Dziennik “Znienacka”, czyli podróże z moim Premierem
: śr kwie 27, 2011 8:16 am
Odc. 1
22.12.2010
Jadę właśnie pociągiem z Rzeszowa. Utknął w potężnej zaspie. Krzyki dzieci i niesamowity fetor z toalety paraliżują mi myśli.
Działają telefony. Łączę się z sekretarzem premiera, referuję sytuację. Będą konsekwencje!
28.12.2010
Jestem w Kancelarii Premiera. Na ulicach pusto. Wszyscy wyjechali na narty. Ale tutaj praca wre jak w ulu. Tłumy urzędników na korytarzach.
Czekam od dwóch godzin na krótką rozmowę z premierem. Cały czas ma urwanie głowy. Trudno mieć o to pretensje.
Spotkałem byłego wiceministra. Przyszedł oddać służbowy telefon. Chwilę porozmawialiśmy.
Były wiceminister wie, że spaprał sprawę. Nietrudno było przewidzieć zimę i śnieg. Dostrzegam łzę w jego oku. Nie ma chyba żalu do premiera.
Późny wieczór. Zastaję premiera przy stole, pochylonego nad mapą. Wokół grono doradców. Debatują, jak uratować plan budowy autostrad.
Premier bierze flamaster i rysuje nowy przebieg autostrady A4 koło Tarnowa. Zaoszczędzimy 15 kilometrów i kilkadziesiąt milionów złotych.
Premier głowi się nad obwodnicą Bolkowa. Flamaster w ręku. Szast, prast. Będą dwie jezdnie.
Dzwoni telefon. To wicepremier. Premier pyta go o rosnące ceny ziemniaków. Wydaje stanowcze polecenie zapobiegania spekulacji w skupie.
c.d.n.
Odc. 2
01.01.2011
Krótki wyjazd do Turcji. Sprawa służbowa. Sylwester nad Bosforem. Tureccy partnerzy oferują nowoczesny sprzęt telekomunikacyjny.
Oglądałem najnowszą Nokię wyposażoną w czuły nadajnik GPS. Chcemy wyposażyć w nie urzędników. Premier musi wiedzieć, gdzie są jego podwładni
W Turcji to już norma. Krok każdego urzędnika jest monitorowany. Nie ma miejsca na korupcję albo kiepską wydajność.
Udało się podpisać umowę 10 minut przed północą polskiego czasu. Dzięki temu zapłacimy za nowe komórki niższy VAT. Każda złotówka się liczy!
04.01.2010
Wczoraj premier wystąpił w TVN24. Występ doradzał mu S., ale premier się opierał. Tyle spraw do zrobienia. Premier nie ma parcia na szkło.
Monika Olejnik dość brutalnie pyta o sytuację na kolei. Premier twardo staje po stronie ludzi. Na miejscu pasażera kląłbym na pewno - mówi.
Widać jednak, że premier jest poirytowany. Były inne pytania: o Smoleńsk, o przyszłe emerytury, ale te o kolej okazały się najtrudniejsze.
Wracaliśmy z TVN. Premier był wciąż niespokojny. W końcu padły słowa, które wisiały w powietrzu, odkąd ruszyliśmy: jedziemy na Wschodni.
Wysiadamy na parkingu przy Kijowskiej. Premier oczywiście incognito. Jest ciemno, nikt go nie rozpoznaje. Wizytujemy perony.
Premier rzuca uwagi. Notujemy. Nieodśnieżone schody. Nie działa zegar na peronie trzecim. Opóźnienie pociągu z Łodzi sięgnęło 155 minut.
Premier widzi klnących pasażerów. Widać, że im bardzo współczuje. Wychodząc, premier wnikliwie ogląda dworzec. Ma być gotowy na Euro 2012.
Piszę te zapiski z sali sejmowej. Trwa debata nad odwołaniem ministra Grabarczyka. Na mównicy poseł SLD bezczelnie kpi sobie z premiera.
Wypomina słynny jakoby “nieistniejący już peron 5 w Katowicach”. Pierwsze słyszę. Dzwonię do Katowic. Łączą mnie z miejscową dyrekcją PKP.
Bzdura! Peron 5 w Katowicach istnieje, tyle, że na czas remontu dworca został wyłączony z eksploatacji. Ileż nienawiści jest w tych atakach.
To straszne, że w tak fundamentalnych sprawach brakuje nici porozumienia. Odwołując ministra nie sprawicie, że pociągi zaczną jeździć!
05.01.2011
Uff! Minister Grabarczyk ocalał. Wysłałem umyślnego, żeby kupił dla ministra bukiet kwiatów. Pan minister najbardziej lubi żonkile.
c.d.n.
22.12.2010
Jadę właśnie pociągiem z Rzeszowa. Utknął w potężnej zaspie. Krzyki dzieci i niesamowity fetor z toalety paraliżują mi myśli.
Działają telefony. Łączę się z sekretarzem premiera, referuję sytuację. Będą konsekwencje!
28.12.2010
Jestem w Kancelarii Premiera. Na ulicach pusto. Wszyscy wyjechali na narty. Ale tutaj praca wre jak w ulu. Tłumy urzędników na korytarzach.
Czekam od dwóch godzin na krótką rozmowę z premierem. Cały czas ma urwanie głowy. Trudno mieć o to pretensje.
Spotkałem byłego wiceministra. Przyszedł oddać służbowy telefon. Chwilę porozmawialiśmy.
Były wiceminister wie, że spaprał sprawę. Nietrudno było przewidzieć zimę i śnieg. Dostrzegam łzę w jego oku. Nie ma chyba żalu do premiera.
Późny wieczór. Zastaję premiera przy stole, pochylonego nad mapą. Wokół grono doradców. Debatują, jak uratować plan budowy autostrad.
Premier bierze flamaster i rysuje nowy przebieg autostrady A4 koło Tarnowa. Zaoszczędzimy 15 kilometrów i kilkadziesiąt milionów złotych.
Premier głowi się nad obwodnicą Bolkowa. Flamaster w ręku. Szast, prast. Będą dwie jezdnie.
Dzwoni telefon. To wicepremier. Premier pyta go o rosnące ceny ziemniaków. Wydaje stanowcze polecenie zapobiegania spekulacji w skupie.
c.d.n.
Odc. 2
01.01.2011
Krótki wyjazd do Turcji. Sprawa służbowa. Sylwester nad Bosforem. Tureccy partnerzy oferują nowoczesny sprzęt telekomunikacyjny.
Oglądałem najnowszą Nokię wyposażoną w czuły nadajnik GPS. Chcemy wyposażyć w nie urzędników. Premier musi wiedzieć, gdzie są jego podwładni
W Turcji to już norma. Krok każdego urzędnika jest monitorowany. Nie ma miejsca na korupcję albo kiepską wydajność.
Udało się podpisać umowę 10 minut przed północą polskiego czasu. Dzięki temu zapłacimy za nowe komórki niższy VAT. Każda złotówka się liczy!
04.01.2010
Wczoraj premier wystąpił w TVN24. Występ doradzał mu S., ale premier się opierał. Tyle spraw do zrobienia. Premier nie ma parcia na szkło.
Monika Olejnik dość brutalnie pyta o sytuację na kolei. Premier twardo staje po stronie ludzi. Na miejscu pasażera kląłbym na pewno - mówi.
Widać jednak, że premier jest poirytowany. Były inne pytania: o Smoleńsk, o przyszłe emerytury, ale te o kolej okazały się najtrudniejsze.
Wracaliśmy z TVN. Premier był wciąż niespokojny. W końcu padły słowa, które wisiały w powietrzu, odkąd ruszyliśmy: jedziemy na Wschodni.
Wysiadamy na parkingu przy Kijowskiej. Premier oczywiście incognito. Jest ciemno, nikt go nie rozpoznaje. Wizytujemy perony.
Premier rzuca uwagi. Notujemy. Nieodśnieżone schody. Nie działa zegar na peronie trzecim. Opóźnienie pociągu z Łodzi sięgnęło 155 minut.
Premier widzi klnących pasażerów. Widać, że im bardzo współczuje. Wychodząc, premier wnikliwie ogląda dworzec. Ma być gotowy na Euro 2012.
Piszę te zapiski z sali sejmowej. Trwa debata nad odwołaniem ministra Grabarczyka. Na mównicy poseł SLD bezczelnie kpi sobie z premiera.
Wypomina słynny jakoby “nieistniejący już peron 5 w Katowicach”. Pierwsze słyszę. Dzwonię do Katowic. Łączą mnie z miejscową dyrekcją PKP.
Bzdura! Peron 5 w Katowicach istnieje, tyle, że na czas remontu dworca został wyłączony z eksploatacji. Ileż nienawiści jest w tych atakach.
To straszne, że w tak fundamentalnych sprawach brakuje nici porozumienia. Odwołując ministra nie sprawicie, że pociągi zaczną jeździć!
05.01.2011
Uff! Minister Grabarczyk ocalał. Wysłałem umyślnego, żeby kupił dla ministra bukiet kwiatów. Pan minister najbardziej lubi żonkile.
c.d.n.