kołowrotek samsaryczny

(Prawie) wszystkie chwyty dozwolone.
Vika
Posty: 305
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:30 pm

kołowrotek samsaryczny

Post autor: Vika »

samcircle.jpg
samcircle.jpg (20.98 KiB) Przejrzano 308 razy
Byłam dzisiaj rano u fryzjera, a zaraz potem w dyskoncie. W oknie u fryzjera wisiała jeszcze chińska girlanda ledowa, ekscesywnie animowana rzecz jasna. Po girlandzie przetaczały się choinki, Mikołaje, renifery, gwiazdeczki i cały ten bożonarodzeniowy kram.

Dilay, moja kurdyjska fryzjerka powiedziała, że okno wystawowe ogarnia szef, ale zaraz po trzech królach pojechał na urlop, więc u nich w zakładzie Bóg jeszcze się rodzi i moc truchleje. No i dobrze, jak się bawić, to się bawić. Natomiast sto metrów dalej, w dyskoncie na eksponowanym miejscu pyszniły się już kolorowe jajka i króliczki wielkanocne.

I w tym momencie zaczęłam się zastanawiać nad przypadkami szczególnymi teorii kwantowej, do których należy hipoteza, że żyjemy w symulacji kwantowo-fraktalnej, w której energia przybrała formę informacji. Dodam, że nie zawsze prawdziwej. To by wiele wyjaśniało, gdyż w każdej symulacji czasami pojawiają się błędy matrixa.

Kolejność lub ciągłość świętowania wydarzeń z życia Jezusa, z powodu mojego powiedzmy ateizmu jest mi obojętna. Natomiast mój powiedzmy ateizm, teoretycznie może ucierpieć, jeśli hipoteza symulacji by się potwierdziła, a przesłanek potwierdzających taką hipotezę, jest ostatnio niepokojąco dużo. Pętla czasowa na odcinku stu metrów pomiędzy zakładem fryzjerskim a dyskontem, jest jedynie jedną z nich.

Skoro moje rozważania zaczęły się od jubileuszy najważniejszych (w oczach ludzkich) wydarzeń z życia Chrystusa, należy to jakoś intelektualnie pociągnąć. W drodze do domu rozważałam więc te kwestie i ich wpływ na mój powiedzmy ateizm. Ceną za przyjęcie hipotezy symulacyjnej byłoby przykładowo uznanie Jezusa za postać historyczną, której nauki zostały opacznie zrozumiane, wyrwane z kontekstu i przerobione na płytkie slogany reklamowe rzymskiej korporacji. Nie jest to wysoka cena, jeśli nie jest się członkiem tego klubu, a ja nim jeszcze nie jestem, więc spox.

Następnym kosztem własnym byłoby w moim wypadku, uznanie kilku wydarzeń biblijnych za autentyczne wydarzenia. Oczywiście autentyczne w sensie wydarzeń mających miejsce w symulacji - pomyślałam przechodząc obok pani z pieskiem robiącym kupę w kształcie krzywej Gaussa. Całokształt osładza fakt, że kilka z tych wydarzeń, wygląda na ściśle związanych z kwantową teorią grawitacji, rozumianej jako lokalne zakrzywienia przestrzeni.

Weźmy na przykład takie morze, które się Mojżeszowi rozstąpiło. Niedowiarkom mogłoby się wydawać, że zakrzywienie przestrzeni na tak małym obszarze uniwersum, leży tak daleko za wspomnianą krzywą Gaussa, że jest wręcz niemożliwe. Poważnie? Jeśli pomiędzy dyskontem i fryzjerem natrafiłam na ewidentną pętlę czasową, wszystko jest możliwe😊. Zresztą w symulacji testuje się różne rzeczy, dlaczego więc nie lokalne anomalia, jak Trump, Putin, Nałroki, czy Pingwiny idące 12 tysięcy kilometrów na wycieczkową szalandę Noego.
Wracając jednak do Chrystusa.
Przyglądając się czy paniusia sprzątnie krzywą Gaussa, wstrząsnęła mną myśl, że jego zmartwychwstanie, które dyskont adoruje zajączkami z czekolady, jest bezpośrednim dowodem na wspomnianą symulację. Paniusia nie sprzątnęła, ot dodatkowy dowód.

Problem polega na tym, że Dżisys podobnie jak Nicola Tesla, wyrwał się zbyt wcześnie ze swoimi pomysłami i lud intelektualnie nie ogarnął tej informacji. Jemu chodziło o to, aby własnym przykładem pokazać, że program symulacyjny “Ziemia”, to nieskończone koło Samsary, więc wyluzujcie drodzy parafianie z wzajemnymi napierniczankami . Ogarnijcie się, zapalcie zioło, bo jeśli spojrzeć z poziomu meta, to szkoda nafty i waszych nerwów. Zobaczcie, dałem się ukrzyżować, zmartwychwstałem, otrzepałem laczki z trocin, teraz wbijam do meta przestrzeni, ale może wrócę tutaj jeszcze, bo tak to funkcjonuje. Dżizys dał wam przykład, więc bądź zatem jak Dżizys.

- Guten Morgen - powiedział sąsiad wyciągając z bagażnika dwie skrzynki piwa.
Wtorek, czy on czyta w moich myślach?

A co zrobił lud? Zamiast być jak mój sąsiad, zakumać czaczę i dać sobie luzu na następne dwa tysiące lat, biega każdej wiosny oglądać biczujących się facetów, prowadzi wojny, nie wiadomo dlaczego święcić jajka i wysłuchuje kawałków o ofierze odkupieńczej za nasze grzechy.

Moje? Dwa tysiące lat temu? Ja rozumiem, że prawdopodobnie istnieją pola morficzne, w których czas przestaje być częścią lokalnej przestrzeni, ale wątpię, że taki ksiądz z pobliskiej parafii imieniem Serca Jezusowego, z wypiekami na twarzy studiuje hipotezy na temat informacji jako kwantowej formy energii o nieskończonym przebiegu czasowym.

Jeśli zatem, nasze życie to nie jest symulacja koła Samsary, w obecnej sytuacji należałoby się zastanowić czy Ziemianie cierpią na Paranoję, czy na Schizofrenię. Różnica jest spora. Paranoja to zamykanie drzwi do toalety gdy nikogo nie ma w domu. Schizofrenia, to gdy do tych drzwi ktoś zapukał.
Mam wrażenie, że ostatnio ktoś nawet wali pięściami do drzwi, a zatem z powodów emocjonalnych wolę jednak symulację - pomyślałam wchodząc z zakupami do domu.

- Kupiłaś makaron? – zapytał M. i to nie była symulacja.
Szajse, zapomniałam.
ODPOWIEDZ