Pomoc dla Andrzeja Taradejna

Z polonijnego podwórka - dyskusje o życiu na emigracji.
lukastaradejna
Posty: 1
Rejestracja: sob wrz 06, 2014 3:03 pm

Pomoc dla Andrzeja Taradejna

Post autor: lukastaradejna » ndz wrz 07, 2014 12:03 pm

Witam. Prosimy o pomoc w zbiorce pieniedzy dla mojego wujka Andrzeja Taradejna. Andrzej z powodu zlego stanu zdrowia utknal w Singapurze. Skonczyly sie Nam pieniadze na jego leczenie. Oto list mojej mamy w imieniu calej rodziny. TO nie jest proba wyludzenia, dysponujemy wieloma dowodami ze to prawdziwe zycie. Zaangazowany jest konsulat. Prosze o pomoc w imieniu Andrzeja.

Szanowni Państwo
Od miesiąca wraz z mężem, córką, synem, całą rodziną walczymy o uratowanie życia członka naszej rodziny Andrzeja Taradejna. Całe życie marzyłam, aby mieć brata. To marzenie spełniło się. Wychodząc drugi raz za mąż w moim życiu pojawił się Andrzej, brat mojego męża Tadeusza. Ma 43 lata. Andrzej jest wspaniałą osobą. Całe życie pomagał innym obdarzając ich dobrem, sympatią. Każdy mógł liczyć na jego pomoc - "dusza człowiek". Pracował jako nauczyciel języka angielskiego, a ostatnio jako zawodowy kierowca. Pasjonuje się fotografią. Całe życie marzył o podróżach. W tym roku, po wielu latach pracy, spełnił je. Pojechał do Indonezji. Po 11 dniach trafił w bardzo ciężkim stanie do szpitala w Denpasar. Po zarażeniu się amebą porażone zostały nerki, wątroba, uaktywniły się choroby, na które wcześniej chorował. Stan jest dramatyczny.
Pomimo starań rodziny, ambasady, polonii indonezyjskiej oraz ludzi dobrej woli tam na miejscu nie został od razu przetransportowany do szpitala specjalistycznego poza Indonezję. Spowodowało to, że stan Andrzeja jest bardzo ciężki. Gdy tylko w raporcie medycznym pojawił się zapis, że może być transportowany liniami rejsowymi, w klasie biznes z eskortą medyczną wynajęta przez nas firma specjalizująca się w takim transporcie poleciała do Denpasar, aby go zabrać do Polski. Koszt ok. 27 000 euro. Do tej chwili nie mógł być transportowany w inny sposób niż karetką medyczną - koszt 100 000 euro. Nie było nas stać na takie rozwiązanie. Zgromadziliśmy sumę ok. 130 000 zł. Lekarze zabierali go w ciężkim stanie, zdając sobie sprawę z tego, że jest to jedyny właściwie sposób na dotarcie do Polski i zobaczenia go przez rodzinę. Akcja wysokiego ryzyk., Po pierwszym etapie do Singapuru eskorta medyczna musiała skonsultować stan zdrowia Andrzeja w Szpitalu Uniwersyteckim. Tak było ustalone, gdyby bali sie o jego życie. Nie wypuszczono go juz z niego. Zrobiono mnóstwo specjalistycznych badań, które powinny być zrobione już dawno, jak tylko trafił do szpitala w Indonezji czyli 3 tygodnie temu. W tej chwili Andrzej został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, jest zaintubowany. Nerki nie pracują, wątroba nie pracuje, ma wodobrzusze, ostrą żółtaczkę, krwawienia wewnętrzne z jelita cienkiego, zapalenie otrzewnej, ostry nawrót choroby Krona-Lesniowskiego, organizm jest wycieńczony, silna anemia. Mogłam coś pominąć. Lekarze stwierdzili, że te 3 tygodnie, to opóźnienie, spowodowało, że stracił szansę na przeszczep wątroby. Wiadomo co to oznacza. To wyrok.
Koszta leczenia są niewyobrażalnie duże. Leży na intensywnej terapii. Całe szczęście, że wcześniej na konto szpitala w Singapurze wpłaciliśmy depozyt w wysokości 10 000 dolarów singapurskich, co umożliwiło przyjęcie go do szpitala.
Przez 2 doby zużyto 4000 dolarów singapurskich. Wystarczy może na jeszcze kilka dni W tej chwili jest po 3 dializach nerek, 3 transfuzjach. Co go jeszcze czeka nie wiem. Lekarze twierdzą, że może tak być, że po intensywnym, agresywnym leczeniu w przeciągu 2 tygodni pomogą mu na tyle, że będzie mógł być transportowany z eskortą medyczną. Chcemy, żeby z tego wyszedł. Bardzo chcemy.
Andrzej przed wyjazdem wykupił ubezpieczenie w ERV. Jak twierdzi kwota ubezpieczenia opiewała na 150 000 euro (na leczenie i transport medyczny). Dokupił również opcję na wypadek chorób przewlekłych w wysokości 30 000 euro. Powiedziano nam, że jest to najlepsze ubezpieczenie. Po tym, jak uaktywniły się choroby przewlekłe, ubezpieczyciel poinformował nas, że ubezpieczonemu w takiej sytuacji przysługuje tylko kwota 30 000 euro.
Leczenie w Indonezji pokrył ubezpieczyciel. Planował transport do Bangkoku do szpitala lub Singapuru. Po wykonaniu tego transportu, jak nas poinformował, wykorzystałby całą sumę ubezpieczenia. Dalsze koszta leczenia oraz sumę ok. 3000 euro, którą by wydał ponad limit, musielibyśmy pokryć już my - rodzina. Czekali z transportem, aż szpital potwierdzi otrzymanie na konto pieniędzy - depozytu 10 0000 dolarów singapurskich Pieniądze z Polski szły prawie tydzień. Prosiliśmy, błagaliśmy, żeby założyli za nas te kwotę, przedstawialiśmy potwierdzenia przelewu, ale nie zrobili tego. Interweniowała ambasada, konsulowie, polonia - nic nie pomogło. Niestety" nie mogę nic napisać na ubezpieczyciela". Chcemy jeszcze wydobyć, wywalczyć pozostałe pieniądze. Jest ciężko. Może to trwać długo, a pieniądze potrzebne są teraz, w tej chwili, zaraz.

Zgromadziliśmy wszystkie środki finansowe jakie mogliśmy: oszczędności, kredyty. Wszystko to mało.
Nie sądziłam że znajdę się kiedykolwiek w takiej sytuacji, że będę musiała wraz z rodziną szukać pomocy wśród innych ludzi. Podejmujemy różne działania. Jednym z nich jest otwarcie konta, na które można wpłacać darowizny. Umożliwił nam to Nidzicki Fundusz Lokalny. Każda darowizna, nawet najmniejsza, przyczyni się do uratowania jego życia. Od wczoraj organizujemy akcje informacyjne o możliwości wpłacania darowizn na ratowanie życia naszego Andrzeja. Dzisiaj na dożynkach w Nidzicy, w trakcie imprezy sportowej na hali sportowej, w Kamionce na Festynie naukowym, wśród mieszkańców Nidzicy. Wysyłamy informacje mailami, uruchamiamy facebook. Angażujemy mnóstwo znajomych oraz ludzi dobrej woli, którzy oferują nam pomoc. Umieściliśmy informacje w Gazecie Nidzickiej - ukaże się w czwartek. Wierzymy w to, że nagłośnienie sprawy w mediach, internecie pomoże nam zebrać odpowiednią sumę i sprowadzić go żywego do domu. Jeżeli trzeba mogę przesłać kopie faktur, korespondencji z ambasadą w Indonezji, firmą ubezpieczeniowa. Długo trwało napisanie tego wszystkiego, ale w skrócie trudno przekazać całego obrazu sytuacji.

Mam nadzieję, że znajdą się osoby, które nam pomogą. Nie możemy tracić nadziei.
Bardzo proszę o pomoc. W imieniu rodziny Wiesia Taradejna

Darowizny prosimy kierować na konto:

Nidzicki Fundusz Lokalny
Nr konta: BS w Nidzicy
58 8834 0009 2001 0000 5005 0013
Tytułem wpłaty: Andrzej Taradejna
IBAN: PL 58 8834 0009 2001 0000 5005 0013
SWIFT: POLUPLPR

ODPOWIEDZ