Strona 1 z 1
Anioł Pański.
: sob mar 31, 2012 4:37 am
autor: JOZEF1949
Anioł Pański.
W Anioł Pański biją dzwony,
O modlitwę proszą.
"Zdrowaś Maryjo ,łaski pełna,"
Wszystkim ludziom głoszą.
Pani wstaw się za zmarłymi,
Niech ich smutne dusze,
Miłosierny Bóg pocieszy,
I skróci katusze.
Ciebie Pani też prosimy,
By w śmierci godzinie.
Słodkie Twoje Matki Serce,
Trwało w każdym synie.
Niech Twe Serce mi zapewni.
W matczynej miłości,
Że Bóg dobry mi wybaczy,
Me wszystkie podłości.
Józef Bieniecki
Królowo Polski.
: sob mar 31, 2012 4:39 am
autor: JOZEF1949
Królowo Polski.
Królowo Nieba,pięknej polskiej ziemi,
Po której kroczysz w wianku z polnych
kwiatów.
Wysoko w górze, z gwiazdami wszystkimi,
Utkane w płaszczu, w koronie z zaświatów.
W Twoim Obliczu smutnym i poważnym,
Niech wita promyk-nadziei,uśmiechu.
Dla mej Ojczyzny ,ten uśmiech jest ważny,
Znak ,że się pozbył naród wszego grzechu.
W modlitwach naszych zanosimy Tobie,
Swoje błagania ,Ty módl się za nami.
Z Dziecięciem Jezus upraszaj nam łaski,
Obdarzaj wszystkich szczodrymi darami.
Niech ciemność grzechu,która nas otacza,
Rozjaśnią gwiazdy Królewskiej Korony.
Czystością światła,Matczyną Miłością,
Otaczą szańcem wieczystej obrony.
Józef Bieniecki
Styczniowy wiatr
: sob mar 31, 2012 4:43 am
autor: JOZEF1949
Styczniowy wiatr
Bezdrożami, opłotkami, rozsierdzony pędzi wiatr,
Wygwizduje nad chatami i w kominach wyje chat.
Nadął zaspy na podwórkach, usypawszy srebrny pył,
Rozpędzony na przeciągu, uciekło w pole, ile sił.
Wcześniej rozwarł siłę pędu, drzwi stodoły,
Pędząc w sad. Snopy zboża jak chochoły.
Niósł na skrzydłach pędziwiatr.
Na jabłoniach zaczepiły...
Rosochaty wisiał dziad. I do wiosny złem straszyły,
Potem wiosną z drzewa spadł. Popędziwszy jak hulaka,
Na oberka hulał ton. Uderzywszy z lotu ptaka,
Wytańcował z śniegiem dzwon.
Na zamieci śnieżnej pędzie.
Rozdmuchiwał nowy kram. Chciał bywalcem bywać wszędzie,
Ku lasowi pędził bram. Uderzywszy w nie kurzawą,
Nie daremny jego trud. Na początku szalał wrzawą.
Pieśni lasu wzniecał cud.
W niebo ściana śniegu prysła,
Rozpędzonych niebem chmur. I na chmurach grzbiet wycisła,
Wydumanych pięknych gór. Ogarnąwszy chmur przestrzenie,
W oceanie nieba fal. Wyhamował sił zdziczenie,
Odpłynąwszy na nich w dal.
Po bezkresach dalej fika,
Bo mu życia ciągle żal. A po lesie wciąż muzyka,
Płynie lasu pieśnią fal. Wraca często tu tęsknotą,
Bo to jedna z głównych ról. Nie zostawi je sierotą.
I zagląda do swych pól.
Józef Bieniecki
Przyjażń
: sob mar 31, 2012 4:45 am
autor: JOZEF1949
Przyjaźń
Wszystko piękne i kochane,
Na przyjaźni zbudowane.
Więc kierujmy dzieci siły,
By kochały lub lubiły.
Stare mówi zaś przysłowie,
Lepsza przyjaźń niż wrogowie.
Gdy się nawet już dwóch kłóci,
Bóg się w Niebie bardzo smuci.
„Kto się lubi, ten się czubi”,
Myśl ta często jednak gubi.
Wszystko co się bicia trzyma,
W tle z przyjaźnią, nie wytrzyma.
Gdy przyjazna bywa mowa,
Pokój wspólny dłużej chowa.
A przyjazna zaś zażyłość,
Zrozumienie da,i miłość.
„Przyjaźń, zgoda więc buduje”,
„Wrogość, kłótnia zaś rujnuje”.
Więc połączmy wszystkich siły,
By się dzieci nie kłóciły.
Józef Bieniecki
Pokój-salon
: sob mar 31, 2012 4:47 am
autor: JOZEF1949
Pokój – salon
Obrus biały z starym wzorem,
Wzdłuż na stole, słał półkolem.
Stół zciemniony i dębowy,
Tchnął wyglądem też wiekowym.
Stał wytworny, salonowy,
Kształtem kluczy wiolinowych.
Nogi, w dębie zgięte zgrabnie,
Kibić stołu, grał powabnie.
Dwie ogromne szafy, gdańskie,
Trzy fotele wiktoriańskie.
Sofa w głębi wraz z pufami,
Kryta suknem, z frędzelkami.
Kilim, arras, nad nim rogi,
Kładły cieniem do podłogi.
Skryta perskim, z długim włosem,
W tle las, łąka, ranną rosę.
Rosoch, który kładł się cieniem,
Wraz z arrasem słał wrażenie.
Z dala patrząc, nawet z bliska,
Kniej ustronne rykowiska.
Wyprowadzał widza z lasu,
Obrus biały wśród arrasów.
Wazon wielki z porcelany,
Piękny, kształtny, wzór miśniany.
Bukiet kwiatów, wszech królowe,
Białe, żółte, karminowe...
Gama barwy, jak Bóg stworzył,
Ludzki talent zaś rozmnożył.
Róże piękne tchły młodością,
Życia cudem i radością.
Łosia rogi, dwie łopaty,
Widok zwierza – ptak skrzydlaty.
Z uniesionym łebem w górę,
Słał przesłanie klempom – hurem.
Józef Bieniecki
Europie!!
: sob mar 31, 2012 4:49 am
autor: JOZEF1949
Europie!!
Europo!-dokąd zdąża,
umysłowa twoja ciąża ?
Konstytucji mętne plany,
Są orędziem z samych piekieł.
W totaryżmie zaprzedanym,
Chcesz dwudziestym jąkać wiekiem?
Od Paryża do Berlina,
Dudni, tam -tam,grzmiący cymbał.
Na tradycję się wypinasz,
By w sumieniach ludzi bimbał.
Na huśtawkach polityki,
Buja się masońskie g***.
Zaprzedane jej fircyki,
Deklarują hasła -równo.
Żyd dyktuje światu prawa,
Choć w hadesie winien sprzątać.
Śni się Polska lub Warszawa,
W Palestynie przestań kąsać.
Ci ślą światu hojnie bomby,
Gąsięnnice czołgów z zgrzytem.
Paleństyńskiej hatokomby.
Po niemiecku-raus-banditen!
Józef Bieniecki
Obraz
: sob mar 31, 2012 4:51 am
autor: JOZEF1949
Obraz
W polach, łąkach, śnieżna szata,
Śnieżną chmurą, gwiazd omiata.
Pośród łąki, starca żywe,
Stawu oko, lodem siwe.
Rzęsą białą na obrzeżach,
Brwią zimową, stok kołnierza,
Nad nim olsza rosochata,
Stara, wielka i skrzydlata.
Krzak tarniny, przytulany,
Śniegu pudrem ośnieżony.
Jarzębiny, gron czerwone,
Na zimowo ośnieżone,
Choć w scenerii są zimowej,
W szacie barwy narodowej.
Na misternej mozaice,
Zaświeciły dwa księżyce.
Obrzeżami co nie miara,
Rozpalone w śniegu czarach.
Nieba fiolet w śniegu bieli,
Tłem bajkowym ziemię ścieli,
W akwareli trzech kolorów,
Koron śnieżek i wisiorów.
Podkreśliwszy zimy cuda,
Sennie szepta - nie ułłuda.
Józef Bieniecki
Rzeczywistość
: sob mar 31, 2012 4:53 am
autor: JOZEF1949
Rzeczywistość
Krzywd odczucia stępione, na krawędzi losu,
Politycznych przekłamań, na stercie chaosu.
Uwikłana pojęcia, na totalnym wzorze,
Demokracji przekleństwo, w masońskim horrorze.
Ptak wolności rozdarty, rozsypuje pióry,
W sępie gniazda obrosną piekielne struktury.
Na żydowsko-masońskim zdziczeniu i wzgardzie,
Hydra komuny, łeb unosi hardzie.
Łeb uniosła, boleje, a zło wokół sieje,
Bagno wszelkiej podłoty, bandyctwo-złodzieje.
Ubiór gładki i mowa, kłamstwo i obłuda,
I mistrzowskich pozorów wątkowa ułłuda.
Myślą z piekieł dołują, przerastając siebie,
Upodleniem, głupotą, wszystkich - siebie grzebie.
Idź, że w końcu do czarta, skąd wyszedłeś myślą,
Pewnie zdrowe pomysły znowu nam się przyśnią.
To nie system zbutwiały , ale głowa chora,
Potrzebuje sprawdzonych lekarstw i doktora.
Każdy duchem ułomny, jakby go nie było,
Ciało w części obdarte jeszcze by się gziło,
Ale w wątłych podrygach dzierżąc słabo stery,
Patrzy w dziury okrętu, kiepskie oficery.
Jeden niechaj drugiemu szlify wraz zdejmuje,
Prawie wszystko zepsute. Na nowo nie psuje.
Józef Bieniecki
Człeczyna
: sob mar 31, 2012 4:55 am
autor: JOZEF1949
Człeczyna
Mam ci kasę, hulaj dusza,
Nie mam, głodno w gębie susza.
Zimno, głodno, źle mi wszędzie,
Już nie mówię - jakoś będzie.
Nauczony złym przykładem,
Często bywa zatem dziadem.
Łatwo przyszło, łatwo schodzi,
Jutro więc go nie obchodzi.
Ubiór kusy, jak diablika,
Umysł kuso w głowie fika.
Wszyscy winni. Nie z głupoty,
Życie czyni same psoty.
Brak mi chęci, takie bycie,
Lewe ręce pieskie życie.
Mówiąc jawnie, a nie skrycie,
Lepiej mu wychodzi picie.
Wziął zasiłek. W monopolu,
Czeka dłużnik, kumpli wielu.
Jeszcze długów nie pospłacał,
A ma już dłużnego kaca.
Na ten luksus nie pozwolił,
Gdyż z myślenia się wyzwolił.
Z obserwacji, faktom wierzę,
Nie pozwoli sobie zwierze.
Józef Bieniecki
Pod polską strzechą
: sob mar 31, 2012 4:58 am
autor: JOZEF1949
Pod polską strzechą
Pod nieba strzechą, wielu gwiazd,
Pod polską strzechą, wielu miast.
Pod strzechą polską wielu wsi,
W kolędach żywe Dziecię brzmi.
Z pod Tatr ku morzu, w siną dal,
Po matce rzece, Wiśle, fal.
Na wietrze halnym w szerz i wzdłuż,
W otchłani nocy, ranka zórz.
W kartach historii, tysiąc lat,
W ustach milionów, serca kwiat.
W obronie wiary ofiar stos,
W okopach frontów, kolęd głos.
W słowach poetów serca zew,
Kompozytorów święty śpiew.
Od betlejemskich szopek, chat,
Od dwóch tysięcy śpiewa lat.
Nadzieja nasza słodko śpi,
Po wsze i wieczne nasze dni.
Dopóki serca biją w nas,
Niech poprzez wieczny płynie czas.
Józef Bieniecki