Wieś

Miejsce do publikacji twórczości własnej uczestników Forum (poezja, próby literackie i inne).
JOZEF1949
Posty: 919
Rejestracja: czw lut 25, 2010 6:03 am

Wieś

Post autor: JOZEF1949 » pn maja 23, 2011 2:44 am

Wieś

Promień złoty słoneczka po rosie się ślizga,
Dnia nadzieja radosna, do kwiatów umizga,
Wspina korą na gruszę, na wiśni zawisnął,
Wiązkę wylał promieni, w mym okienku błysnął,
Osiadł złoty na twarzy, jak sygnał pobudki,
Zrywny, rześki. Zwięzły - rozkaz krótki.

Baśka z Krasą w oborze, chcą obdarzyć mlekiem,
Gospodynię na przemian przywołują rykiem.
Dzwonią dzwonki łańcuchów, kopytami stuka.
Kary, znanym sposobem, gospodarza szuka.
Kogut jeszcze przed świtem niecierpliwy ranka,
Wyśpiewuje w haremie swe arie kochanka.
Indyk, gul, gul, zagulgał, odpoczywał chwilę,
I odpowiedź usłyszał odległą o milę.
Stada jego gatunku. Nieme stadko kaczek,
Jest podobne zbrojnym, w ostre igły szwaczek,
Które z dołu do góry, razy, skraca ściegi,
Wymachują igłami do góry, na brzegi.

Dalej słonko się skrada, przycupnęło w ule,
Skrzy się w złotym listowiu i przytula czule,
Jakby wiedząc, że w domkach też złote słodkości,
Kiedy słońce je raczy ku wspólnej radości.
Długo nie trzeba czekać, z języka lotniska,
Wznosi jedna po drugiej, i powietrzem ślizga,
W znane sobie pastwiska. Ciężkim hucząc grzmotem,
Obciążone pokarmem, wracają z powrotem.

Słonko wznosi się wyżej, siadło w winogradach,
W miejscu, gdzie sad stokiem ku południu spada.
W dole pastwisk zielonych, jedna wielka płyta,
Nikt nikogo o własność, granice nie pyta,
Całość, własność Gromady, jak i wspólna rzeka,
Która płytkim kamieńcem ku Wiśle przemyka.
Tutaj słonko spoczęło, z mgłą się przekomarza,
Malowidła akwarel w kolorach powtarza.
To kosztuje przemiennie i nie wiemy która,
Mgły, czy słońca płomieni rozpływa się chmura.
Mgła uniosła ku niebu, nie dawała rady,
Słonko liże promieniem okoliczne sady,
Wciska w każdą szczelinę, wszędzie jego pełno,
Uganiając po polach za mgły resztek, wełną.

Rycząc krowy żałośnie, stęsknione zieleni,
Wiodą małe pastuszki pośród drzew półcieni,
Względnie na dół, ku wodzie, nad rzeką,
Gdzie przedszkolna gromadka z zabaw wrze uciechą.

Na podwórku harmider, różnorodne ptactwo,
Podpowiada przechodniom, że domu bogactwo.
Chlebem starcza każdemu. Naprzód widać pawia,
Raczej on dla ozdoby, dumny magnat, hrabia,
Swe insygnia rodowe ozdobione piórem,
Majestatu podkreśla, królewską figurę.
Stadko gęsi i kaczek, mamucie indyki,
Których w onych zamęcie niezmęczone grdyki,
Czynią hałas okropny. Tumult w samym środku,
Tuman pierza wiruje, jak w trąby zarodku,
Mały, duży, znów mały, na wierzchu kogutek,
Bitna mała ptaszyna, z rodu liliputek.
Obok drobnica mała, wróbelki się czubią,
Chwilę potem już zgoda, widać, że się lubią,
Bo i garścią gosposia sypie częściej ziarno,
Gulgi, gęgi umilkły , nie zna sentymentów,
Stąd nerwowość ogólna i aż tyle wstrętów.

Jest gdzie oko zawiesić, zżrały owoc w sadzie,
Kiście białych winogron, ciężkie w winnogradzie,
Orzech włoski w klepisku, warkoczem cebule,
I ziemniaki na sprzedaż, zwane często grule.
Jesień wszakże za pasem, pędzi babim latem,
Strąki suchej fasoli, w łąkach zeschłym kwiatem,
Pól skopanych kartoflisk, nieodzowne znaki,
Niebem płyną żegnane, boćki wierne ptaki.

Józef Bieniecki

nikita
Posty: 2516
Rejestracja: ndz paź 18, 2009 9:53 am
Lokalizacja: kraina

Re: Wieś

Post autor: nikita » pn maja 23, 2011 6:34 am

...sliczne, podoba mi sie - naprawde...widzicie wuhapy i inne chiefkraehe: tak trzeba pisac - wtedy tysz klapnie sprawa ze somsiadkom... ("dann klappt es auch mit der Nachbarin")

ODPOWIEDZ