Vika pisze: ↑pn paź 13, 2025 3:52 pm
Ja chyba mam odwrotnie ...zero wolnej chwili na tej emeryturze ...i tyle książek do czytania w końcu w spokoju i czas na filozofie własne to zapisywania i podróżowanie teraz coraz więcej do swojego wnętrza ...mój dobry czas na drodze do Styksu.
a góry stoją i czekają
vika
No tak, z tym czasem na emeryturce to faktycznie aż tak różowo nie jest.
Istnieje teoria że prędkość upływu czasu powiązana jest z wiekiem delikwenta.
Coś w tym jest bo niby cię nie goni a dość szybko ucieka.
Czytanie i filozofowanie to prawdziwe anihilatory czasu.
Podróże do wnętrza siebie to jednak coś wręcz przeciwnego.
W czasie tych eskapad czas staje a czasami nawet się cofa co odczuwa się natychmiast.
Nie wiem jak ty, bo ja po takich podróżach staję się spokojniejszy, optymistyczny i skłonny do psikusów.
Jakby tak stojąc na brzegu Styksu pokazać Charonowi "fige" zamiast obolusa.
Takie podróże to ciekawy teren i kondycja potrzebna.
Jeśli mówić o ekspedycjach naukowych to te są najtrudniejsze ale i najcenniejsze.
Jest coś niesamowitego w tym że niby znamy siebie i teoretycznie własne wnętrze a im głębiej się zanurzamy tym bardziej nieznany, choć pasjonujący teren. Moim zdaniem wszystko w życiu prowadzi właśnie do tych wycieczek. Naszym wyborem jest czy się tam udamy i czy bedziemy w stanie prawdziwie stanąć z samym sobą twarzą w twarz. Gdy tego dokonamy stajemy się nieśmiertelni niczym bogowie i im równi.
Eh, zaczerpnąć powietrza i zanurzyć się w źródle i stać się z nim jednością którą zawsze się było i jest.
Tak ja to widzę i dlatego kibicuję twoim wyprawom i cieszę sie na kolejne swoje.
A góry stoją i czekaj.
Dobrze o tym wiedzieć.