Stadny głupek.
Więc głosuję,partia chciała,
Choć nieprawda-dla niej chwała.
Polityczny z niego dupek!
Ja dodaję, stadny głupek.
J tak kręci się wrzeciono,
Z wody, ognia je stworzono.
To co jedno już ugasi,
Drugie ogniem znowu straszy.
Wywleczono ciężkie działa,
By prawica się poddała.
Okazało się -prawica,
To lewicy rękawica.
I na ławę wyłożono,
Myśl wyborców podkupioną.
Ci posłowie to fagasy,
Figurują tam dla kasy.
Lenin zadał im pokutę,
Więc na jedną grają nutę.
Piekło chciało i dostało,
Im zaś zbrodni ciągle mało.
Dziś nad psim lub kota losem,
Wszyscy płaczą jednym głosem.
Demokracja psu na budę,
Wnosi kłamstwo i obłudę.
Józef Bieniecki
Konkurs.
Niecierpki.
Niecierpki.
Kosz różowych niecierpek,
Pełne kwiaty w krasie,
Mnóstwo pączuni białych.
Zakwita po czasie.
Jedne zwiędły, odchodzą,
Młodych pełnia za to,
Wystawiają ku słońcu,
Swą buzię pyzatą.
Obdarzone płodnością
Stąd też ich bez liku.
Bóg urody nie skąpi,
Częstują po cichu.
Na różowym bukiecie,
Chwilka wspomnień siadła.
Róż naręczem z zaręczyn,
Łezką z oka spadła.
Tamte były czerwone,
Do tego sztamowe.
Te mi chwile przywiodły,
Miłe ,wspomnieniowe
Chwile wspomnień,czułości,
Nie za wiele w życiu.
Przykre niechaj zamilkną,
Przeminą w ukryciu.
Józef Bieniecki
Kosz różowych niecierpek,
Pełne kwiaty w krasie,
Mnóstwo pączuni białych.
Zakwita po czasie.
Jedne zwiędły, odchodzą,
Młodych pełnia za to,
Wystawiają ku słońcu,
Swą buzię pyzatą.
Obdarzone płodnością
Stąd też ich bez liku.
Bóg urody nie skąpi,
Częstują po cichu.
Na różowym bukiecie,
Chwilka wspomnień siadła.
Róż naręczem z zaręczyn,
Łezką z oka spadła.
Tamte były czerwone,
Do tego sztamowe.
Te mi chwile przywiodły,
Miłe ,wspomnieniowe
Chwile wspomnień,czułości,
Nie za wiele w życiu.
Przykre niechaj zamilkną,
Przeminą w ukryciu.
Józef Bieniecki
Konkurs.
Konkurs.
A makabryczny konkurs trwa,
Jak Bogu naubliżać.
I wobec Polski passa zła,
Z Narodem wraz poniżać.
Są genitalia w znaku krzyża,
I matki twarz pogięta,
Biało -czerwonej pies ubliża,
Wciskając w ekstrementa.
A,to w Papieża cisną głaz.
Upodlą krzyż przydrożny.
To na świątyniach w podły czas,
Napiszą kłam bezbożny.
I tak masoński konkurs trwa.
O ile jeszcze można?
Ludzkiego bydła toczy gra,
Drapieżna i bezbożna.
A kłamstwo z brudem,prowokacja,
Nieludzkie ma korzenie.
Choć bydło gnębi już flustracja,
Rzucając nagie cienie.
To w psełdofilmie ,instalacji,
Opluje, naubliża.
Świętości podda profanacji,
Z mentalnościami zwierza.
Czyżby władzunia na współpracy,
Kokosy wielkie zbiła,
I targowiczan dziś metodą,
W rozbióry dołączyła.
Józef Bieniecki
A makabryczny konkurs trwa,
Jak Bogu naubliżać.
I wobec Polski passa zła,
Z Narodem wraz poniżać.
Są genitalia w znaku krzyża,
I matki twarz pogięta,
Biało -czerwonej pies ubliża,
Wciskając w ekstrementa.
A,to w Papieża cisną głaz.
Upodlą krzyż przydrożny.
To na świątyniach w podły czas,
Napiszą kłam bezbożny.
I tak masoński konkurs trwa.
O ile jeszcze można?
Ludzkiego bydła toczy gra,
Drapieżna i bezbożna.
A kłamstwo z brudem,prowokacja,
Nieludzkie ma korzenie.
Choć bydło gnębi już flustracja,
Rzucając nagie cienie.
To w psełdofilmie ,instalacji,
Opluje, naubliża.
Świętości podda profanacji,
Z mentalnościami zwierza.
Czyżby władzunia na współpracy,
Kokosy wielkie zbiła,
I targowiczan dziś metodą,
W rozbióry dołączyła.
Józef Bieniecki
Proletariat.
Proletariat.
Wyzuci z wiary i Ojczyzny,
Na smyczach komitetów.
Wciskani popaprańcy,
Na ostrzach bagnetów.
Mięso oligarchów,
I czerwonych Kchmerów.
Na śmietniku historii,
Fircyków ,frajerów.
Geszefcierze z pod budki,
Z czworaka wychodka.
Leninowskie bachory,
Stalina wyrodka.
Bezwolni efekciarze,
Pieszczochy potworka.
Nie wyzbywa ze złudzeń,
Kij i koniec worka.
Z kręgosłupem moralnym,
Obwiesiów z rynsztoka.
W Gułagach wytoczyli,
Krew ludzką w potokach.
Partyjna piesków sfora,
Na wolnym wybiegu.
W totalnych rygorach,
Barbarzyńcy wieków.
Józef Bieniecki
Wyzuci z wiary i Ojczyzny,
Na smyczach komitetów.
Wciskani popaprańcy,
Na ostrzach bagnetów.
Mięso oligarchów,
I czerwonych Kchmerów.
Na śmietniku historii,
Fircyków ,frajerów.
Geszefcierze z pod budki,
Z czworaka wychodka.
Leninowskie bachory,
Stalina wyrodka.
Bezwolni efekciarze,
Pieszczochy potworka.
Nie wyzbywa ze złudzeń,
Kij i koniec worka.
Z kręgosłupem moralnym,
Obwiesiów z rynsztoka.
W Gułagach wytoczyli,
Krew ludzką w potokach.
Partyjna piesków sfora,
Na wolnym wybiegu.
W totalnych rygorach,
Barbarzyńcy wieków.
Józef Bieniecki