Strona 1 z 2

Polityka to rzecz gustu

: wt gru 20, 2011 6:14 pm
autor: Galwas
Kiedy patrzę na takie osoby jak Kaczyński, Hoffman, Ziobro, Beata Kempa itd. to nie wyobrażam sobie jak ja mógłbym na nie głosować. Przecież są to dla mnie postacie zdecydowanie niesympatyczne, czasami nawet odraźliwe. Oczywiście nie podoba mi się także to, co oni mówią, ale nie wiem w jakim stopniu jest to kwestia treści, a w jakim formy. Jak wiadomo przekaz werbalny to tylko mniejsza część całego przekazu. Często ważniejsze od tego, co się mówi, jest to, jak się mówi. Dlatego ta cała narodowa polska prawica katolicka jest dla mnie nie do przyjęcia również ze względów estetycznych. Nie pojmuję ludzi, którym się to podoba.

Zupełnie inaczej wygląda dla mnie sprawa z Tuskiem i przedstawicielami platformy. Tusk, to miły, inteligentny facet, który potrafi mądrze i przekonywująco mówić. Niby on mówi to samo, co Kaczyński, że chce dla Polski jak najlepiej. Tylko, że ja jemu akurat wierzę, a Kaczyńskiego uważam za łajdaka. Podobnie jest z innymi politykami PO. Sympatyczni, kompetentni i elokwentni ludzie. Rzecz jasna na mój gust.

No i zachodzę w głowę jak to jest, że ktoś popiera i chce głosować na takich durni, jak Macierewicz i jemu podobni. Kłóci się to z moim smakiem i rozsądkiem. Widocznie jednak prawdą jest, że „każda potwora znajdzie swojego amatora”. Podobnie z tymi „publicystami” prawicowymi. Jak inteligentny człowiek może "kupić" bzdety, które oni piszą? Ja można w ogóle tracić czas na czytanie ich propagandowych wypocin, podczas gdy tylu utalentowanych dziennikarzy pisze o niebo lepsze teksty i na dodatek mądrzejsze?

Można powiedzieć, że przecież każdy ma rozum i może wybierać, ale Schopenhauer mówi, że „umysł człowieka, który nam się podoba, jest dosyć dokładnym odzwierciedleniem naszego własnego umysłu”. Czyli jednak, tak czy siak, wszystko jest kwestią gustu.

Re: Polityka to rzecz gustu

: śr gru 21, 2011 5:08 am
autor: tekajot
Można powiedzieć, że przecież każdy ma rozum i może wybierać, ale Schopenhauer mówi, że „umysł człowieka, który nam się podoba, jest dosyć dokładnym odzwierciedleniem naszego własnego umysłu”. Czyli jednak, tak czy siak, wszystko jest kwestią gustu
To jest chyba prawda. Oto odzwierciedlenie pana Galwasa. :lol:


A tu drugie. :lol:

Re: Polityka to rzecz gustu

: śr gru 21, 2011 9:47 pm
autor: bialy
tekajot pisze:To jest chyba prawda. Oto odzwierciedlenie tekajota
http://www.youtube.com/watch?v=EjP6AzCT ... re=related
sama milosc i dobroc

Re: Polityka to rzecz gustu

: czw gru 22, 2011 4:35 am
autor: tekajot
To jest miód na moją duszę. Dziękuję panu słodkopastewnemu.

Re: Polityka to rzecz gustu

: czw gru 22, 2011 7:45 am
autor: bialy
tekajot pisze:To jest miód na moją duszę. Dziękuję panu słodkopastewnemu
to u was w bilgorajskich czworakach gnojowka robi za miod
a dusza to obora

Re: Polityka to rzecz gustu

: czw gru 22, 2011 5:21 pm
autor: godzilla
tekajot pisze: To jest miód na moją duszę. Dziękuję panu słodkopastewnemu.
ciekawe co burak pastewny chcial przez to pokazac bo zdaje sie ze pokazal jedynie qrewstwo czerwonych.... i to pokazal DOWODY na to qrewstwo....

czyzby ukryty bialogwardzista???

Re: Polityka to rzecz gustu

: czw gru 22, 2011 7:08 pm
autor: bialy
godzilla pisze:ciekawe co burak pastewny chcial przez to
chcal ci powiedziec ze twoja kultura osobista i wychowanie
zostalo gdzies daleko w pustynnym stepie
mam nick dzikusie ze stepu
jesli wiesz co to nick
chociaz do kogo ja pisze

Re: Polityka to rzecz gustu

: pt gru 23, 2011 4:41 am
autor: godzilla
godzilla pisze:ciekawe co burak pastewny chcial przez to pokazac...
mozesz pan panie tekajot przypomniec burakowi ze nie musi sie produkowac pod moimi postami bo JA ICH NIE CZYTAM... ot po prostu byloby to bez sensu bo wiem ze cokolwiek toto wypierdzi to bedzie to albo atak na mnie albo na pana...
dziekuje panie tekajot...

ps
jak pan znajdziesz cos specjalnie mocno buraczanego to zacytuj pan to... chetnie skomentuje po swojemu...

Re: Polityka to rzecz gustu

: sob gru 24, 2011 5:18 pm
autor: Galwas
Jest kwestie, której od dawna nie mogę się nadziwić, a mianowicie rzekoma „zdrada okrągłostołowa”!

Według mnie, jeżeli rzeczywiście można mówić o obaleniu komunizmu przez Polaków, to ono odbyło się właśnie przy okrągłym stole. I za to należy się Polsce najwyższe uznanie, ponieważ tam narodził się wzór pokojowego przekazywania władzy opozycji, który podjęły później wszystkie państwa byłego bloku komunistycznego, gdzie przekształcenie ustroju odbyło się właśnie według wypracowanej przy okrągłym stole recepty.

Warto przypomnieć, że tylko w Polsce istniała jaka taka realna opozycja antysocjalistyczna, czyli Solidarność. W innych państwach jej nie było prawie wcale. Samo istnienie opozycji nie oznacza jednak automatycznego przejęcia przez nią władzy, szczególnie, kiedy ta władza dysponuje wojskiem i aparatem bezpieczeństwa. Dlatego rozwiązanie siłowe – nawet tylko w Polsce - było absolutnie niemożliwe, czego dowiódł niezbicie stan wojenny sprzed kilku lat.
Gdyby jednak doszło do próby sił, to nie ulega wątpliwości, że w Polsce i całym regionie polałaby się krew, a zamiast pokojowej zmiany ustroju mielibyśmy nieobliczalną w skutkach wojnę domową, być może w całej Europie.

Jedyną możliwością było pokojowe porozumienie się opozycjonistów i rządzących. Ci ostatni musieliby być jednak szaleńcami i samobójcami, żeby rezygnować z władzy, mimo posiadania aparatu siłowego i narażać się na ewentualne „powywieszanie na latarniach”. Z całą pewnością porozumienie okrągłostołowe zawierało nieuniknione kompromisy, ale nazywanie tego zdradą, jest głupotą i nadużyciem.

Przyczyną tej głupoty jest pewnie perspektywiczna ocena beneficjantów zmiany ustroju. Rzeczywiście po fakcie w Polsce – ale także bez wyjątku w innych krajach – można było wskazać byłych działaczy partyjnych, jako tych, którzy zyskali na przewrocie najwięcej. Tyle tylko, że to nie wynikało bynajmniej z ustaleń okrągłego stołu, ale z charakteru samej rzeczywistości, która pozostała po realnym socjalizmie. Bo kto niby miał się w ówczesnych warunkach bogacić na prywatyzacji? Przecież prosty robotnik pojęcia nie miał o tych sprawach, natomiast dyrekcja jego zakładu, wręcz przeciwnie miała dostęp do bieżących informacji i wiedzę pozwalającą te informacje zużytkować. Podobnie było z większością przekształceń gospodarczych. Zmiana ustroju zastała wszędzie na uprzywilejowanych pozycjach byłych prominentów, którzy mieli szerokie kontakty i rozeznanie w nowo wprowadzanych mechanizmach i w naturalny sposób z tego skorzystali.

Faktycznie, patrząc na zmianę ustroju pod kątem, kto na tym najbardziej zyskał, to na krótką metę, byli to niewątpliwie jego wcześniejsi prominenci. Ale czy mogło być inaczej? Myślę, że nie. Łatwo jest wskazywać po czasie na błędy w operacji, której nigdy nikt wcześniej nie dokonywał, niż tych błędów pierwotnie uniknąć, w sytuacji braku jakichkolwiek wzorców.

Reasumując: okrągły stół powinien być obiektem dumy Polaków, a w żadnym wypadku wstydu, czy potępienia. To nie anarchia solidarnościowa powinna być opiewana, jako narodowe osiągnięcie, ale właśnie pokojowa i mądra ugoda dokonana przy okrągłym stole.

Re: Polityka to rzecz gustu

: sob gru 24, 2011 6:16 pm
autor: godzilla
Galwas pisze:Faktycznie, patrząc na zmianę ustroju pod kątem, kto na tym najbardziej zyskał, to na krótką metę, byli to niewątpliwie jego wcześniejsi prominenci. Ale czy mogło być inaczej? Myślę, że nie.
pisz pisz galwas... pisz o tym jak najwiecej... widze ze cie przed polnoca sumienie ruszylo i zaczynasz prawde pisac...

napisz jeszcze kto na nich wszystkich ma haki, ile ma kgb, ile stasi, ile cia czy inne sluzby i kto dla kogo pracuje, kto dla kogo Polske okrada...

i kogo nalezaloby za to osadzic i powiesic... nie na latarni bron Boze... kulturalnie, tak jak Saddama Husseina.... w piwnicy....

Ukraina daje dobry przyklad jak na razie...