Światło.
Na kaskadzie wód krople-perełki,
Ożywają w świetle słońca, za dnia.
Chociaż strumień płytki i niewielki,
Czas południa rozpali pochodnia.
Na jedlinie szmaragdów poświata,
Rozjaśniła półmrok lasu, knieje,
Na przełomie tak wiosny i lata,
Zachwyt świata po prostu,truchleje.
Już zmierzch szary rozjaśnia jutrzenka,
Dniem nadziei przypłynie skrzydlata.
Jej błękitna w haft złota sukienka,
Oczy cieszy,z tą chwilą pół świata.
Świecy światło promykiem zamruga,
Ciepłym blaskiem ogrzeje spojrzenie.
Chociaż nocka jak sadza i długa,
Miłym ognia ogarnia płomieniem.
Światło bije dziś z twego oblicza,
Chociaż lat nam przybyło tak wiele.
Czas kolejny znów roczek odlicza,
Promieniują spełnione w nich cele.
Ciemnej nocy, opończy atrament,
Dnia promienie pochowały lica.
Tylko Boga niebieski firmament
W świetle lampy zadniało księżyca.
Józef Bieniecki,