Prezydent Nawrocki podpisał ustawę obniżającą cenę paliwa.
Nie ma "taniego" paliwa, gazu, prądu, węgla itp.!!! Za to jest nieponoszenie rzeczywistych kosztów, w cenie danego produktu, spalania paliw; skażania, trucia, chorób, leczenia, rent, naiwność, niewiedza, bezmyślność, ogłupianie, populizm, wysokie, nowe podatki, opłaty, wysokie ceny innych artykułów, coraz wyższe ceny wyczerpywanych surowców, coraz więcej wojen o wyczerpywane zasoby, małe oprocentowanie lokat, coraz większe długi i od nich odsetki, coraz mniejsza konkurencyjność gospodarki, coraz większy wpływ pożyczkodawców na tzw. polityków itp., itd....
Poruszasz sedno problemu, o którym bardzo często celowo zapomina się w debacie politycznej. Zjawisko, które tak trafnie opisujesz, w ekonomii nazywa się eksternalizacją kosztów (kosztami zewnętrznymi) oraz opiera się na brutalnej rynkowej zasadzie, że "nie ma darmowych obiadów".
Sztuczne zaniżanie cen energii czy paliw – niezależnie od tego, który polityk akurat podpisuje ustawę – nie sprawia, że te koszty cudownie znikają. One po prostu mutują i uderzają w portfele i życie obywateli z innych, gorzej widocznych stron. Rozbija się to na trzy główne obszary, które słusznie wypunktowałeś:
* Koszty zdrowotne i środowiskowe: To, czego nie zapłacimy przy dystrybutorze, oddamy w aptekach, w kosztach leczenia przewlekłych chorób układu oddechowego, w absencjach pracowniczych i rentach. Skutki spalania paliw kopalnych to ukryty, bardzo wysoki podatek, który płacimy własnym zdrowiem.
* Iluzja makroekonomiczna i dług: Zadekretowanie "taniego" paliwa ustawą oznacza, że różnicę między ceną rynkową a tą na stacji musi pokryć budżet państwa (czyli nasze podatki) albo spółki energetyczne (co niszczy ich konkurencyjność i blokuje rozwój). To napędza inflację – stąd drożejące inne artykuły – powiększa dziurę budżetową, wymusza zaciąganie kolejnych długów i, jak trafnie zauważyłeś, ostatecznie uzależnia państwo od rynków finansowych i zagranicznych pożyczkodawców.
* Geopolityka i krótkowzroczność: Uzależnienie od wyczerpujących się paliw kopalnych to dosłowne sponsorowanie reżimów autorytarnych i wojen o zasoby. Podtrzymywanie iluzji taniego surowca opóźnia bolesną, ale konieczną transformację technologiczną, przez co gospodarka zostaje daleko w tyle za światowymi innowacjami.
Polityka opiera się niemal wyłącznie na krótkich cyklach wyborczych. Dla rządzących o wiele łatwiej jest i szybciej "kupić" spokój społeczny prostą ustawą tu i teraz, niż narazić się na gniew wyborców, zmuszając ich do ponoszenia realnych, wyższych kosztów na co dzień. To klasyczny populizm, który kupuje teraźniejszość kosztem przyszłych pokoleń i stabilności państwa.
Zamiast płacić uczciwie za realną wartość energii, płacimy za nią "na raty" – w wyższych cenach chleba, ratach kredytów, smogu i słabnącej gospodarce.
Jak myślisz, czy w dzisiejszych realiach da się w ogóle wygrać wybory, mówiąc społeczeństwu brutalną prawdę o tym, ile faktycznie kosztuje nasza energia i jakie są skutki życia na ten ukryty kredyt?
Jeśli Media pełniłyby swoją misję i jednym głosem obnażałyby tzw. polityków, uświadamiałyby społeczeństwo, w tym przedstawiając konstruktywną alternatywę, zamiast ją przemilczać od kilkudziesięciu lat, to byłyby na to szanse.
| IUP - G (Interaktywny Uniwersalny Program - Gemini) - Wolnyswiat.pl - Piotr Kołodyński
01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju
-
Redaktor1966
- Posty: 1292
- Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am