Cisza wyborcza jest dla polityków nie dla mnie

Gdzie dwóch Polaków, tam trzy światopoglądy.
tekajot
Posty: 2043
Rejestracja: wt lis 16, 2010 7:02 am

Cisza wyborcza jest dla polityków nie dla mnie

Post autor: tekajot »

Powód główny i w zasadzie jedyny brzmi następująco: bo każdy inny wybór jest złem absolutnym, albo w najlepszym razie indywidualnym „moralnym zwycięstwem”. Kto chce mieć przekonanie, że po wyjściu z lokalu wpłynął w jakikolwiek sposób na rzeczywistość musi sobie odpowiedzieć na dwa pytania:
a) Czy zagłosowałem za zmianą rzeczywistości?
b) Czy zagłosowałem na kogoś, kto będzie miał szansę i siłę polityczną na wprowadzanie zmian w rzeczywistości?
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest oczywista, zmiana oznacza odsunięcie tego co jest. Na drugie pytanie można sobie odpowiedzieć też dość łatwo, ale równie łatwo można się oszukiwać i pocieszać. Nie mam nic przeciw gestom protestu i tym bardziej przeciw wyborcom, którzy się wyjątkowo szanują i głosują tak jak im rozum podpowiada, nie dbając o szanse swoich wybrańców na sprawowanie władzy. Przesadą jest twierdzić, że te głosy, które „nie wejdą do sejmu” są zmarnowane, ale prostą logiką należy stwierdzić, że one nic nie zmienią. Jeśli komuś starcza sama satysfakcja z indywidualnej decyzji, z czystym sumieniem może zagłosować na kogo mu się podoba, natomiast jeśli ktoś ma ambicję, by uczestniczyć w procesie wprowadzania zmian w Polsce, ten z indywidualizmem wyboru musi się pożegnać, bo w idiotycznym skądinąd systemie demokratycznym, liczy się masa i dopiero w niej da się poszukać coś podobnego do jakości. Prosto z mostu trzeba walnąć, że nie ma wyboru, głos odmieniający rzeczywistość, musi być głosem oddanym na PiS. Jedyna partia, która obecnie i jeszcze długo będzie w stanie zmienić w Polsce cokolwiek jest PiS. Ten nieudolny wstęp o charakterze propagandowym rozwinę na szczegółowe argumenty, które do mnie przemawiają w sposób jednoznaczny. Pozwolę sobie uprościć zadanie, ale tylko dla czytelności przekazu, nie z lenistwa. Mamy do wyboru tak naprawdę nie dwie partie, ale dwóch liderów partii to ich ocena powoduje, że z czystym sumieniem zagłosuję na PiS, chociaż nie mam pojęcia jakie będą konsekwencje wyboru. Wiem jednak co tu i teraz mam do dyspozycji i potrafię ocenić skalę zagrożeń.


1) Jarosław Kaczyński w roli lidera politycznego dysponuje dwoma cechami, których się praktycznie w polityce współczesnej nie spotyka: nie ma żadnego parcia na kasę i kompletnie, wręcz ostentacyjnie lekceważy media. Tusk z kasą być może ma podobnie, to znaczy wystarczy mu tyle ile dostanie darmowych przelotów i bankietów od podatnika, ale nie skrzywdzi i całą partię utrzymuje z kasy swoich kumpli i sponsorów, a to jest już struktura biznesowo-medialno-służbospecjalno-mafijna. Tusk jest zakładnikiem brudnych interesów, w kwestii drugiej – medialnej – jest niewolnikiem. Absolutnie i bezwarunkowo poddany mediom polityk, jednocześnie produkt medialny, nie zrobi niczego, co będzie nie medialne i zaszkodzi interesom mafii.
2) Mentalność i cechy przywódcze. Marzeniem Kaczyńskiego jest sława wielkiego wodza, ma bzika na punkcie Piłsudskiego i tych, którzy przeszli do historii jako wielcy obrońcy, wielcy królowie i wielcy budowniczowie wielkiej Polski. Idzie do władzy właśnie po to i po nic więcej, chce sławy dla siebie, ale nie tu i teraz, tylko na wieki. Dla tej idei zniesie każde upokorzenie, każdą doraźną niesławę, każdą nieprzychylność. Można się z tego śmiać, ale te ambicje są Kaczyńskiego pasję i on doskonale wie, że PR-em do historii nie przejdzie, musi mierzyć wysoko. Tusk jest gwiazdą sezonu, to Barack Obama, pierwszy film 3D, pierwsza scena erotyczna w ruskim filmie. Dla niego ważne jest, aby utrzymać się na wybiegu, paradować, błyszczeć, dostarczać materiału do kolorowych gazet, popisywać się ze sceny, robić miny pod publiczkę. Temu się oddaje z pełną pasją i nic innego go nie interesuje. Motywację ma prostą, zdobywać popularność w kraju i za granicą. Nie jest liderem narodu, społeczności, nawet grupy, jest swoim własnym menedżerem i liderem dla samego siebie. Kaczyńskiego interesuje perspektywa wiecznej sławy własnej i wielkość wielkiego narodu, Tuska doczesny blichtr i poklask. Na motywacjach Kaczyńskiego może skorzystać cała Polska, przy blasku Tuska nikt poza nim się nie ogrzeje.
3) Determinacja, odwaga, konsekwencja. Wszystkie te zmiany prezesa są tylko medialną zabawą, nikt w żadne zmiany prezesa nigdy nie uwierzył i nie uwierzy, co więcej to jest największy kapitał prezesa. Kaczyński od 20 lat ma te same poglądy, tę samą wizję Polski i z tą samą odwagą oraz konsekwencją dąży do celu. Nie przestraszył się śmieszności, totalnej krytyki zewnętrznej i wewnętrznej, nie dał się kupić, szantażować, nie sprzedał się żadnym układom. Można Kaczyńskiego nienawidzić, ja na przykład za nim nie przepadam, ale powyższego zwyczajnie odmówić mu się nie da. Tusk jest totalnym przeciwieństwem. Żadnej determinacji, żadnej odwagi, zawsze koniunkturalizm i cienia konsekwencji. Zestawić Tuska sprzed dwudziestu lat i Tuska obecnego, to tak jakby porównać Palikota z Gowinem, Rokitę z Arułkowiczem. Dawny liberał ateista, został łagiewnickim socjalistą. Tusk jest tak obrotowy, że przed kamerą przyjmie komunię, a potem będzie krzyczał z ambony na Jasnej Górze, że nie uklęknie przed księdzem. Kaczyński nie stanowi żadnej zagadki, jest do bólu przewidywalny i stały w przekonaniach. Jest mało estetyczny, beznadziejny w komunikacji, jeszcze bardziej fatalny wizerunkowo, ale w treści co najmniej 80% przekonań Kaczyńskiego jest moim widzeniem stanu rzeczy. Tusk w formie ma więcej polotu, luzu i talentu do uwodzenia, ale używa tego wszystkiego do forsowania jałowych albo co gorsze śmiertelnie niebezpiecznych, DLA NAS WSZYSTKICH, treści.
4) Zachowania w sytuacjach kryzysowych. Zbliża się dzień katastrofy dla Europy i świata, gra się toczy tylko o termin i o nic więcej. Przetrwają państwa, które będzie stać na odważne decyzje, nie tylko źle widziane przez krajowych i światowych mocarzy żyjących z obecnego złodziejskiego systemu, ale będące kursem pod prąd, totalną herezją, która się spotka z brutalnym kontratakiem. Rostowski przesadził, nie będzie wojny, ale masowe przejmowanie bankrutów za „tyle ile są warte” nastąpi na pewno. Wielu pozazdrości Chińczykom stawek za roboczogodzinę. Tylko decyzje, które natychmiast zostaną określone mianem „oszołomstwa” i „kibolstwa” mogą uratować Polskę, tak jak wyratowały się Węgry. Nie będę się wygłupiał z przekonywaniem, na rzecz Kaczyńskiego w obszarze odważnych decyzji, nie ma po prostu o czym mówić, z tych dwóch polityków tylko jeden może się poważyć na podobne herezje i szczerze mówiąc boję się, że pierwszy raz się przestraszy. Tuska zabiłby tydzień normalnej, uczciwej, krytyki medialnej albo jeden artykuł w znanym zagranicznym tytule, Tusk żyje w inkubatorze medialnym i poza za nim ginie w oczach. Jego asertywność sięga nie dalej, niż załatwienie brezentu dla wraku samolotu i archeologów dla picu.
5) Monopol kontra oligopole. Tusk jest gwarantem utrzymania obecnego podziału w biznesie, mediach, sztuce, kulturze, sporcie i każdej innej dziedzinie istotnej dla funkcjonowania państwa. Te same zgrane gwiazdy, ta sama lista stu najbogatszych, te same wielkie produkcje o tych samych bohaterach, ci sami sponsorzy i mecenasi. Kaczyński prawdopodobnie ma prostą metodę na zmianę, zastąpić obcych naszymi, ale to paradoksalnie jest niemały postęp w PRL II. Mrzonkę PiS-u o radykalnym zwalczeniu układu już w latach 2005-2007 między bajki sam PiS włożył. System jest tak ukorzeniony, że zniszczyć się go nie da, w każdym razie nie tak jak to sobie Kaczyński i większość, zarówno przerażonych, jak i zachwyconych wyobraża. Żadnym cudownym lekarstwem prawnym, administracyjnym czy jakimkolwiek innym, zmian wprowadzić się nie da. Zmiana może się dokonać tylko poprzez rozbicie monopolu przynajmniej na oligopole, które ścierając się ze sobą zrobią miejsce dla innych. Kaczyński nie zniszczy przeciwnika, ale wprowadzając swoich ludzi złamie monopol, dając nadzieję na początek realnej konkurencji, bo gdzie dwóch się ściera i kontroluje wzajemnie, powstaje przestrzeń dla ludzi z zewnątrz.
6) Bezpiecznik. Współcześnie polityka zdolne są kontrolować tylko media i kapitał, żadne sądy, żadne konstytucje, media i biznes, nic więcej. Polityk jest tym groźniejszy im więcej kapitału i mediów za nim stoi. Po przekroczeniu pewnych proporcji, jak sądzę wystarczy 60% rynku medialnego i biznesowego, polityk praktycznie jest poza kontrolą. Pozostają prymitywne narzędzia nadzoru, czyli tak zwane media społeczne i tak zwana opinia publiczna. Oba mechanizmy są całkowicie zależne od biznesu i mediów „medialnych”. Nie byłoby żadnych komentarzy społecznych i żadnych opinii publicznych, gdyby nie pierwotny przekaz medialny. No, powiedzmy, że o całkowitej ciszy mówić nie można, ale o znacznym ograniczeniu już trzeba. Większość reakcji w Internecie, w domach, w pracy i na ulicy jest wynikiem przekazu medialnego, który następnie jest czyszczony, interpretowany i uzupełniany. Dla mnie jest jasne, że Tusk ma wokół siebie medialne pole siłowe, jest pod nieustanną i szczelną ochroną mediów, bo media trzyma wielki biznes umoczony politycznie, który jest sponsorem Tuska. Dopiero wówczas, gdy podnosi się straszny wrzask społeczny, media ostrożnie rzucają strzępy informacji, na co pozwala biznes, żeby nie rozkręcić większej zadymy, ale i to natychmiast jest zasypywane „eksperckim” komentarzem. Kaczyński jest przeciwieństwem Tuska, najmniejszy jego krok jest śledzony, szeroko i zwykle histerycznie komentowany medialnie za kasę sponsorów Tuska. Kaczyński jako polityk nie schodzi z linii medialnego ostrzału, Tusk pozostaje całkowicie bezkarny, co najwyżej podszczypywany czule, gdy się już nie da udawać „zdrowego rozsądku”. Nie ma w Polsce bardziej bezkarnej partii niż PO i bardzie bezkarnego polityka niż Tusk. Nawet Kwaśniewski nie miał takiej osłony, bo siły były podzielone i swój udział miał Miller.

Tyle ode mnie, pewnie mógłbym prościej, ale mógłbym jeszcze bardziej rozwlekle brnąć w szczegóły, a jest ich multum i większość przemawia za Kaczyńskim. Nie znaczy to wcale, że wszystkie te teoretyczne podstawy muszą się przełożyć na faktyczne zdolności, ale znaczy to aż tyle, że Tusk nawet w teorii nie daje nadziei i tym samym mój wybór nie może być inny niż głos oddany na Kaczyńskiego. I jeszcze jedno bluźnierstwo popełnię, zupełnie mnie nie interesuje kto jest kandydatem w moim okręgu. Głosuję na Kaczyńskiego, nie na PiS, ale na Kaczyńskiego, ponieważ nie widzę w Polsce nikogo innego, kto byłby lepszy i do tego miał potencjał polityczny zdolny do przejęcia władzy. Widzę za to najgorszy z możliwych wyborów i on nazywa się Tusk – gwarancja monopolu, jałowego efekciarstwa, pełnej bezkarności pod osłoną biznesowo-medialną i w konsekwencji bankructwo Polski w modelu greckim.

Moje typy: PO 34%, PiS 31%, SLD 13%, PSL 9%, RPP 6%.



Dodane 08.10.2011 - 0:00
tekajot
Posty: 2043
Rejestracja: wt lis 16, 2010 7:02 am

Re: Cisza wyborcza jest dla polityków nie dla mnie

Post autor: tekajot »

tekajot
Posty: 2043
Rejestracja: wt lis 16, 2010 7:02 am

Re: Cisza wyborcza jest dla polityków nie dla mnie

Post autor: tekajot »

tekajot
Posty: 2043
Rejestracja: wt lis 16, 2010 7:02 am

Re: Cisza wyborcza jest dla polityków nie dla mnie

Post autor: tekajot »

ODPOWIEDZ