01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Gdzie dwóch Polaków, tam trzy światopoglądy.
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

Nawet 21 tys. euro zarabia miesięcznie unijny urzędnik. To kilkakrotnie więcej od kanclerza Niemiec
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... iecej.html | 04.02.2013

http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,904 ... ratow.html | Red. odp.: Małgorzata Matzke ,Deutsche Welle” - Redakcja Polska | 08.02.2013
ZA WYSOKIE PENSJE, ZA DUŻO URLOPU? ZAROBKI EUROKRATÓW W OGNIU KRYTYKI
„4365 urzędników zarabia więcej, niż kanclerz Merkel” - tytuł artykułu, jaki kilka dni przed brukselskim szczytem ukazał się w „Welt am Sonntag”, był wsadzeniem kija w mrowisko. W Brukseli gra toczy się o drastyczne cięcia budżetowe, a tu drażliwa kwestia zarobków. Już szef referatu zarabia więcej, niż Angela Merkel, pisała gazeta.

Wbrew rozpowszechnionej opinii o rozbudowanym aparacie biurokratycznym, znacznie więcej unijnych urzędników niż w Brukseli zatrudniają same państwa członkowskie Unii. I tak na przykład w resorcie rolnictwa KE pracuje według danych Komisji 1040 osób. We francuskim ministerstwie rolnictwa - 31 tys. osób. W resorcie gospodarki KE zatrudnione są 1542 osoby. Dla porównania: w ministerstwie finansów w Berlinie - 1850 osób.
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

http://szymowski.nowyekran.pl/post/8747 ... dla-polski | 08.02.2013 19:02
Budżet UE: 106 mld euro dla Polski

Wybrane komentarze:

Polska nie gra o żadną gigantyczną stawkę. Nie ma żadnego „epokowego” zadania. Te szokujące międzytytuły są prymitywnym chwytem propagandowym nakierowanym na waszą głupotę. Wszystkie karty są już dawno rozdane. Już w czasie poprzedniego „szczytu” ciotka Merkel zostawiła to wasze Słońce Bałtyku samego. Biedaczyna wracał do Polski jak zmoknięta kura. Cameron od początku ma po porostu rację mówiąc o konieczności zredukowania obłąkanego rozbuchania unijnej biurokracji.
Czy fanatycy P-Zero wiedzą, że w sama tylko Anglia stworzyła więcej miejsc pracy dla Polaków, niż ten wasz „rząd” zrobił tu w Polsce?
Teraz dopiero widać jak beznadziejny jest ten wasz infantylny bufon Sikorski, kiedy w listopadzie wieszał psy na Cameronie. Po 4 miesiącach, to Cameron dyktuje warunki, a ten wasz pajac od „epokowego zadania” może już tylko nadstawić plecy do klepania, o ile tamtym będzie się chciało, w co bardzo wątpię. Czy lemingowa tępota wie, jakie są koszty pozyskiwania unijnych pieniędzy? W propagandowych „zaprzyjaźnionych telewizjach” podaje się wam tylko informacje, ile „dostaniemy”. A żeby coś dostać, trzeba mieć wkład własny. Skąd będzie ten wkład własny, skoro gospodarka jest systematycznie likwidowana? Skąd ma być ten wkład własny, skoro cała gospodarka opiera się na pośrednikach handlowych, czy na telemarketerach dzwoniących na oślep od rana do wieczora z propozycją rewelacyjnej „pożyczki” na 1200%? Tu nikt nikomu niczego nie daje. Jest dokładnie odwrotnie. Przez ostatnie 7 lat samorządy lokalne realizowały plany inwestycyjne tego waszego „rządu”. A skąd gminy, powiaty, województwa mają brać pieniądze na wkład własny, skoro ten prymityw główny księgowy zlikwidował na ich terenach zakłady pracy? No idą do banku (który już dawno jest bankiem włoskim, niemieckim, hiszpańskim czy innym) i pożyczają pieniądze, które potem muszą oddać. W ten sposób wszystko, co ten wasz pajac od „epokowego zadania” dostanie, ciupasem będzie odebrane z nawiązką. A na dokładkę większość tych inwestycji realizują firmy niemieckie, włoskie, francuskie, portugalskie nawet. Kapujecie, tępe lemingi z P-Zero? Tak to działa.
To dlatego są likwidowane w Polsce szkoły, żeby wy i potem wasze dzieci były zdolne wyłącznie do wykonywania prostych poleceń, jak: dostarczanie pizzy, akwizycja, obsługa wózka widłowego, ewentualnie windy w eleganckim hotelu, gdzie spotykają się niemieccy, włoscy czy francuscy managerowie. To dlatego bankrutują szpitale, żebyście żyli krócej i wasze dzieci również, bo i tak będziecie za drodzy. To dlatego „epokowy” oszust od księgowości wpuścił do Polski profesjonalne złodziejstwo działające pod nazwą „odwrócona hipoteka”. Za 20-25 lat nie dostaniecie w spadku po swoich rodzicach nawet ich mieszkań, domów. Zostaną przejęte za grosze przez legalnych złodziei. Sami nigdy nie wyjdziecie z kredytów hipotecznych wziętych na 30-35 lat, bo dopadnie was wiek emerytalny, a o samych emeryturach już teraz możecie zapomnieć. Większość z was straci po drodze te eleganckie apartamenty, rezydencje, wiejskie posiadłości. Tak działa ta wasza Łunia Jewropejska.
Zatrybiacie, tępe lemingi z P-Zero, na czym polega ta „gigantyczna stawka” i „epokowe zadanie”? Wasze Słońce Bałtyku popełnił na samym początku katastrofalny błąd. Zalicytował za nisko i teraz może negocjować tylko w dół. O gigantyczną stawkę gra ciotka Merkel z Cameronem i z Francuzem. Wasze Słońce Bałtyku może tylko donosić do stolika słone paluszki. To jest tylko malutka górka lodowa całego przedsięwzięcia.
To nie jest przypadek, że kraj płaski jak stół buduje drogi drożej niż górzysta Austria czy Szwajcaria. W koszty budowy wchodzą bowiem koszty projektowania i nadzorów. Zwyczajowo przyjmuje się, że koszty projektowania przy inwestycjach liniowych dochodzą do 5%, a koszty nadzoru do 2-2.5% wartości inwestycji. W Polsce koszty te zostały odwrócone z prostej przyczyny. GDDK do nadzorów bierze firemki krzaki, które są własnością żon, córek, synów, ciotek, szwagrów i innych pociotów głównych tuzów z samego GDDK, a nawet z ministerstw. Projektowanie jest zbyt trudne, wymaga znacznie większych kosztów, a co najważniejsze jest obarczone odpowiedzialnością zawodową. Firmy inspektorskie i sami inspektorzy zgodnie ze znowelizowanym prawem budowlanym odpowiadają tylko przed inwestorem, nie mają odpowiedzialności z Prawa Budowlanego. To dlatego w tych firmach „pracują” sami znajomi królika, nie mający w 90% zielnego pojęcia jak się buduje drogi. Nie potrafią czytać rysunków, a co tu mówić jeszcze o ewentualnym poprawianiu błędów projektowych, bo to jest rzecz normalna. Co się zatem robi? Zakłada się tzw. konsorcjum, uzyskuje się gigantyczną cenę ofertową, bierze się podwykonawców za chińskie pieniądze, płaci im się z tego 20% (na VAT, żeby US miał kogo ścigać), a resztą dzielą się znajomi królika. GW bankrutuje, bo głodujący wierzyciele składają wreszcie wniosek o upadłość i zarządy firm GW będą żyły długo i szczęśliwie. Tak to działa, głupie lemingi.
Dodam, że jeśli Polska osiągnie w latach 2014-2020 prognozowany poziom wzrostu gospodarczego, to wpłaci do unijnej kasy jakieś 150-200 mld zł.
Kula Lis 62 09.02.2013 08:00:14


Policzmy sobie.
300 mld zł na 7 lat, to : 42,8 mld zł rocznie.

Podobno składka Polski rocznie to jakieś 17 mld.
42,8 - 17 = 25,8 mld rocznie pod warunkiem, że zostaną wykorzystane wg kryteriów unijnych.

W perspektywie widać kary i konieczność zwrotu środków, więc z tymi 25,8 mld zł to jeszcze nie wiadomo, jak będzie.

PKB Polski rocznie to wg „The 2012 CIA World Factbook”, to około 750-780 mld dolarów, czyli: 765 x 3,1 = 2 371,5 mld zł

Policzmy, jaki to procent, te 25,8 mld zł, polskiego PKB.
25,8 / 2 371,5 x 100 = 1,09 %

Jest to zatem wyjątkowo śmieszna kwota. Jeśli założymy, że przez korupcję znika 10 procent PKB, to jak łatwo obliczyć, rocznie skarb państwa traci
około 240 mld zł. Te pieniądze z Unii, to nędzny ochłap w porównaniu do tego, co się rozkrada w kraju. Te fanfary i okrzyki, o te środki to tylko zasłona dymna dla złodziejstwa. Tych dwóch patafianów na zdjęciu, durniów myśli pewnie, że ludzie nie potrafią liczyć. Ale może dla nich naprawdę te proste obliczenia to „wyższa szkoły jazdy”? Tak być może, to w końcu „historycy”. Ci ludzie naprawdę reprezentują wyjątkowo niski poziom umysłowy. Kraj, na czele ma ignorantów, czyli durniów. Rozdmuchana propaganda nie przykryje faktów. Te ochłapy z Unii nie mają prawie żadnego znaczenia dla gospodarki. To tylko jeden procent polskiego PKB. Komu zatem tak naprawdę potrzebna jest ta „Unia”? Zwykłym ludziom? A może tylko tym złodziejom w Brukseli, euro-technokratom? Podaje prasa, że tam ponad 2 000 „urzędników” zarabia więcej, niż brytyjski premier. Cała Europa zapieprza na tych złodziei od krzywizny banana. Świadczy to o tym, że Europejczycy kompletnie zdurnieli. To już nie Europejczycy, tylko jakieś dzikusy bez rozumu, którzy dają się dymać cwaniakom. Zamiast Europy - kontynent bananowy. Polecam przyjrzeć się twarzom błazeńskim, naznaczonym piętnem kompletnej demoralizacji i degeneracji, takim Lewandowskim, Szulcom i innym z tej bandy, która śmie wmawiać ludziom, że to, co robią - to dla obywateli...
Kula Lis 62 09.02.2013 08:00:43
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

Wasz kreatywny Vincent z Londynu: Bilans dotacji unijnych w latach 2007-13
Dotacje z UE 91 mld euro, 100%

1. Fundusze strukturalne i spójnościowe 59,5 mld euro, 65,5%

2. Dotacje do rolnictwa 27 mld euro, 29,5

3. Pozostałe 4,5 mld euro, 5%


II Wydatki po stronie polskiej(pierwsza wielkość kwota w euro, druga udział procentowy w całości)
106,8

117,5

1. Składka unijna
22,6

25

2. Koszty biurokracji
6,5

7

3. Koszty przygotowania wniosków przyjętych
13,5

15

4. Koszty przygotowania wniosków odrzuconych
16

17,5

5. Prefinansowanie projektów
12

13

6. Współfinansowanie ze środków publicznych
16,3

18

7. Współfinansowanie ze środków prywatnych
19,9

22

III Bilans
-15,8

-17,5

Obliczenia własne przy założeniach, że kurs euro jest na poziomie 4 zł i że dotacje zostaną wykorzystane w 100%, co jest w praktyce niemożliwe, czyli sytuacja będzie jeszcze bardziej niekorzystna dla Polski.

II. Dotacje to ingerencja w rynek
Ogółem unijny rynek wewnętrzny regulowany jest 1634 dyrektywami i 602 rozporządzeniami. Opisują one w najdrobniejszych szczegółach funkcjonowanie czterech fundamentalnych swobód UE: przepływu osób, towarów, kapitałów i usług.

1. Dotacje spowodują uzależnienie polskich przedsiębiorstw od unijnej biurokracji. Dr Mariusz Salamon w materiałach szkoleniowych dla polskich przedsiębiorców pod tytułem „Dotacje unijne dla firm” pisze: „jeśli o coś prosisz będziesz uległy wobec tego, kto daje, musisz zaaprobować jego system, określony schemat działania” i ostrzega: „niepokorni nie dostaną nic”. Według autora UE rozdaje pieniądze, bo załatwia własne interesy: „chce opanować rynek, a żeby był podatny, trzeba weń zainwestować, urobić sobie konsumentów i uczynić ich podatnymi na wpływ unijny (dając pieniądze, narzędzia, pracę)”. W zamian za swoje pieniądze Unia oczekuje „uzależnienia rynku i ustrukturyzowania go w sposób, który ułatwi jej penetrację; wdzięczności potencjalnych konsumentów (a aktualnych beneficjantów); społeczeństwa bardziej konsumpcyjnego (nazywa się je demokratycznym)”. Firmy przez 5 lat nie mogą zmienić typu produkcji, na który otrzymały dotację.

2. Inwestycje za państwowe pieniądze są zwykle nietrafione. Gdyby były one opłacalne to prywatni przedsiębiorcy, wietrząc możliwość zysku, dużo wcześniej sami podjęliby ryzyko danej inwestycji. – Środki unijne uzyskują te projekty, które są najsprawniejsze formalnie, a nie te, które mają największą wartość merytoryczną – powiedziała Marzena Chmielewska, przedstawicielka PKPP „Lewiatan”. Jak twierdził Krzysztof Dzierżawski, „nagromadzenie inwestycji chybionych jest najczęstszą przyczyną kryzysów gospodarczych”. Tymczasem dotacje powodują marnotrawstwo na wielką skalę. Doskonałym przykładem są choćby oczyszczalnie ścieków wybudowane w Belgii, Hiszpanii czy Włoszech za pieniądze z Brukseli: nie odpowiadają wymaganym normom, są za małe lub za duże w stosunku do potrzeb, nie są w ogóle używane z powodu braku przyłączy do sieci kanalizacyjnych lub energetycznych, budowa przedłuża się o wiele lat, koszty inwestycji wzrastają o kilkaset procent. Jak twierdzą niemieccy autorzy książki „Banany dla Brukseli”: „wyniki kontroli pewnych badań pokazują, że środki publiczne obciążające podatników w UE i państwach członkowskich są błędnie inwestowane”. Ponadto jak twierdzi amerykański ekonomista Henry Hazlitt, skutkiem subwencji jest to, „że kapitał i pracę wyprowadza się z przemysłów, w których mogą pracować bardziej wydajnie, a kieruje do przemysłu, w którym są mniej efektywne. Wytwarza się mniej bogactwa. Przeciętny standard życia obniża się w porównaniu z tym, jaki byłby możliwy”.

3. W Polsce w dużej mierze beneficjentami unijnej pomocy są podmioty publiczne, takie jak jednostki samorządu terytorialnego, ich stowarzyszenia i związki, urzędy państwowe, np. ministerstwa czy urzędy pracy, szkoły wyższe, agencje rozwoju regionalnego, w których swoje udziały mają jednostki samorządu terytorialnego, państwowe agencje czy spółki skarbu państwa. Jest to wyraźny sygnał, że to właśnie urzędnicy, a nie podmioty prywatne, powinny się zajmować inwestycjami, mimo oczywistych wad takiego rozwiązania. Według prawa sformułowanego przez amerykańskiego profesora Emmanuela Savasa „sektor prywatny jest zawsze dwa razy tańszy niż sektor publiczny przy wykonywaniu tych samych prac w służbie publicznej”.

4. Dotacje do inwestycji mogą powodować zmianę istoty samej inwestycji. Gdyby nie istniały fundusze, to prywatni przedsiębiorcy lokowaliby swoje pieniądze w inne przedsięwzięcia, prawdopodobnie bardziej efektywne i produktywne. Jak uważają analitycy ekonomiczni z holenderskiego Tinbergen Institute fundusze unijne są inwestowane w specyficzne projekty, takie jak zwiększanie wartości kulturalnych czy środowiskowych, które niekonieczne powodują wzrost gospodarczy. Ponadto, podobnie jak różnorakie ulgi i odpisy podatkowe, państwowe fundusze nakłaniają firmy do kupowania konkretnych, niekoniecznie potrzebnych produktów.

5. Możliwość otrzymania dotacji opóźnia proces inwestycyjny. Samo opracowanie projektu nadającego się do dofinansowania może zabrać nawet kilkanaście miesięcy. Natomiast jak twierdzi Jerzy Kędzierki, wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, „od złożenia wniosku do wypłacenia pieniędzy [z funduszu ISPA] mijają średnio trzy lata”. Zaś według ekspertów Komisji Europejskiej jest jeszcze gorzej: „przygotowywanie wielu programów ciągnie się latami”. Samą inwestycję można rozpocząć dopiero po podpisaniu umowy o udzielenie dotacji, co następuje po zatwierdzeniu wniosku o udzielenie dotacji wraz z tzw. studium wykonalności projektu. Koszty poniesione przed podpisaniem umowy nie zostają zwrócone.

6. Firmy, które będą otrzymywały unijne dotacje będą stanowić nieuczciwą konkurencję wobec firm nie dotowanych, co pogorszy wyniki tych drugich, a może nawet spowodować wiele bankructw. Dzieje się tak dlatego, ponieważ dotowane przedsiębiorstwa mając niższe koszty działalności, mogą oferować swoje produkty i usługi po niższych cenach. Mechanizm ten działa podobnie jak w specjalnych strefach ekonomicznych, gdzie firmy są zwalniane z podatków dochodowych czy od nieruchomości. Niestety specjalne strefy ekonomiczne rozwijają się kosztem reszty kraju. Przedsiębiorcy przenoszą swoją działalność z innych rejonów do strefy, gdzie tworzą nowe miejsca pracy, równocześnie likwidując je gdzie indziej. „Transfer publicznych pieniędzy do przedsiębiorstw, zarówno publicznych jak i prywatnych, narusza fundamentalną zasadę równej konkurencji i w efekcie obniża efektywność alokacji kapitału” – napisano w „Czarnej liście barier dla przedsiębiorczości 2003” przygotowanej przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych. Należy zaznaczyć, że jakiekolwiek dotacje nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem. Subsydia utrudniają rozwój wolnej konkurencji, ponieważ przedsiębiorstwa wolą walczyć o państwowe dofinansowanie niż z konkurentami na wolnym rynku, co pogarsza jakość ich usług i wyrobów oraz zwiększa cenę.

III. Dotacje to wywiad gospodarczy

We współczesnym obrocie gospodarczym pierwszorzędną rolę odgrywa informacja. Wywiady gospodarcze zarówno krajów jak i poszczególnych przedsiębiorstw poszukują m.in. danych o kondycji ekonomicznej firm, ich osiągnięciach technicznych, planowanych działaniach. Na tej podstawie podejmowane są strategiczne decyzje gospodarcze zarówno zarządów firm konkurencyjnych jak i podmiotów publicznych zajmujących się sprawami gospodarczymi. Tymczasem wystarczy bliżej przyjrzeć się wnioskom o dotacje z Unii Europejskiej dla podmiotów gospodarczych i załącznikom do tych wniosków, a oczywiste staje się, że cała ta hucpa z systemem dotacji unijnych służy oprócz propagandy głównie jednemu celowi: jest to najzwyczajniejsze szpiegostwo gospodarcze.

Większość z tych bardzo szczegółowych informacji w normalnych wolnorynkowych warunkach nigdy nie są przez firmy przekazywane podmiotom zewnętrznym, szczególnie jeśli chodzi o ich planowanie inwestycyjne, prognozowanie swoich dochodów, zysków, zatrudnienia czy zwiększenia produkcji a także danych technicznych czy informacji o dostawcach i swoich klientach. Dzięki marnym ochłapom w postaci dotacji Bruksela wszystkie te informacje otrzymuje jak na tacy. Nie musi wydawać pieniędzy na opłacanie drogiego wywiadu gospodarczego, bo wszystkie informacje, jakie potrzebuje otrzyma dobrowolnie, bez specjalnych trudności i bez narażania się na jakiekolwiek oskarżenia o niecne zamiary. Z pewnością są one bazowane w jakimś centralnym systemie komputerowym, aby przedstawiały pełny obraz gospodarki kraju i pomagały w planowaniu i podejmowaniu strategicznych decyzji odnośnie aktualnej polityki gospodarczej realizowanej przez władze w Brukseli.

Jakich informacji domagają się zatem brukselscy urzędnicy od naiwnych polskich przedsiębiorców chcących otrzymać jałmużnę z kasy Unii Europejskiej? Praktycznie na każdy temat dotyczący tych firm oraz ich otoczenia rynkowego. Przede wszystkim informacje o firmie składającej wniosek – zarówno o obecnej jak i przeszłej oraz przede wszystkim przyszłej działalności. Odnośnie aktualnej działalności są to następujące dane:

1. informacje ogólne o firmie

2. przychody netto ze sprzedaży towarów, wyrobów, usług i operacji finansowych

3. dane produkcyjne: wielkość produkcji w ostatnim r. obrotowym w ujęciu ilościowym i wartościowym z uwzględnieniem grup produktów i usług; struktura sprzedaży krajowej i eksportowej; szacunkowy udział w rynku, poziom sprzedaży dóbr i usług z uwzględnieniem udziału w przychodach ogółem

4. zasoby techniczne z uwzględnieniem rodzajów maszyn i urządzeń, r. produkcji i szacunkowej wartości

5. zaplecze materiałowe i warunki lokalizacyjne

6. zasoby osobowe: personel firmy oraz kadra kierownicza wraz z takimi informacjami jak wiek poszczególnych osób, wykształcenie, doświadczenie i stanowisko pracy

7. dane finansowe: bilans z ostatnich dwóch lat, rachunek zysków i strat

Na temat przyszłej działalności firmy we wniosku o dotację koniecznie należy przedstawić:

1. bilans na 6 kolejnych lat, prognozowany rachunek zysków i strat na 6 lat, prognoza rachunku przepływów środków pieniężnych na najbliższe 6 lat

2. prognozowane przychody z działalności wnioskodawcy ze sprzedaży produktów, usług, materiałów i towarów w ciągu następnych 6 lat od daty ubiegania się o dotację nie związane z projektem

3. koszty wnioskodawcy nie związane z realizacją projektu na kilka lat do przodu

4. cena produktu wnioskodawcy i prognoza sprzedaży w ciągu najbliższych 5 lat

5. likwidacja i tworzenie nowych miejsc pracy z podziałem na kobiety i mężczyzn

6. opis planowanej działalności inwestycyjnej wnioskodawcy na 6 lat do przodu wraz z jej wartością w poszczególnych latach (w tym m.in.: specyfikacje techniczne maszyn i urządzeń, procesy techniczne produkcji, planowane efekty inwestycji, wskazanie wszystkich planowanych nakładów inwestycyjnych).

7. ocena ewentualnego wpływu projektu na środowisko naturalne

Oprócz powyższych danych wnioskodawca musi zawrzeć w swoim projekcie także informacje na temat firm, z którymi współpracuje:

1. aktualne i potencjalne źródła zaopatrzenia, procentowy udział różnych dostawców, ich wady i zalety

2. charakterystykę warunków rynkowych, w których działa wnioskodawca oraz kształtowanie się rynku po otrzymaniu dotacji przez wnioskodawcę: określenie rynku, informacje o klientach i ich struktura, oczekiwania i potrzeby klientów, gdzie wzrasta popyt a gdzie maleje

Konieczne są również dane na temat firm konkurencyjnych wobec przedsiębiorstwa wnioskodawcy, takie jak: ich rynek, porównanie ofert z ofertami konkurencji, ocena konkurencji, porównanie siły rynkowej odnośnie jakości, ceny, reklamy, promocji, potencjału finansowego, grup klientów; reakcja konkurencji na uruchomienie projektu wnioskodawcy.

Wnioskodawca jest zobowiązany do przedstawiania rocznych i końcowych raportów monitoringowych oraz raportów wykonawczych, dzięki czemu urzędnicy są szczegółowo poinformowani, co się dalej dzieje z firmą podczas i po zakończeniu inwestycji.

Ponadto wnioskodawca musi podpisać zobowiązanie do umożliwienia uprawnionym osobom wizytacji terenowej w miejscu realizacji projektu i wglądu w dokumentację. Tymi uprawnionymi osobami są przedstawiciele Regionalnych Instytucji Finansujących (są one wybierane w drodze konkursu lub wskazywane przez Zarząd Województwa i pełnią równocześnie funkcję Jednostek Kontraktujących), służb Komisji Europejskiej oraz Trybunału Obrachunkowego.

Dzięki tak szczegółowym informacjom brukselska biurokracja będzie miała pełny obraz gospodarki kraju i dane do prowadzenia planowania gospodarczego. Będzie wiedziała, gdzie może nałożyć dodatkowe obciążenia fiskalne i inne obowiązki a gdzie nie może, aby prowadzić własną politykę niekoniecznie korzystną dla beneficjantów dotacji. Posiadanie takich informacji może być bardzo niebezpieczną bronią: mogą one być wykorzystywane w celu zniszczenia firm, które mogą stać się konkurencyjne w stosunku do firm, którym sprzyjają brukselscy urzędnicy. Takie działania bezpośrednio prowadzą do całkowitego uzależnienia gospodarki od polityków i biurokracji w Brukseli, co w dalszej kolejności wiedzie w kierunku państwa totalitarnego. Ponadto tak dokładne i aktualne dane wraz z zamierzeniami rozwojowymi konkretnych firm będą wielką pokusą dla nieuczciwych przedsiębiorców, aby je wykraść i wykorzystać w celu wyprzedzenia lub zniszczenia konkurencji.

Należy także zwrócić uwagę na fakt, że skomplikowane czasami nieracjonalne wymogi formalnie (np. fakt, że wiosek musi być napisany na komputerze odpowiednią czcionką o odpowiedniej wielkości, nie może być pomyłki w kodzie interwencji, kolejne strony wniosku muszą być ponumerowane i parafowane, nawet jeśli jest to strona pusta) powodują, że łatwo odrzucić wniosek o dotację, a podane przez przedsiębiorstwo informacje zostają w rękach urzędników.

Otrzymanie unijnej dotacji w przyszłości z pewnością odbije się czkawką w nie jednej polskiej firmie, w której naiwni przedsiębiorcy wierzą, że ktoś da im coś za darmo nie oczekując niczego w zamian. Dotacje unijne spowodują dalsze uzależnienie polskiej gospodarki od arbitralnych, etatystycznych decyzji podejmowanych w Brukseli, która posiadając tak cenne informacje gospodarcze będzie jeszcze bardziej sterowała gospodarkami poszczególnych państw członkowskich. W ten sposób będzie się ugruntowywał socjalizm, a w raz z nim brak wzrostu gospodarczego i rozwój państwa socjalnego, co przekłada się bezpośrednio na bezrobocie, biedę, brak perspektyw i zwiększające się zadłużenie.

IV. Dotacje to tworzenie przestępstw i przestępców

Samo istnienie unijnych dotacji tworzy kolejny korupcjogenny styk na granicy polityki i gospodarki, co będzie skutkowało wieloma nowymi wielomilionowymi defraudacjami, sprzeniewierzeniami, malwersacjami, przy których afera Rywina będzie mało znaczącym epizodem. Oszustwa i wyłudzenia pieniędzy w ramach WPR czy dotacji eksportowych są w UE na porządku dziennym:

1) greccy rolnicy złożyli wnioski o dotacje do swoich upraw o powierzchni przekraczającej o 20% powierzchnię całego kraju.

2) inni unijni rolnicy wyłudzali subwencje do plastikowych drzewek oliwnych, które z helikoptera wyglądały jak prawdziwe.

3) polscy rybacy łowią więcej ryb niż pozwala im na to UE

4) Subwencje na szkolenia, ekspertyzy czy doradztwa wprost zachęcają do wyłudzeń unijnych środków pieniężnych – organizuje się je wyłącznie na papierze.

Sam program PHARE spotkał się z poważną krytyką i negatywną oceną za równo ze strony europejskiego Trybunału Obrachunkowego jak i dwukrotnie polskiej NIK. Wskazywano niegospodarność, rozrzutność, nepotyzm, łamanie prawa i inne rodzaje marnotrawstwa i przestępstw.

Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) od 2003 r. zajmował się 33 sprawami związanymi z wyłudzaniem środków z programu SAPARD. W 2005 r. zgłoszono 12076 nadużyć finansowych na kwotę ponad 1 mld euro. W 2004 r. MF przeprowadziło 96 kontroli dotyczących funduszu PHARE i 32 funduszu ISPA. W 40% przypadków wykryto nieprawidłowości. W 2006 r. u 11% kontrolowanych rolników wykryto nieprawidłowości. W 2007 r. kontrole obejmują 106 tys. spośród 1,5 mln rolników, którzy otrzymają dotacje. W CBŚ powołano specjalną komórkę wyłącznie do zwalczania nadużyć związanych z eurofunduszami.

V. Zagraniczne doświadczenia dotacyjne

1. NRD

To własna praca, a nie dotacje powodują dobrobyt. Dowodem na to są choćby ogromne dotacje dla byłej NRD, gdzie w kraju ludnościowo ponad trzy razy mniejszym niż Polska w ciągu 15 lat wpompowano 1250 mld euro, czyli w przeliczeniu na 1 mieszkańca 70 razy więcej, niż planuje się przekazać naszemu krajowi, i skutki tego procederu są opłakane. Wschodnie landy Niemiec się wyludniają (spadek z 12,5 mln do 10 mln mieszkańców) i panuje wysokie bezrobocie i marazm gospodarczy.

2. Irlandia

Wbrew opinii większości polityków, nie jest prawdą, że dotacje unijne powodują szybszy wzrost gospodarczy, na co podaje się często przykład Irlandii. Z artykułu opublikowanego w magazynie Instytutu Katona w Waszyngtonie wynika wniosek wprost przeciwny. Dotacje unijne mogą opóźnić wzrost poprzez kierowanie zasobów do projektów publicznych, które mogłyby być lepiej wykorzystane przez sektor prywatny. Sektor publiczny nie jest w stanie efektywnie zarządzać pieniędzmi, ponieważ nie dotyczy go ekonomiczna kalkulacja zysków i strat. Urzędnicy nie wiedzą więc, które projekty inwestycyjne wygenerują największy wzrost, a nawet jeśli by wiedzieli, to i tak nie mają motywacji, aby właśnie te projekty promować. Co gorsza, niektórzy irlandzcy przedsiębiorcy porzucili działalność nakierowaną na zwiększenie efektywności i innowacyjności firm i swoje siły kierowali na pozyskiwanie dotacji. Powoduje to utratę zasobów zarówno materialnych, jak i osobowych, które mogłyby być wykorzystane na wytwarzanie produktów i usług dla konsumentów i zwiększenie wzrostu gospodarczego. Teorię potwierdzają fakty historyczne. W latach 1973-86 Irlandia otrzymywała dotacje unijne w wysokości 4% PKB i wtedy wzrost gospodarczy był na bardzo niskim poziomie, natomiast w latach 1995-2000, kiedy wzrost gospodarczy dochodził do 10%, dotacje wynosiły 3% PKB Irlandii. W 2000 r., kiedy unijne dotacje spadły do 1,84% PKB, wzrost wyniósł 11%.

Podsumowując, należy stwierdzić, że dotacje to nie jest działalność dobroczynna, tylko realizacja własnych interesów Unii. Niestety jest to polityka dla Polski i kosztowna, i nieefektywna. W latach 2007-13 Polska ma otrzymać ok. 13 mld euro dotacji rocznie, czyli ok. 5% PKB, a wyda na to ok. 15 mld euro rocznie, czyli 6% PKB. Oznacza to, że do tego interesu dołożymy 2 mld euro rocznie, czyli 1% PKB. Nie jest to tragedia, ale pieniądze te mogłyby zostać lepiej wykorzystane, bo fakty są takie, że żadne dotacje nie tworzą dobrobytu. Dobrobyt może zostać wykreowany dzięki odpowiedniej polityce gospodarczej, jak miała miejsce np. w Irlandii.
Kula Lis 62 09.02.2013 10:59:43
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

Do absorpcji unijnych funduszy zatrudniono ponad 100 tysięcy nowych pracowników administracyjnych, którzy rocznie kosztują Polskę kilkanaście mld. zł.
Google.pl/search?q=do+absorpcji+unijnych+funduszy+zatrudniono+ponad+100+tysi%C4%99cy+nowych+pracownik%C3%B3w+administracyjnych%2C+kt%C3%B3rzy+rocznie+kosztuj%C4%85+Polsk%C4%99+kilkana%C5%9Bcie+mld.+z%C5%82.+&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a


W niektórych resortach zarabia się już ponad 7,5 tys. zł.
Google.pl/search?q=W+niekt%C3%B3rych+resortach+zarabia+si%C4%99+ju%C5%BC+ponad+7%2C5+tys.+z%C5%82.&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

Aleksanderpinski.nowyekran.pl/post/44890,polska-traci-na-unijnej-biurokracji-6-proc-pkb | 19.12.2011 13:12
POLSKA TRACI NA UNIJNEJ BIUROKRACJI 6 PROC. PKB
Brytyjski eurodeputowany Daniel Hannan podaje, że unijne regulacje kosztują UE 600 mld euro, a przynoszą korzyści warte 120 mld euro.
To oznacza, że na kraje należące do UE tracą na unijnej biurokracji prawie pół biliona euro.
Z tych 480 mld euro strat ok. 20 mld euro, czyli 90 mld zł przypada na Polskę. To 36 proc. rocznych przychodów budżetu albo ok. 6 proc. PKB Polski.

Oto pełna wypowiedź Daniela Hannana (z tłumaczeniem na polski):
http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... i9xiJ9Mk3A#!
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

www.interia.pl | 09.02.2013 r.
WYZYSK POLSKI
Polacy nie mogą czuć się de facto gospodarzami we własnym kraju, bo ogromna część firm ma już właściciela za granicą, a opłaca pracowników resztkami z pańskiego stołu, czyli tym, czego nie pożre wcześniej zarząd. I nie dajmy się zbałamucić pokrętną, neoliberalną argumentacją, że o wszystkim decyduje wolny rynek, a Polska może konkurować wyłącznie niskimi kosztami pracy.

Polska miała konkurować innowacyjnością, kapitałem ludzkim, czyli indywidualnymi zdolnościami i kwalifikacjami. Co z tego wyszło, ministrze Boni? Nic.
Dogonimy Unię... za 35 lat

Eksperci podają, że dzisiejszy poziom zarobków krajów dawnej Piętnastki UE osiągniemy za 35 do 50 lat! Czyli wtedy, gdy wszyscy dziś pracujący będą już na emeryturze. Co to za oferta? A przecież w tym czasie Europa odskoczy od nas dalej.

Niskie płace to, poza brakiem zatrudnienia, główny powód masowej emigracji. Skoro np. rzeźnik zarobi w Niemczech czy w Norwegii 5-7 razy więcej niż w Polsce (w Norwegii ze stawką 100 zł za godzinę), to wybierze kraj, w którym może zapewnić godne życie swojej rodzinie i zarobić na uczciwą emeryturę.

Obrazek
Interia.pl

Skandynawia, w której dysproporcje dochodowe są niewielkie, najmniej odczuwa skutki obecnego kryzysu. To kwestia stosunków społecznych, jakości dialogu społecznego, etyki biznesu. Zadaniem polityków powinno być zabieganie o wyrównywanie gigantycznych dysproporcji w zarobkach. Ale oni się z tego zadania zwolnili i - jak kury ziarno - łykają neoliberalne przykazania.

Krzysztof Świątek


- - - - -
Rozmowa z prof. ekonomii Mieczysławem Kabajem z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych

Czy tak duże rozpiętości w wynagrodzeniach, jak w Polsce, są dla Europy Zachodniej rzeczą naturalną? U nas akceptowana jest sytuacja, w której np. prezes banku zarabia 120-krotność najniższej płacy w tym banku.

- Nie, to nie jest normalne. W takich krajach, jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, obowiązuje zasada, że prezes banku może zarabiać 20-krotność średniej płacy w swoim banku. Przy czym wzrost jego wynagrodzenia jest uzależniony od tej średniej. Jeżeli średnia rośnie, to rosną także jego dochody. Wobec tego prezesi w Niemczech, Francji i Wlk. Brytanii dążą do tego, by wynagrodzenia pracowników rosły. Płace prezesów rosną proporcjonalnie do wzrostu średniego wynagrodzenia.

- W Polsce, w stosunku do wielu państw UE, mamy najniższe podatki dla ludzi o najwyższych wynagrodzeniach. W wielu krajach maksymalne wynagrodzenia są opodatkowane w granicach 40-60 proc., w Polsce - 32 proc. Nie chcę głosić hasła: podnieśmy podatki. Raczej zaapelowałbym do przedsiębiorców i organizacji pracodawców, by przy wynagradzaniu pracowników stosować zasady etyki biznesu. Tylko tyle i aż tyle.

Tygodnik Solidarność
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

WIĘC, CZY WRESZCIE DOTARŁO:
- co to jest demokracja/kto/jak wybiera/kto rządzi (...)?
- że dalej tak postępując będzie jeszcze, i to pod każdym względem, gorzej (...)?
- że trzeba to natychmiast zakończyć, poprzez wprowadzenie racjonalnego systemu – 5-te podejście (wciągu 3 lat): 16.02.2013 r. (sobota), o godz. 12.00 pod Sejmem – formujemy zgromadzenie narodowo-ludowe
http://www.racjonalnyrzad.pl/forum/view ... 3&start=10

Racjonalnyrzad.pl/

______________________

Onet.pl | 07.02.2013 r.
NIEMCY OSTRZEGAJĄ: WĄTRÓBKA DORSZY SKAŻONA
200 g wątróbki dorsza bałtyckiego zawiera ilość toksyn, z jaką nie radzi sobie ludzki organizm. Takie ostrzeżenie wydało ministerstwo rolnictwa Meklemburgii-Pomorza Przedniego, odradzając konsumpcję tego specjału.

Wątroba dorszy z Bałtyku jest tak obciążona toksynami, że jej konsumpcja jest zagrożeniem dla zdrowia, poinformowało krajowe ministerstwo zdrowia w Schwerinie. Analizy 21 próbek wątroby ryby na zawartość dioksyn, furanów i organicznych związków chloru PCB wykazały, że we wszystkich przypadkach przekroczone zostały normy obowiązujące w UE.

Po spożyciu 200 g wątróbki bałtyckiego dorsza możliwe obciążenie toksynami ludzkiego organizmu wyczerpane jest na okres 48 tygodni.
Dioksyny i PCB powstają przede wszystkim w procesach spalania w zakładach przemysłowych. Zawarte są one także w glebie i akwenach wodnych na skutek zanieczyszczeń środowiska.
dpa / Małgorzata Matzke
red.odp.: Bartosz Dudek
(PG; JM)


cena ziemi* rolnej uprawnej wzrosła podrożała [„400... ...800... ...1817 proc...”]
Google.pl/search?q=cena+ziemi*+rolnej+uprawnej+wzros%C5%82a+podro%C5%BCa%C5%82a&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

------------------------------------------------
TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII/ZBRODNIE PRZECIWKO NAM I NASTĘPNYM POKOLENIOM, NATURZE; ŻYCIU NA ZIEMI!!! (skrót)
Wolnyswiat.pl/14sh5.html

ITP., ITD., ITD., ITP...

- Dzięki realizowaniu utopii/odwiecznemu rządzeniu psychopatów i ich współpracowników debili (...)!!!
zoskicyc
Posty: 9827
Rejestracja: ndz sty 29, 2012 1:22 pm

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: zoskicyc »

prosze pana

tym razem przyznaje panu absolutna racje
korzysta pan z materialow pewnych (sa do
sprawdzenia i nie sa wyssane z palca) - ale
wytlumacz pan to tym styropianowym lbom -
ich kilku ktorych demoprawem jest szerzenie
na tym forum zwyczajnego lgarstwa z przyczyny
glupoty i naiwnosci - noszac w plecaku zasoby
merklizmu - najwiekszej oszustki w europie
bravo cameron - ktory jedyny osmielil sie
nazwac ja po imieniu - prosze pana prusackie
niemcy uprawiaja ta sama polityke jak za czasow
bismarcka - slusznie powiadal einstein o nieskonczonosci
niech zyje bezmyslnosc styroporowcow

CYC
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

O2.pl / Sfora.pl | 12.02.2013 r.
BAŁTYK UMIERA! MARTWE STREFY W CAŁYM MORZU
Aż 20 proc. dna Morza Bałtyckiego w latach 2011-2012 pozbawione było tlenu. To najgorszy wynik od 60 lat - alarmuje szwedzki Instytut Meteorologiczno -Hydrologiczny (SMHI).

Okazuje się, że w latach 2000 - 2010 udział martwych stref na dnie Bałtyku wzrósł z 5 do 15 proc., a obszarów niedotlenionych z 22 do 28 proc.
Tlenu brakuje na obszarze od Bornholmu po Zatokę Fińską, a zupełnie martwa strefa rozciąga się wokół Gotlandii oraz na północ od Półwyspu Helskiego.
Sytuacja jest gorsza niż kiedykolwiek. To właśnie brak tlenu przyczynił się m.in. do znacznego spadku populacji dorsza - powiedział Bertil Hakansson ze szwedzkiego urzędu ds. morza i wód (HaV).
Według ekspertów rada jest tylko jedna: musimy ograniczyć spływ związków azotu i fosforu (rolnictwo i ścieki z kanalizacji) - pisze „Rzeczpospolita”.
Autor: TM
Rp.pl/artykul/325670,980121-Baltyk-sie-dusi.html...
Mynewsdesk.com/se/pressroom/havochvatten/pressrel...
Svd.se/nyheter/inrikes/stor-syrebrist-i-ostersjon...

O2.pl / Sfora.pl | 11.02.2013 r.
TAJEMNICZA ZAGŁADA RYB W EUROPIE. ZDECHŁO 110 MLN ŚLEDZI
Islandczycy bezradnie obserwują na swoich wodach zagładę ogromnych ławic śledzi.

Specjaliści nie potrafią wyjaśnić zagadki, dlaczego do jednego z niewielkich fiordów na zachodnim wybrzeżu wyspy wpływały ławice tych ryb i tam umierały. Podejrzewają, że winny może być braku tlenu.
Według szacunków Islandzkiego Instytut Morskiego ławice ryb liczyły w sumie około 110 mln ryb. To poważna strata dla rybołówstwa islandzkiego (szacowana jest na około 38 mln euro).
Suma ta jest wystarczająca na roczne sfinansowanie funkcjonowania całej islandzkiej policji oraz Althingu, czyli krajowego parlamentu, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Muzeum Narodowego i kancelarii prezydenta – podaje IAR.
Sprawę na zlecenie władz, badają ichtiolodzy.
Autor: TM

Polskieradio.pl/5/3/Artykul/779709,Islandia-zagad...
Sanluisobispo.com/2013/02/06/2383386/iceland-inve...




Szymowski.nowyekran.pl/post/87646,kolejna-wielka-afera-rzadu-tuska-okradna-nas-na-miliardy | 11.02.2013
KOLEJNA WIELKA AFERA RZĄDU TUSKA: OKRADNĄ NAS NA MILIARDY
Już w tym roku polscy podatnicy zaczną płacić miliardy złotych za finansowanie przez państwo zabiegów in vitro. Nowe prawo pozwala politykom intensywnie walczyć z rodzina, obrabować podatników i co najważniejsze ... ukraść ogromne pieniądze.


Do tej kwoty doliczyć trzeba bardzo drogą i długotrwałą terapię hormonalną, oraz serię badań i konsultacji. Łącznie cała procedura sztucznego zapłodnienia kosztować może ponad 35 tysięcy złotych. Dla „przeciętnej polskiej rodziny” jest to wydatek niemożliwy do zaakceptowania, stąd w rządowych kręgach pojawił się pomysł, aby zabiegi „in vitro”finansowane były przez państwo.

Państwo czyli podatnik. „Witraże” (tak nazywa się czasem właścicieli klinik przeprowadzających zabiegi invitro) w całej Polsce będą więc mieli do zagospodarowania ponad 300 milionów złotych. Spodziewać się należy, że te wydatki bardzo szybko wzrosną. Już teraz bowiem w zagranicznych ośrodkach badawczych prowadzi się badania naukowe „udoskonalające” metodę sztucznego zapłodnienia. Z badań tych wynika, że potrzebna jest bardziej skuteczna i bardziej długotrwała terapia hormonalna – czyli dodatkowe koszty. Wzrosnąć może też cena samego zabiegu in vitro.Skoro za zabieg płacić będzie państwo, kliniki będą zainteresowane tym, aby ceny były jak najwyższe. Trzeba więc brać po uwagę, że już w najbliższych latach procedura in vitro zostanie wydłużona o np. dodatkowe terapie hormonalne, a to z kolei drastycznie podwyższy cenę. Całe sztuczne zapłodnienie obejmujące terapie, sam zabieg, badania, konsultacje itp. może więc wynieść nawet 100 tysięcy złotych. Czyli polskiego podatnika okraść trzeba będzie już nie z 375 milionów, a z miliarda złotych. A i na tym wydatki się pewnie nie skończą.

Na wspomnianej konferencji prasowej 5 listopada, Ewa Kopacz przyznała, że z jej szacunków wynika, iż „w Polsce z powodu braku potomstwa cierpi milion par”.W październiku 2012 roku, Donald Tusk mówił już dziennikarzom o 1,3 miliona par. Jeśli przyjąć optymistycznie, że 90 proc. Polaków to katolicy, oznacza to, że pozostałym 10 procentom wyznawany światopogląd pozwoli podjąć decyzję o zapłodnieniu in vitro.10 procent z 1,3 miliona to 130 tysięcy par, a więc potencjalne 130 tysięcy zabiegów. Przy dzisiejszych cenach daje to więc 4,87 miliarda, a przy cenach zakładanych – około 13 miliardów w skali 10 lat czyli 1,3 miliarda rocznie. Ale to jeszcze nie wszystko. Z danych WHO – Światowej Organizacji Zdrowia – wynika, że tylko w połowie przypadków zabieg in vitro kończy się powodzeniem. W pozostałych 50 procentach przypadków, albo nie udaje się skutecznie wszczepić zarodka, albo kobiecie nie udaje się donosić ciąży. Taki rozwój sytuacji to dla kliniki powód, aby procedurę zapłodnienia in vitro rozpocząć od nowa. I wystawić polskiemu podatnikowi drugi rachunek za zabieg. I tak kwotę 1,3 miliarda złotych rocznie trzeba będzie podwoić.

amo refundowanie zabiegów in vitro to tylko część wydatków. Jako przeszkodę w staraniach o in vitro ówczesna minister Kopacz podała „kwestie światopoglądowe”. To oznacza, że dla „witrażystów” wyzwaniem staje się konieczność uświadomienia społeczeństwa w tej kwestii. A to oznacza, że trzeba będzie przeprowadzić i sfinansować (z pieniędzy podatnika) kampanie społeczną zachęcającą do poddania się zabiegowi in vitro.Środki na „uświadamianie” każdego społeczeństwa „demokratyczna” Europa zna dwa. Pierwszy to „badania naukowe” prowadzone pod konkretną tezę i mogące każdą tezę udowodnić lub obalić według życzeń klienta. „Naukowo” „udowodniono” że w związkach, homoseksualnych dzieci doznają więcej miłości niż w małżeństwach. „Udowodniono” również iż wzrost podatków nie przekłada się na wzrost cen detalicznych. Można więc bez problemu „udowodnić”, że in vitro to metoda równie skuteczna, co poczęcie drogą naturalną. Trzeba więc będzie wyniki tych „badań naukowych” utrwalać w głowach dzieci od pierwszych lat szkoły podstawowej w ramach tzw. „wychowania seksualnego”. I wtedy trzeba będzie sięgnąć po sposób drugi: kampanie społeczne. Nie należy się dziwić, jeśli za kilka lat oglądać będziemy banery reklamowe lub billboardy zachęcające do poddawania się zabiegom in vitro – zabiegom oczywiście „darmowym” i „bezpłatnym” – czyli finansowanym przez podatnika. W Polsce kampanie społeczne to doskonały pretekst, by zdefraudować dziesiątki milionów złotych. Dla przykładu: kampania „nie prowadzę po alkoholu” kosztowała ponad 7 milionów złotych i niczego nie przyniosła (pijanych kierowców jest coraz więcej, a nie coraz mniej), a kampania „kocham, nie biję” – ponad 10 milionów złotych i wcale nie zmniejszyła zjawiska przemocy domowej. Skutku też nie ma żadnego poza uszczupleniem budżetu. Tak samo będzie z kampanią społeczną popierającą in vitro. Tym bardziej, że to doskonała okazja, aby dać zarobić firmom związanym z krewnymi polityków. Łapówki, które za zorganizowanie tej kampanii zapłacą urzędnikom ministerstwa zdrowia dyrygenci „vitrobiznesu” będą nieznacznym ułamkiem promila ich zysków z zabiegów.

Refundacja zabiegów in vitro stworzy jeszcze jeden problem. W polskiej służbie zdrowia tajemnicą poliszynela jest wystawianie „lewych” zwolnień lekarskich i fałszywych recept. Coraz bardziej powszechną praktyką jest też wyłudzanie refundacji za zabiegi, które w rzeczywistości nie były przeprowadzane (najsłynniejsze takie sprawy – zakończone w sądach – miały miejsce w Krakowie, Rzeszowie i Poznaniu). Przepis pozwalający na finansowanie in vitro stwarza monstrualne pole do nadużyć, jeśli weźmie się pod uwagę koszty zabiegów. Wywoła bowiem pokusę poddania się lub przeprowadzenia zabiegu in vitro jedynie na papierze. Lekarz sporządzi dokumentację medyczną dla NFZ, pacjentka się pod nią podpisze, na zabieg nie przyjdzie, ale wniosek o „refundację” będzie można złożyć. I kilkadziesiąt tysięcy złotych z publicznych pieniędzy można podzielić pomiędzy wszystkich zaangażowanych w proceder. Co spowoduje, że liczba „papierowych” zabiegów in vitro bardzo szybko wzrośnie, a tym samym pojawi się konieczność dalszego opodatkowywania Polaków.

Program refundacji zabiegów in vitro zakłada możliwość przeprowadzania ich w szpitalach publicznych. To z kolei otwiera drogę do sporów sądowych o monstrualne odszkodowania. Pacjentka może bowiem poskarżyć się już nie tylko na złe warunki pobytu w szpitalu, ale także na nieskuteczność zabiegu. Wystarczy, że nie donosi ciąży będącej konsekwencją sztucznego zapłodnienia lub dojdzie do wniosku, że dziecko urodziło się nie takie, jakiego oczekiwała. Zgodnie z obowiązującymi przepisami kodeksu cywilnego, będzie mogła wnieść pozew przeciwko Skarbowi Państwa i wygrać gigantyczne odszkodowanie. Zapłaci je oczywiście polski podatnik. Wszystko wskazuje więc na to, że przepisy o refundacji in vitro nie tylko spowodują w społeczeństwie ogromne straty moralne, ale też wywołają finansową „aferę tysiąclecia”, która zdeklasuje wszystkie znane dotychczas afery korupcyjne. „By żyło się lepiej”.

---------------------------
M.IN. O IN VITRO...
http://www.wolnyswiat.pl/37h1.html
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

M.IN. O IN VITRO...

Niczego nie ma za darmo (człowiek już wielokrotnie udowodnił, że nie jest mądrzejszy/lepszy od Praw Natury)!
Wszystko wpływa na geny, w tym nimi manipulowanie, tzw. leki,. A skutkiem tych zmian są mutacje, uzależnienie organizmu od czynników, które spowodowały zmiany genetyczne/dostosowanie do nich. A zmiany w genach nie są bezpłatne, a zarobienie pieniędzy na ogół odbywa się kosztem wszystkiego, wszystkich, w tym zdrowia ludzi, w tym osób o wysokim potencjale!

Przyroda od samego początku wynalazła skuteczny sposób, by zamiast degeneracji (czego objawem są m.in. choroby, coraz niższy iloraz inteligencji, coraz większy stopień destrukcyjnych, w tym aspołecznych, niszczycielskich, cech i wynikłe z tego skutki) miało mse doskonalenie gatunków (w tym taki właśnie lek w postaci odporności na choroby, sposób na zwiększanie intelektualnego potencjału), a mianowicie POZYTYWNĄ SELEKCJĄ, CZYLI KORZYSTNY DOBÓR PARTERÓW DO PROKREACJI, USUWANIE NADLICZBOWYCH OSOBNIKÓW. Przez miliony lat to skutecznie funkcjonowało, aż pojawił się człowiek, istota mądrzejsza od Praw Natury, lepsza od przyrody, a tego efekty widać wokół (to, co funkcjonowało przez miliony lat ginie w przeciągu kilkudziesięciu lat, wszechstronnie przygotowuje się wszechstronne piekło dla kolejnych pokoleń, i takie postępowanie nazywane jest jeszcze... ratowaniem życia, mądrym, dobrym, normalnym, prawidłowym, moralnym. A próby przed tym obrony, ratunku: „mordowaniem”, „faszyzmem”, „bestialstwem”, „nienormalnością”, „objawem choroby psychicznej”, „głupoty” itp., czyli, jak zwykle, na odwrót...; realizacja utopii


Wszystko co robimy, co wdychamy, spożywamy, zażywamy
, w tym tzw. leki, trucizny, np. nikotynę, narkotyki, alkohol, na co wystawiamy swój organizm, co świadomie, nieświadomie odbieramy, przeżywamy, na czym skupiamy uwagę, o czym myślimy, co analizujemy, jak rozumiemy, z kim się zadajemy, czym się zajmujemy, jaki tryb życia prowadzimy, w tym czy się intelektualnie, psychicznie, etycznie rozwijamy czy też degenerujemy, jak, z kim uprawiamy seks, płodzimy potomstwo, wpływa m.in. na nasze samopoczucie, zdrowie psychiczne, fizyczne (są choroby psychosomatyczne, czyli fizyczne o podłożu psychicznym), inteligencję, nasze, naszego potomstwa, innych geny; potencjał; sytuację otoczenia, społeczeństwa, innych istnień, przyszłych pokoleń. Wpływ ten może być negatywny bądź pozytywny.
PS
Jeśli np.:
- wystawiamy się, innych na ekspozycję przekazu z radia, telewizji (- w obecnej postaci...), głośników w sklepach, przekaz psychopatycznych, debilnych, obłąkanych osobników zajmujących się powtarzaniem, bełkotaniem, nawoływaniem np. pod pretekstem zajmowania się handlowaniem, szerzeniem jedynie słusznej religijności, ustrojowej ideologii; tzw. reklam, bełkotu, powtarzactwa, utopii;
- wystawiamy się, innych na ekspozycję uzależniającej trucizny nikotynowej, zezwalamy na eksponowanie przy nas, innych nikotynizmu, alkoholizmu, narkomanii, niezdrowego odżywiania się, w tym obżarstwa, trybu życia; degeneractwa,
- akceptujemy, zezwalamy, biernie, czynnie wspieramy płodzenie, rodzenie, utrzymywanie przy życiu chorych, upośledzonych dzieci,
czyli zezwalamy na uszkadzanie psychiki, wypaczanie umysłu, ogłupianie, trucie, skażanie, w tym podczas produkcji trucizn, takimi śmieciami; demoralizowanie; degenerowanie; szkodzenie, pogrążanie, to takie postępowanie, tego skutki będą, w wyniku naśladownictwa, zarażania tym, demoralizacji, powielane, się rozprzestrzeniać, więc wszyscy będą ponosić tego, bezpośrednio, pośrednio, negatywne konsekwencje (powstaje efekt lawiny!).

Wszechstronnie korzystnym celem gatunków - z godnie z planem natury - winno być dążenie do doskonałości (stymulowanie, zachowanie, przekazanie najcenniejszych cech; genów, inaczej gatunek jest degenerowany, wymiera).
PS
Czy ludzkość dąży do jakiejkolwiek doskonałości, czy wręcz przeciwnie – wszechstronnej, bo: intelektualnej, psychicznej, zdrowotnej, fizycznej, w tym estetycznej, degeneracji... Czy to jest rozsądne, dalekowzroczne, korzystne, mądre; dogłębnie etyczne, dobre, czy bardzo złe...


http://nathanel.nowyekran.pl/post/48509 ... j-zywnosci | 20.01.2012 13:01
NieCoDziennik
Nathanel - Nie_Co_Dziennik® ma być pismem nie codziennym ,ale także nieco Dziennikiem. Wyrażać co NIE ale także co TAK.Codziennie, ale niekoniecznie. Motto:Gdybym myślał tak jak wszyscy, byłbym tu niepotrzebny.נתנאל

REALNE ZAGROŻENIA W GENETYCZNIE MODYFIKOWANEJ ŻYWNOŚCI
Wydawałoby się ze Chińczycy będą ostatnimi którzy szukaliby złej strony genetycznie modyfikowanej żywności mając tyle ludzi do nakarmienia. A jednak.
Chińscy naukowcy wykryli cząsteczki kwasu rybonukleinowego we krwi i narządach ludzi spożywających ryż. Zespół naukowców Uniwersytetu Nanjing wskazał materiał genetyczny przykleja się do protein w komórkach ludzkiej wątroby mając wpływ na przejmowanie cholesterolu z krwi.


Typ RNA jaki został zakwestionowany to microRNA zwany tak ze względu na swoje małe rozmiary. Typ ten jest szczegółowo badany od 10-ciu lat, kiedy to cząsteczki te zostały wykryte i stwierdzono ich wpływ na powstanie chorób w tym: raka, Alzheimer'a, i cukrzycy. Chińskie badania potwierdzają, że microRNA z rośliny jest w stanie przetrwać proces trawienia i zakłócić funkcjonowanie komórek ludzkiego ciała.

Jeśli te odkrycia zostaną potwierdzone, okaże się że spożywamy nie tylko witaminy, białka. energię, ale również „informacje”. To oznacza, że kodowanie DNA przy udziale microRNA może być groźne.

Uzyskana wiedza może pomóc zrozumieć i poznać komunikację miedzy zwierzętami, koewolucję oraz relacje miedzy drapieżnikami a ich ofiarami. Może także „oświetlić” mechanizm chorób metabolizmu, a także zrozumieć mechanizm działania leków ziołowych. Może wskazać, w jaki sposób genetycznie modyfikowana żywność może wpływać na funkcjonowanie ludzkiego organizmu i zdrowie człowieka.

Jak odbywa się wymiana informacji genetycznych w organizmie wiadomo do lat '50. Tzw. dogmat biologii molekularnej określił Francis Crick w 1958 r. Jak określił to Marshall Nirenbergs, \\\"DNA produkuje RNA, o on produkuje białka. Mówiąc inaczej proces produkcji białek jest nieodwracalny. Białko nie może być użyte do produkcji DNA.

Obrazowo mówiąc wspominany proces przypomina zamawianie pizzy. DNA wie jaką pizzę potrzebuje i zamawia ją. RNA to kartka, na której to zamówienie zapisano i dzięki temu kucharz wie, jaki rodzaj pizzy ma przygotować. Przygotowana i dostarczona pizza jest dokładnie taka, jaką zakodowało na zamówieniu DNA.

Dotychczasowa teoria Central Dogma opisująca wspomniane procesy w zasadzie poprawna, jednak upraszcza zagadnienie. Dla przykładu: niekodowane (na zamówienie pizzy lub w jakikolwiek inny sposób) cząstki microRNA, mogą wędrować do komórek i wpływać na ich funkcjonowanie w różny sposób. Trzymając się juz jednego przykładu: jeśli DNA zamawia pizzę, jednocześnie zarzuca pizzerie niezwiązanymi z zamówieniem informacjami, które mogą spowodować np odwołanie zamówień sera do pizzerii, zapłacenie za zmywarkę do naczyń miliona złotych albo przesłanie do Wikileaks maila z tajną recepturą na doskonały sos i ciasto.

Podejrzewa się że testy toksykologiczne prowadzone na ludziach spożywających genetycznie modyfikowaną żywność nie są, powiedzmy delikatnie, dokładne lecz jednocześnie tworzące podstawy do produkcji przepisów pozwalających ekspansję produkcji i sprzedaży genetycznie modyfikowanej żywności. Jednocześnie usiłuje się zapobiegać rzetelnym badaniom bezpieczeństwa lub inaczej mówiąc zagrożenia dla zdrowia człowieka.

Zwolennicy żywności genetycznie modyfikowanej usiłują zapobiegać badaniom surowców GM(roślin) oraz porównywaniu ich z takimi samymi roślinami niemodyfikowanymi, a ograniczyć się jedynie do pizzy- produktu końcowego. Usiłują wmawiać nam, że DNA nie jest trujące i jego obecność w potrawach nikomu nie zagraża.

Chińskie badania rujnują tą teorię i praktykę dość poważnie. Dowodzą że DNA może programować microRNA, a w efekcie być niebezpieczne. Nie jest prawdą, że tak długo jak pizza nie zmienia smaku, obecność w niej DNA jest niegroźne i nie tworzy problemu.


Chen-Yu Zhang, prowadzący grupę badawczą nie komentuje uwag adresowanych w sprawie jego badań. Jednak jego odkrycia tworzą podstawy do rozpoczęcia poważnej dyskusji o zastrzeżeniach, jakie od lat pojawiały się w kwestii modyfikowanej genetycznie żywności.

W 1999, grupa naukowców sformułowała podstawowe zastrzeżenia w liście do dziennika Natura zatytułowanym „Beyond Substantial Equivalence.” W tym liście Erik Millstone nazywa obowiązujące teorie „pseudo- naukowa koncepcją”, która jest „bezsprzecznie antynaukowa ponieważ została stworzona głównie dla potrzeby uzasadnienia zapobiegania konieczności prowadzenia biochemicznych i toksykologicznych testów.” Koncepcja podejścia do modyfikantów była przygotowana przez międzynarodowych ekspertów i specjalistów pod auspicjami: Organization for Economic Co-operation and Development(OECD) jeszcze w 1991, dużo wcześniej zanim jakiekolwiek produkty biotechnologii były gotowe do pojawienia się na rynku.

OECD's składa się z reprezentantów 34 krajów, w większości bogatych, białej rasy, krajów gospodarczo rozwiniętych, oraz wspierających wielki biznes. Z założenia dążą do tego, pod pozorem wspomagania rozwoju gospodarczego reszty świata, i usiłują sprzedać jak najwięcej genetycznie modyfikowanej żywności, komu tylko się da. Informacja, jaką właśnie otrzymaliście i wyniki badań powinny służyć do wywierania nacisków na przemysł biotechnologiczny, aby zaczął traktować poważnie zagrożenia, jakie ich produkty prezentują. Czy możemy ufać, że uczynią to z dobrej woli bez przymusu? Czy przyjmą i podejmą się prowadzenia niezbędnych testów? Zapewne nie, gdyż traktują je jako swoje zagrożenie.

Źródło:http://www.theatlantic.com


Sztuczne zapładnianie metodą in vitro niczego nie leczy, a wręcz przeciwne: b. pogarsza stan zdrowia kobiety poddanej drastycznej terapii, niekorzystnie zmienia jej geny, a gdy ta terapia przyczyni się do urodzenia potomka, to odziedziczy on bezpłodność, i będzie miał inne wady wrodzone, w tym nieprawidłowe geny. Ta metoda jest także b. kosztowna! Więc zamiast przeznaczać pieniądze na skutki, w tym na tzw. leczenie chorób, lepiej m.in. z ich pomocą usuwać przyczyny problemów, w tym bezpłodności! A płodzeniem potomstwa powinny zajmować się WYŁĄCZNIE osoby o jak najwyższym pozytywnym potencjale, czyli: fizycznie, w tym psychicznie zdrowe, o prawidłowo funkcjonującym umyśle, inteligentne, pozytywne, wybitne, urodziwe, by doskonalić, i m.in. w ten sposób zapobiegać pierwotnym przyczynom problemów, nasz gatunek, a nie go degenerować, co skutkuje tworzeniem destrukcyjnych osobników, którzy są pierwotną przyczyną problemów!


Za każdy wygracowany milion środka płatniczego zapłacili, płacą, zapłacą zdrowiem, życiem, ci, którzy go wypracowali i inni, którzy ponieśli tego konsekwencje, co wiąże się także z wydatkami na lecznictwo, renty. Za to wszystko płaci także przyroda, i zapłacą kolejne pokolenia.
Brakuje pieniędzy, brakuje czystego powietrza, czystej wody, msc na wysypiska śmieci, ziemi pod uprawy/żywności, zdrowych, inteligentnych, normalnych ludzi, surowców. Wniosek jest tylko jeden: trzeba się jeszcze szybciej rozmnażać, w tym przede wszystkim ludzie chorzy, nienormalni, psychopatyczni, debilni, zdegenerowani, w tym nikotynowcy, narkomanii, alkoholicy. Bo to jest moralne, dobreee... A odwrotnie, co oczywiste, byłoby niemoralnie, źle („Hitler, Stalin, Szatan”)! Czyli dalej trzeba słuchać specjalistów od tzw. dobroczynności, religijności, prokonsumpcyjnych ekonomistów, być podporządkowanym m.in. proprokreacyjnym rządzącym; realizatorom utopii, to dalej będzie coraz szybciej lepiej (czy ja czegoś takiego już kilkadziesiąt razy, od 2000 r., nie napisałem, nie unaoczniałem, nie wykazywałem, nie przestrzegałem, nie nawoływałem, nie wzywałem, nie wskazywałem konstruktywnej alternatywy... Czy ja przez kolejne lata nie będę robił tego samego...)...


SZTUCZNE ZAPŁADNIANIE (IN VITRO) MUSI BYĆ ZABRONIONE!
Najlepszym, najskuteczniejszym i najtańszym, licząc wszystko całościowo, sposobem zwiększenia szansy urodzenia, i to zdrowego dziecka jest: czyste powietrze, woda, niezanieczyszczona, niezatruta gleba, zdrowa żywność, zdrowe odżywianie, zdrowy tryb życia, pozytywna selekcja kandydatów na rodziców, regulacja liczebności populacji, by każde kolejne pokolenie było m.in. mądrzejsze, zdrowsze, urodziwsze, szczęśliwsze.

----------------------------------------------------
GMO (genetycznie modyfikowane organizmy)
http://www.wolnyswiat.pl/11h2.html

GENY A INTELIGENCJA; POSTĘPOWANIE; ZDROWIE; WYDATKI...
http://www.wolnyswiat.pl/36h1.html
Redaktor1966
Posty: 1245
Rejestracja: czw gru 30, 2010 9:46 am

Re: 01.05.2011 r. - Wprowadzenie racjonalnego ustroju

Post autor: Redaktor1966 »

Wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swiata/przemysl-miesny-zuzywa-80-wszystkich-antybiotykow/ | 14.02.2013
PRZEMYSŁ MIĘSNY ZUŻYWA 80% WSZYSTKICH ANTYBIOTYKÓW
Według danych zebranych przez specjalistów w 2011 roku hodowcy zużywali rocznie 13,6 milionów ton antybiotyków, podczas gdy cała medycyna około 3,5 miliona. Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają trendy wieloletnie, ponieważ o ile spożycie antybiotyków stosowanych do leczenia chorych od dekady jest na stałym poziomie to użycie ich w produkcji mięsa rośnie lawinowo. Obecnie cztery piąte wszelkich antybiotyków produkowanych przez przemysł farmaceutyczny jest stosowana w rolnictwie.


Nie ma też nic dziwnego w tym, że nadużywanie antybiotyków powoduje do powstawania superbakterii i wirusów, które są trudne do opanowania. Raport podaje przykład salmonelli na indykach, która stała się w 78% przypadków była odporna na przynajmniej jeden rodzaj antybiotyku a ponad połowa na trzy antybiotyki. Zidentyfikowano również odporność na tetracyklinę stosowaną przy hodowli drobiu.

Niektórzy specjaliści przestrzegają, ze nadmierne używanie antybiotyków może prowadzić do wytworzenia się „apokaliptycznego scenariusza”. Zarazki odporne na antybiotyki stanowią bowiem poważne zagrożenie dla ludzkości. Jak można było niedawno przeczytać w prasie brytyjskiej w ciągu 20 lat może dojść do sytuacji, gdy większość antybiotyków przestanie działać. To może nawet prowadzić do problemów porównywalnych ze skutkami dużego zamachu terrorystycznego lub pandemii wirusowej. Nawet niegroźna infekcja może się wtedy stać śmiertelnym zagrożeniem, a wszystko przez nadużywanie antybiotyków.

Na podstawie: Guardian.co.u, Wotherjones.com
Źródło: Zmiany na Ziemi




Nie ma żadnego dobra, jest tylko potrzeba wykorzystywania, tzw. biznes i potrzeba postępowania anormalnie, w tym na odwrót, szkodzenia, niszczenia, pogrążania, za sprawą („”)odpowiednich osobników, za sprawą ich rodzenia, tworzenia, kształtowania/za sprawą przez nich wymyślanych, wpajanych, wprowadzanych i realizowanych utopii (...)...!




Spowiedź Agenta - film dokumentalny
Youtube.com/watch?v=Qmd9R0I8mDM
Youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=4uX7zQ16R8g#!

Dla przypomnienia...:
„Polskę ominął kryzys… Dzięki Platformie/działaniom rządu... Polskę ominął kryzys... Dzięki Platformie/działaniom rządu... Polskę ominął kryzys... Dzięki Platf...”…

01.05.2010 r.
PANIE PREMIERZE RZĄDU POLSKI, PANOWIE KANDYDACI NA URZĄD PREZYDENTA RP, PAŃSTWO PRACUJĄCY W MEDIACH
Najwyraźniej Polskie Społeczeństwo jest zadowolone z posłów, senatorów; parlamentarzystów, rządzących; ustroju.

W związku z czym narzuca się następujące pytanie: Z CZEGO POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO JEST ZADOWOLONE; CO PAŃSTWU ZAWDZIĘCZAMY; JAKIE PROBLEMY ZOSTAŁY ROZWIĄZANE (i tu proszę o odpowiedzi):
- o ile zmniejszyły się prywatne długi Polaków od rozpoczęcia rządów przez PO (czyli od 2007 roku)(podaje się, pewnie przez pomyłkę, że zamiast się zmniejszyć, to w ciągu 2 lat - od lutego 2008 roku - zadłużenie wzrosło o 95 proc., i przekroczyło 17 mld)?

- o ile zmniejszyło się Zadłużenie Skarbu Państwa od rozpoczęcia rządów przez PO (Ministerstwo Finansów podaje, pewnie też przez pomyłkę, że w 2007 roku wynosiło 501.5 mld zł, a obecnie zbliża się do 670 mld)?

- o ile zmniejszyło się skażanie środowiska przez rolnictwo, elektrownie węglowe, przemysł, pojazdy spalinowe?

- o ile poprawiło się zdrowie Polaków (kolejne pomyłki?: „Przynajmniej co czwarte polskie dziecko do 14. roku życia jest dotknięte przewlekłą chorobą - np. alergią, astmą albo schorzeniem oczu. Co dziesiąte korzysta z aparatu słuchowego, okularów albo chodzi o kuli”, „Liczba dzieci zakwalifikowanych do grupy osób niepełnosprawnych, w ciągu 14 lat wzrosła piętnastokrotnie”, „Rośnie problem zaburzeń zdrowia psychicznego. Co roku ponad 300 dzieci i młodzieży w wieku 8-19 lat odbiera sobie życie”, „Na zaburzenia psychiczne cierpi w naszym kraju ok. 2,4 mln osób (1,5 mln dorosłych oraz 900 tys. dzieci i młodzieży, czyli w sumie dwukrotnie więcej niż w 1990 r.). Ze specjalistycznej opieki psychiatrycznej korzysta co 27 Polak (3,7 proc. populacji)”, „W Polsce odsetek alergików należy do najwyższych na świecie - wynika z badania „Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce - ECAP 2008”, którego wyniki ogłoszono podczas konferencji na warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Alergia sprzyja innym chorobom i upośledza jakość życia”, „Dziś prawie co drugi Polak ma alergię”, „Przeciętny młody Polak będzie żył 5 lat krócej, niż jego rodzice!”, „w ciągu najbliższych dziesięciu, dwudziestu lat co trzeci z nas zachoruje na nowotwór”, „Za dwa lata rak będzie zabijał więcej ludzi niż choroby serca”, „Rak wybija Polaków. 1,28 miliona ludzi w Europie umrze w tym roku na raka - prognozuje zespół włoskich naukowców. W samej Polsce będzie to 54,6 tys. mężczyzn i 44,4 tys. kobiet.”)?

- proszę wykazać jak zmądrzała młodzież (dzięki odpowiednim program w szkołach, formom, warunkom nauki), społeczeństwo (dzięki edukacji, uświadamianiu przez media)?

- o ile polityczna (wieczna...) kasta polityków ustąpiła, i w jaki sposób, msa ludziom kompetentnym do takiej działalności (proszę podać kogo tam dopuściliście)?

Na koniec proszę podsumować: jak teraz jest: lepiej/gorzej niż np. 3 lata temu (proszę merytorycznie uzasadnić swoją wypowiedź)?
Proszę też podać ile lat obecni politycy są w Sejmie, i ile mld kosztowało Nas ich utrzymanie przez ten okres?

Piotr Kołodyński - autor-redaktor:
- Wolnyswiat.pl
- Racjonalnyrzad.pl
- Pzepr.pl

Skr. poczt. 904
00-950 W-wa 1

---------------------------------
A teraz mamy rok 2013...

- 09.01.2013 r. POLACY ZADŁUŻENI PO USZY
Przeterminowane zobowiązania Polaków sięgnęły na koniec 2012 roku 38,29 mld zł, co oznacza wzrost o 11 proc. rok do roku - informuje TVP Info.
Z danych BIG InfoMonitor wynika, że długi niespłacane dłużej niż 60 dni, ma już 2,26 mln osób. To więcej o 170 tys. niż rok wcześniej.
Mariusz Hildebrand, prezes BIG InfoMonitor mówi, że jeśli sytuacja w gospodarce się nie poprawi, to zaległości i liczba zadłużonych będą rosły jeszcze szybciej.

- dług polski wynosi 3 bilony zł
https://www.google.pl/search?q=d%C5%82% ... =firefox-a
ODPOWIEDZ