Dlaczego Ameryka bije na głowę Europę
Anita Kirpalani
Siłą USA jest zdolność do tworzenia uniwersalnych treści, które trafiają w różne gusta – twierdzi francuski dziennikarz Frédéric Martel w swoim nowym bestsellerze „Mainstream”.
Europa od dawna szczyci się tym, że choć jej kuzyn zza Atlantyku przerasta ją pod względem geopolitycznym i wojskowym, to jej kulturowa skarbnica jest bezkonkurencyjna. Europa była ośrodkiem wielkiej literatury, wyrafinowanej mody, nowej fali. Kultura amerykańska dociera do najbardziej odległych zakątków globu, ale jest pośledniejszego sortu. Ot, „Superman” i hollywoodzkie przeboje kontra Picasso i festiwal w Cannes.
Ale okazuje się, że Ameryka wygrywa też globalny wyścig kulturowy, zostawiając Europę daleko w tyle - twierdzi francuski dziennikarz Frédéric Martel w swoim nowym bestsellerze „Mainstream”. Martel przez pięć lat podróżował po 30 krajach prowadząc badania i doszedł do uderzających wniosków, zwłaszcza jak na Francuza (choć Francuza, który był dyplomatą w USA). Amerykańskie firmy są znacznie bieglejsze niż europejskie w wykorzystaniu nowych cyfrowych narzędzi - takich jak telefony komórkowe czy internetowe wyszukiwarki - do dystrybucji filmów, muzyki, programów telewizyjnych czy książek na całym świecie. Przede wszystkim jednak są nie do pobicia w produkcji „kultury, którą wszyscy lubią” - uważa Martel. Ale mainstream nie oznacza jedynie amerykanizacji. Siłą USA jest zdolność do tworzenia uniwersalnych treści, które trafiają w różne gusta. I choć sam kraj jest często znienawidzony jako polityczny czy gospodarczy imperialista, to jego kultura - od „Avatara” czy „Władcy pierścieni” po Lady Gagę i „Przyjaciół” - stanowi skuteczną ekonomiczną demokrację, którą chłoną konsumenci z całego globalnego rynku.
USA trafiają dziś jednak na ostrą konkurencję ze strony innych krajów - zwłaszcza wschodzących gospodarek - które żyją z eksportu własnych treści kulturowych. Indie, Brazylia, Chiny czy Korea Południowa szybko stają się regionalnymi potęgami kultury, czego symbolem jest rosnąca sława Bollywood, telenowel czy K-popu (koreańskiego popu). Szczególnie w Ameryce Łacińskiej Brazylia traktowana jest jako większe zagrożenie dla regionalnego rynku niż Stany Zjednoczone. Zaś w świecie arabskim wielkie grupy multimedialne (Rotana, Al-Jazeera, MBC) próbują zunifikować bardzo zróżnicowaną populację oferując alternatywę dla modelu zachodniego.
Ten wzrost skuteczności świata rozwijającego się oznacza, że Europa zostaje w tyle jeszcze bardziej. Po części dlatego, że tradycyjna europejska definicja „kultury wysokiej” (uznawanej za synonim „dobrej kultury”) za granicą zdobywa niewielu fanów. Europejskie filmy i literatura coraz częściej uważane są za zbyt niejasne, wyniosłe i zanurzone we własnym sosie, by trafić do masowej publiczności. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest to, że każdy kraj ma własny przemysł kulturowy. Europejska ponadgraniczna spójność owych branż jest niewielka, jeśli w ogóle istnieje, nie mówiąc o jakiejkolwiek wspólnej strategii biznesowej. Tymczasem Europa mogłaby nauczyć się nieco od Stanów Zjednoczonych. Amerykańscy producenci wiedzą na przykład, jak trafić na obrzeża i do środka rynku - czyli jak dywersyfikować i sprzedawać produkcje trafiające w różne gusta rozmaitych grup. Spójrzmy choćby na Fox Entertainment Group Ruperta Murdocha, która produkuje zarówno konserwatywny politycznie kanał telewizyjny Fox News, jak i prowokacyjne liberalne seriale w rodzaju „Simpsonów” czy „Glee”.
Efekt: Stany Zjednoczone może i tracą przewagę finansową i polityczną, za to coraz skutecznie operują „miękką siłą” poprzez eksport kultury, mediów i technologii. Europa może odzyskać swoją przewagę w dziedzinie „miękkiej siły” tylko wtedy, gdy przyjmie do wiadomości kilka faktów: że kultura masowa niekoniecznie musi być zła, i że różnorodność, w tym treści tworzone przez imigrantów i nowych przybyszów, mogą sprawić, że jej filmy, książki i sztuka staną się bardziej przystępne dla zagranicznych odbiorców. Oczywiście o ile Europa rzeczywiście chce się stać częścią mainstreamu.
© 2008 Newsweek Polska
Kudy wam do USA
Re: Kudy wam do USA
... a ja jak jaki glupi spytalem przewodnika, ktory nam pokazywal ryzowe tarasy w Indonezji - "czy im sie to oplaca?", "czy z tego (czytaj uprawiania ryzu) mozna wyzyc?"
spojrzal na mnie jak na jakiegos dziwolaga i stwierdzil ze oczywiscie, milionerami to tutejsi rolnicy nie sa ale mozna zyc z tego....
dziwne bo nigdzie na swiecie z niczego nie mozna juz zyc - a tam, w Azji, da sie zyc nawet z uprawiania malego poletka ryzu...
a ile kultury widzialem wystawionej wzdluz ulic... setki kilometrow rzezb, obrazow i obrazkow...
i kudy ameryce do nich...
spojrzal na mnie jak na jakiegos dziwolaga i stwierdzil ze oczywiscie, milionerami to tutejsi rolnicy nie sa ale mozna zyc z tego....
dziwne bo nigdzie na swiecie z niczego nie mozna juz zyc - a tam, w Azji, da sie zyc nawet z uprawiania malego poletka ryzu...
a ile kultury widzialem wystawionej wzdluz ulic... setki kilometrow rzezb, obrazow i obrazkow...
i kudy ameryce do nich...
Re: Kudy wam do USA
te rzaźby, obrazki, paciorki to nie jest żadna kultura.to lokalna CEPELIA czyli rzemioslo rekodzielnicze.
ryż to bardzo pożyteczne zboże. sam ryż uzywany jest na dziesiatki sposobów. może z tego byc niezla wóda i do tego zagrycha. przy okazji obniża ciśnienie. jedno i drugie.
sloma ryzowa na przedmioty higieny osobistej (szczotki), domowej i ogólno społecznej(większe szczoty do szorowania i miotly do domu i zagrody). łuski ryzowe sluża do wypełniania materacy i poduszek. pewnie zużywaja wszystko na setki innych sposobów. dlatego można calkiem nieźle żyć. załóż sobie małe poletko w ogródku.
ryż to bardzo pożyteczne zboże. sam ryż uzywany jest na dziesiatki sposobów. może z tego byc niezla wóda i do tego zagrycha. przy okazji obniża ciśnienie. jedno i drugie.
sloma ryzowa na przedmioty higieny osobistej (szczotki), domowej i ogólno społecznej(większe szczoty do szorowania i miotly do domu i zagrody). łuski ryzowe sluża do wypełniania materacy i poduszek. pewnie zużywaja wszystko na setki innych sposobów. dlatego można calkiem nieźle żyć. załóż sobie małe poletko w ogródku.
Re: Kudy wam do USA
juz nie pamietam kto to zrobil ale w zeszlym tysiacleciu, gdzies tak w drugiej polowie XIX wieku w latach szescdziesiatych czy siedemdziesiatych ogladalem taki krotki film o kulturze...
otoz wedlug prelegenta, na kulture to sie bierze kilo maki, miesza sie z woda, miesi i.... pierdut tym w sciane... i cos tam jeszcze bylo ale nie pamietam...
otoz wedlug prelegenta, na kulture to sie bierze kilo maki, miesza sie z woda, miesi i.... pierdut tym w sciane... i cos tam jeszcze bylo ale nie pamietam...