w nastepnych wyborach zaglosuj na.... PO

Gdzie dwóch Polaków, tam trzy światopoglądy.
godzilla
Posty: 14378
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

w nastepnych wyborach zaglosuj na.... PO

Post autor: godzilla »

bo PO to partia jedynie sluszna i jak nie moze zgodnie z prawem to ma swoje "NIEKONWENCJONALNE METODY WALKI" z ludzmi usilujacymi przezyc z pracy...

tak zrobila bufetowa gronkowiec-zlocisty z kupcami spod Palacu Kultury w Warszawie a tak walcza BEZPRAWNIE z innymi kupcami w calej Polsce:
Miasta walczą z ulicznymi handlarzami
16 lipca 2010

Od czerwca br., po nowelizacji kodeksu wykroczeń, straż miejska nie może już karać mandatami za bezprawne zajęcie drogi - informuje "Metro".

MSWiA twierdzi, że zmiana była konieczna. Ale dla strażników, walczących codziennie z nielegalnym handlem ulicznym, to zmora. Można nakładać kary w drodze decyzji administracyjnej, lecz procedura trwa bardzo długo. Wkrótce sejm zajmie się nowymi przepisami, które będą obowiązywały od początku 2011 r. Do wysokich grzywien, dojdzie także możliwość konfiskaty towaru.

Ale póki co, miasta mają swoje, niekonwencjonalne metody walki z "dzikimi" sprzedawcami. W Gdańsku codziennie rano, zatrudnieni przez ratusz pracownicy, polewają chodniki wodą, gdy na nich próbują rozłożyć się handlarze skarpet, chińskich klapek, podrabianych perfum czy sznurowadeł. W Krakowie radni podjęli uchwałę, wyznaczając miejsca handlu. Kto ich nie przestrzega, płaci do 500 zł mandatu. W stolicy, na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, nielegalnym handlarzom konfiskuje się towar. Można go odzyskać, płacąc za jego przechowywanie.

Nielegalny handel to plaga i psucie wizerunku miast. Dotychczasowe przepisy są nieskuteczne, a sprzedawcy zwyczajnie śmieją się ustawodawcy w twarz - kończy "Metro".
http://biznes.onet.pl/miasta-walcza-z-u ... rasa-detal

nie moga zgodnie z prawem to sru - na chama, po platformersku i BEZPRAWNIE!
godzilla
Posty: 14378
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: w nastepnych wyborach zaglosuj na.... PO

Post autor: godzilla »

niezaleznej propagandy wyborczej ciag dalszy...

GLOSUJ NA PALIKOTA!!!

WSPÓLNIK PALIKOTA DYREKTOREM ŁAZIENEK

Napisany przez "Niezalezna.pl", z 16-07-2010 08:03

Na stanowisko dyrektora Muzeum Łazienki Królewskie minister kultury Bogdan Zdrojewski powoła dziś Tadeusza Zielniewicza , do niedawna szefa Wejchert Golf Club. Zasiadał on także w innych spółkach twórcy ITI oraz w lubelskim Polmosie razem z Januszem Palikotem. W czasach PRL Zielniewicz był instruktorem ds. kultury w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Lublinie. W latach 90 został generalnym konserwatorem zabytków – z tego stanowiska odszedł w atmosferze skandalu.


Zielniewicz jako generalny konserwator zabytków w 1995 r. zezwolił, mimo dużych protestów, na wykreślenie z rejestru zabytków pięknej willi „Brzozy” przy ulicy Batorego w podwarszawskim Konstancinie. Dzięki tej kontrowersyjnej decyzji właścicielka „Brzóz”, milionerka Iwona Büchner (prezes m.in. domu aukcyjnego Pol-Swiss Art), kilkanaście miesięcy później wyburzyła budynek i postawiła w jego miejscu „nowocześniejszą” rezydencję.

Krótko przed rezygnacją ze stanowiska generalnego konserwatora zabytków Tadeusz Zielniewicz wydał zezwolenie na wywóz do Niemiec kilkuset XIX-wiecznych wyrobów kamiennych, powybieranych z parków i dworków Dolnego Śląska. 44 tiry z cennymi zabytkowymi dekoracjami zatrzymano w ostatniej chwili na przejściu granicznym w Olszynie. Zawartość ciężarówek, jak się okazało, miała trafić w ręce prywatnego niemieckiego obywatela, gdyż – jak oficjalnie tłumaczyli urzędnicy Zielniewicza – były to „wyroby niemieckie”, których „wywóz nie spowoduje uszczerbku dla kultury narodowej”.

Niedługo po tym, jak ówczesny wiceminister kultury Tadeusz Polak nazwał tę operację „skandalem i grabieżą”, a prasa zaintersowała się wykreśleniem z rejestru zabytków willi „Brzozy” – Zielniewicz podał się do dymisji i podjął pracę jako doradca w Polskiej Radzie Biznesu, założonej przez kilkunastu najbogatszych polskich przedsiębiorców, w tym Jana Wejcherta oraz Piotra Büchnera, męża Iwony Büchner.

Tadeusz Zielniewicz jest bliskim znajomym i partnerem biznesowej posła Platformy Obywatelskiej Janusza Palikota. Razem zasiadali m.in. w radzie nadzorczej Polmosu Lublin, byli tez członkami sądu konkursowego na opracowanie koncepcji architektonicznej budynku „Teatru w budowie” w Lublinie wraz z koncepcją zagospodarowania Placu Teatralnego.


W 2005 roku został powołany na stanowisko dyrektora Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie przez ówczesnego ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego. W marcu 2007 r. Zielniewicz odszedł z tego stanowiska, nie zgadzając się z decyzją komisji konkursowej międzynarodowego konkursu architektonicznego na projekt siedziby Muzeum, która jako zwycięski wybrała projekt autorstwa Christiana Kereza.

Po raz kolejny stanowisko dyrektora Muzeum Łazienki Królewskie obejmuje człowiek związany z Januszem Palikotem.

Dwa lata temu „Gazeta Polska” ujawniła, że p.o. obowiązki dyrektora Łazienek Jacek Czeczot-Gawrak jest dobrym znajomym nowego dyrektora Łazienek jest jeden z najbardziej bv prominentnych posłów PO - Janusz Palikot.


(…) Obu panów łączą od wielu lat interesy. Na stronach internetowych firmy Jacka Czeczot-Gawraka (o nazwie "The Studio: Architectural and Interior Design") znajdujemy np. projekty bramy wjazdowej do Polmosu Lublin, „biblioteki win” (z fotografią posła Palikota), domu "na południu Polski" (posła Palikota) czy wreszcie projekt butelki wódki "Palikotówki". Okazuje się więc, że obecny p.o. dyrektora Łazienek nie zna historii słynnego zespołu pałacowo-ogrodowego i nigdy w
życiu nie pracował w muzeum, ale jest za to stałym klientem Janusza Palikota. W nominacji Czeczota-Gawraka może jednak chodzić o coś więcej niż o załatwienie mu „po znajomości” wpływowego stanowiska. W „portfolio” firmy Czeczota-Gawraka znajdujemy bowiem także projekt... zabudowy rezydencjonalnej wokół Łazienek, m.in. przekształcenia architektonicznego Domu Pułku Huzarów (ul. 29 Listopada 5) - zabytku będącego własnością lubelskiej spółki "29 Listopada". Firma ta należy do Polmosu Lublin, a jej prezesem jest Zbigniew Borowy - bliski współpracownik Janusza Palikota, członek zarządu Polmosu i były członek rady nadzorczej spółki Ozon (…) - pisała „GP” w 2008 roku.



Tadeusz Zielniewicz będzie już czwartym szefem Łazienek w ciągu ostatnich dwóch lat. Po przejściu na emeryturę prof. Marka Kwiatkowskiego, który kierował Łazienkami przez ponad 50 lat, dyrektorem został historyk sztuki Janusz Czeczot-Gawrak. Tę funkcję pełnił zaledwie przez trzy miesiące. Minister kultury Bogdan Zdrojewski nie przedłużył z nim umowy, bo – jak tłumaczył – brakowało mu doświadczenia w pozyskiwaniu środków unijnych. Na początku ubiegłego roku powołał na to stanowisko dr. Przemysława Nowogórskiego, który nieoczekiwanie kilka dni temu został zdymisjonowany przez wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego.

– Jestem zaskoczony. Minister nie wyjaśnił mi, dlaczego podjął taką decyzję – stwierdził Przemysław Nowogórski.
godzilla
Posty: 14378
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: w nastepnych wyborach zaglosuj na.... PO

Post autor: godzilla »

W prawidłowo funkcjonującej demokracji, media przede wszystkim patrzą na ręce rządzącym i to ich rozliczają z realizacji obietnic wyborczych i sprawnego rządzenia.

Jeżeli jednak media celują głównie w rozliczanie opozycji i rozkładaniu na czynniki pierwsze każdego wystąpienia jej członków to taka demokracja coraz bardziej przypomina „demokrację białoruską”.
http://iskry.pl/index.php?option=com_co ... 5&Itemid=3
faranek22
Posty: 17
Rejestracja: ndz sty 17, 2010 2:29 pm

Re: w nastepnych wyborach zaglosuj na.... PO

Post autor: faranek22 »

Jeszcze nie ma wyborów, a ludzie już reklame robią
godzilla
Posty: 14378
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: w nastepnych wyborach zaglosuj na.... PO

Post autor: godzilla »

faranek22 pisze:Jeszcze nie ma wyborów, a ludzie już reklame robią
no, w koncu nikt cie nie zmusza abys zaglosowal na PO...
godzilla
Posty: 14378
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: w nastepnych wyborach zaglosuj na.... PO

Post autor: godzilla »

Jarosław Kaczyński - opis stanu rzeczy

Napisany przez seaman, z 19-07-2010 20:18

wejść : 141

Opublikowane w : Publicystyka, Polityka

Dopiero co przegrał wybory z kandydatem salonu, którego ugrupowanie dzierży już całą pulę – parlament, rząd, prezydenturę, wszystkie liczące się instytucje państwowe. Dzisiaj Platforma ma poparcie salonu, lwiej części opiniotwórczych mediów, formalnego i nieformalnego kierownictwa Unii Europejskiej, Moskwy, wykształciuchów i autorytetów, więźniów i lemingów, szarych zjadaczy papki medialnej i wyrafinowanych koneserów życia.


A Jacek Żakowski, uosobienie tej salonowo-medialnej kamaryli wsparcia przez cały swój program i przez wszystkie przypadki odmienia jego nazwisko, niemal na okrągło dyskutuje z rozmówcami o Jarosławie Kaczyńskim. Nie o zwycięskim Komorowskim, nie o triumfującym kanclerzu Tusku, ale o przegranym, rzekomo marnującym kolejny raz swe szanse polityku. Podobnie jest dzień w dzień i rok w rok od wielu lat we wszystkich mediach.


To jest właśnie to, co określa miarę i wagę, format i kaliber człowieka oraz męża stanu, Jarosława Kaczyńskiego. Nieważne czy mówi, czy milczy – w jego milczenie wsłuchują się równie uważnie, jak w słowa. Nieważne czy mówi prawdę lub nieprawdę ani o czym mówi - każde słowo jest ważone, oglądane, analizowane jednakowo starannie. Nie ma znaczenia, czy jest u steru władzy, czy poza nią, czy jego formalne wpływy są znaczące mniej lub bardziej albo nic nieznaczące – konsekwencje jego wypowiedzi są zawsze ważkie.

Cała plejada salonowych publicystów żywi się nienawiścią do niego: od Kuczyńskiego, Wołka, Lisa, Paradowskiej aż do drobnych urbanowych cyngli, wszyscy oni żyją z postponowania tego człowieka. Gdyby nie on sam i strach elit III RP przed nim, Tusk skończyłby jako wicemarszałek Senatu, Lepper nigdy nie skończyłby jako wicepremier, a Mazowiecki nawet by nie zaczął. Osobiście wykreował dwóch prezydentów i co najmniej czterech premierów łącznie z sobą, założył dwie uczestniczące w rządach partie, stworzył całkowicie autorski projekt wizji państwa, które nazwano później IV RP.

Wygenerował takie emocje, że w jego krytyce dostojne autorytety zniżają się do poziomu meneli, a menele są zatrudniani przez polityków, żeby go niszczyć. Z jego powodu wybitni artyści uciekają się do politykierstwa, a politycy zniżają do poziomu wędrownych aktorów. Nawet zdeklarowani wrogowie przyznają mu wybitność i podejrzewają u niego jakiś biologicznie wbudowany talent polityczny.

Wspomniany na początku Żakowski, zakamieniały wróg Kaczyńskiego, wystawił mu kiedyś największą laurkę, jaką może otrzymać polityk od kogokolwiek: nie jest politykiem jak inni, nie zdobywa władzy, by rządzić, chociaż możliwość rządzenia sprzyja jego celom. On chce zmieniać Polskę. Jarosław Kaczyński nie uprawia polityki, a metapolitykę.


W swojej spektakularnej karierze ośmieszył w debacie Adama Michnika, upokorzył w wyborach Donalda Tuska, obnażył nicość autorytetów moralnych III RP. Chyba Rafał Ziemkiewicz wyraził opinię, że największym błędem salonu było odrzucenie Jarosława Kaczyńskiego – gdyby został zaasymilowany w tym towarzystwie, do dziś sprawowaliby rząd dusz w społeczeństwie.

Wszystko to prawda znana nie od dziś, a mimo to za każdym razem historia jakby zaczyna się od nowa. Dziennikarz prowadzi program, dochodzi kolejny raz do krzepiących wniosków, że Kaczyński wreszcie się skończył, że przepadł raz na zawsze, że już się nie podniesie. Radosna konkluzja jest przyklepana przez rozradowanych rozmówców, wszyscy rześcy i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku oddają się zasłużonej rekreacji. Po czym dziennikarza znowu duszą we śnie zmory, w mokrej pościeli miota się, a bladym świtem pędzi do redakcji robić program o...Kaczyńskim.

Zatrudnia się tabuny partyjnych i medialnych cyngli, żeby go opluwać, kopią go po nerach, tłuką pałami po łbie, nokautują, tańczą na jego politycznym grobie. A on, na domiar złego przygnieciony straszliwą tragedią, wstaje na nogi jak jakiś Feniks, wraca na ring i sam wymierza druzgocące ciosy.

Dzisiaj znowu nie mogą posiąść się ze zdumienia, że lekką ręką marnuje zdobyte w wyborach poparcie sondażowe. W głowie im się nie mieści, że są na świecie i w polityce rzeczy stokroć ważniejsze od sondaży i słupków. Że można mówić niepopularne rzeczy mając w rocznej perspektywie następne wybory.Tym się właśnie różni od Donka, Bronka, Władka i Tadka, że nie potrzebuje rekomendacji od kagiebisty, żeby zaistnieć.

On już wszedł do historii, mitu, encyklopedii oraz legendy o własnych siłach i pod własną banderą. Jarosław Kaczyński - skutek i przyczyna, alfa i omega, początek i koniec w polskiej polityce, tak przynajmniej wynika, gdy przyjrzeć się z boku publicystyce politycznej.

Ten tekst to nie jest panegiryk, pean ani laurka, to jest opis aktualnego stanu rzeczy w polskiej polityce . Emocjonalność tego tekstu, motyw przewodni oraz jego intensywność są ściśle proporcjonalne do wspomnianego stanu rzeczy.

seaman
iskry
ODPOWIEDZ