Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Gdzie dwóch Polaków, tam trzy światopoglądy.
godzilla
Posty: 14378
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:49 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: godzilla »

pipek pisze: Za cicho siem w sprawie Katynia robiło.

BARRRRRRRRRDZO jem zależało co by to po całym globie rozgłosić.

OT CO !!!!!!
"swiat" ma w dupie takie sprawy... gdyby swiatu tak zalezalo na prawach czlowieka i tym calym szajsie to nie uswiadczylbys nigdzie produkow "made in china"...

bogaci bogatym i silnym krzywdy nie robia...
annastasia
Posty: 13
Rejestracja: pn lip 02, 2012 8:39 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: annastasia »

pipek pisze:Żadna wyrocznia nie odpowie im na pytanie: jakim skończonym idiotą musiał być prezydent kraju,aby zabrać część rządu i CAŁY sztab generalny kraju i w XXI wieku takim trupem polecieć na takie kartoflisko?

Wstyd się przyznać,a co dopiero rozgłaszać to po całym świecie.

Panie "pipek" miarkuj się pan co piszesz i o kim piszesz bo możesz dostać w papę!
Obraziłeś cześć i pamięć tragicznie zmarłego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej!
Obraziłeś moje uczucia narodowe i należy mi się od Ciebie satysfakcja!

Przyjmuję, że uczyniłeś to z niewiedzy, dlatego daję Ci szansę. Przeczytaj proszę, ze zrozumieniem to co poniżej napiszę aby Ciebie oświecić. Jeżeli potem pojmiesz swój błąd, uznasz go, wycofasz obelżywy wpis
i przeprosisz uznam wszystko za niebyłe, jeżeli nie to strzeż się!

Przedewszystkim to trzeba wiedzieć, że w Polsce chociaż prezydent tytularnie jest głową państwa to ma bardzo ograniczone uprawnienia i nie można ich nawet nazwać władzą.

W Polsce, prezydent lata samolotami rządowymi, jeżeli rząd Mu takowy na dany lot przydzieli. Nie ma swojego samolotu ani nigdy nie jest nawet dysponentem samolotu, którym leci to znaczy, którym Go transportują.

W Polsce na codzień rządzi rząd składajacy się z ministrów na czele, z premierem (Prezesem Rady Ministrów).

I Tak było w 2010 roku, to premierowi Donaldowi Tuskowi właśnie podlegały wszystkie agendy rządowe, ministerstwa, Biuro Ochrony Rządu, Wywiad, Kontrwywiad, i 36 Specjalny Wojskowy Pułk Lotnictwa Transportowego (który zajmował się transportem polskich VIP-ów, w tym, prezydenta i premiera) odpowiedzialne za bezpieczny transpoort prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Jeżeli prezydent planował jakiś wylot to Kancelaria Prezydenta musiała odpowiednio wcześnie, złożyć do odpowiedniego urzędnika, w Kancelarii Premiera zapotrzebowanie na lot, podając termin, cel podróży (miejsce docelowe podróży), ilość osób etc. etc. i to on wszystko dalej załatwiał.

Trzeba teraz dodać, że zaraz po przegranych wyborach w 2005 roku Donald Tusk, szef Platformy Obywatelskiej nie przyjął propozycji współtworzenia rządu, wzięcia razem z PiS, odpowiedzialności za rządzenie, odpowiedzialności za Kraj a zamiast tego wszczął bezpardonową wojnę z braćmi Kaczyńskimi, ich rodziną i milionami ich sympatyków i wyborców, która to wojna, została nazwana wojną polsko-polską i z całą bezwzględnością jest nadal prowadzona przez Donalda Tuska, przeciw braciom Kaczyńskim, ich rodzinie, PiS, milionom ich sympatyków i wyborców, mimo że Lech Kaczyński już nie żyje.

Załatwiając zapotrzebowanie Kancelarii Prezydenta na lot to urzędnicy Kancelarii Premiera decydowali o tym ile samolotów i jakie przydzielić. Ani prezydent ani Jego Kancelaria nie mieli żadnego udziału w podejmowaniu decyzji, mogli tylko prosić.

Odkąd Donald Tusk był premierem, jego wojna z braćmi Kaczyńskimi, w tym z urzędującym prezydentem nasiliła się do tego stopnia, że prowadzone przeciw prezydentowi nagonkę w mediach, odmawiono Mu nieraz samolotu, tak, że musiał lecieć samolotem rejsowym, czy jako pasażer samolotu Tuska czy innego urzędasa, ośmieszano Go; Tusk śmiał się, że jemu prezydent nie jest w Brukseli do niczego potrzebny, okłamywał Polaków, że prezydent nie ma po co latać do Brukseli, bo nie będzie tam dla Niego fotela i nie będzie tam miał na czym siedzieć etc.etc. Nawet jak prezydent gdzieś poleciał to śmiano się, że nie wiadomo wcale czy będzie miał czym wrócić.



Przyjmijcie też wszyscy piszący tutaj i czytający, do wiadomości pewne dalsze zasady, zwyczaje i procedury jakie obowiązywały oraz ważne fakty jakie ustalono.


CZYTAJCIE PROSZĘ UWAŻNIE I ZE ZROZUMIENIEM BO TO WAŻNE !


Organizatorem corocznego wyjazdu, na uroczystości katyńskie, środowisk katyńskich, zawsze 10 kwienia, był polski rząd, bo to rządowi podlegały odpowiedzialne za zorganizowanie bezpiecznego wyjazdu, odpowiednie agendy, ministerstwa i instytucje państwa.


To nie prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, nie jego kancelaria i nie prezydent czy premier Federacji Rosyjskiej byli organizatorem corocznych

uroczystości katyńskich. Od 1992 roku, organizatorami i gospodarzami corocznych uroczystości katyńskich, które odbywały się zawsze 10 kwietnia,

był minister Andrzej Przewoźnik, Sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, razem z Federacją Rodzin Katyńskich i to oni a nie


prezydenci czy premierzy Rosji, od wielu lat zapraszali urzędującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej aby przewodniczył tym uroczystościom na


cmentarzu katyńskm, dla podniesienia ich rangi.



10 kwietnia 2010 roku, corocznymn zwyczajem, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Lech Kaczyński nie leciał z wizytą do władz Federacji Rosyjskiej a tylko i wyłącznie na uroczystosci katyńskie aby im przewodniczyć, na zaproszenie środowisk katyńskich i ministra Andrzeja Przewoźnika, Sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.


Prezydent nie potrzebował więc, zaproszenia od władz Federacji Rosyjskiej.


Nie do prezydenta ale do agend, ministerstw i służb podległych premierowi Donaldowi Tuskowi należało zbadanie czy lotnisko w Smoleńsku jest czynne, czy można tam lądować etc. i w razie konieczności do nich należało ustalenie innego czynnego lotniska, lotnisk zapasowych, transportu lądowego etc. tak aby prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wraz z towarzyszacymi Mu osobami dowieżć do celu podróży czyli do Katynia
i z powroitem.


Już 27 stycznia 2010 r. kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego poinformowała ministra Andrzeja Przewoźnika (sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, polską ambasadę w Moskwie i ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce
o planach wyjazdu prezydenta RP, na uroczystości katyńskie 10 kwietnia 2010 roku, w tym o planowanym locie do Smoleńska aby umożliwić wymienionym organom państwa polskiego załatwienie niezbędnych formalności, zgodnie z obowiązujacymi procedurami dyplomatycznymi.


Jak wynika z notatki Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera, w ostatnich dniach stycznia 2010 r. udał się do Moskwy i spotkał się tam z przedstawicielami władz rosyjskich. Czy wyjazd Arabskiego miał związek z informacją o udziale Lecha Kaczyńskiego
w obchodach rocznicy mordu katyńskiego? Dlaczego wyjazd Arabskiego do Moskwy trzymano w tajemnicy?


17 marca 2010 r. Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta, na prośbę zainteresowanych dowódców, wystosował w imieniu głowy państwa, zaproszenie dla najważniejszych dowódców Wojska Polskiego do wzięcia udziału w uroczystościach katyńskich 10 kwietnia. Pismo skierowano na ręce Bogdana Klicha, ministra obrony narodowej.


Tego samego dnia podsekretarz stanu w kancelarii Lecha Kaczyńskiego – Mariusz Handzlik – poprosił o towarzyszenie prezydentowi Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych.


Sikorski nawet się nie namyślał. Już 18 marca dyrektor jego sekretariatu powiadomił Handzlika, że szef dyplomacji z prezydentem nie poleci. Bardziej niż treść tej odpowiedzi zaskakiwała jej forma. Wiadomość składała się bowiem z jednego zdania i nie zawierała żadnego wyjaśnienia takiej decyzji ministra.

Także 18 marca 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego wysłał prośbę o zgodę na przelot nad terytorium Rosji i Białorusi. Autorzy pisma zwracali się w nim również do Rosjan o zapewnienie tzw. lidera, czyli rosyjskiego nawigatora. Kilkanaście dni później (31 marca) – z powodu braku odpowiedzi ze strony rosyjskiej – pułk z lidera zrezygnował.


19 marca 2010, minister obrony narodowej, Bogdan Klich, pisemnie wyraził zgodę na udział generalicji, w uroczystościach katyńskich 10 kwietnia 2010 r. dodając: „zwłaszcza że ja też się wybieram”.
annastasia
Posty: 13
Rejestracja: pn lip 02, 2012 8:39 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: annastasia »

Serdecznie zapraszam do podpisywania. Na stronie internetowej Białego Domu http://www.wh.gov/zMU otworzyliśmy petycję do administracji prezydenta Baracka Obamy pod tytułem:
WE PETITION THE OBAMA ADMINISTRATION TO:
support the Polish Nation appeal for an international investigation of the Smolensk 2010 air crash.

My, Polacy mieszkający w Polsce obserwujemy na codzień wiele zakłamania, krętactw, manipulacji
i zaniechań koalicji rządzącej a nawet ze strony premiera i rządu. Nie jestem i nie chcę być w żaden sposób związana z jakąkolwiek opcją polityczną chociaż mam swoje zdanie na różne tematy, mam też swoje sympatie etc.

Miliony Polaków, uważają za konieczne aby polscy eksperci zaangażowani przez prokuraturę, a nawet śledczy skorzystali z pomocy ekspertów niezależnych, z międzynarodowych instytucji i organizacji lotniczych, NATO, ekspertów i naukowców polskich, amerykańskich i ew. z innych państw etc, którzy mają większe doświadczenie i możliwości w badaniu i wykrywaniu przyczyn katastrof lotniczych etc. etc. ostatecznie i tak wszystkie ewentualne wnioski oceni i zweryfikuje, polska prokuratura wojskowa i polski, niezawisły Sąd.

Nie jestem zwolenniczką tzw. teorii spiskowych ale uważam, że na tym etapie polskiego śledztwa, gdy wrak samolotu i wszystkie najważniejsze dowody, w tym czarne skrzynki pozostaja w posiadaniu Federacji Rosyjskiej, brak jest podstaw do rezygnowania z badania jakiejkolwiek tezy, także tej o możliwym zamachu czy awarii, jakkolwiek nie twierdzę, że miał miejsce zamach czy awaria!

Od początku nie miałam zaufania do ruskiej komisji MAK, m.inn. z tegp powodu, że istnieje konflikt interesów albowiem, komisja ta nadzorowała lub była w inny sposób związana m.inn. z ruskimi zakładami, które, wcześniej remontowały polskie Tu-154MLux, w tym i ten o nr 101, który uległ katastrofie a ponadto MAK, jest komisją ruską a nie międzynarodową, nie jest komisją niezależną od rosyjskich władz a wręcz przeciwnie całkowicie im podlega!

Zaś po pewnym czasie utraciłam zaufanie, także do polskiej komisji państwowej, tzw. Komisji Millera i jej raportu a to m.inn. z tego powodu, że Komisja ta niektóre ważne fakty ukryła a dowody interpretowała tendencyjnie, często wybiórczo, uznaniowo, nierzetelnie, inne tendencyjnie, jeszcze inne bagatelizowała lub pomijała a niektóre wręcz ukryła i nie ma ich w raporcie!


Nadal jednak wierzę w rzetelność i chęć dojścia do prawdy ze strony polskiej prokuratury wojskowej
i oczekuję, że w oparciu o pomoc ekspertów, naukowców, polskich i zagranicznych, w tym amerykańskich
i z innych państw, NATO, międzynarodowych instytucji i organizacji lotniczych etc. etc. odnalezione zostaną i opracowane, nowe dowody, zweryfikowane zostaną dowody i wnioski oraz raport MAK, Komisji Millera
i opracowane zostaną ostateczne wnioski, które później zweryfikuje polska prokuratura a ostatecznie polski, niezawisły sąd jako najważniejszy biegły.

Jeżeli uda się do tego doprowadzić sprawa zostanie wyjaśniona, prawnie rozstrzygnięta i wszystkie strony będą musiały uznać rozstrzygnięcia polskiego niezawisłego Sądu. Skończą się wówczas watpliwości, sprzeczki i kłótnie, wykazane zostaną błędy aby uniknąć podobnych tragedii w przyszłości a winni zostaną
ukarani zgodnie z polskim prawem.


Dlatego powziąwszy wiadomość o tym, że są zbierane podpisy pod petycją do Administracji Baracka Obamy staram się, może nieudolnie ale szczerze i z zaangażowaniem pomóc w tej sprawie jak tylko potrafię. Jestem już na emeryturze, mam ponad 40 lat pracy, dlatego mam dosyć dużo czasu a mam wiele zadowolenia z tego gdy jak mi się wydaje bezinteresownie, dokładam moją, malutką cegiełkę pro publico bono i dla Najukochańszej Ojczyzny Naszej.

Jestem tylko człowiekiem, mam swoje wady, mam też swoje sympatie, także polityczne, własne oceny, może nietrafne ale moje własne, dlatego przepraszam gdy kogokolwiek nimi uraziłam czy urażę, nie ma musu czytać tego co piszę na forach, nikogo nie agituję i sama nie mam zamiaru ulec jakiejkolwiek agitacji albowiem każdy musi wybrać sam zgodnie z tym co podpowiada mu jego serce i sumienie. Ja swoje teksty wstawiam tylko po to aby dzielić się z innymi moją wiedzą a nieraz opiniami aby inni mieli więcej możliwości do przemyślenia i wyboru.

Petycję podpisało już 28.454 osób.


Polacy w Polsce, uczą się korzystania z demokracji, ze swoich praw, uczą się jednoczenia w działaniu. Nie zrażajmy się jakimikolwiek trudnościami ani kłodami rzucanymi nam pod nogi.

Daliśmy radę sowieckiej komunie, zjednoczeni damy radę i teraz!

Nie robimy tego tylko dla siebie ale dla Najukochańszej Ojczyzny Naszej, dla naszych dzieci i wnuków, dla przyszłych pokoleń!

Ważne jest aby podpisywać nadal, aby petycję, podpisało ostatecznie jak najwięcej osób.

Ważne jest aby petycję poparła, w jak największej liczbie Polonia Amerykańska! Ta petycja to początek, który powinien uruchomić lawinę pozytywnych, działań obywatelskich, jednoczących wszystkich Polaków
w Polsce, w USA i na całym świecie.


Do Was zwracam się o poparcie naszej obywatelskiej inicjatywy, podpiszcie otwartą przez nas petycję! Poproście Przyjaciół i znajomych na forach, na łamach Waszych miejscowych gazet aby poparli, aby poodpisali naszą petycję!

Do 6 lipca (jeżeli naprawdę przedłuża termin) jest jeszcze troche czasu.


Wszystkich, którzy chcą jeszcze poprzeć nasza obywatelską, patriotyczną, inicjatywę, w formie petycji do administracji Baracka Obamy, z apelem o międzynarodowe dochodzenie w sprawie ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej informuję, że mogą to uczynić, na stronie internetowej Białego Domu

http://www.wh.gov/zMU

do 6 lipca, ponieważ wg informacji tam niedawno zamieszczonej termin dla wszystkich otwartych petycji zostanie przedłużony o 24 godziny z powodu przerwy spowodowanej konserwacją witryny.


Ważne jest aby podpisywać nadal, aby podpisało ostatecznie jak najwięcej osób, i aby petycję poparła, w jak największej liczbie Polonia Amerykańska!


Aby poprzeć petycję trzeba się zarejestrować na stronie Białego Domu, klikając przycisk CREATE AN ACCOUNT i wpisać dane, potwierdzić rejestrację klikając w przysłany na Twoją skrzynkę email link, zalogować się klikając przycisk SIGN IN i wpisując swój email adress, i przyznany password oraz kliknąć w przycisk podpisz decyzję tzn. SIGN THIS PETITION.

INSTRUKCJA obrazkowa na stronie

http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2050

Z góry serdecznie dziękuję w imieniu inicjatorów petycji.
annastasia
Posty: 13
Rejestracja: pn lip 02, 2012 8:39 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: annastasia »

śp.Lech Kaczyński, podniósł polskość z kolan, przypominał Polakom, że historia Polski to coś z czego mogą być dumni. Nie był to typ polityka który myśli słupkami popularnosci a w zależności od doraźnego interesu politycznego potrafi w krótkim czasie zmienić poglądy o 180 stopni, jak Donaled Tusk. Zasługą Lecha Kaczyńskiego było także to, że Warszawa w końcu doczekała się muzeum Powstania Warszawskiego.

Był politykiem, który miał długofalową wizję polityki Polski, także polityki zagranicznej. Mimo wielu zajęć potrafił zawsze znależć czas aby pochylic sie nad losem biednych, skrzywdzonych przez los i krzywdzonych przez urzędników. Dlatego miał wielki mir wśród milionów Polaków Jego wyborców, którzy kochali Go jako prawdziwie swojego prezydenta.

I właśnie dlatego był i mimo tragicznej śmierciu jest nadal tak zajadle krytykowany przez Donalda Tuska i jego kamratów z PO i PSL, kolaborantów od Palikota i postkomuny oraz komunistyczne indywidua, niewyleczone z syndromu homo sovieticus, przedstawicieli łże-elity jak Wajda, Kutz, ostatnio pani Holland, Rodowicz itp. za wszelką cenę chcące zaistnieć w polityce i pragnące zasłużyć u cysorza Tuska na miejsca, na listach w przyszłych wyborach ...!

Marzył o Polsce silnej, znaczącej wiele w Europie i w UE, przewodzącej grupie państw środkowoeuropejskich, i nie tylko ... Nie była to taktyka
brzydkiej panny. Bronił twardo za granicą interesów Polski a także krajów zaprzyjaźnionych. Mówią o tym nie tylko współpracownicy Lecha Kaczyńskiego ale także politycy i komentatorzy zagraniczni. Dla krytykantów była to oczywiście zaściankowość i kłótliwość ale dzisiaj nawet dawni zagraniczni adwersarze potrafią Go docenić. Tylko Donald Tusk, wnucek hitlerowskiego żołnierza i jego kolesie z PO i PSL oraz od Palkota i postkomuny, mimo Jego tragicznej śmierci w służbie Ojczyzny, w służbie nas wszystkich, prowadzą z Nim nadal wojnę wszczętą w 2005 roku przez Tuska.

Prezydent Kaczyński gdy trzeba było potrafił tupnąć nogą, czy walnąć pięścia w stół i trzymać całą Unię Europejską w szachu! Lech Kaczyński nie bał się Rosji, jak Donald Tusk i jego kolesie od gały. Domagał się aby Rosja przyznała się do pomordowania naszych rodaków.

Nawet Jego tragiczna śmierć, przyczyniła się do tego, że o Katyniu jako miejscu pomordowania tysięcy patriotów polskich przez ruskich oprawców
dowiedział się cały świat.

To nie przypadek, że w tak wielu krajach ogłoszono żałobę a wielu przywódców państw przybyło do Polski na Jego pogrzeb.

Przyjaciel prezydenta Lecha Kaczyńskiego prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, też nie wystraszył sie "chmury pyłów" i zrobił wszystko, aby zdążyć na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego. Jego samolot przebył długą drogę. Leciał do Polski z Waszyngtonu. Przed południem dotarł do Rzymu i tam utknął, bo włoskie władze lotnicze długo nie wydawały mu zgody na lot do Krakowa. Gruziński prezydent rozważał nawet trasę przez Stambuł i Ukrainę, ale w końcu uzyskał od Włochów pozwolenie na start.

A co czeka nas teraz gdy prezydenta Kaczyńskiego już nie ma ? Czy jesteśmy bezpieczni? Co będzie? Co nas czeka? Co czeka Europę? Czy wkrótce będą krzyżaki zrzeszone z ruskimi, a Donad Tusk będzie chciał Polskę zrzeszyć z nimi? Bo wszystko wskazuje na to, że dążą do tego Wowa i Merkelowa.

Prezydent Lech Kaczyński i były premier Jarosław Kaczyński, negocjując traktat lizboński, zagwarantowali Polsce odstępstwa od Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. W tym m.in. możliwość, że prawodawstwo UE nie będzie narzucało Polsce innych koncepcji małżeństwa niż małżeństwo mężczyzny i kobiety.
annastasia
Posty: 13
Rejestracja: pn lip 02, 2012 8:39 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: annastasia »

Galwas pisze:Do jasnej cholery! Jaki niby powód mieli Repetynieosjanie, żeby zabijać tego miernego prezydenta, którego wpływy w Polsce też były niewielkie? Jaki mieli w tym interes, żeby za cenę śmierci tylu ludzi i na oczach całego świat dokonywać tego rzekomego zamachu?
Rzez jasna za wyjątkiem zaspokojenie „morderczych instynktów”, rzekomo Rosjanom wrodzonych.
Ucz się chłopie! na to nigdy nie jest za póżno! I proś Boga o zdrowie bo......... bo mierny to Ty jesteś!

Przeczytaj ze zrozumieniem, może Ci troche rozjaśni się w łepetynie ?!

---------------------------

Przy badaniu, wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej czy choćby tylko omawiając, opisując, wspominając tę straszną katastrofę trzeba pamiętać o kontekscie politycznym, o okolicznościach politycznych w Polsce, i na świecie, w tamtym czasie. A w szczególności Nie można zapominać o jawnych przecież, wrogich działaniach przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu ze strony, premiera Donalda Tuska, jego rządu i kolesi z PO i PSL oraz różnych uwarunkowaniach politycznych w Rosji, i w Niemczech.

Trzeba pamiętać o tym, że działania podejmowane przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Lecha Kaczyńskiego, na rzecz zbudowania w UE lub poza nią, paktu grupy państw środkowo i południowo europejskich z Polską na czele, w celu podniesienia znaczenia Polski w Europie i w świecie, kolidowały
z wielkoruskimi i wielkoniemieckimi, planami i ambicjami politycznymi przywódców Rosji i Niemiec.

Trzeba zauważyć i pamiętać o tym, że działania prezydenta Polski były solą w oku, przywódców Rosji, którzy dążą do odzyskania wpływów na obszarze dawnego imperium, dlatego w porozumieniu z Niemcami oraz za zgodą rządu Donalda Tuska, przyłączyli się oni do prowadzonej przez polskiego premiera od 2005 roku, wojny polsko-polskiej; kampanii oszczerstw, krytyki i poniżania, przeciwko urzędującemu prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, prof. Lechowi Kaczyńskiemu.

Lech Kaczyński realizował postawione sobie bardzo ambitne, ważne dla Polski oraz innych państw ale możliwe do zrealizowania zadanie, skupienia wokół Polski państw Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej od Odry po Dniepr i od Bałtyku po morza Adriatyckie, Czarne i Kaspijskie.
Tak pomyślany blok, zdolny dzięki źródłom kaspijskim do samodzielności energetycznej, silny potencjałem terytorialnym i ludnościowym, wsparty sojuszem z USA i udziałem w UE, mógłby odgrywać samodzielną rolę między Niemcami i Rosją, znaczącą rolę w Europie i w świecie co było marzeniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

W tej sytuacji rozbicie i eliminacja polityki niepodległościowej stała się jednym z głównych zadań nieprzyjaznych, obcych służb specjalnych działających przeciwko Polsce.

Rządzący Polską (bo w Polsce prezydent, jest tytularnie głową państwa i zwierzchnikiem sił zbrojnych ale w czasie pokoju nie ma władzy a państwem rzadzi praktycznie premier), przeciwnicy prezydenta Kaczyńskiego, dopuścili się zdrady – zdrady podstawowych interesów Rzeczypospolitej Polskiej
i podstawowych wartości, konferując i kolaborując z wrogami państwowości polskiej!

Rozmowy katyńskie 7 kwietnia 2010 r. stały się symbolem, zdrady narodowej jakiej, z niskich pobudek bo
z nienawiści i zawiści, do adwersarza politycznego ale przecie, urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, dopuścił się Donald Tusk blokując, za pomocą różnych działań, zamierzenia prezydenta
a doprowadzając do takiego porozumienia z Rosją, w którym Polska praktycznie zrezygnowała
z przywódczej roli wśród państw Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej, zrezygnowała z prawdy na temat sowieckiego ludobójstwa oraz stała się całkowicie zależna energetycznie od Rosji i Niemiec.
Razem z rządzącymi, tj. premierem Donaldem Tuskiem, jego ministrami i kolesiami z PO, PSL od Palkota
i z SLD, zdrady dopuścili się ci Polacy, którzy ich w tej postawie wspierali i wspierają – od obrażonej "łże- elity; Andrzeja Wajdy, Władysława Bartoszewskiego, Daniela Olbrychskiego do różnych pomniejszych artystów, pseudo„autorytetów”, intelektualistów i dziennikarzy.


Trudno o dobitniejszą demonstrację, co oznacza odrzucenie polityki prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jaka jest alternatywa wobec myśli niepodległościowej. Prawidłowa analiza tragedii smoleńskiej musi uwzględniać cały kontekst polskiej sytuacji politycznej a zwłaszcza starą zasadę "Is fecit cui prodest "... ja nie tworzę, żadnej teori spiskowej o zamachu bo nie mam twardych dowodów ale niech mi nikt nie wmawia, że śmierć Lecha Kaczyńskiego nie była dla nikogo "korzystna" bo to nieprawda.

Jakkolwiek szpetnie to brzmi to bezsprzeczne jest, że śmierć prezydenta Kaczyńskiego była bardzo na rękę wielu; przywódcom Rosji bo ułatwiała zrealizowanie ich działań, na rzecz odzyskania wpływów na obszarze dawnego imperium oraz znaczenia w Europie i na świecie, była też na rękę Niemcom i niektórym innym państwom a także niektórym politycznym przeciwnikom prezydenta w Polsce, z Donaldem Tuskiem i jego kolesiami na czele ...!

10 kwietnia 2010 r. W podejrzanych okolicznościach zginął prezydent RP i wielu przedstawicieli polskiej elity, na terenie kraju nam nieprzyjaznego, w którym dokonywane są polityczne zbrodnie, w którym nie szanuje się prawa, które dopuściło się ludobójstwa w Czeczenii i którego prezydentem jest Władimir Władimirowicz Putin, były tajny agent KGB, pułkownik, biegle mówiący po niemiecku i angielsku, przed laty, działający "pod przykrywką" w Niemczech i rozpracowujacy tam, wywiad niemiecki i amerykański.

KGB to znienawidzona przez Polaków, tajna policja polityczna i wywiad, której funkcjonariusze mordowali polskich patriotów, także na terenach polskich, w okupowanym PRL-u, jeszcze w latach osiemdziesiatych, XX wieku ! w kazamatach sowieckiego wojska, np. w Legnicy, gdzie tylu stacjonowało sowieckich sałdatów, że nazywano ją, małą Moskwą!

Po takiej tragedii, trzeba było uczynić wszystko, aby przyczyny katastrofy zostały wyjaśnione, poruszyć opinię światową, zmobilizować sojuszników, użyć środków, jakie ma Polska jako członek UE i NATO. Osoby, które nie zadbały o bezpieczeństwo wizyty, powinny zostać natychmiast zdymisjonowane etc.

Należało już od dnia katastrofy podjąć zdecydowane działania, przyjąć bardzo korzystną, alternatywną dla propozycji Putina, propozycję ówczesnego prezydenta Federacji Rosyjskiej Miedwiediewa aby polscy prokuratorzy i biegli od początku razem z rosyjskimi badali przyczyny katastrofy i prowadzili śledztwo.
Donald Tusk, tak jak to zrobił Putin sam powinien przejąć cały, bezpośredni nadzór nad badaniem przyczyn katastrofy aby od początku nadać temu najwyższą rangę a nie wyręczać się Millerem! Wtedy wszystko potoczyłoby się sprawniej, chociażby z tego powodu, że Polska ma lepszych specjalistów i ekspertów, lepsze laboratoria itd. Rosjanie nie mieli by żadnej mozliwości przekrętów.

Należało oddelegować doświadczonych prokuratorów z prokuratury powszechnej jako specjalistów
i ekspertów do pomocy prokuratorom wojskowym. Badania i śledztwo na wielką skalę z zaangażowaniem wielu śledczych, specjalistów i ekspertów należało wszcząć już na miejscu katastrofy, natychmiast po katastrofie, było to możliwe bo proponował to wszystko oficjalnie, prezydent Miedwiediew ale Polska Tuska, z tej propozycji nie skorzystała, bo premier Donald Tusk wystraszył się gniewu Putina, który konkurował o popularność z Miedwiediewem a także ujawnienia odpowiedzialności Tuska i jego rządu.

Ostatecznie Donald Tusk dopuścił do tego, że o wszystkim zdecydował premier Putin a Donald Tusk wyraził na to wszystko zgodę.

Stało się jak się stało a źle się stało i to z winy złych decyzji premiera Tuska. To co zostało mimo tego przeprowadzone; wszystko co dotychczas zrobiono w niezależnym polskim śledztwie jest zasługą głównie Naczelnej Prokuratury Wojskowej. To jedynie Prokuratura Wojskowa, powołując swoich biegłych, weryfikując wszystkie fakty i dowody prowadzi niezależne śledztwo i to Prokuratura Wojskowa stale monitowała nasz rząd i Rosjan, że strona polska nie otrzymuje na czas odpowiednich dokumentów
i dowodów.

Ale Tusk nie wspierał Prokuratury Wojskowej w należyty sposób! w wyniku złych decyzji premiera Tuska doszło do tego, że po krótkim czasie z Rosji wycofywano kolejno, poszczególnych polskich prokuratorów wojskowych aż nie został tam ani jeden. To wina premiera Donalda Tuska i jego rządu a nie Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Ja uważam, że prokuratorzy wojskowi zrobili i nadal robią co mogli w tej sytuacji zrobić i nie można ich za nic winić! Trzeba pamiętać o tym, że polscy prokuratorzy wojskowi prowadzą niezależne śledztwo, niezależnie weryfikują wszystkie pozyskane czy otrzymane dowody, w odróżnieniu od Komisji Millera, która zaklepała to co powiedzieli ruscy.

Ruska komisja MAK uzasadniła, pocięcie, rozwalenie, wyprostowanie i wygładzenie poszczególnych jego części a więc zniszczenie materiału dowodowego, jakim jest wrak, zamiarem rekonstrukcji samolotu na płycie lotniska.

Jak wiemy, jest to uzasadnienie fałszywe – dotychczas takiej rekonstrukcji nie dokonano.
annastasia
Posty: 13
Rejestracja: pn lip 02, 2012 8:39 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: annastasia »

Wg wysokiego oficera CIA Rosjanie działali jak mordercy.

Rosja miała środki, motyw i sposobność do popełnienia w Smoleńsku zbrodni. Krajem tym rządzą przede wszystkim byli oficerowie wywiadu - bandyci i następcy tych, którzy mordowali w Katyniu i przez lata popełniali inne potworności. Po upadku Związku Sowieckiego Polska - w oczach Moskwy - miała czelność zrzucić rosyjskie jarzmo, wstąpić do NATO, a potem wybrać prozachodniego przywódcę. Wszystko to było dla Rosji zniewagą - mówi dr Eugene Poteat, wysoki oficer CIA, w rozmowie
z Leszkiem Misiakiem i Grzegorzem Wierzchołowskim.

Po 10 kwietnia 2010 r. napisał Pan w amerykańskim piśmie „Charleston Mercury”, że katastrofa pod Smoleńskiem to nie był wypadek. Dziś na hipotezę zamachu wskazują badania uznanych naukowców, m.in. z USA. Czy po dwóch latach zmienił pan zdanie?

Nie zmieniłem. W artykule w „Charleston Mercury” faktycznie zasugerowałem, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu, a nie do wypadku. Wystarczy spojrzeć na historię Rosji - poczynając od przewrotu bolszewickiego i szeregu morderstw, zamachów oraz zabójstw, których dokonywały rosyjskie służby specjalne - aby uświadomić sobie, że historia lubi się powtarzać.

Narody, podobnie jak poszczególne jednostki, przejawiają skłonności do kultywowania zwyczajów i powtarzania występków
z przeszłości, do stosowania tych samych szybkich, brudnych rozwiązań wobec niewygodnych i krępujących problemów.

To m.in. dlatego uważam, że Rosja mogła stać za katastrofą,
w której zginął polski prezydent, najwyżsi oficerowie, wysocy urzędnicy państwowi i inni ludzie, chcący upamiętnić rocznicę wymordowania przez Rosjan tysięcy niewinnych Polaków.

Rosja miała też środki, motyw i sposobność do popełnienia w Smoleńsku zbrodni.

Po eliminacji polskiej głowy państwa automatycznie tworzyła się próżnia, w wyniku czego władzę przejąć mógł marszałek Sejmu i jego prorosyjscy, nastawieni wrogo do NATO doradcy. Rosja nie mogła zmarnować takiej szansy, nawet jeśli za środek miałaby posłużyć ohydna, zorganizowana katastrofa. Coś, co trzeba by szybko zamieść pod dywan. W historii bez trudu znaleźć można przykłady nikczemnych działań Moskwy wobec mniejszych sąsiadów lub przeciwników: wobec białych Rosjan w 1920 r., wobec Ukrainy w latach 20. XX w., wobec Polski w 1939 r., zbrodnię katyńską w 1940 r., agresję na Czechosłowację w 1968 r., atak na Gruzję w 2008 r., setki zbrodni wobec osób, które Kreml uznał za przeciwników lub krytyków.

W Smoleńsku Rosja miała wszystko podane na tacy: całą znienawidzoną delegację w jednym samolocie. Wprawa Rosjan w powodowaniu katastrof lotniczych poprzez wprowadzanie w błąd załogi pozwalała im wykorzystać doskonałą okazję, by w jednym, starannie zorganizowanym wypadku lotniczym wyeliminować wszystkich uczestników delegacji i rozwiązać cały szereg problemów.

Podejrzany w tej sprawie miał zatem - jeszcze raz powtórzę - motyw i środki do dokonania tej strasznej zbrodni.

Rosjanie badali katastrofę, gwałcąc międzynarodowe normy, niszcząc lub przetrzymując kluczowe dowody. Choć od tragedii minęły ponad dwa lata, wciąż nie dostaliśmy z powrotem wraku samolotu i „czarnych skrzynek”. Czy amerykańskie władze pozwoliłyby Rosjanom na takie działania, gdyby to przywódca USA zginął w Rosji?

Jeśli w Smoleńsku rozbiłby się amerykański samolot z przedstawicielami amerykańskiego państwa, Rosjanie odegraliby taką samą farsę.

Rozmiar czy potęga kraju nie ma tu tak dużego znaczenia. Rosja i tak próbowałaby zrzucić winę na ofiary oraz tuszowałaby sprawę. Na całym świecie, także w USA, jest mnóstwo osób, które - z naiwności bądź z innych powodów - nie kwestionowałyby takich działań; jest też wielu prawników, którzy w razie potrzeby znaleźliby sposób, aby uniknąć konieczności dostosowania się do umów międzynarodowych.

A ponieważ katastrofa pod Smoleńskiem odbyła się z udziałem małego, słabszego sąsiada - a Rosjanie wiedzieli, że USA pochłonięte są sytuacją na Bliskim Wschodzie - założono, że taka zbrodnia ujdzie na sucho. To częsty scenariusz: popełnia się złe czyny, bo w tym czasie większe państwa zajęte są innymi sprawami.

A pod Smoleńskiem do wygrania było coś bardzo cennego: przejęcie kontroli nad Polską i umieszczenie na szczytach władzy prorosyjskich polityków. Tak się też stało - po katastrofie pełnię władzy w Polsce przejął obóz prorosyjski, który posłusznie wykonuje otrzymane polecenia. Pierwsze z nich to nie zadawać pytań o kryminalne działania Rosji
i wyjaśnianie tragedii pod Smoleńskiem.

Kolejne to odsunąć temat katastrofy na bok i sprawić, by naród o niej zapomniał, a także zdyskredytować tych, którzy nie przestają pytać o Smoleńsk i kwestionują niezwykle podejrzane śledztwo w sprawie katastrofy.

Podejrzane? Polski rząd nie widzi w działaniach Rosji nic niestosownego...

Rosyjskie działania zaraz po katastrofie to typowe czynności mordercy, który próbuje zatrzeć ślady zbrodni, próbując zniszczyć lub ukryć kluczowe dowody.

Popełniające zbrodnię państwa mogą w odróżnieniu od jednostek dość swobodnie mataczyć, zaciemniać sprawę, ukrywać fakty, kierować śledztwo na fałszywe tory i forsować własną, „oficjalną” wersję zdarzeń - nawet na arenie międzynarodowej.

W Smoleńsku Rosjanie błyskawicznie zajęli miejsce katastrofy, na którym mogły znajdować się dowody przeczące tezie, że był to wypadek. Obciążyli winą pilota i złą pogodę, a przede wszystkim usunęli w cień kluczowego świadka - kierownika kontroli lotów - którego zeznania nie wsparłyby „oficjalnych ustaleń”. Przejęli kontrolę nad ciałami i umieścili je w zaplombowanych trumnach - bez oględzin i sekcji zwłok. Wszystkie rosyjskie czynności odbyły się z pogwałceniem międzynarodowych porozumień dotyczących katastrof lotniczych.
Gdyby tragedia ta była wypadkiem, jak utrzymują Rosjanie, zapisy czarnych skrzynek wsparłyby ich wersję. Zamiast tego Rosja skonfiskowała rejestratory.

Czy można mieć jeszcze jakąś wątpliwość, że nie było to zacieranie śladów?

Dwa miesiące przed katastrofą do pracy w polskim MSZ został przywrócony Tomasz Turowski - według akt były komunistyczny szpieg,

który w PRL pracował w wydziale ściśle nadzorowanym przez służby sowieckie. W chwili katastrofy smoleńskiej był na płycie lotniska. To mógł być przypadek?

Najwyraźniej Rosja dopilnowała, by jak najwięcej stanowisk rządowych było obsadzonych ludźmi, którzy są bardziej lojalni wobec Moskwy niż Warszawy. Rosyjski wywiad działa, pracuje i jest w Polsce mocno zakorzeniony. Żaden naród nie wycierpiał tyle co Polacy, trzeba więc zapytać: kiedy Polska wyciągnie wnioski z własnej historii?

6 kwietnia 2010 r. nastąpiła ogromna awaria w najnowocześniejszym budynku polskiego MSZ, tzw. szpiegowcu. Wysiadły telefony, faksy, internet, były problemy z elektrycznością.

W dniu katastrofy smoleńskiej było podobnie - Radosław Sikorski nie mógł nawet otrzymać mailem listy ofiar.

Czy mógł to być cyberatak przeprowadzony przez rosyjskie służby?

Tak. Rosyjskie służby specjalne rozumieją rolę, jaką mogą odegrać cyberataki - zarówno w szpiegowaniu w czasie pokoju, jak i podczas prowadzenia działań wojennych. Rosjanie wypracowali skuteczne metody ofensywnej i defensywnej wojny
w cyberprzestrzeni.

Kaspersky Laboratory, rosyjska firma specjalizująca się w technologii informatycznej, jest uważana za jedną z najlepszych na świecie organizacji w tej branży.

To właśnie eksperci Kaspersky'ego zidentyfikowali i opisali niedawno nowego komputerowego wirusa, zwanego Flame - chodzi o największy i najbardziej złożony wirus, jaki kiedykolwiek istniał.

To rosyjskie cyberataki sparaliżowały gospodarkę i system władzy w Estonii. Zdradzę, że sprawa była na tyle poważna, iż w przywracaniu normalności w tym kraju musieli pomagać eksperci NATO. Rosja przeprowadziła także cyberatak na Gruzję;
poprzedził on konwencjonalne działania wojenne.

Tak nagłe i osobliwe zdarzenia przed katastrofą smoleńską powinny więc natychmiast wzbudzić w Polsce podejrzenia i doprowadzić do wstrzymania wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Rosji.

Ataki te mogły być bowiem postrzegane jako potencjalne niebezpieczeństwo mających wkrótce nastąpić wrogich działań.
Pamiętajmy: na Zachodzie cyberprzestrzeń oznacza wolność komunikacji i wypowiedzi, natomiast Rosja postrzega wirtualną przestrzeń jako jedną z broni do atakowania wrogów, a także jako narzędzie oszustw, unieszkodliwiania wybranych celów oraz tuszowania przestępstw.

W momencie katastrofy smoleńskiej na płycie lotniska nie było żadnego funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu.

Po tragedii szef BOR gen. Marian Janicki otrzymał mimo to jedno z najwyższych polskich odznaczeń.

Najwidoczniej Polska nie ma żadnego realnego zabezpieczenia przed wrogimi akcjami, atakami i przestępczymi działaniami ze strony Rosji; nie mówię tu o wojnie powszechnej, w którą mogłoby zaangażować się NATO.

Dla funkcjonariuszy amerykańskiej Secret Service [odpowiednik BOR ] nie do pomyślenia byłoby wykorzystywanie do lotów VIP-owskich samolotu wyprodukowanego przez przeciwnika lub wroga, a już na pewno Secret Service nie pozwoliłaby na wysłanie takiej maszyny na przegląd lub modernizację do Rosji.

A tam, nie mam wątpliwości, zainstalowano w samolocie choćby setki ukrytych urządzeń podsłuchowych.

Przedewszystkim to trzeba wiedzieć, że w Polsce chociaż prezydent tytularnie jest głową państwa to ma bardzo ograniczone uprawnienia i nie można ich nawet nazwać władzą.

W Polsce, prezydent lata samolotami rządowymi, jeżeli rząd Mu takowy na dany lot przydzieli. Nie ma swojego samolotu ani nigdy nie jest nawet dysponentem samolotu, którym leci to znaczy, którym Go transportują.

W Polsce na codzień rządzi rząd składajacy się z ministrów na czele, z premierem (Prezesem Rady Ministrów).

I Tak było w 2010 roku, to premierowi Donaldowi Tuskowi właśnie podlegały wszystkie agendy rządowe, ministerstwa, Biuro Ochrony Rządu, Wywiad, Kontrwywiad, i 36 Specjalny Wojskowy Pułk Lotnictwa Transportowego (który zajmował się transportem polskich VIP-ów, w tym, prezydenta i premiera) odpowiedzialne za bezpieczny transpoort prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Jeżeli prezydent planował jakiś wylot to Kancelaria Prezydenta musiała odpowiednio wcześnie, złożyć do odpowiedniego urzędnika, w Kancelarii Premiera zapotrzebowanie na lot, podając termin, cel podróży (miejsce docelowe podróży), ilość osób etc. etc. i to on wszystko dalej załatwiał.

Trzeba teraz dodać, że zaraz po przegranych wyborach w 2005 roku Donald Tusk, szef Platformy Obywatelskiej nie przyjął propozycji współtworzenia rządu, wzięcia razem z PiS, odpowiedzialności za rządzenie, odpowiedzialności za Kraj a zamiast tego wszczął bezpardonową wojnę z braćmi Kaczyńskimi, ich rodziną i milionami ich sympatyków i wyborców, która to wojna, została nazwana wojną polsko-polską i z całą bezwzględnością jest nadal prowadzona przez Donalda Tuska, przeciw braciom Kaczyńskim, ich rodzinie, PiS, milionom ich sympatyków i wyborców, mimo że Lech Kaczyński już nie żyje.

Załatwiając zapotrzebowanie Kancelarii Prezydenta na lot to urzędnicy Kancelarii Premiera decydowali o tym ile samolotów i jakie przydzielić. Ani prezydent ani Jego Kancelaria nie mieli żadnego udziału w podejmowaniu decyzji, mogli tylko prosić.

Odkąd Donald Tusk był premierem, jego wojna z braćmi Kaczyńskimi, w tym z urzędującym prezydentem nasiliła się do tego stopnia, że prowadzone przeciw prezydentowi nagonkę w mediach, odmawiono Mu nieraz samolotu, tak, że musiał lecieć samolotem rejsowym, czy jako pasażer samolotu Tuska czy innego urzędasa, ośmieszano Go; Tusk śmiał się, że jemu prezydent nie jest w Brukseli do niczego potrzebny, okłamywał Polaków, że prezydent nie ma po co latać do Brukseli, bo nie będzie tam dla Niego fotela i nie będzie tam miał na czym siedzieć etc.etc. Nawet jak prezydent gdzieś poleciał to śmiano się, że nie wiadomo wcale czy będzie miał czym wrócić.
Galwas
Posty: 1255
Rejestracja: sob paź 17, 2009 8:51 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: Galwas »

annastasia pisze:Wystarczy spojrzeć na historię Rosji
Ja nie mam siły czytać tych bzdur. Jakbyś co własnymi słowami może spróbował(a)
pipek
Posty: 2814
Rejestracja: sob paź 17, 2009 9:31 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: pipek »

Panie "pipek" miarkuj się pan co piszesz i o kim piszesz bo możesz dostać w papę!
W papę,proszę pani,to ja mogę wirtualnie (z braku innej możliwości) też oddać,a potrafię,jak mnie się tylko chce.
A o takiej miernocie,jak Kaczyński i o tym ile "dobrego" dla Polski uczynił,to dyskutować nie mam zamiaru,BO I NIE MA O CZYM.

I żaden zalew pustosłowia tego nie zmieni. :D

P.S.
Swoją drogą,korzystając z okazji -
nie chce mnie się czytac tych tasiemców,więc krótko spytam;
czy potrafi mi pani odpowiedzieć,bez cytowania lub pisania 6 książek,w kilku zdaniach odpowiedzieć na moje proste pytanie - jakim skończonym idiotą musiał być prezydent kraju,aby zabrać część rządu i CAŁY sztab generalny kraju i w XXI wieku takim trupem,zbudowanym i serwisowanym przez wroga, polecieć na takie kartoflisko?
annastasia
Posty: 13
Rejestracja: pn lip 02, 2012 8:39 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: annastasia »

Ty miernoto sakramencka umiesz jeszcze czytać teksty napisane w języku polskim, że zrozumieniem?
Czy ty wypierdku, sakramencki nieuku, imbecylu i ignorancie pospolity wiesz, o tym, że teraz, za Baracka Obamy amerykanie kupują dla swojej armii ruskie helikoptery wyprodukowane w putinowskiej rosji a także helikoptery wyprodukowane w Mielcu, w Polsce? Czy ty ignorancie wiesz, że polski samolot rządowy Tu-154 M Lux 101, którym leciał polski prezydent i towarzyszące mu osoby, tak jak polskie samoloty CASA i obydwa polskie Tu-154MLux eksploatowane przez 36. specjalny pułk lotnictwa transportowego przewożące polskich VIP-ów miały zainstalowane najnowocześniejsze urządzenia wspomaganego komputerami cywilnego systemu nawigacji amerykańskiej firmy United Avionics? który umożliwiał Z POWODZENIEM, BEZPIECZNIE LĄDOWAĆ W KAŻDYCH WARUNKACH ATMOSFERYCZNYCH? W TYM TAKŻE NA LOTNISKU W SMOLEŃSKU? BO SYSTEM Z POWODZENIEM MÓGŁ ZASTĄPIĆ ILS, KTÓREGO NIE BYLO NA TYM LOTNISKU?

CO DO KATASTROF LOTNICZYCH TO W STANACH BYŁO ICH OCZYWIŚCIE DUŻO WIĘCEJ NIŻ W POLSCE ...
Męczy cię czytanie ? kreskówki tylko oglądasz gamoniu sakramencki? Zadałeś pytanie, wykazałeś się kompletną ignorancją w sprawach polskich to aby cię oświecić i podobnych tobie gamoni polskiego pochodzenia, którzy przebywając w Stanach zdurnieli do imentu, obszernie ci wszystko wyjaśniłam! To mój tekst a nie żaden przedruk! Wysil mózgownicę i przeczytaj ze zrozumieniem co piszę i skorzystaj gamoniu i ignorancie sakramencki z okazji i ucz się, ucz się poprawnej polszczyzny i wiedzy o Polsce bo jak widać jej nie masz!
---------------

W tej ważnej sprawie my, wszyscy Polacy, w Polsce i poza jej granicami, na całym świecie, winniśmy zjednoczyć się ponad podziałami. Nie zrażajmy się jakimikolwiek trudnościami ani kłodami rzucanymi nam pod nogi.

My tu w Polsce, daliśmy radę sowieckiej komunie, zjednoczeni damy radę i teraz!

Nie robimy tego tylko dla siebie ale dla Najukochańszej Ojczyzny Naszej, dla naszych dzieci i wnuków, dla przyszłych pokoleń!

Przy każdej okazji, każdy wedle własnych możliwosci, tłumaczmy Polakom oraz naszym zagranicznym znajomym, przyjaciołom i sojusznikom, słuszność
i konieczność doprowadzenia do międzynarodowego dochodzenia w sprawie ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej, w 2010 roku! Tłumaczmy, że nie chodzi nam o "teorie spiskowe" ale o dotarcie do prawdy obiektywnej, w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Te spontaniczne, oddolne, obywatelskie, patriotyczne, działania, powinny obudzic Polaków i spowodować lawinę, pozytywnych, działań obywatelskich, jednoczących wszystkich Polaków w Polsce i na całym świecie.

Powinny obudzić opinię międzynarodową!

Tobie i wszystkim tym co z głupoty, z niewiedzy czy w złych zamiarach, podstępnie i dla oszukiwania innych, szkalowania fałszywie Polaków, manipulujac faktami, winę za tragedię smoleńską przypisują zmarłemu w niej tragicznie, prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, śp. Lechowi Kaczyńskiemu, twierdząc iż nieproszony niepotrzebnie leciał do Smoleńska zabierając tyle osób, przypominam, że w Polsce chociaż prezydent tytularnie jest głową państwa to ma bardzo ograniczone uprawnienia i nie można ich nawet nazwać władzą.

W Polsce, prezydent lata samolotami rządowymi, jeżeli rząd Mu takowy na dany lot przydzieli. Nie ma swojego samolotu ani nigdy nie jest nawet faktycznym, dysponentem samolotu, którym leci to znaczy, którym Go transportują.

W Polsce na codzień rządzi rząd składajacy się z ministrów na czele, z premierem (Prezesem Rady Ministrów).

I tak było w 2010 roku, to premierowi Donaldowi Tuskowi właśnie podlegały wszystkie agendy rządowe, ministerstwa, Biuro Ochrony Rządu, Wywiad, Kontrwywiad, i 36 Specjalny Wojskowy Pułk Lotnictwa Transportowego (który zajmował się transportem polskich VIP-ów, w tym, prezydenta i premiera) odpowiedzialne za bezpieczny transpoort prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Jeżeli prezydent planował jakiś wylot to Kancelaria Prezydenta musiała odpowiednio wcześnie, złożyć do odpowiedniego urzędnika, w Kancelarii Premiera zapotrzebowanie na lot, podając termin, cel podróży (miejsce docelowe podróży), ilość osób etc. etc. i to on wszystko dalej załatwiał.

Trzeba teraz dodać, że zaraz po przegranych wyborach w 2005 roku Donald Tusk, szef Platformy Obywatelskiej nie przyjął propozycji współtworzenia rządu, wzięcia razem z PiS, odpowiedzialności za rządzenie, odpowiedzialności za Kraj a zamiast tego wszczął bezpardonową wojnę z braćmi Kaczyńskimi, ich rodziną i milionami ich sympatyków i wyborców, która to wojna, została nazwana wojną polsko-polską i z całą bezwzględnością jest nadal prowadzona przez Donalda Tuska, przeciw braciom Kaczyńskim, ich rodzinie, PiS, milionom ich sympatyków i wyborców, mimo że Lech Kaczyński już nie żyje.

Załatwiając zapotrzebowanie Kancelarii Prezydenta na lot to urzędnicy Kancelarii Premiera decydowali o tym ile samolotów i jakie przydzielić. Ani prezydent ani Jego Kancelaria nie mieli żadnego udziału w podejmowaniu decyzji, mogli tylko prosić.

Odkąd Donald Tusk został premierem, jego wojna z braćmi Kaczyńskimi, w tym z urzędującym prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, Najukochańszej Ojczyzny Naszej, nasiliła się do tego stopnia, że prowadzono przeciw prezydentowi nagonkę w mediach, odmawiono Mu nieraz samolotu, tak, że musiał lecieć samolotem rejsowym, czy jako pasażer samolotu Tuska, ośmieszano Go; Tusk śmiał się, że jemu prezydent nie jest w Brukseli do niczego potrzebny, okłamywał Polaków, że prezydent nie ma po co latać do Brukseli, bo nie będzie tam dla Niego fotela i nie będzie tam miał na czym siedzieć etc.etc. Nawet jak prezydent gdzieś poleciał to śmiano się, że nie wiadomo wcale czy będzie miał czym wrócić.


Organizatorem corocznego *wyjazdu*, na uroczystości katyńskie, środowisk katyńskich, zawsze 10 kwienia, był polski rząd, bo to rządowi podlegały odpowiedzialne za zorganizowanie bezpiecznego wyjazdu, odpowiednie agendy, ministerstwa i służby.


To nie prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, nie jego kancelaria i nie prezydent czy premier Federacji Rosyjskiej byli organizatorem corocznych uroczystości katyńskich.

Od 1992 roku, organizatorami i gospodarzami corocznych uroczystości katyńskich, które odbywały się zawsze 10 kwietnia, byli: minister Andrzej Przewoźnik, Sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, razem z Federacją Rodzin Katyńskich i to oni a nie prezydenci czy premierzy Rosji, od wielu lat zapraszali urzędującego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej aby przewodniczył tym uroczystościom na cmentarzu katyńskm, dla podniesienia ich rangi.

10 kwietnia 2010 roku, corocznymn zwyczajem, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Lech Kaczyński leciał na uroczystosci katyńskie aby im przewodniczyć, na zaproszenie środowisk katyńskich i ministra Andrzeja Przewoźnika, Sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa bo to oni byli organizatorami i gospodarzami tych uroczystości.

Prezydent nie potrzebował więc, zaproszenia od władz Federacji Rosyjskiej.

Nie do prezydenta ale do agend, ministerstw i służb podległych premierowi Donaldowi Tuskowi, należało zbadanie czy lotnisko w Smoleńsku jest czynne, czy można tam lądować etc. i w razie konieczności do nich należało ustalenie innego, czynnego lotniska, lotnisk zapasowych, transportu lądowego etc. tak aby prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wraz z towarzyszacymi Mu osobami bezpiecznie dowieżć do celu podróży czyli do Katynia i z powrotem o Polski.

Już 27 stycznia 2010 r. kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego poinformowała ministra Andrzeja Przewoźnika (sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, polską ambasadę w Moskwie i ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce o planach wyjazdu prezydenta RP, na uroczystości katyńskie 10 kwietnia 2010 roku, w tym o planowanym locie do Smoleńska aby umożliwić wymienionym organom państwa polskiego załatwienie niezbędnych formalności, zgodnie z obowiązujacymi procedurami dyplomatycznymi.

Tak było, to fakty udokumentowane! Jak wynika z notatki Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera, w ostatnich dniach stycznia 2010 r. udał się do Moskwy i spotkał się tam z przedstawicielami władz rosyjskich.

Czy wyjazd Arabskiego miał związek z informacją o udziale Lecha Kaczyńskiego w obchodach rocznicy mordu katyńskiego? Dlaczego wyjazd Arabskiego do Moskwy, trzymano w tajemnicy?

17 marca 2010 r. Władysław Stasiak, szef Kancelarii Prezydenta, na prośbę zainteresowanych dowódców, wystosował w imieniu głowy państwa, zaproszenie dla najważniejszych dowódców Wojska Polskiego do wzięcia udziału w uroczystościach katyńskich 10 kwietnia. Pismo skierowano na ręce Bogdana Klicha, ministra obrony narodowej.

Tego samego dnia 17 marca 2010 r. podsekretarz stanu w kancelarii Lecha Kaczyńskiego – Mariusz Handzlik – poprosił o towarzyszenie prezydentowi Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych.

Sikorski nawet się nie namyślał. Już 18 marca dyrektor jego sekretariatu powiadomił Handzlika, że szef dyplomacji z prezydentem nie poleci. Bardziej niż treść tej odpowiedzi zaskakiwała jej forma. Wiadomość składała się bowiem z jednego zdania i nie zawierała żadnego wyjaśnienia takiej decyzji ministra.

Także, 18 marca 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego wysłał prośbę o zgodę na przelot nad terytorium Rosji
i Białorusi. Autorzy pisma zwracali się w nim również do Rosjan o zapewnienie tzw. lidera, czyli rosyjskiego nawigatora. Kilkanaście dni później (31 marca) – z powodu braku odpowiedzi ze strony rosyjskiej – pułk z lidera zrezygnował.

19 marca 2010, minister obrony narodowej, Bogdan Klich, pisemnie wyraził zgodę na udział generalicji, w uroczystościach katyńskich 10 kwietnia 2010 r. dodając: „zwłaszcza że ja też się wybieram”.

Zaraz po tych ważnych ustaleniach między kancelarią prezydenta, kancelarią premiera, Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Ministerstwem Obrony Narodowej, Arabski, szef kancelarii premiera, ponownie spotkał się w Moskwie, z Rosjanami 17-18 marca 2010 r.

Ale UWAGA !

17 marca minister Arabski ponownie spotkał się z Rosjanami, ale nie w tamtejszym Ministerstwie Spraw Zagranicznych, lecz ... w restauracji !

Świadczy to o tym, że rozmowy Arabskiego ze stroną rosyjską – trwające, jak zeznał jeden z funkcjonariuszy BOR, dwie godziny – miały charakter nieformalny.

Jakie szczegóły ustalano, podczas tego dyskretnego spotkania? Arabski do dzisiaj nie ujawnił, nawet Prokuraturze, czy jego rozmowy z Rosjanami dotyczyły nazwisk generałów lub innych osób mających wejść w skład prezydenckiej delegacji ?!

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, śp. Lech Kaczyński, nie wybierał samolotu, którym poleci On, towarzyszące mu osoby, czy środowiska katyńskie ani nie miał na to żadnego wpływu.

Oprócz urzędników swojej kancelarii, nikogo z rządu, ani ze sztabu generalnego ani nikogo innego, prezydent na lot siłą nie zabierał, bo nie miał prawa o tym decydować!

Samolot, wyznaczył urzędnik kancelarii premiera, załogę samolotu, wyznaczył d-ca 36 Spec. Pułku Wojskowego lotnictwa transportowego, wszystkich urzędników rządowych, funkcjonariuszy Biura Ochrony Rzadu, dyplomatów, delegował rząd, w tym generałów, minister obrony narodowej Bogdan Klich, decyzją na piśmie, z dnia 19 marca 2010 r. z adnotacją, że sam też z Mimi poleci a prezydent tylko wyraził zgodę na to aby Mu towarzyszyli, tak jak na lot innych osób, które prosiły o to aby pozwolono im towarzyszyć prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, w corocznej podróży na uroczystości katyńskie, dla uczczenia tragicznej śmierci naszych, polskich, bohaterów pomordowanych przez sowieckich zbrodniarzy, na rozkaz przywódców ówczesnego sowieckiego państwa tj. ZSRR, bo uważali towarzyszenie prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, za wielkie wyróżnienie i wielki zaszczyt a niektórzy za swój obowiązek.

Mimo zapewnień w w/w piśmie, 10 kwietnia 2010 r. szefa MON. Bogdana Klicha, na pokładzie tupolewa nie było. Potem tłumaczył, że jego absencja spowodowana była chorobą matki.

A teraz co do samolotu. Nie był to wcale taki grat a Polska lepszymi nie dysponowała. Obydwa polskie samoloty TU-154MLux, będące na stanie 36 Spec. Pułku Wojskowego Lotnictwa Transportowego przeszły gruntowny remont a ponadto posiadały specjalne wyposażenie jakiego nie posiadały żadne inne, TU-154M, w innych krajach.

Komisja Millera ukryła pewne fakty nawet takie, o których wspomniał ruski MAK a mianowicie to, że samolot CASA rozbity pod Mirosławcem i obydwa polskie Tu-154MLux eksploatowane przez 36. specjalny pułk lotnictwa transportowego przewożące polskich VIP-ów miały zainstalowany najnowocześniejsze urządzenia wspomaganego komputerami cywilnego systemu nawigacji amerykańskiej firmy United Avionics.

GDYBY ZAINSTALOWANY NA TYCH SAMOLOTACH ROZBUDOWANY I NOWOCZESNY SYSTEM AWIONIKI WSPOMAGANY KOMPUTERAMI MIAŁ WPROWADZONE KOMPLETNE OPROGRAMOWANIE TO SAMOLOTY MOGŁYBY Z POWODZENIEM LĄDOWAĆ W KAŻDYCH, TRUDNYCH WARUNKACH ATMOSFERYCZNYCH, W TYM TAKŻE NA LOTNISKU W MIROSŁAWCU I W SMOLEŃSKU, BO SYSTEM Z POWODZENIEM MÓGŁ ZASTĄPIĆ ILS, KTÓREGO NIE BYLO NA LOTNISKU SMOLEŃSKIM.

CZYTAJCIE PROSZĘ ZE ZROZUMIENIEM A POZNACIE FAŁSZ I OBŁUDĘ RUSKICH, KOMISJI MILLERA, PREMIERA DONALDA TUSKA I NASZEGO RZĄDU!!!

Przy zakupie tych nowoczesnych systemów ktoś pewnie wziął łapówkę i zakupił ten system bez kompletnego oprogramowania, map, konfiguracji terenu danych lotnisk etc. a bez wprowadzenia tych danych przy lądowaniu w Mirosławcu i Smoleńsku system ten był NIEPRZYDATNY, BEZUŻYTECZNY!

A MOŻE TO BYŁ CELOWY SABOTAŻ ?!!!

TAWS jest tylko malutką częścią tego nowoczesnego amerykańskiego systemu awioniki, o funkcji sygnalizacyjnej, alarmowej!

Instrukcja amerykańskiego producenta tego nowoczesnego systemu nawigacji jaki był zainstalowany na samolocie CASA i polskich Tu-154MLux w takich warunkach, gdy nie wprowadzono kompletnego oprogramowania ZABRANIA korzystania z jego sygnałów ostrzegawczych (na przykład z TAWS) w celu niedopuszczenia do pilotów fałszywych sygnałów alarmowych.

Nasza załoga słusznie sygnały te ignorowała a zgodnie z instrukcją powinna była to mylące załogę urządzenie TAWS CAŁKOWICIE WYŁĄCZYĆ.

Pomimo tego autorzy raportu MAK, zwłaszcza w jego prezentacji medialnej, potraktowali zarejestrowane komunikaty TAWS jako podstawę dla oskarżenia naszych pilotów, to samo zrobiła Komisja Millera, premier Donald Tusk i jego rząd przedstawiając wrzaski systemu TAWS dla podkreślenia rzekomej winy, lekkomyślności i nieodpowiedzialności pilotów!!!

Minister Miller i jego Komisja nie wiadomo dlaczego manipulując faktami i dowodami, ukrywając ważny fakt, który zawiera nawet raport MAK, który zauważa w dokumentacji producenta, że dla lotniska nie wprowadzonego do bazy danych systemu (urządzenia wspomaganego komputerami cywilnego systemu nawigacji amerykańskiej firmy United Avionics) jaki znajdował się w samolocie Tu-154 MLux(101), tj. w tym przypadku danych lotniska w Smoleńsku i jego rejonu, ukształtowanie terenu przechowywane jest w pamięci systemu Universal Avionics jako punkty odległe

co 1/2 mili czyli ok. 800 metrów.

Wojskowa komisja badająca katastrofę koło Mirosławca stwierdziła, że nowoczesny system wspomaganej komputerami nawigacji w ostatnim locie rozbitego samolotu CASA przy lądowaniu w Mirosławcu, był bezużyteczny.

Podobnie powinien stwierdzić raport dotyczący katastrofy tupolewa pod Smoleńskiem. Dlaczego Komisja Millera ten fakt ukryła i nie ujęła go w raporcie końcowym?

Weźcie proszę pod uwagę, że wszystko byłoby dobrze gdyby piloci tupolewa, byli dobrze naprowadzani, gdyby lądowali tak jak lądowali, tylko z przesunięciem kilkuset metrów, jak dobrze pamiętam zdjęcia satelitarne, do przodu i w osi pasa lotniska !

Wygląda na to, że przerwali lądowanie i chcieli odejść, czy może odchodzili ale samolot nie poderwał się tylko opadał bezwładnie, ale czy tak czy tak zakończyło się to katastrofą dlatego, że jakby zbyt wcześnie znależli się za nisko, jakby operacja schodzenia była przesunięta i w osi i co do odległości .... ?

Może właśnie korzystali z tej wspomaganej komputerami awioniki ale z powodu tego iż do systemu nie wprowadzono niezbędnych danych lotniska był ten błąd kilkuset metrów o którym wspomina MAK i te przesunięcie w osi pasa? była mgła a więc wzrokowo przesunięcia nie mogli zobaczyć a ruscy kontrolerzy ich źle naprowadzali, utwierdzająch ich, że są na dobrej ściężce,

a może i ruskie latarnie radiowe żle nadawały i ich myliły bo ten ruski transportowiec co troche przed nimi próbował lądować też szedł z takim samym przesunięciemn horyzontalnym i mało nie skapotował ale w ostatniej chwili dał rade odejść ..?!

DLACZEGO UKRYWA TO KOMISJA MILLERA, rząd i premier ? DLACZEGO UKRYWAJĄ FAKT, ŻE, TAK JAK SAMOLOT CASA ROZBITY POD MIROSŁAWCEM obydwa polskie Tu-154 MLux eksploatowane przez 36. pecjalny pułk lotnictwa transportowego przewożące polskich VIP-ów miały zainstalowane najnowocześniejsze urządzenia, wspomaganego komputerami, cywilnego systemu nawigacji amerykańskiej firmy United Avionics?!

Czy 7 kwietnia 2010, gdy w Smoleńsku lądował tym samym samolotem, premier Donald Tusk, ten nowoczesny, amerykański system awioniki też nie miał właściwego oprogramowania ?!

czy może usunięto je na lot prezydenta, w dniu 10 kwietnia 2010 roku i to uniemożliwiło pilotom bezpieczne lądowanie ?!!!!!!!!!!!!

DLACZEGO UKRYWAJĄ, ŻE GDYBY ZAINSTALOWANY NA TYCH SAMOLOTACH ROZBUDOWANY I NOWOCZESNY SYSTEM AWIONIKI WSPOMAGANY KOMPUTERAMI MIAŁ WPROWADZONE KOMPLETNE OPROGRAMOWANIE TO SAMOLOTY MOGŁYBY Z POWODZENIEM LĄDOWAĆ W TRUDNYCH WARUNKACH ATMOSFERYCZNYCH, W TYM TAKŻE NA LOTNISKU W MIROSŁAWCU I W SMOLEŃSKU, BO SYSTEM Z POWODZENIEM MÓGŁ ZASTĄPIĆ ILS, KTÓREGO NIE BYLO NA LOTNISKU SMOLEŃSKIM.

Trzeba też przeanalizować tezę "pancernej brzozy", wątpliwości przedstawione przez pana posła Macierewicza oparte są na wyliczeniach amerykańskich ekspertów i naukowców!

Trzeba aby to sprawdzili dodatkowo inni eksperci ale nie z Komisji Millera bo ta Komisja skompromitowała się tak jak i ruski MAK. Można mieć zaufanie jeszcze tylko do ekspertów i śledczych wojskowych.

Mnie też coś nie pasuje z tą brzozą. Nie wierzę aby kawałek skrzydła urwany od uderzenia w drzewo na niewielkiej wysokości nad ziemią, mógł odlecieć ponad 100 metrów!

Przecież nie był wyrzucony z samolotu tylko urwał się ponoć od walnięcia w drzewo a więc musiał porządnie wyhamować a ponadto obniżyć lot a więc zaczepiać o krzaki!

Ponadto na nagraniu czarnej skrzynki odczytanym przez światowej sławy polskich specjalistów z Krakowa, które zweryfikowała prokuratura wojskowa

i uznała jako podstawowy dowód, nie ma żadnego odgłosu uderzenia w drzewo a są odgłosy przesuwajacych się przedmiotów.

To są bardzo intrygujące i ważne spostrzeżenia, i nie można ad hoc odrzucać ich tylko dlatego, że przedstawił je pan poseł Macierewicz.

Wg mnie są logiczne, są prawdopodobne i dlatego należy to wszystko dokładnie sprawdzić. Nie wiem czy polscy śledczy wojskowi i ich eksperci mieli możliwość na gruncie badać te brzozy, czy brzozę, bo jeżeli nie to ich już nie zbadają gdyż zostały dawno temu przez ruskich wycięte co też jest zagadkowe, dziwne i zaskakujace, bo w każdym innym kraju za takie niszczenie dowodów, przed zakończeniem śledztwa ktoś poszedłby do więzienia !

Niestety ale wychodzi na to, że teraz możemy mieć zaufanie tylko do ustaleń i niezależnego śledztwa polskich prokuratorów wojskowych, ruski MAK i Komisja Millera, premier Donald Tusk i polski rząd, są dla mnie niewiarygodni i w związku z tym uzasadmiony i konieczny wydaje się udział w dalszym śledztwie niezależnych międzynarodowych instytucji i ekspertów lotniczych, w tym np. z NATO i międzynarodowe dochodzenie.

WŁAŚNIE DLATEGO otworzyliśmy petycję do administracji prezydenta Baracka Obamy pod tytułem:
"WE PETITION THE OBAMA ADMINISTRATION TO: support the Polish Nation appeal for an international investigation of the Smolensk 2010 air crash".

Miliony Polaków, uważają za konieczne aby polscy eksperci zaangażowani przez prokuraturę, a nawet śledczy skorzystali z pomocy ekspertów niezależnych, z międzynarodowych instytucji i organizacji lotniczych, NATO, ekspertów i naukowców polskich, amerykańskich i ew. z innych państw etc, którzy mają większe doświadczenie i możliwości w badaniu i wykrywaniu przyczyn katastrof lotniczych etc. etc. ostatecznie i tak wszystkie ewentualne wnioski oceni i zweryfikuje, polska prokuratura wojskowa i polski, niezawisły Sąd.

Jednakże polski rząd, którego agendy, ministerstwa i służby były odpowiedzialne za bezpieczny transport polskiego prezydenta i towarzyszących Mu osób, obawiając się wykrycia, karygodnych krętactw, korupcji, zaniechań, manipulacji i nieprawidłowości, mogących skutkować odpowiedzialnością karną, zgodnie z polskim prawem, mogących być jedną z przyczyn tej strasznej katastrofy, w której zginęło dwóch polskich prezydentów i więcej generałów niż w całej, II wojnie światowej, odmawia wystąpienia do niezależnych ekspertów, naukowców, instytucji i organizacji lotniczych o międzynarodowe śledztwo, w celu ustalenia prawdziwych przyczyn tej strasznej tragedii.

Stąd nasza inicjatywa. Miliony Polaków oczekują na wykrycie prawdziwych przyczyn i winnych tej strasznej narodowej tragedii.

Nie jestem zwolenniczką tzw. "teorii spiskowych" ale uważam, że na tym etapie polskiego śledztwa, gdy wrak samolotu i wszystkie najważniejsze dowody, w tym czarne skrzynki pozostają nadal, w posiadaniu Federacji Rosyjskiej, brak jest podstaw do rezygnowania z badania jakiejkolwiek tezy, także tej o możliwym zamachu czy awarii, jakkolwiek nie twierdzę, że miał miejsce zamach czy awaria!

Od początku nie miałem zaufania do ruskiej komisji MAK, m.inn. z tegp powodu, że istnieje konflikt interesów albowiem, komisja ta nadzorowała lub była w inny sposób związana m.inn. z ruskimi zakładami, które, wcześniej remontowały polskie samoloty Tu-154MLux, w tym i ten o nr 101, który uległ katastrofie a ponadto MAK, jest komisją ruską a nie międzynarodową, nie jest komisją niezależną od rosyjskich władz a wręcz przeciwnie całkowicie im podlega!

Zaś po pewnym czasie utraciłem zaufanie, także do polskiej komisji państwowej, tzw. Komisji Millera i jej raportu a to m.inn. z tego powodu, że Komisja ta niektóre ważne fakty i dowody nterpretowała tendencyjnie, często wybiórczo, uznaniowo, nierzetelnie, jeszcze inne bagatelizowała lub pomijała a niektóre wręcz ukryła i nie ma ich w raporcie końcowym!

Ostatnio po umorzeniu śledztwa smoleńskiego utraciłam też zaufanie do prokuratury cywilnej albowiem tak jak większość opozycji sejmowej i znakomita większość Polaków uważam, że decyzja o umorzeniu była tendencyjna i prawnie błędna, nieuzasasdniona!

Uważam też, że fakt, iż umorzono śledztwo nie znaczy, że premier, szefowie "siłowych" ministerstw, oraz szef MSZ są oczyszczeni i mogą być uznani za niewinnych, a zwłaszcza, że umorzenie to nie zwalnia ich od odpowiedzialności politycznej! za winnych czy niewinnych, może ich uznać tylko sąd, po rzetelnym precesie! Gdyby mieli odrobinę honoru to razem z premierem ustąpiliby ze stanowisk i sami zażądali procesu sądowego aby sie oczyścić, jeżeli uważają się za niewinnych. To skandal, że mogą oni wszyscy, stale mataczyć, zacierać ślady niszczyć dowody i są przesłuchiwani przez prokuraturę będąc na swoich stanowiskach!

Nawet na podstawie tych ustaleń co przedstawiła Prokuratura gołym okiem widać, że nie są bez winy, że niewłaściwie wypełniali swoje obowiązki bo przecież za wszystkie nieprawidłowości swoich podwładnych minister, szef agendy czy służby powinien odpowiadać. Szef ministerstwa, agendy rządowej czy służby jest szefem, ma tak prestiżowe stanowiskio i wynagrodzenie właśnie z tytułu tej wielkiej odpowiedzialności za to wszystko co robią lub czego nie robią Jego podwładni.

Niedopuszczalne jest aby premier, szef rządu, mający do dyspozycji ministerstwa, agendy i służby państwa polskiego, składając zeznania w Prokuraturze, w tak ważnej sprawie, odpowiadał, że nie wie lub nie pamięta...! To są kpiny! Jeżeli ma amnezję to winien ustapić z urzędu, bo nie jest zdolny go pełnić i stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa!

Nadto już na podstawie tego co ustaliła Prokuratura jasno widać, że wszyscy szefowie agend rządowych, szefowie ministerstw i służb, które były odpowiedzialne za zorganizowanie i przeprowadzenie bezpiecznego transportu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i towarzyszacych Mu osób powinni być zdymisjonowani ...! Tak byłoby w każdym innym cywilizowanym państwie na świecie ...! A w wielu innych państwach na świecie i w przedwojennej Polsce oni sami strzeliliby sobie w łeb ...!

Premier Donald Tusk, jako szef rzadu, odpowiada politycznie, za wszystko co zrobili lub czego nie zrobili podlegli mu członkowie rządu, a więc szefowie ministerstw agend rzadowych i służb, dlatego gdyby miał odrobinę honoru powinien sam ustapić ze stanowiska, podać się do dymisji a nie trwać razem ze wszystkimi szefami agend rzadowych, ministerstw i słuzb jakby był przyspawany do stołka ..!

"Ponadto, jak dodali, badania polskich specjalistów nie wykazały żadnych ingerencji w zapisy "czarnych skrzynek" samolotu." - to jest bzdura, kłamstwo i fałsz, ponieważ w Polsce dotąd nie ma czarnych skrzynek a więc nie można ich było zbadać...!

Nadal jednak wierzę w rzetelność i chęć dojścia do prawdy ze strony polskiej prokuratury wojskowej i oczekuję, że w oparciu o pomoc ekspertów, naukowców, polskich i zagranicznych, w tym amerykańskich i z innych państw, NATO, międzynarodowych instytucji i organizacji lotniczych etc. etc. odnalezione zostaną i opracowane, nowe dowody, zweryfikowane zostaną dowody i wnioski oraz raport MAK, Komisji Millera i opracowane zostaną ostateczne wnioski, które później zweryfikuje polska prokuratura a ostatecznie polski, niezawisły sąd jako najważniejszy biegły.

Jeżeli uda się do tego doprowadzić sprawa zostanie wyjaśniona, prawnie rozstrzygnięta i wszystkie strony będą musiały uznać rozstrzygnięcia polskiego niezawisłego Sądu.

Dlatego powziąwszy wiadomość o tym, że są zbierane podpisy pod petycją do Administracji Baracka Obamy starałam się jak mogłam, może nieudolnie ale szczerze i z zaangażowaniem pomóc w tej sprawie jak tylko potrafiłam. Jestem już na emeryturze, mam ponad 40 lat pracy, dlatego mam dosyć dużo czasu a mam wiele zadowolenia z tego, że, jak mi się wydaje bezinteresownie, dokładam moją, malutką cegiełkę "pro publico bono" i dla Najukochańszej Ojczyzny Naszej.

Jestem tylko człowiekiem, mam swoje wady, mam też swoje sympatie, także polityczne, własne oceny, może nietrafne ale moje własne, dlatego przepraszam gdy kogokolwiek nimi uraziłam czy urażę, nie ma musu czytać tego co piszę na forach, nikogo nie agituję i sama nie mam zamiaru ulec jakiejkolwiek agitacji albowiem każdy musi wybrać sam, zgodnie z tym co podpowiada mu jego serce i sumienie.

Ja swoje teksty wstawiam na forach i blogach, po to aby dzielić się z innymi moją wiedzą a nieraz opiniami, aby oświecić takich ignorantów sakramenckich jak ty, którzy mieszkając poza Polską nie znają wcale lub prawie wcale spraw polskich a wiedzę o Polsce czerpią często z mediów opanowanych przez wrogą Polsce
i państwowości polskiej propagandę putinowskiej rosji i innych ośrodków, wrogich państwowości polskiej. Zamieszczając moje teksty umożliwiam innym zapoznanie się z polskimi realiami aby ci co moje teksty przeczytają mieli więcej danych i możliwości, do przemyślenia i wyboru.

----------------------

Przedstawiam też prezentację, która została zaprezentowana przez Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010
i Zuzannę Kurtykę w Chicago w czasie Tygodnia Pamięci Narodowej: 2-10.04.
Dni określane "wczoraj" czy jako nazwy dni tygodnia, nie dot. dnia wczorajszego tj. np 23 lipca 2012 etc. tylko okresu wcześniejszego bo sa to treści nie moje tylko cytowane przeze mnie a zaprezentowane przez Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 i Zuzannę Kurtykę w Chicago w czasie Tygodnia Pamięci Narodowej: 2-10.04., zawierające także wypowiedzi wielu innych osób, analizy odczytów kopi czarnych skrzynek etc.

Prezentacja jest skrótem informacji i dezinformacji związanej z raportem MAK.
Zapraszam także na stronę:
http://www.youtube.com/user/pomniksmolensk
http://pomniksmolensk.pl/index.php
gdzie praktycznie codziennie umieszczane są bardzo ciekawe materiały dotyczące katastrofy oraz pamięci historycznej Polski

Opublikowany w Uncategorized | Komentarzy: 32 »Naciski z Moskwy i brakujące zapisy rozmów (polska i english version)

Posted by ndb 2010 w dniu Marzec 17, 2011

W stenogramach i kopiach zapisów rozmów z kokpitu Tu-154M brakuje fragmentów, które odnoszą się do skierowania załogi do lądowania od wschodniej, bardziej niebezpiecznej strony lotniska w Smoleńsku. Nie ma też zapisów poleceń wieży naprowadzających samolot według radaru RSP, a takie komendy kontrolerzy musieli wydawać. – W lądowaniu według RSP, jakie obowiązuje na Siewiernym, odpowiedzialność za bezpieczeństwo ponosi wieża – mówił „Gazecie Polskiej” jeden z kontrolerów lotu na Okęciu.

– Fragmenty te musiały zostać przez ruskich wycięte. Nie widzę innego wytłumaczenia – podkreślił kontroler lotów na lotnisku Warszawa-Okęcie, jeden z najbardziej doświadczonych fachowców w branży. Na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj można lądować – jak na każdym lotnisku – z dwóch kierunków, w tym wypadku ze wschodu na zachód (E-W, 259) i z zachodu na wschód (W-E, 79). Chodzi o to, że samolotom łatwiej startować i lądować pod wiatr, w związku z czym przy dobrych warunkach pogodowych to prędkość i kierunek wiatru ma decydujące znaczenie przy wyborze przez wieżę strony lotniska. W stenogramach powinien znaleźć się zapis standardowej rozmowy między załogą tupolewa a kontrolą lotów, dotyczącej wyboru kierunku podejścia. Ani jednak w dźwiękowej kopii rozmów z kokpitu, ani w jej transkrypcji nie ma nawet śladu takiej konwersacji, pomimo że takie rozmowy znajdują się w opublikowanych rozmowach lotniska w Smoleńsku z innymi samolotami lądującymi tam tego dnia.

Tajemnicza rola płk. Nikołaja Krasnokutskiego i naciski z Moskwy

10 kwietnia 2010 roku polski Tu-154M podchodził do lądowania od strony wschodniej (E-W, 259) – trudniejszej ze względu na nietypowe ukształtowanie terenu (zagłębienia) oraz rozsiane przed pasem budynki i drzewa. Jest to niebezpieczne, gdyż – jak pisał „Nasz Dziennik” (02.02.2011) – w czasie mgły w pobliżu wgłębień terenu od strony wschodniej wytwarzają się specyficzne i bardzo niebezpieczne prądy powietrzne. Dlatego według Siergieja Wieriewkina, byłego zastępcy naczelnika portu lotniczego Moskwa Wnukowo, z którym rozmawiał „Nasz Dziennik”, po katastrofie IŁ-76 10 lat temu w czasie mgły wydano zalecenie, by we mgle nie sprowadzać samolotów po feralnym kursie 259, tylko z kursu przeciwnego, czyli 79 stopni. Jak podawał „Nasz Dziennik”, wiedzieć o tym zarządzeniu musiał obecny 10 kwietnia na wieży płk Nikołaj Krasnokutski, były dowódca pułku gwardyjskiego, który kontaktował się z tajemniczą „Logiką” z Moskwy.

W uwagach do raportu MAK polska komisja przy MSWiA badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej stwierdza, że na kontrolera lotów ppłk. Pawła Plusnina wywierał naciski zwierzchnik płk Nikołaj Krasnokutski, który też był w wieży. Jednocześnie istotny jest fakt, że jak wykazała polska komisja w swoich poprawkach do raportu MAK, płk Krasnokutski bezprawnie sprowadzał w dniu 10 kwietnia 2010 roku polskiego Tu-154M, gdyż nie miał prawa rozmawiać z załogą rządowego tupolewa, a jednak to robił. Mimo kilkakrotnych sugestii kontrolera lotów, aby przerwać podejście do lądowania o godz. 08:26:17, a więc 15 minut przed katastrofą, płk Krasnokutski jednoznacznym rozkazem: „Doprowadzamy do 100 m, 100 m i koniec rozmowy” zakończył dyskusję w wieży.

Komisja przy MSWiA jednoznacznie stwierdza też, że decyzja Krasnokutskiego zakończyła jakiekolwiek dalsze próby kontrolera lotów odesłania samolotu na lotnisko zapasowe. Jednocześnie płk Krasnokutski siedem minut po wywarciu nacisków na kontrolerów lotniska w Smoleńsku, o godz. 08:33:52 zameldował do tajemniczego generała: „Wszystko gotowe, towarzyszu generale, do trawersu podchodzi, wszystko włączone”. Rozmowę płk. Krasnokutskiego z tajemniczym generałem nagrał otwarty mikrofon na wieży lotniska w Smoleńsku, ale rozmowa ta nie jest obecna w stenogramach rozmów telefonicznych z wieży, co oznacza, że musiała się odbywać za pomocą innych, nieoficjalnych środków łączności. Pomimo wysłanych przez stronę polską zapytań, Rosjanie nie wyjaśnili, kim jest tajemniczy generał, ani za pomocą jakich środków łączności była prowadzona ta rozmowa.

Podejrzana kopia czarnej skrzynki

– Przejmując samolot kontrola lotów musi „powitać” załogę i powiedzieć, jaki będzie rodzaj podejścia, określić kierunek, np. pas 26, i rodzaj radaru. Dla kontrolerów to jest jak pacierz. Załoga dzięki takim informacjom może rozplanować dystans i prędkość schodzenia, bo pamiętajmy, że w przypadku podejścia ze strony przeciwnej do kierunku lotu samolot musi np. okrążyć lotnisko – mówił „Gazecie Polskiej” kontroler lotu na Okęciu, który obsługiwał w swojej karierze zawodowej wiele lotów VIP-owskich, w tym także z głowami innych państw. Z rozmów radiowych wieży z samolotem Ił-76 wynika, że o godz. 06:47:53 (czasu polskiego) załoga Ił-a 76 zapytała się o kierunek lądowania. Po kilku sekundach otrzymała krótką informację o kierunku lądowania „259”, a z dalszej części wynika, że o godz. 06:54:17 kontroler lotniska w Smoleńsku podał dla rosyjskiego Ił-76 komunikat, który zawierał: dane o widzialności, prędkości i kierunku wiatru, ciśnienie i temperaturę oraz – co najważniejsze – kierunek lądowania i rodzaj radaru. Załoga Ił-76 potwierdziła te informacje. O godz. 06:55:51 kierunek lądowania 259 został także podany polskiemu samolotowi Jak-40, który wiózł polskich dziennikarzy. Zarówno w stenogramach, jak i kopii pliku audio (polska strona nie ma oryginałów) rozmów załogi Tu-154M nie ma żadnej informacji na temat kierunku lądowania i systemu wykorzystywanego w lądowaniu (RSP z OSP).

W stenogramach z 10 kwietnia 2010 roku znajdujemy tylko dwa fragmenty odnoszące się do kierunku lądowania, ponadto żaden z nich nie jest zapisem rozmów z kontrolerami lotu. Najpierw, o godz. 8:10 (czasu polskiego), czyli 31 minut przed katastrofą, ktp. Arkadiusz Protasiuk mówi: „Ustawiamy sobie, 259 [kierunek ze wschodu na zachód – przyp. red.] z tamtej strony”. Dziesięć minut później, o godz. 8:20, padają słowa świadczące o tym, że załoga nie otrzymała jeszcze z wieży wytycznych w sprawie kierunku podejścia. II pilot Robert Grzywna mówi: „Tu jakby było 259, byłoby nawet lepiej, bo by było nie pod słońce”. Tryb przypuszczający jednoznacznie wskazuje, że piloci czekają na decyzję kontrolerów. Ostatecznie podejście nastąpiło właśnie z kierunku 259, ale w kopii rozmów nie znajdziemy nawet jednego słowa mówiącego o decyzji wieży w tej sprawie!

– Po słowach „Tu jakby było 259, byłoby nawet lepiej, bo by było nie pod słońce” spodziewamy się, że w dalszych minutach usłyszymy dyskusję na temat kierunku lądowania pomiędzy załogą Tu-154 a kontrolerami lotu oraz dane z wieży na temat wiatru i inne informacje, dzięki którym załoga Tu-154 będzie mogła przyjąć kierunek lądowania zapewniający maksymalny zakres bezpieczeństwa. Nic takiego jednak nie ma. O godz. 8:23 piloci nawiązują kontakt z wieżą i kilka minut później dowiadujemy się, że lecą już na wschodnią stronę lotniska, aby lądować od wschodu na zachód. Nie pada ani jedno słowo mówiące o podjęciu takiej decyzji.

Co ciekawe, minister Jerzy Miller w wystąpieniu sejmowym dotyczącym raportu MAK w styczniu 2011 roku kilkakrotnie powiedział, że polska strona bada 30-minutową wersję kopii zapisu rozmów załogi Tu-154M, która nie powinna obejmować fragmentu z godz. 08:10, gdyż katastrofa zdarzyła się o godz. 08:41. Zapis pliku audio z godz. 08:10 nie został przedstawiony ani w prezentacji komisji MAK w Moskwie ani w prezentacji komisji Jerzego Millera w Warszawie. W obu przypadkach zapis audio zaczynał się od późniejszych fragmentów.

Należy przypomnieć, że czerwcowa informacja o opublikowaniu 38-minutowej wersji stenogramów z czarnej skrzynki Tu-154M wywołała spore zdziwienie wśród specjalistów, gdyż wszystkie czarne skrzynki samolotów są wyposażone w 30-minutową taśmę. Strona rosyjska wyjaśniała pózniej, że w Tu-154M została umieszczona cieńsza taśma, jednak nie ma żadnych dokumentów potwierdzających umieszczenie w czarnej skrzynce polskiego Tu-154M niestandardowej taśmy, choć w przypadku wymiany takie dokumenty powinny być bezwzględnie obecne.

Tajemnica zachodniej strony lądowania

Dopiero w raporcie końcowym komisja MAK po raz pierwszy informuje, że urządzenia naprowadzające systemu naziemnych radiolatarnii NDB (Non-directional Beacon) są w tej chwili tylko po stronie wschodniej. Dziennikarz rosyjski S. Amielin pisał, że urządzenia te zostały zdemontowane w okresie jesienno-zimowym 2009 roku, czyli w czasie, gdy rosyjska i polska prasa oraz radca ambasady Rosji mówili o planowanej wizycie w kwietniu 2010 polskiej delegacji w Katyniu koło Smoleńska.

Sprawa jest o tyle dziwna, że z rozmów załogi Tu-154M 10 kwietnia 2010 oraz z publikacji prasowych bezpośrednio po katastrofie wynika, że nikt w Polsce nie wiedział o rzekomych zmianach w wyposażeniu lotniska w Smoleńsku, choć takie informacje bezwzględnie powinny być przekazane przez stronę rosyjską. Zamiast tego pojawiały się wielokrotnie tytuły prasowe, np.: Dlaczego lądowali od wschodu? lub 7 kwietnia lądowano też od wschodu. Oficjalne wypowiedzi osób związanych z śledztwem nic nie wspominały o zdemontowanych urządzeniach NDB od zachodniej strony. Przez dziewięć miesięcy nikt oficjalnie nie potwierdził, że nie można było lądować od zachodu. Zdjęcia rzekomo zniszczonych obiektów zachodniej strony lotniska zostały opublikowane przez S. Amielina dopiero w pazdźierniku 2010 roku tylko dlatego, że polscy internauci (związani z wojskowością) dwa miesiące wcześniej, w sierpniu 2010 roku odkryli zdjęcia przedstawiające radar ustawiony na zachodnią stronę lądowania, co wskazywało, że ta strona jest czynna. Tajemnica zachodniej strony lądowania, choć dotyczy najprostszych spraw, zawiera najwięcej białych plam, niedopowiedzeń i niejasności.

„Na kursie i ścieżce”

Kolejna zastanawiająca sprawa to brak w kopiach dźwiękowych rozmów i w stenogramach fragmentów dotyczących korygowania lotu przez kontrolerów. Na lotnisku w Smoleńsku – od wschodu (E-W, 259) – podchodzi się według radaru i dwóch radiolatarni prowadzących (NDB). Potwierdzają to sami Rosjanie: „Na lotnisku Smoleńsk „Północny” system podejścia do lądowania RSP z OSP dla KM=259° składa się z radiolokacyjnego systemu lądowania RSP-6m2, bliższej radiolatarni prowadzącej PAR-10 i dalszej radiolatarni prowadzącej PAR-10 oraz markerów” (str. 140 polskiej wersji raportu MAK). Przypominam, że informacja o tym systemie RSP+OSP (ang. PAR+NDB) jest obecna także w rozmowach kontroli w Smoleńsku z rosyjskim Ił-76, który podchodził do lądowania w tym samym dniu co Tu-154M.

– Radar RSP, odpowiednik polskiego RSL występującego na lotniskach wojskowych, to radar precyzyjny. Oznacza to, że odpowiedzialność leży całkowicie po stronie rosyjskiej, bo podejście według takiego radaru wymaga ciągłej współpracy wieży z załogą samolotu – mówił ekspert „GP”, kontroler lotu z Okęcia. Według niego przerwa w tym, co mówi do załogi wieża, nie może być dłuższa niż kilka sekund. Kontrolerzy muszą cały czas naprowadzać samolot. – Pracownik wieży lotów jest w tym wypadku członkiem załogi – twierdził ekspert „GP”.

Dziwi więc, że uwagi kontrolerów zapisane na taśmie dźwiękowej są szczątkowe, a wieża powtarza tylko, że samolot jest na ścieżce i kursie, choć – przypomnijmy – w trakcie padania tych komend Tu-154M nigdy w rzeczywistości na ścieżce i kursie nie przebywał. Wręcz przeciwnie, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn znajdował się najpierw zbyt wysoko, potem zbyt nisko. Jednocześnie, jak przyznała nawet sama komisja MAK, wszystkie komunikaty o odległości od pasa startowego były podawane z błędem ok. 600-1000 metrów, co oznaczało, że załoga miała prawo myśleć, że jest bliżej lotniska niż była w rzeczywistości.

– Mój kolega z wieży lotniska Okęcie sprowadził na radarach RSL ponad dwa tysiące samolotów i nigdy nie spotkał się z sytuacją, w której maszyna byłaby zawsze idealnie na ścieżce i kursie. W każdym przypadku lot trzeba było mniej lub bardziej korygować, np. nakazać obniżenie lub podniesienie lotu lub odbicie lekko w lewo lub prawo. Tutaj albo poprawki kontrolerów zostały wycięte, albo w ogóle nie padły – uważał rozmówca „Gazety Polskiej”.

Zastanawia też, dlaczego na taśmach nie słychać, jak załoga „kwituje”, czyli potwierdza komendy wieży. Kpt. Arkadiusz Protasiuk przed tragicznym lotem aż sześć razy lądował w Smoleńsku i doskonale znał rosyjskie procedury. Jednocześnie z zapisów rozmów załogi Tu-154M wynika, że załoga polskiego tupolewa uzgodniła, że nawigator będzie czytał wysokość po odległości, a więc tak jak przewiduje tzw. „kwitowanie”. Fragmenty opublikowanych parametrów lotu jak i wypowiedzi polskiego akredytowanego przy komisji MAK E.Klicha z kwietnia i maja 2010, który jako jedyny podobno miał dostęp do oryginałów czarnych skrzynek świadczą, że załoga stosowała wysokościomierz ciśnieniowy. Prawdopodobnie więc wycięto część ważnych rozmów polskiej załogi ze smoleńską wieżą.

Podejrzane kopie czarnych skrzynek

Jakie są brakujące polecenia i informacje, które wydawali polskiej załodze rosyjscy kontrolerzy naprowadzający Tu-154 M101? Dlaczego samolot lądował od strony wschodniej i z jakiego powodu mimo precyzyjnego podejścia z pomocą radaru, doszło do katastrofy? Dlaczego wywierał naciski i z kim rozmawiał rosyjski płk Krasnokutski? Za pomocą jakich środków łączności rozmawiał z tajemniczym generałem, skoro rozmowa nie została nagrana w rozmowach wychodzących z wieży lotniska w Smoleńsku?

Odpowiedzi na te pytania nigdy nie uzyskamy, jeśli Rosja nie zwróci nam oryginałów polskich czarnych skrzynek. Oryginały czarnych skrzynek Tu-154M wciąż są w rękach rosyjskich, pomimo zakończenia dochodzenia komisji MAK (październik 2010) oraz pomimo opublikowania raportu końcowego (13 styczeń 2011). Zgodnie z przepisami, według których odbywało się badanie katastrofy polskiego rządowego Tu-154M, wrak samolotu oraz wszystkie dowody rzeczowe, w tym czarne skrzynki, powinny wrócić do Polski w chwili zakończenia dochodzenia komisji MAK. Polska prasa oraz polski rząd codziennie powinny dopominać się o polską własność. Materiały te mają ogromne znaczenie, gdyż nawet polska prokuratura wojskowa w swoich ostatnich wypowiedziach dała do zrozumienia, że dopuszcza możliwość tego, że polska strona otrzymała sfałszowane lub niepelne kopie czarnych skrzynek. Jednocześnie dzień po publikacji artykułu „GP” – MAK zmanipulował zapis czarnych skrzynek? – polska komisja badająca katastrofę Tu-154M przełożyła o sześć tygodni publikację swoich ustaleń, tłumacząc się bezwględną koniecznością przeprowadzenia eksperymentu na drugim Tu-154M, dotyczącego tego, w jaki sposób są rejestrowane na czarnych skrzynkach poszczególne działania załogi. O tym, dlaczego i jakie wątpliwości popjawiają się w związku z tym zagadnieniem w następnym artykule.

Autor, wykorzystując swoje doświadczenie z pracy w obsłudze radiolokacyjnej cywilnych i wojskowych statków powietrznych, od wielu miesięcy prowadzi niezależne analizy faktów związanych z katastrofą smoleńską. Jest w stałym kontakcie z pilotami, fizykami, matematykami, inżynierami i innymi osobami, które swoją wiedzą i doświadczeniem starają się bronić honoru żołnierza polskiego i godności Tych, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie rządowego Tu-154M w Smoleńsku.
annastasia
Posty: 13
Rejestracja: pn lip 02, 2012 8:39 pm

Re: Petycja do Obamy ws. Smoleńska. Podpisz!

Post autor: annastasia »

cd1.
Pressure from Moscow and the missing records of conversations

In the transcripts and copies of the records of conversations from the Tu-154M cockpit, there are missing passages which should refer to the crew being directed to land from the east, the more dangerous end of the airport in Smolensk. There are also no records of the tower’s commands guiding the plane by radar RSP, and such commands must have been issued. – In landing by the RSP procedure, which is mandatory for Siewiernyj, responsibility lies with the flight controllers – one of the flight controllers at Okecie told “Gazeta Polska”.

– These fragments must have been cut out. I see no other explanation – said flight the controller at the Warszawa-Okecie airport, one of the most experienced experts in the profession. At the Smolensk-Siewiernyj airport – as at any airport – planes can land from two directions, in this case, from east to west (E-W, 259) and from west to east (W-E, 79). The point is that it is easier to take off and land against the wind, therefore, in good weather conditions the wind speed and its direction determine the selection of the side of the airport by the flight controllers. In the transcripts there should be a record of a standard conversation between the Tupolev crew and the flight controllers regarding the direction of approach. However, there is no trace either of audio records of conversations with the cockpit or of its transcripts, even though this topic is recorded in the published conversations with other landing planes there on that day.

The mysterious role of the Colonel Nikolai Krasnokutski and pressures from Moscow

On April 10, 2010, the Polish Tu-154M approached the airport from the east (EW, 259) – more difficult because of the unusual terrain (pits) and the scattered buildings and trees before the runway. This was dangerous because – wrote “Nasz Dziennik” (02/02/2011) – in fog, specific and very dangerous air currents occur near the recesses of land on the east side. Therefore, according to Sergei Wieriewkin, former deputy head of the Moscow Vnukovo airport – as he was quoted by “Nasz Dziennik” – after the IL-76 plane crash 10 years ago during the fog, a notice was issued to avoid landing planes on the dangerous 259 degrees, and to use the opposite course, or the 79 degrees. As reported by the “Nasz Dziennik”, Colonel Nikolai Krasnokutski, former commander of the Guards Regiment, was aware of this order. He was present in the tower on 10 April, and made contact with a mysterious “Logic” in Moscow.

In their remarks to the MAK report, the Polish ministerial commission investigating the causes of the Smolensk disaster states that the flight controller Lt.-Col. Pawel Plusnin was under pressure from his superior, Colonel Nikolai Krasnokutski, who was also in the tower. At the same time it is important to note that the Polish commission showed, as demonstrated in its amendments to the MAK report, that Col. Krasnokutski unlawfully landed the Polish Tu-154M on 10 April, as he had no right to talk with the Tupolev crew yet did so. Despite repeated recommendations of the flight controller to abort the approach to land, at 8:26:17, that is 15 minutes before the crash, Colonel Krasnokutski’s unambiguous order: “Bring up to 100 m, 100 m, end of talks” finished the debate in the tower.

The Polish ministerial commission also states unequivocally that the Krasnokutski decision ended any further attempts by the flight controller to direct the Polish Tu-154M to an alternative airport. At 8:33:52, seven minutes after taking control of the tower, Colonel Krasnokutski reported to the unknown general: “Everything is ready, Comrade General, they are approaching on the path, everything is turned on.” The conversation with the mysterious General was recorded from an open microphone at the control tower in Smolensk, but this conversation is not appended to the transcripts of outgoing telephone conversations from the tower, which means that it must have taken place through other, informal means of communication. Despite questions by the Polish investigators, the Russians did not explain who the mysterious general was, nor by what means of communication the conversation took place.

Suspect copy of black box

– When taking over a plane, flight control must “welcome” the crew and state the type of approach, determine the direction, the runway and the type of radar. For controllers, it is like a prayer. With such information, the crew can schedule the distance and speed of descent, because it should be remembered that in the case of approaching from the opposite direction to flight, the aircraft must circle the airport – the flight controller at Okecie airport told “Gazeta Polska”. He has handled many VIP flights in his career, including heads of other countries.

From the radio conversations of IL-76 plane with the tower at 6:47:53 (Polish time) we know that the crew of IL-76 asked for the direction of landing. After a few seconds they were told to land from “259”, and later at 6:54:17 the airport controller in Smolensk informed the Russian IL-76 about visibility, wind speed and direction, pressure and temperature, and – most importantly – the direction of landing and the type of radar. The crew of IL-76 had confirmed this information. At 6:55:51 the “259” landing direction was also given to the Polish airplane Yak-40, which was carrying Polish journalists. Both in the transcripts and in the copy of the audio file (Polish investigators do not have the originals) of crew conversations Tu-154M with the tower there is nothing on the direction of landing and the landing system used (RSP+OSP).

In the transcripts of Tu-154M on 10 April, we find only two passages referring to the direction of landing, also, neither is a transcript of conversations with the flight controllers. First, at 8:10 (Polish time), that is 31 minutes before the crash, Captain Arkadiusz Protasiuk says: “We are taking the 259 [direction from east to west] from the other side.” Ten minutes later, at 8:20, there are words which tell us that the crew did not receive any guidance from the tower as to the direction of approach. 2nd pilot Robert Grzywna says: “It looks like 259, this would be even better, because it would not be against the sun.” This conditional phrase clearly indicates that the pilots await the decision of the controllers. In the end, the approach was from direction 259, but there is not even a single word mentioning the decision of the tower on this issue!
– After the words “It looks like 259, this would be even better, because it would not be against the sun” we expect that in the next minutes we will hear an exchange between the Tu-154 crew and the flight controllers on the landing direction as well as data from the tower about the wind and other parameters, which will allow the crew of the Tu-154 to take the appropriate landing direction ensuring the maximum degree of safety. However, nothing happens. At 8:23 the pilots established contact with the tower and a few minutes later, we learn that they are already flying to the eastern side of the airport to land from east to west. There is no word about taking such a decision.

Interestingly, the minister, Jerzy Miller in his speech to Parliament on the MAK report in January 2011 said several times that the Polish investigators are examining a 30-minute version of the copy of the conversations of the Tu-154M crew with the tower, which should not include a fragment from 8:10, because the disaster happened at 08:41. The audio record file from 8:10 has not been included either in the presentation of the MAK in Moscow or in the presentation of Jerzy Miller in Warsaw. In both cases, the audio recording began with the subsequent passages.

It should be noted that the June publication of information about the 38-minute version of the black box transcripts of Tu-154M caused considerable surprise among the experts, because all the black boxes of aircraft are equipped with a 30-minute tape. The Russian side explained later that the Tu-154M was equipped with thinner tape, but there is no hard evidence to prove that the black box of Polish Tu-154M had non-standard tapes, although in such a case of changes the documents are mandatory.

The mystery of the western side of the landing

It is only in the final report that the MAK commission for the first time indicates that the systems of ground-based homing devices NDB (non-directional beacon) are currently only on the eastern side. S. Amielin, the Russian journalist, wrote that these devices were dismantled in the autumn and winter of 2009, i.e. at the time when the Russian and the Polish press and the Russian Embassy Counsellor talked about the planned visit in April 2010 of the Polish delegation to Katyn, near Smolensk.

This is indeed strange, because from the conversations of the Tu-154M crew and the press statements immediately after the disaster it seems that nobody knew about the alleged changes in the equipment of Smolensk airport, although such information should have been clearly communicated by the Russian side. Instead, there were many newspapers headlines such as: “Why did they land from the east?” Or “On April 7 they also landed from the east.” Formal statements of those involved in the investigation do not mention the dismantled NDB equipment from the west side. For nine months no one has officially confirmed that planes were not allowed to land from the west. Photos of the allegedly destroyed facilities of the western side of the airport were published by S. Amielin only in October 2010, yet the Polish internet surfers (connected with the military) discovered images of a radar installation on the western side of the landing two months earlier, in August 2010, indicating that this side is open. The mystery of the landing from the west, although a simple matter, contains mostly blanks, insinuations and ambiguities.

“The course and path”

Another puzzling issue is the lack of copies of the audio conversations and transcripts concerning the correction of the flight by the controllers. At the airport in Smolensk – from the east (E-W, 259) landing is supported by radar and the two leading beacons (NDB). This is confirmed by Russians themselves: “At the Smolensk airport, the system of approach to land RSP + OSP (called PAR + NDB in English) for 259 ° consists of a radar landing system RSP-6m2, a closer leading beacon PAR-10 and a further leading beacon PAR-10 and markers”. The information on this system, RSP + OSP, is present also in the talks between the controllers in Smolensk and the Russian IL-76, which attempted to land on the same day as the Tu-154M.

–RSP radar, the equivalent of the Polish military airfields RSL radar is accurate. This means that the responsibility lies entirely on the Russian side, because radar-guided approach requires continuous cooperation between the tower and the plane – the expert flight controller from Okecie told “Gazeta Polska”. According to him, a break in what the tower says to the crew can be no longer than a few seconds. The controllers have to guide the plane continuously. – The controller becomes a member of the crew – he emphasises.

It is therefore surprising that what the controllers say is, as recorded, rudimentary, and only confirms that the plane is on the path and course, but – let’s remember – at the time of these confirmations theTu-154M was never in fact on the path and course. On the contrary, for unexplained reasons, it was at first too high, then too low. At the same time, as acknowledged by even the MAK commission, all communications on distance from the runway were given with an error of about 600-1000 meters, which meant that the crew was led to think that the airport was closer than it really was.

– My friend from the Okecie airport brought over two thousand planes on the RSL radar, and never recalls a situation in which the plane would always be perfectly on the path and course. In every case, the flight has to be more or less corrected, for example, the crew is told to increase or lower the altitude or turn left or right. In this case either the controllers’ corrections had been cut out from the recordings, or they did not perform their task at all – he told “Gazeta Polska”

It is also surprising that, on the tape, the crew is not heard confirming the commands from the tower. Before this tragic flight, Captain Arkadiusz Protasiuk had landed six times in Smolensk and knew the Russian procedures well. Also, from the recordings of the crew conversations it is apparent that the Polish Tupolev crew agreed that the navigator will read the altitude after the distance, according to the “acknowledgement” procedure. Probably the important part of conversations between the Polish crew and the Smolensk tower has been cut out.

Suspect copies of the black boxes

What are the missing commands and information that the crew received from the Russian controllers guiding the Tu-154M101? Why did the plane land from the east side and why, despite the precision approach provided by radar, had there been a disaster? Why did the Russian Colonel Krasnokutski exert pressure, and who did he speak to? By what means of communication did he talk to a mysterious general, since the conversation was not recorded in the outgoing calls from the tower of Smolensk airport?
We will never get the answers to these questions unless Russia returns the original Polish black boxes. The originals of the black boxes of Tu-154M are still in the hands of the Russians, although the MAK investigation has been completed (October 2010) and final report has been published (13 January 2011). According to the rules under which the investigation of the Polish government Tu-154M crash took place, the wreck of the airplane and all the material evidence, including the black boxes, should have been returned to Poland after the investigation by MAK had been completed. The Polish government and the press should demand their return every day. These materials are of great importance, since even the Polish military prosecutor in his final statements allowed the possibility that the Polish side received falsified or incomplete copies of the black boxes. Further, the day after publication of the article “MAK tampered with the black box record?” in “Gazeta Polska”, the Polish commission investigating the Tu-154M disaster postponed, for six weeks, the publication of its findings, justifying the delay by the absolute necessity to carry out an experiment on a second Tu-154M, concerning how the black boxes record the various actions of the crew. Why and what questions arise in connection with this issue, will be stated in the next article.

Artykuł w formie zaprezentowanej powyżej został opublikowany w wersji papierowej i elektronicznej przez londyńską gazetę “Nowy Czas”

http://www.nowyczas.co.uk/news.php?id=1065

Rzekome naciski podnoszone już w pierwszych godzinach po katastrofie, przez ruską, putinowską i tuskową propagandę, w obliczu badań i ekspertyz polskich naukowców wyparowały wraz ze smoleńską mgłą.
Nawet najnowsze analizy polskich specjalistów z komisji J.Milera wykazały, że wersja stenogramów z maja 2010 r oraz wersja z czerwca 2010 roku umieszczona przez Rosjan w raporcie końcowym znacznie się różnią od tego co rozszyfrowali Polacy na podstawie przekazanej kopii zapisu rozmów w kokpicie Tu-154m.
Słowa, które wprowadzili Rosjanie do stenogramów w maju 2010 i które istniały medialnie przez 9 m-cy miały na celu stworzenie wrażenia wywierania nacisków przez pasażerów samolotu. Jednak polskie analizy kopii zapisu MARS-BM CVR (Cocpit Voice Recorder) wykazały jednoznacznie, że nie ma nawet najmniejszego dowodu na jakiekolwiek naciski na załogę z strony któregokolwiek z pasażerów Tu-154m. Zostało to uwzględnione w polskich uwagach do raportu końcowego MAK jednak uwagi te zostały zignorowane i większość raportu końcowego komisji MAK zawiera niczym nie potwierdzone tezy o naciskach. Mówi o tym nawet dotychczasowy zwolennik tez rosyjskich mjr.Fiszer
(…)Nawigator polskiego tupolewa nie obawiał się podczas lotu do Smoleńska, że prezydent Lech Kaczyński (śp. 61 l.) “się wkurzy”, a dowódca załogi nie prosił dyrektora z MSZ Mariusza Kazany (śp. 50 l.) o “zapytanie szefa, co ma robić” Takich słów, wbrew temu, co mówili Rosjanie, nie ma na nagraniach zaprezentowanych we wtorek przez polską komisję. We fragmentach, które dla Rosjan były dowodem wywierania presji na polską załogę, nasi specjaliści usłyszeli inne niż MAK słowa. – Ten odczyt podważa rosyjską wersję o naciskach na załogę – mówił w styczniu 2011 roku w TVN24 major Michał Fiszer.
W rosyjskiej wersji tak wielokrotnie powielanej przez media było zdanie:
08:38:00,4-08:38:02,2 Anonim Wkurzy się, jeśli jeszcze (niezrozumiale)
Zdanie to zostało wykorzystane przez Rosjan w raporcie końcowym i w języku angielskim zostało użyte słowo „crazy”
Takiego zdania nie ma! Naprawdę nawigator mówi:
08:38:00,4-08:38:02,2 Powiedz jeszcze, ze jedna mila została
Podobna sprawa dotyczy zdania z godziny 08:30:54 i słów kapitana „co z nami Basiu?”, które w połączeniu z innymi nieistniejącymi zdaniami miało wytworzyć w odbiorcach raportu końcowego MAK wrażenie, że załoga bała się tzw.głównego pasażera.

Zdanie „co z nami Basiu” również nie istnieje!
Rosjanie w raporcie końcowym nie tylko wykorzystywali nieistniejące zdania i zwroty ale także zmieniali szyk zdania oraz poszczególne słowa w taki sposób aby stworzyć wrażenie uległości dowódcy samolotu. W rzeczywistości z prawdziwych słów wyłania się zupełnie inny obraz załogi i dowódcy niż ten przedstawiany przez Rosjan. Polskie uwagi do raportu końcowego mówią wyraznie, że wszelkie pseudoanalizy psychologiczne załogi Tu-154m wykonane przez Rosjan i umieszczone w raporcie końcowym nie są oparte na żadnych dowodach i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Po prezentacji komisji J.Milera w której pokazano rozszyfrowany przez Polaków zapis audio kopii CVR oraz publikacji polskich uwag doszło do sytuacji absurdalnych. Częśc polskojęzycznej prasy, która przez 9 m-cy wspierała wariant rosyjski, który głosił, że były naciski na lądowania ze strony pasażerów stwierdziła, że od dziś naciskiem jest …brak nacisków na lądowanie…
Jednak te same media zapomniały albo postanowiły zapomnieć o dwóch sprawach:
- Lotniska zapasowe w żaden sposób nie zostały zabezpieczone przez stronę polską (zadania ministra B.Klicha, J.Milera, M.Janickiego)
- Z prezentacji min.J.Milera i opublikowanych przez MAK stenogramów z wieży lotniska w Smoleńsku wynika jasno, że strona rosyjska w żaden sposób nie była przygotowana na przyjęcie polskiego samolotu na innym lotnisku, stąd bardzo długie i nieskuteczne rozmowy kontrolera lotu w Smoleńsku z centralą w Moskwie, która wydała również stanowczy rozkaz kontrolerom sprowadzania polskiego Tu-154m na lotnisko w Smoleńsku. Kontroler lotniska w Smoleńsku aż do końca nie otrzymał informacji w jakie inne miejsce może skierować polskiego Tu-154m.
W czasie prezentacji odczytu polskiej kopii CVR zwraca również uwagę fakt braku jedynej kwestii z rosyjskiej wersji stenogramów z maja 2010 roku odnoszącej się do gen.A.Błasika (08:39:07).
08:39:02,2-08:39:08 Nawigator Kabina. Sterowanie przednim podwoziem mamy włączone. Mechanizacja skrzydeł
08:39:07,5-08:39:10,7 Anonim Mechanizacja skrzydła przeznaczona jest do(niezrozuamiale)[głos w tle czytania karty-Gen. Błasik]
Według Rosjan zdanie to potwierdzało obecność w kabinie gen. A.Błasika. W czasie prezentacji raportu MAK w Moskwie, w tym miejscu została przerwana prezentacja i Rosjanie zostali przy obecności gen.Błasika pomimo, że nie pokazali żadnego dowodu. Prezentacja MAK znacznie różni się od tej jaka została zaprezentowana przez komisję J.Milera. Słowa o mechanizacji skrzydeł, które do tej pory miał wypowiadać gen.A.Błasik w polskiej wersji są krótsze i wypowiadane są przez nawigatora i II pilota.
ODPOWIEDZ