marycha pisze:Malino, jesli rzeczywiscie wolalabys miec wszystko swoje idac do szpitala, to jest ok. Czy pomyslalas o tych, ktore na to nie stac. Czesto zdane sa wylacznie na pomoc najblizszych. Powiesz, ze skoro zdecydowaly sie na dziecko to musi je byc stac. No nie jest tak do konca prawda. Sa rozne sytuacje zyciowe.
To zrozumiałe, że ludzie znajdują się w ciężkiej sytuacji ale to niewiele tłumaczy. Chcesz by państwo pokrywało wyprawkę dla matki i dziecka bo są tacy których na to nie stać. Czy mam rozumieć, że wymagasz tych wyprawek dla wszystkich matek i noworodków ? A może tylko dla ubogich? Jeśli chcesz dzielić między wszystkich to jakoś to do polskiego kapitalizmu o który walczyła do krwi ostatniej Solidarność (ironia) to nie pasuje. Może kiedyś za PRL-u miałoby to uzasadnienie ale nie w Polsce "wolnej".
Nadal także niezaprzeczalnie pozostaje problem innych potrzeb dziecka które muszą zapewnić rodzice. Jak to uczynią jeśli już w pierwszych dniach życia nie mogą zapewnić mu czegoś na początek? Oczywiście, że należy się pomoc państwa, rodziny, przyjaciół, instytucji charytatywnych ale.....przede wszystkim umiesz liczyć, licz na siebie. Nie licz na taryfę ulgową w życiu tylko dlatego, że masz dziecko. Zanim wyciągniesz rękę po pomoc zrób wszystko co w twojej mocy by być samodzielnym i niezależnym. Życie to nie je-bajka, życie to je-bitwa. Zarówno dawanie jak i branie powinno być zrównoważone dla dobra jednostki i dobra państwa.
marycha pisze: Natomiast jestem przeciwko adopcji dzieci. Zdania nie zmienie i uwazam, ze dziecko ma szanse na normalny rozwoj tylko w zwiazku heteroseksualnym. Ale to bardzo obszerny problem.
Powinno mieć szansę na rozwój w związku heteroseksualnym? Brzmi nielogicznie. Chyba masz na myśli, że dziecko ma prawo do bycia pod opieką rodziców heteroseksualnych bo to w jakim związku dziecko będzie to samo zadecyduje w chwili dla niego(niej) odpowiedniej.
No fajnie rozumiem Twój argument tylko......
Co z dziećmi które wychowywane są przez samotne matki, samotnych ojców, dziadków, ciocie, znajomych ?
Co z dziećmi które żyją z dwoma matkami by móc sobie pozwolić na dach nad głową decydują się na wspólne wynajęcie mieszkania?
Jak się mają do tych "normalnych" warunków mamusia alkoholiczka piorąca po twarzy patelnią tatusia nie pracującego złodziejaszka lubiącego herę? Oboje heteroseksualni są, w/g Twoich kryteriów miało to być podstawą normalności. A może widok pijanego tatusie tłukącego mamusię, jest bardziej do zaakceptowania?
Jeśli miałabyś wybierać między dzieckiem wyciągniętym z meliny umieszczone w czystym, ciepłym domu dwóch panów którzy potrafiliby się dzieckiem zaopiekować i zapewnić mu wszystkie potrzeby plus obdarzyć je uczuciem bez którego dzieci nie mogą wyrosnąć na normalnych ludzi - odmówiłabyś taki ludziom adopcji i wsadziła dzieciaka z powrotem do zasranej meliny heteroseksualnej pary alkoholików którzy w przerwach w piciu urządzają sobie zabawę robiąc z dzieciaka worek treningowy. Ja rozumiem, że Ty życzysz sobie by sytuacja powinna być idealna ale.........jak sama na wstępie wspomniałaś,
''o nie jest tak do konca prawda. Sa rozne sytuacje zyciowe.''
godzilla pisze:adopcja? a po kiego im dzieci skoro im sie nie podoba prokreacja sama w sobie?
Godzill powiedz mi skąd Ty czerpiesz tego typu dane? Nie mogą mieć dzieci ale to nie oznacza, że ich nie chcą.