Mam obecnie 17 lat. Moim marzeniem zawsze było wyjechać do USA po ukończeniu studiów. Jednakże, niedawno w mojej głowie zrodził się jeszcze inny pomysł - mianowicie, ażeby iść na studia już w Stanach. Z tego co słyszałem, to papierki z polskich uczelni nie bardzo tam się liczą, więc wolałbym ukończyć coś właśnie tam.
Jednakże, tutaj pytanie do was: czy to jest dobry pomysł?
Z angielskim nie będzie problemów, już obecnie znam go w stopniu komunikatywnym.
Z miejscem zamieszkania też raczej problemów bym nie miał - w stanach mieszka moja dalsza ciotka, więc pewnie mogłaby mnie przygarnąć, chociaż na początek.
Problemy mogą się jednak zacząć, gdy dojdziemy do kwestii pieniędzy. Co do kosztów życia w miejscu pobytu mojej ciotki muszę się jeszcze zorientować, ale tak czy siak, nie dam sobie rady bez żadnej pracy. Dlatego chciałbym iść na studia zaoczne. I tutaj kolejne pytanie: czy w USA jest popularny taki rodzaj studiów? Czy nie będę miał problemów ze znalezieniem pracy podczas studiów, dodatkowo jako "świeży" imigrant? Choć osobiście wolałbym pracę w sektorze IT (programowanie), to ostatecznie mógłbym stanąć na kasie w jakimś supermarkecie, czy gdziekolwiek indziej, byleby za stawkę, która pozwalałaby mi się utrzymać.
Tak, wiem, pomysł może się wydawać głupi, ale ciągnie mnie do USA jak nigdzie indziej