Reflex pisze: ↑pt mar 25, 2022 8:50 pm Czyli nie liczy się powód wojny, nie liczy skutek wojny, liczy sie ilośc strat. Pomorzak uważa, że tylko taka wojna gdzie nikt nie zginie to wojna szlachetna. Nie mowiąc o tym, że Amerykanie nie prowadzili wojen, tylko interwencje zbrojne, przeciwko bandom i przestepcom światowym.
Druga wojna światowa, 6 lat - zginęlo 60 milonów ludzi!!! I byla to wojna zaborcza.
Wojny Amerykanskie interwencyjne, bez zaborów w ciągu 14 lat 350 tysiecy zabitych.
Widzisz kolosalną różnice? KO-LO-SAL-NĄ! I u pomorzaka nie liczy sie cel, powód, liczy się wojna.
Przytoczylem ta wypowiedz bo wydaje sie ona bazowac na dosc mocno rozpowchechnionym przekonaniu iz rozwiazywanie konfliktow przy pomocy zabijania moze byc sluszne. Pojecie szlachetnej wojny ktore zostalo uzyte jest tego najlepszym przykladem podobnie jak gradacja wojen na podstawie liczby zabitych. Zabijanie w mniejszej skali pod nazwa interwencji zbrojnej tez nagle nie jest czyms negatywnym bo w mniejszej skali.
Okreslenie kogos czy jakiejs grupa mianem bandytow i przestepcow swiatowych stalo sie wystarczajacym powodem do zabijania.
Osobiscie uwazam ze kazda wojna jest zlem i nie ma szlachetnych czy sprawiedliwych wojen.
Zlo nigdy nie bedzie dobrem niezaleznie od tego jak sie je przedstawi.
