Niebo nad Łysą Górą
: pn paź 10, 2011 4:30 am
Niebo nad Łysą Górą
Raz gdy w Łysej Górze stałem,
Ręką z nieba gwiazdy brałem.
I na piersi jeb przytulał.
Zima wiatrem rozbrykana,
Zadymkami na polanach.
Wiatr hulaka hulał.
Srebrne buzie od promyków,
Wielkościami słoneczników.
Na podniebnych łąkach.
Warkocz włosów w Drodze Mlecznej,
W symfonii nieba wiecznej.
W platynowych wisiał strąkach.
Tu kometa niebem śmigła,
Ludzkim oczom niedościgła.
Wystrzelona biczem.
Przeleciała myśl podniebna.
Już nikomu niepotrzebna,
I przepadła z niczem.
A na niebie żyrandole,
Gwiazd kopuła, parasolem.
Mrugała ochoczo.
Gwiazdki śniegu wiatr przesiewał.
Jakby z nieba się spodziewał.
I zacierał nocą.
Józef Bieniecki
Raz gdy w Łysej Górze stałem,
Ręką z nieba gwiazdy brałem.
I na piersi jeb przytulał.
Zima wiatrem rozbrykana,
Zadymkami na polanach.
Wiatr hulaka hulał.
Srebrne buzie od promyków,
Wielkościami słoneczników.
Na podniebnych łąkach.
Warkocz włosów w Drodze Mlecznej,
W symfonii nieba wiecznej.
W platynowych wisiał strąkach.
Tu kometa niebem śmigła,
Ludzkim oczom niedościgła.
Wystrzelona biczem.
Przeleciała myśl podniebna.
Już nikomu niepotrzebna,
I przepadła z niczem.
A na niebie żyrandole,
Gwiazd kopuła, parasolem.
Mrugała ochoczo.
Gwiazdki śniegu wiatr przesiewał.
Jakby z nieba się spodziewał.
I zacierał nocą.
Józef Bieniecki