ktorz z nas nie zachwycal sie legendami uslyszanymi od babci dziadka matki lub ojca...?
kazdy!
temat janosika byl juz przerabiany i ja nie o nim chce tu napisac, lecz legendzie niezbyt znanej w europie a pochodzacej z japonii , a mowiacej o czlowieku niezniszczalnym i dobrym dla prawych ludzi.
zatoichi, bo o nim pisze tych kilka slow, moim zdaniem wart jest kilku chwil waszej uwagi.
nie rozpisujac sie wiecej, proponuje zobaczyc fragment filmu z 1989 roku, ktory choc po czesci da wam wyobrazenie o kim tu napisalem.
a to jeszcze jeden fragment z tego filmu, gdzie oprocz glownego bohatera, melodia jest tlem dla calosci.
(mysle, ze uciesze tutaj kolegow z niemiec, gdyz ten fragment jest z tlumaczeniem po niemiecku)
milego ogladania, no i pozdrawiam jak zwykle was, mh.
legendy legendy legendy...
Re: legendy legendy legendy...
Nie oglądałam już dawno filmu "Janosik", jakoś nie ciągnie mnie. Jeśli już z coś z Perepeczką to ostatnio znów oglądałam Posterunek 13, można się pośmiać. Ten serial to takie pierwsze próby śmiania się Polaków samych z siebie w nowej erze "wolności". W ogóle jakoś chętniej sięgam po stare polskie produkcje (jeśli mowa o filmach polskich) i tylko wyjątkowo czasem jakieś perełki z nowej produkcji. Dobrych filmów polskich jest niewiele, filmów kręci się sporo ale godnych uwagi to trzeba się naszukać z przysłowiową świecą. Nie żeby to dotyczyło jedynie filmów polskich ale ogólnie tendencje światowe, w pogoni za zyskami kręcą gnioty.
Co do legend to ostatni raz, polskimi legendami zajmowałam się w latach 80-tych, czytając je dzieciom. Potem już jakoś nie było okazji ani też potrzeby czytania tego rodzaju literatury. Choć Klechdy Domowe stoją na półce.
Co do legend to ostatni raz, polskimi legendami zajmowałam się w latach 80-tych, czytając je dzieciom. Potem już jakoś nie było okazji ani też potrzeby czytania tego rodzaju literatury. Choć Klechdy Domowe stoją na półce.
Re: legendy legendy legendy...
Moje ulubione