Czy nie on sobie zgotowal posmiertny los?
Pośmiertny to nie wiem,ale śmiertelny na pewno.
Pozwolicie że przypomnę genezę wydarzeń;
3 lutego 2010 roku premier Rosji,Władimir Putin,zaprosił w rozmowie telefonicznej premiera Polski,Donalda Tuska,na wspólne uczestniczenie w obchodach poświęconych pamięci ofiar Katynia.
Wszystkich ofiar Katynia,nie tylko polskich.
Premier Tusk,zaproszenie,które bylo ewenementem w kwestii katyńskiej,przyjął i kancelaria premiera podała to do publicznej wiadomości dnia 4 lutego roku 2010.
Media w Polsce i na świecie okrzykneły zaproszenie jako osobisty sukces polskiego premiera i polityki zagranicznej PO.
I w tym momecie ówczesnego prezydenta Polski,pana Lecha Kaczyńskiego,zalała nagła krew.
Raz że Tusk przyjął zaproszenie bez łaskawej zgody pana prezydenta,dwa ponieważ pan prezydent nosił się z zamiarem uczestniczenia w obchodach 70-lecia zbrodni katyńskiej
? a tu ni stąd ,ni zowąd,jego przeciwnik polityczny zabiera się do zgarnięcia wszystkich laurów.
Prasa zaroiła się od wypowiedzi pana prezydenta,który powołując się na piastowane stanowisko,z racji tego że to on jest najważniejszą osobą w kraju,domagał się zaproszenia ze strony rosyjskiej.
Poza tym pan prezydent stwierdzał katogerycznie że czy ktoś chce,czy nie to on i tak tam będzie.
Równocześnie kancelaria pana prezydenta wszczeła rwetes w sprawie rzekomego listu wysłanego do amabasady rosyjskiej w którym pan prezydent deklarował chęć uczestniczenia w obchodach.
Piszę "rzekomego" ponieważ jak do tamtej pory kancelaria pana prezydenta RP ani nie wydała w tej sprawie oficjalnego oświadczenia,ani nie była w stanie przedstawić jakiegokolwiek pokwitowania na wysłany list a to jest przynajmniej dziwne i niewytłumaczalne w świetle stosowanych w takich sytuacjach protokołów dyplomatycznych.
Naciskany przez prezydenta,RP,jego kancelarię,rusofobów i polskie media,ambasador rosyjski w Polsce,tłumaczący się iż nigdy takowego listu nie otrzymał,zgłupiał w pewnym momencie do tego stopnia
że próbował wybrnąc z sytuacji stwierdzeniem iż w świetle dawno ustalonego kalendarza prezydenta Rosji,strona rosyjska nie będzie w stanie na tych uroczystościach zapewnić panu Lechowi Kaczyńskiemu rosyjskiego odpowiednika godnego jego jaśnie prezydenckiej osoby.
Awantura trwałaby zapewne do dzisiaj gdyby szef kancelarii prezydenta RP nie wygadał się iż :
polski resort spraw zagranicznych już kilkakrotnie informował Rosję o udziale Lecha Kaczyńskiego w obchodach katyńskich 10 kwietnia:
Zaproszenia Putina opiewało na 7 kwietnia 2010 i dotyczyło innych obchodów.
Polskie MSZ widząc szansę na skończenie tej całej,coraz głośniejszej awantury,oficjalnie poprosilo pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego o przewodzenie polskim
nieoficjalnym obchodom,ktore miały odbyc się właśnie 10 kwietnia w Katyniu.
Jak do tej pory oficjalnie nie bylo o tym mowy.Ani ze strony MSZ,ani ze strony kancelarii prezydenta,a same obchody nie były organizowane przez rząd polski.
Pan prezydent RP,Lech Kaczyński,zaproszenie łaskawie przyjął.
Tym bardziej że pozwolono mu zabrać ze soba orszak godny cesarza rzymskiego,szacha perskiego i maharadży Kalkuty.
Resztę znacie aż do bólu.