nie musza byc absurdalne az do tego stopnia
to nie ja - to wy panowie fantazujecie i bedziecie
tak dlugo fantazjowac poki nie dojrzejecie do
myslenia abstrakcyjnego bo tez wszelkie odruchy
liturgiczno-pseudomistyczne sa zwyklam oszustwem
w dzisiejszych czasach
najmadrzejszy z was wszystkich byl einstein
ktory powiedzial ze WIERZY bo wszystko na to
wskazuje ale nie mial potrzeby wydumac sobie
faceta z broda jego syna i jego ducha a wiara
i forma czczenia sa odrebna rzecza - bolesna dla
czlowieka wierzacego jest ze religia nie dopuszcza
takiej formy wiary wychodzac z zalozenia ze
tylko katolicyzm (nawet nie chrzescijanstwo)
jest jedyna sluszna i prawdziwa forma relijii
jedyna i nadana przez boga co zbyt czesto
usilowano udowodnic szabla w inie jezusa
same paradoxalne bzdury prze pomocy tak
zwanej "ewangelizacji" posrod tak zwanych
"niewiernych" - wiec i zyd i muzulmani sa "niewiernym
czy wy zdajecie sobie sprawe z tego ze ktos
robi z was "wala" i dlaczego xieza na parafiach
musza byc wystarczajaco glupi - by nie ulegli
mysleniu czyli "niepewnosci wiary" to tak jak
w wojsku non passare i tylko ten jest
dobrym zolnierzem
a dlaczegoz istnieje "teologia" jako nie filozofia
ale sofistyka? - bo kazdy absurd trzeba jakos
wytlumaczyc - to jest genialne!
1. Jezus jest Bogiem
2. Bog jest Jezusem
Obydwa modele postrzegania sa obecnie praktykowane, pojmowane jednostronnie i nawet wzajemnie wykluczane - co prowadzi do karykaturalnych konkluzji...
--------------------------------------------------------------
oczywiscie
to kazdy wie
ale
jakim prawem i kto nadal czlowiekowi jezus boskosc?
nadal czlowiek ktory takiego prawa nie ma - wiec wiara
polega wlysnie na tym oszustwie - tu konczy sie cale
zagadnienie
wiara zas polega na koniecznosci uwierzenia ze to oszustwo
jest prawda prawd i basta (przypomina mi to troche dzialanie
frau merkel ktora na dobra sprawe tez mozna byloby obwiescic
bogiem w ludzkiej postaci z ta przewaga ze ona sie jeszcze rusza
kazda religia wypracowuje wlasna technologie personifikacji boga
i to wlasnie jest istota rzeczy - ale zadna z nich nie ustanowila
takiego paradoxu jak chrzecijanstwo - to jest podstawowym
bledem i nie bledem zarazem - bo z bohatera jezusa uczyniono boga
religia bez wiary istniec nie moze - zachodzi jednak pytanie czy
bog-czlowiek jest rozwiazaniem idealnym - bardzo watpie bo
wkroczyla tu mitologia z czaska rzeczywistosci i tym byrdziej
ze ta religia twierdzi - "bog istota nieznana" - wiec jak to jest
czyzby nieznany byl czlowiek jezus ktory zapewne istnial (tak
twierdzi historaia chrzescijanstwa) - zatem "nieznanie" istnial i
nie istnial - bo istota nieznana- inne pytanie - dlaczego wlasnie
istota? to slowo sugeruje postac - a przeciez zjawisko nieznane
trzeba powiedziec - jakze trudno czlowiekowi przychodzi wyeliminowac
wlasna logike - wiec - by byc przynalezny do owej religii nalezy poprostu
zamnkan oczy i wierzyc w paradoxy wymyslone przez bardzo madrych ludzi
kosciola - a kiedy to ustanowiono ze "jeszus jest synem boga" - powiadam
gdyby prorok jezus zyl - z obrzydzeniem spojrzalby na takie przekretlo
z calego galimatiasu utworzonego przez madrych ojcow kosciola wynika
jedno - wyprodukowano sylogizm o falszywych przeslankach karzac zamknac oczy
powiem jeszcze jedno zdanie
ten ktory wierzy - wierzy w
boga zjawisko nieznane a nie
w wybryk czlowieka usilujacego
nadac bogu takie cechy jakie on
sobie wyobrazil i to wlasnie
jest paradoxem i konfliktem
religii chrzescijanskich - przy
czym ten katolicyzm osiagnal
szczyty galimatiasu laczac mistyke
z realiami - a przeciez religie sa tylko
koniecznym wytworem kuturowym
czy dowodzi to ze naszej kutury
zrodla sa absurdalne?
ja sie nie wyglupiam panie nikita
i nie usiluje dochodzic jakiejs prawdy
bo jej nie ma i nigdy nie bedzie ale
mnie zastanawia ze wciaz uznaje
nas nasz katolicyzm za durniow
niepismiennych dla ktorych bardzo
dawno temu wymyslono ta formule
bo bylo to sluszne i konieczne - ale
wowczas a nie dzis
czy nie przemawiaja do pana i nic
nie mowia wykluczenia (kolejne)
teologow - nawet xiezy z kosciola
za "dogmatyczna" niejednomyslnosc
ze sklerocialym watykanem? stoi sie
przed murem dogmatyzmu i nie watpie
ze pan nie zdaje sobie z tego sprawy
co to oznacza dla wspolczesnego
czlowieka? a slutkiem tego jest mocne
zachwianie wiary i slowa ktore przestalo
miec jakiekolwiek znaczenie - wiec
katolicyzm z rospedau raczej niz cokolwiek
innego - tryb codziennosci - klepanie
rozanca (co nie jest modlitwa) i temu podobne
ku chwale proboszcza io statystaki koscielnej
i nie pytam gdzie jest ta "wiara" bo jej nie ma
zdeptaly ja pardoxy i galimatias koscielny
ten ktory wierzy w boga omija z daleka koscioly
i czyni to co wierzacy czlowiek czynic powinien
oraz stosuje jezusowe zasady ktorych nie podwazyla
zadna "swieckosc" - a kwestia przynaleznosci jest
jak najbardziej ludzkim odruchem - ale dlaczego
potrzeba do tego paradoxalnej formy dogmatyzmu
ktorego nie ignoruje i nie niedoceniam bo wiem
ze likwidujac dogmaty wszelkie (!) religia
(kazda) przestanie istniec - ale nawet dogmaty
nie musza byc absurdalne az do tego stopnia
to nie ja - to wy panowie fantazujecie i bedziecie
tak dlugo fantazjowac poki nie dojrzejecie do
myslenia abstrakcyjnego bo tez wszelkie odruchy
liturgiczno-pseudomistyczne sa zwyklam oszustwem
w dzisiejszych czasach
najmadrzejszy z was wszystkich byl einstein
ktory powiedzial ze WIERZY bo wszystko na to
wskazuje ale nie mial potrzeby wydumac sobie
faceta z broda jego syna i jego ducha a wiara
i forma czczenia sa odrebna rzecza - bolesna dla
czlowieka wierzacego jest ze religia nie dopuszcza
takiej formy wiary wychodzac z zalozenia ze
tylko katolicyzm (nawet nie chrzescijanstwo)
jest jedyna sluszna i prawdziwa forma relijii
jedyna i nadana przez boga co zbyt czesto
usilowano udowodnic szabla w inie jezusa
same paradoxalne bzdury prze pomocy tak
zwanej "ewangelizacji" posrod tak zwanych
"niewiernych" - wiec i zyd i muzulmani sa "niewiernym
czy wy zdajecie sobie sprawe z tego ze ktos
robi z was "wala" i dlaczego xieza na parafiach
musza byc wystarczajaco glupi - by nie ulegli
mysleniu czyli "niepewnosci wiary" to tak jak
w wojsku non passare i tylko ten jest
dobrym zolnierzem
a dlaczegoz istnieje "teologia" jako nie filozofia
ale sofistyka? - bo kazdy absurd trzeba jakos
wytlumaczyc - to jest genialne!
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
Bogu wolno byc niepojetym ale nie wolno byc Jezusem.zoskicyc pisze: to nie ja - to wy panowie fantazujecie i bedziecie
tak dlugo fantazjowac poki nie dojrzejecie do
myslenia abstrakcyjnego
On moze wszystko ale nie to.
Ma pozostac niewolnikiem abstrakcji.
Kto jest Bogiem ? On czy ten ktory go ogranicza ?
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
...Bogu wolno wszystko - I NAWET DO TEGO NIE JEST ZOBOWIAZANY!...pomorzak pisze:="zoskicyc"=
to nie ja - to wy panowie fantazujecie i bedziecie
tak dlugo fantazjowac poki nie dojrzejecie do
myslenia abstrakcyjnego
+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Bogu wolno byc niepojetym ale nie wolno byc Jezusem.
On moze wszystko ale nie to.
Ma pozostac niewolnikiem abstrakcji.
Kto jest Bogiem ? On czy ten ktory go ogranicza ?
brawo bracie pomorzaku - gratulacje za coolnes - jestes prawy defensor fidei
-
ChiefKrähe
- Posty: 410
- Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:28 pm
- Lokalizacja: Sodoma/Gomora
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
Jezus jak Jezus,mocno przereklamowany,Maryja jest lepsza.Oczywiscie po Duchu Swietym,sw.Sylwii i jej najlepszej przyjaciolce.
Jezus to tylko sposob Boga Emila na zaznanie rozkoszy modlitwy,ktora dla Boga jako takiego sila rzeczy jest owocem zakazanym.Kto jako jedyny Bog chcialby sie pomodlic a modlitwa do siebie samego z jakichs wzgledow nie wchodzi w rachube,ten stoi przed powaznym problemem.Nie mowiac o tym ze to obraza dla jego wszechmocy.Chyba ze zamieni sie w czlowieka,jak swego czasu Zeus w labedzia.Zeus tez chcial zazyc rozkoszy,ale nie tyle modlitwy co obcowania cielesnego z piekna Leda,ktora wszakze go nie chciala.Do tego stopnia go nie chciala,ze zamienila sie w ges aby sie od niej odczepil.Wowczas Zeus przemienil sie w labedzia i jako taki dostal od Ledy co chcial.
Komu Duch Swiety i jego kobiety nie zaspokaja potrzeby transcendencji,ten zamiast tracic czas na ukrzyzowanego labedzia powinien otworzyc swe serce dla Maryi,moge tylko polecic.
Jezus to tylko sposob Boga Emila na zaznanie rozkoszy modlitwy,ktora dla Boga jako takiego sila rzeczy jest owocem zakazanym.Kto jako jedyny Bog chcialby sie pomodlic a modlitwa do siebie samego z jakichs wzgledow nie wchodzi w rachube,ten stoi przed powaznym problemem.Nie mowiac o tym ze to obraza dla jego wszechmocy.Chyba ze zamieni sie w czlowieka,jak swego czasu Zeus w labedzia.Zeus tez chcial zazyc rozkoszy,ale nie tyle modlitwy co obcowania cielesnego z piekna Leda,ktora wszakze go nie chciala.Do tego stopnia go nie chciala,ze zamienila sie w ges aby sie od niej odczepil.Wowczas Zeus przemienil sie w labedzia i jako taki dostal od Ledy co chcial.
Komu Duch Swiety i jego kobiety nie zaspokaja potrzeby transcendencji,ten zamiast tracic czas na ukrzyzowanego labedzia powinien otworzyc swe serce dla Maryi,moge tylko polecic.
Re: krzyz w Aurora, krzyz w Warszawie... dwa rozne swiaty?
A jak w waszym chrześcijańskim obszarze można zrozumieć taki fenomen?
Pomijając to,że Maryja na obrazecku to bardziej Słowianka,niz Żydówka,to jeszcze mamy 2 całkiem różne Józefy.
I na dodatek każden jeden z nich jest oficjalnie przedstawiany przez KK jako Józio Od Pieluch.
Przynajmniej oba takie obrazecki można spotkać w kieszeni sutanny kolędującego proboszcza.
Ja rozumiem,że Wszechmogący,jak mu siem ino zachce,raz może wyglądać jak krzaczek,a raz jak kalafior,ale Józio?
Niby zwykły cieśla,a takie sztuczki wyprawia?
A zresztą - wszystko możliwe -ostatecznie do jakiego nie zajdę kościoła,to jakiś inny facet na krzyżu wisi...
Pomijając to,że Maryja na obrazecku to bardziej Słowianka,niz Żydówka,to jeszcze mamy 2 całkiem różne Józefy.
I na dodatek każden jeden z nich jest oficjalnie przedstawiany przez KK jako Józio Od Pieluch.
Przynajmniej oba takie obrazecki można spotkać w kieszeni sutanny kolędującego proboszcza.
Ja rozumiem,że Wszechmogący,jak mu siem ino zachce,raz może wyglądać jak krzaczek,a raz jak kalafior,ale Józio?
Niby zwykły cieśla,a takie sztuczki wyprawia?
A zresztą - wszystko możliwe -ostatecznie do jakiego nie zajdę kościoła,to jakiś inny facet na krzyżu wisi...