Analiza katastrofy
Re: Analiza katastrofy
z bydlakami graja tak jak sie gra z bydlakami... komu przeszkadzal krzyz i kto wywolal cala ta awanture?
mnie zaden krzyz do szczescia potrzebny nie jest ani nie tesknie do wladzy J. Kaczynskiego... ale prawdziwe powody katastrofy chetnie bym poznal...
mnie zaden krzyz do szczescia potrzebny nie jest ani nie tesknie do wladzy J. Kaczynskiego... ale prawdziwe powody katastrofy chetnie bym poznal...
Re: Analiza katastrofy
Witam
http://www.polonia.net/content/wprost-w ... -lotnictwa
Pozdrawiam
PS
Godzilla troche luzu
Ja tez chce wyjasnienia ,dlatego patrze na to bez emocji(latalo i lata sie troche wiec...)
Godzilla to jedna z nich (posrednia, ale?)godzilla pisze:... ale prawdziwe powody katastrofy chetnie bym poznal...
http://www.polonia.net/content/wprost-w ... -lotnictwa
Pozdrawiam
PS
Godzilla troche luzu
Ja tez chce wyjasnienia ,dlatego patrze na to bez emocji(latalo i lata sie troche wiec...)
Re: Analiza katastrofy
No widzi pan, latalo sie troche i lata nawet bardzo duzo, ale zupelnie nie mam pojecia jak to sie dzieje, ze latam dlatego sie nie wypowiadam. Panu radze to samo. Raczej chce pan zaistniec tutaj jako ekspert od latania a nie ma o tym pojecia.
Wedle takich jak pan JFK nie padl ofiara zamachu w Dallas, tylko jego slabo wyszkolony kierowca nie dal rady ominac przypadkowo wystrzelonego pocisku. Jak rowniez dalby sie pan pociac za to, ze nie bylo i nie ma zadnej afery hazardowej. Czy rzeczywiscie chce pan poznac prawde?
Re: Analiza katastrofy
Pod Smoleńskiem był zamach!
Jeśli ktoś twierdzi, że wie, iż 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku był zamach, w wyniku którego zginął polski prezydent wraz z 95 innymi osobami, to albo konfabuluje, albo ma wiedzę większą od innych. Podobnie z tymi, którzy twierdzą, że na pewno zamachu nie było – konfabulują, lub mają wiedzę niedostępną innym.
Pytanie i dociekanie, czy katastrofa smoleńska była wynikiem zamachu jest jak najbardziej zasadne. Nie można wykluczyć żadnej hipotezy, a jedynie można stwierdzić, że niektóre hipotezy są bardziej prawdopodobne, a inne mniej. Jedne hipotezy mają większą ilość zwolenników, inne mniejszą, jest jednak „oczywistą oczywistością”, że to, jak było naprawdę nie zależy od ilości osób, które obstają za konkretną wersją zdarzeń.
Trwa wyśmiewanie i szydzenie z osób i środowisk, które dopuszczają myśl, że katastrofa smoleńska mogła nastąpić w wyniku zamachu. Mało kogo z tych szyderców interesuje, dlaczego wrak samolotu po katastrofie posiada wiele nienaruszonych miękkich i kruchych części, a całkowicie zniszczone są niektóre z tych elementów, które wykonane są z najbardziej trwałych materiałów. Mało kto zaprząta sobie głowę tym, że zamach skutkujący katastrofą wielkiego samolotu może polegać na wprowadzeniu pilotów w błąd, na zmyleniu ich i zafałszowaniu danych, na podstawie których wykonują oni bezpieczne lądowanie.
W detektywistycznych powieściach (i nie tylko) przesłanką do dywagacji, „kto zabił” jest odpowiedź na pytanie, „komu to się opłaciło”. Drugą kwestią, którą analizuje powieściowy detektyw i jej czytelnik jest to, „:kto nie ma alibi” i „kto ukrywa prawdę”. Gdyby postawa komisji MAK oraz generalnie strony rosyjskiej opisana byłaby w detektywistycznej powieści, wtedy powieściowy detektyw i jej czytelnik zwróciliby na nią baczną uwagę. Fakt, że smoleńska tragedia nie jest detektywistyczną powieścią nie oznacza jednak, że pewne fakty i zachowania nie powinny dawać do myślenia obserwatorom tych zdarzeń.
Proszę sobie wyobrazić policjanta z drogówki, który w notatce służbowej ze śmiertelnego wypadku drogowego pisze zgodnie z faktami, że była mgła, kierowca był pijany, auto nie miało ubezpieczenia i w chwili wypadku jechało 160 km/h zamiast dozwolonego 60 km/h, miało łyse opony, nie miało świateł, ale nie wpisał do notatki, że wpadło do dziury o wymiarach 5x5x5 metrów i nie wspomniał, skąd ta dziura znalazła się na środku drogi. Czy można by bez wahania stwierdzić, że policjant sporządził prawdziwą i rzetelną notatkę, mającą jedynie pewne nieistotne braki? Czy taki policjant uznany byłby za wiarygodnego? Czy możemy być pewni, że ten, kto wykopał tę dziurę nie ponosi winy za rozbicie auta i śmierć kierowcy, bo przecież gdyby kierowca nie wybrał się w podróż (co w przypadku panującej mgły jest zachowaniem racjonalnym), to do wypadku by nie doszło?
Zdarzenia z 10 kwietnia oraz z okresu przed tą tragedią i po niej (przygotowania do wizyty, „śledztwo” MAK, zachowanie polskich i rosyjskich służb i oficjeli) nie pozwalają nam na jakiekolwiek twarde stwierdzenia. Wiele „spiskowych teorii” już się potwierdziło i nie wiemy, co przyniesie jutrzejszy dzień. W związku z powyższym w dyskusjach mówię, że „wydaje mi się”, że 10 kwietnia miały miejsce takie, a nie inne zdarzenia. I dziwię się tym, którzy oświadczają, że „wiedzą” jak było naprawdę. A jeśli mają wiedzę większą niż obiegowa, to niech zgłoszą ją do właściwych organów i służb. Mam na myśli zarówno twierdzących dobitnie, że na pewno to BYŁ ZAMACH, jak i twierdzących, że na pewno ZAMACHU NIE BYŁO.
Piotr Strzembosz
Jeśli ktoś twierdzi, że wie, iż 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku był zamach, w wyniku którego zginął polski prezydent wraz z 95 innymi osobami, to albo konfabuluje, albo ma wiedzę większą od innych. Podobnie z tymi, którzy twierdzą, że na pewno zamachu nie było – konfabulują, lub mają wiedzę niedostępną innym.
Pytanie i dociekanie, czy katastrofa smoleńska była wynikiem zamachu jest jak najbardziej zasadne. Nie można wykluczyć żadnej hipotezy, a jedynie można stwierdzić, że niektóre hipotezy są bardziej prawdopodobne, a inne mniej. Jedne hipotezy mają większą ilość zwolenników, inne mniejszą, jest jednak „oczywistą oczywistością”, że to, jak było naprawdę nie zależy od ilości osób, które obstają za konkretną wersją zdarzeń.
Trwa wyśmiewanie i szydzenie z osób i środowisk, które dopuszczają myśl, że katastrofa smoleńska mogła nastąpić w wyniku zamachu. Mało kogo z tych szyderców interesuje, dlaczego wrak samolotu po katastrofie posiada wiele nienaruszonych miękkich i kruchych części, a całkowicie zniszczone są niektóre z tych elementów, które wykonane są z najbardziej trwałych materiałów. Mało kto zaprząta sobie głowę tym, że zamach skutkujący katastrofą wielkiego samolotu może polegać na wprowadzeniu pilotów w błąd, na zmyleniu ich i zafałszowaniu danych, na podstawie których wykonują oni bezpieczne lądowanie.
W detektywistycznych powieściach (i nie tylko) przesłanką do dywagacji, „kto zabił” jest odpowiedź na pytanie, „komu to się opłaciło”. Drugą kwestią, którą analizuje powieściowy detektyw i jej czytelnik jest to, „:kto nie ma alibi” i „kto ukrywa prawdę”. Gdyby postawa komisji MAK oraz generalnie strony rosyjskiej opisana byłaby w detektywistycznej powieści, wtedy powieściowy detektyw i jej czytelnik zwróciliby na nią baczną uwagę. Fakt, że smoleńska tragedia nie jest detektywistyczną powieścią nie oznacza jednak, że pewne fakty i zachowania nie powinny dawać do myślenia obserwatorom tych zdarzeń.
Proszę sobie wyobrazić policjanta z drogówki, który w notatce służbowej ze śmiertelnego wypadku drogowego pisze zgodnie z faktami, że była mgła, kierowca był pijany, auto nie miało ubezpieczenia i w chwili wypadku jechało 160 km/h zamiast dozwolonego 60 km/h, miało łyse opony, nie miało świateł, ale nie wpisał do notatki, że wpadło do dziury o wymiarach 5x5x5 metrów i nie wspomniał, skąd ta dziura znalazła się na środku drogi. Czy można by bez wahania stwierdzić, że policjant sporządził prawdziwą i rzetelną notatkę, mającą jedynie pewne nieistotne braki? Czy taki policjant uznany byłby za wiarygodnego? Czy możemy być pewni, że ten, kto wykopał tę dziurę nie ponosi winy za rozbicie auta i śmierć kierowcy, bo przecież gdyby kierowca nie wybrał się w podróż (co w przypadku panującej mgły jest zachowaniem racjonalnym), to do wypadku by nie doszło?
Zdarzenia z 10 kwietnia oraz z okresu przed tą tragedią i po niej (przygotowania do wizyty, „śledztwo” MAK, zachowanie polskich i rosyjskich służb i oficjeli) nie pozwalają nam na jakiekolwiek twarde stwierdzenia. Wiele „spiskowych teorii” już się potwierdziło i nie wiemy, co przyniesie jutrzejszy dzień. W związku z powyższym w dyskusjach mówię, że „wydaje mi się”, że 10 kwietnia miały miejsce takie, a nie inne zdarzenia. I dziwię się tym, którzy oświadczają, że „wiedzą” jak było naprawdę. A jeśli mają wiedzę większą niż obiegowa, to niech zgłoszą ją do właściwych organów i służb. Mam na myśli zarówno twierdzących dobitnie, że na pewno to BYŁ ZAMACH, jak i twierdzących, że na pewno ZAMACHU NIE BYŁO.
Piotr Strzembosz
Re: Analiza katastrofy
Trafnie i celnie. Pozostaje mi tylko gleboko sie uklonic.
Wydaje mi sie, ze wplyw na Twoje sady ma to, ze po prostu nie lubisz Kaczynskiego. W racjonalnej dyskusji warto starac sie to rozdzielic.
Jak to ladnie ujales "...To, ze zawsze znajdzie sie grupa ludzi zjednoczona jakas idea albo szalenstwem nie jest niczym nadzwyczajnym". Tez tak mysle. Nie mozna jednak zadac aby ktos zamienil sie z kaloszami na rozum. Boje sie tylko, ze Miro, Rycho, Zbycho, Niesiolowski z osmioma kulami w piersi i cala reszta beda wkrotce kanonizowani za zycia jak przeczyste lelije i zywcem wziete do nieba.
PiS i inne partie ani mnie ziebia ani grzeja w przeciwienstwie do PO, ktora mnie wnerwia.
Urzad Prezydenta oraz Majestat Rzeczpospolitej otaczam ze wszech miar nalezytym szacunkiem ale Bronka nie. Premiera Donalda Cwanego tez nie. Wolno mi a co?! Staram sie jednak oceniac wydarzenia bez uprzedzen i nie mam nikomu za zle, ze ma odmienne zdanie.
Re: Analiza katastrofy
Witam
MHM MHM MHM MHM MHM
Pozdrawiam Mhmmmm
MHM MHM MHM MHM MHM
Pozdrawiam Mhmmmm
Re: Analiza katastrofy
Witam
Nieublagane prawa fizyki i areodynamiki
"Raczej chce pan zaistniec tutaj jako ekspert od latania a nie ma o tym pojecia".
Prosze mi pokazac gdzie sie pomylilem opss (jeden raz i zaraz sprostowalem)piszac o lotnictwie.
Gdzie napisalem nieprawde.
Moze i sie nie bardzo znam na lataniu, ale na pilotazu raczej dobrze
Nie jestem ekspertem po prostu analizuje fakty i wyciagam wnioski
P marycho wie P co na miejscu kapitana Protasiuka po prostu bym nie polecial.
Potem wszyscy lacznie ze SP P Prezydentem i wszystkimi prokuratorami mogli by go pocalowac w dupe (zywa)
Amen
PS
Wedle takich jak pan JFK nie padl ofiara zamachu w Dallas, tylko jego slabo wyszkolony kierowca nie dal rady ominac przypadkowo wystrzelonego pocisku
Kretynem nie jestem . Pani swoimi wypowiedziami traca duzym debilizmem to jest nieuleczalne
Chyba ze nastepny cud pomoze
Zycze milego dnia
Nieublagane prawa fizyki i areodynamiki
"Raczej chce pan zaistniec tutaj jako ekspert od latania a nie ma o tym pojecia".
Prosze mi pokazac gdzie sie pomylilem opss (jeden raz i zaraz sprostowalem)piszac o lotnictwie.
Gdzie napisalem nieprawde.
Moze i sie nie bardzo znam na lataniu, ale na pilotazu raczej dobrze
Nie jestem ekspertem po prostu analizuje fakty i wyciagam wnioski
P marycho wie P co na miejscu kapitana Protasiuka po prostu bym nie polecial.
Potem wszyscy lacznie ze SP P Prezydentem i wszystkimi prokuratorami mogli by go pocalowac w dupe (zywa)
Amen
PS
Wedle takich jak pan JFK nie padl ofiara zamachu w Dallas, tylko jego slabo wyszkolony kierowca nie dal rady ominac przypadkowo wystrzelonego pocisku
Kretynem nie jestem . Pani swoimi wypowiedziami traca duzym debilizmem to jest nieuleczalne
Chyba ze nastepny cud pomoze
Zycze milego dnia
Re: Analiza katastrofy
i tu bym sie nie zgodzil... ja uwazam wnioski marychy za sluszne a porownania wziete doslownie tez pasuja do sytuacji...wiara i s pisze:Pani swoimi wypowiedziami traca duzym debilizmem to jest nieuleczalne
Re: Analiza katastrofy
Witam
Godzilla
Nie podajac chocby jednego prztykladu gdzie napisalem nieprawde
Wszedzie przedstawiam fakty a niie przypuszczenia
O godz 14 dowiemy sie troche wiecej i uwidim
Pozdrawiam
Godzilla
Tu chodzi o to ,ze ta pani zarzuca mi brak wiedzy i ignorancje.godzilla pisze:i tu bym sie nie zgodzil... ja uwazam wnioski marychy za sluszne a porownania wziete doslownie tez pasuja do sytuacji...
Nie podajac chocby jednego prztykladu gdzie napisalem nieprawde
Wszedzie przedstawiam fakty a niie przypuszczenia
O godz 14 dowiemy sie troche wiecej i uwidim
Pozdrawiam