Domowe szalenstwa
Re: Domowe szalenstwa
Wezme ale nie powiedziales czy moze byc chalka i czy musi byc wysuszona i jeszcze jedno czy ten mak tez mielisz 2 razy.
Re: Domowe szalenstwa
Ludzie! Wy to macie fajnie, że mieszkacie w normalnych krajach, które mają dostęp do morze i jedzenie ryb jest oczywistością. Jak sobie pomyślę o sklepie Rybkol w Zabrzu na Wolności, to mi się płakać chce. Ileż tam było różnych wędzonych, smażonych i jakichś tam innych ryb….Halibutów, dorszy, śledzi itp..
Nikomu nie życzę kuchni węgierskiej. A najgorsze jest to, że ten naród, - w przeciwieństwie do Polaków - jest przekonany, że u nich wszystko jest najlepsze.
Czy wy wiecie, że tutaj nie można nawet surówki zjeść do obiadu, bo oni tylko octowe marynaty jadają i nazywają je "kwaśnością". Ochże cholerę im w bok.
Nikomu nie życzę kuchni węgierskiej. A najgorsze jest to, że ten naród, - w przeciwieństwie do Polaków - jest przekonany, że u nich wszystko jest najlepsze.
Czy wy wiecie, że tutaj nie można nawet surówki zjeść do obiadu, bo oni tylko octowe marynaty jadają i nazywają je "kwaśnością". Ochże cholerę im w bok.
Re: Domowe szalenstwa
A jeśli chodzi o węgierskie wyroby wędliniarskie, to życzę ich obowiązkowego jedzenia wszystkim pisowskim parafianom aż do samej śmierci, bez możliwości odmiany.
Ja wiem. Wy myślicie w tym kontekście o salami, którego kilka plasterków owszem dobrze jest czasem zjeść dla odmiany, ale nie wiecie jaka jest węgierska kiełbasa i salami (bo oni tego określeni używają dla każdej kiełbasy grubej) naprawdę jest!
Otóż jest absolutnie surowa i bardzo tłusta i węzłowata no i tak paprykowana, że zjedzenie małego kawałka odbija się przez kilka dni i chce wciąż się rzygać.
Zresztą cała kuchnia węgierska jest do dupy. Jedynie ten pikantny gulasz jest jadalny. Przy czym warto wiedzieć, że po węgiersku gulasz, to jest zupa, a gulasz po polsku, to jest po węgiersku pörkölt. Natomiast to co Polacy nazywają bogracz, to nie jest żadna zupa, tylko naczynie w którym węgierskie pastuchy gotowały kiedyś tą swoją gulaszową zupę.
Byłem w Niemczech i w Austrii no i u kumpla w Stanach i wiem, że tamtejsze potrawy odpowiadają polskim smakom. I dlatego zazdroszczę tym, którzy tam mieszkają.
Kurde. Zbliżają się święta i nic smacznego nie będzie, bo tutaj nie ma nic.
Dlatego jestem smutny.
Ja wiem. Wy myślicie w tym kontekście o salami, którego kilka plasterków owszem dobrze jest czasem zjeść dla odmiany, ale nie wiecie jaka jest węgierska kiełbasa i salami (bo oni tego określeni używają dla każdej kiełbasy grubej) naprawdę jest!
Otóż jest absolutnie surowa i bardzo tłusta i węzłowata no i tak paprykowana, że zjedzenie małego kawałka odbija się przez kilka dni i chce wciąż się rzygać.
Zresztą cała kuchnia węgierska jest do dupy. Jedynie ten pikantny gulasz jest jadalny. Przy czym warto wiedzieć, że po węgiersku gulasz, to jest zupa, a gulasz po polsku, to jest po węgiersku pörkölt. Natomiast to co Polacy nazywają bogracz, to nie jest żadna zupa, tylko naczynie w którym węgierskie pastuchy gotowały kiedyś tą swoją gulaszową zupę.
Byłem w Niemczech i w Austrii no i u kumpla w Stanach i wiem, że tamtejsze potrawy odpowiadają polskim smakom. I dlatego zazdroszczę tym, którzy tam mieszkają.
Kurde. Zbliżają się święta i nic smacznego nie będzie, bo tutaj nie ma nic.
Dlatego jestem smutny.
Re: Domowe szalenstwa
a yak ze slynnym salami?
wole wloskie salame
ale z dzika
za to tokay
zwasze
wezme
na yezyk
ukl
CYC
nie yadles niemieckich wursztow
wszystkie smakuya tak samo
polske /kiedys dobre / tak samo
tylko poledwica polska yest nie
do zlekcewazenia
wole wloskie salame
ale z dzika
za to tokay
zwasze
wezme
na yezyk
ukl
CYC
nie yadles niemieckich wursztow
wszystkie smakuya tak samo
polske /kiedys dobre / tak samo
tylko poledwica polska yest nie
do zlekcewazenia
Re: Domowe szalenstwa
Juz nie przesadzaj Cycu,sa tez inne wyroby wedliniarskie w Polsce poza poledwica zupelnie przyzwoite, we Wroclawiu rowniez ,tylko trzeba wiedziec gdzie je kupowac,a w Niemczech masz racje ,te wasze kielbasy i nawet szynki maja zupelnie ten sam smak i sa delikatnie mowiac niesmaczne,natomiast na Wegrzech Panie Galwas mimo ,ze nie macie dostepu do morza jadlem znakomita zupe rybna ,a te wasze gulasze sa nie do podrobienia.
Re: Domowe szalenstwa
Bez urazy, ale jak ktos cale zycie robi z geby dupe,nie yadles niemieckich wursztow
wszystkie smakuya tak samo
polske /kiedys dobre / tak samo
tylko poledwica polska yest nie
do zlekcewazenia
wszystko w niej smakuje jak g...no (jednakowo)
-
sprawiedliwy
- Posty: 3324
- Rejestracja: sob wrz 20, 2014 4:05 am
- Lokalizacja: stary kontynent
Re: Domowe szalenstwa
włosi to mają taką świńską, prosiaczkową nóżkę z kopytkiem, nadziewaną. Podobno jest wspaniałe , ale mnie jakoś na nóżka odrzuca.
U mnie właśnie picze się kulebiak, a właściwie dwa, na dwa różne sposoby i smaki.
Podobno kiedyś salami prawdziwe było z osła. Ale chyba teraz te stare osły są już niejadalne.
U mnie właśnie picze się kulebiak, a właściwie dwa, na dwa różne sposoby i smaki.
Podobno kiedyś salami prawdziwe było z osła. Ale chyba teraz te stare osły są już niejadalne.
Re: Domowe szalenstwa
Panie Sprawiedliwy,prosze powiedziec o tych sposobach na kulebiek ,u nas w domu robi sie to z ciasta drozdzowego ale podobno mozna z ciasta francuskiego,czego jeszcze nie probowalismy,my mamy przed soba pierogi z kapusta i grzybami i niesmiertelne uszka,jutro natomiast bedzie pachnaco ,bo chyba zacznie sie od ciast.
Re: Domowe szalenstwa
Faktycznie o tej zupie rybnej zapomniałem i rzeczywiście jest znakomita (to zresztą zależy od regionu Węgier, i nie jada się jej na co dzień) i sam bardzo ją lubię, ale robiona jest z ryb słodkowodnych np. karpia.jordan274 pisze:jadlem znakomita zupe rybna
W ogóle żeby móc coś powiedzieć o kuchni danego kraju, to należałoby przez pewien czas stołować się w czyimś domu, stołówce (np. zakładowej) lub w szpitalu (czego nikomu nie życzę).
Gdyby ktoś spróbował węgierskiej kuchni w takich okolicznościach, to zmienił by o niej opinie całkowicie i zrozumiał, że jedzenie, które można sobie tutaj wybierać w restauracjach różni się diametralnie od tego, co Węgrzy jedzą na co dzień.
Są to np. różnego rodzaju kluski z makiem itp. lub tzw. fözelék (dosłownie: gotowanka), czyli taka gęsta zupa, w której pływa kawałek mięsa i je się ją na drugie danie. Przy czym fajne jest to, że Węgrzy jedzą to uparcie łyżką i niczym więcej, czyli tną ten kawałek mięsa łyżką w zupie, co jest dosyć karkołomne i męczące, no i zagryzają to zawsze dużą ilością chleba.
Czyli klasyczny węgierski obiad składa się z takiej bardzo rzadkiej zupy na pierwsze danie i gęstej zupy na drugie.
To mi przypomina, kiedy jeszcze jako tłumacz uczestniczyłem w obiedzie, na który dyrekcja elektrociepłowni zaprosiła goszczącą tutaj z braterską wizytą delegację polską.
Kiedy kelner przyniósł na stół chleb, to jeden z Polaków zwrócił się do mnie konfidencjonalnie: "panie, a ci kelnerzy, to zupełnie jak w Polsce. Ja już dawno zupę zjadłem a on mi dopiero teraz chleb przynosi!".
Otóż sprawa jest taka, że Węgrzy do drugiego dania zawsze jedzą chleb, bez wzglądu na jego konsystencje. Taki mają zwyczaj. Albo na przykład lubią, żeby po tej zupie rybnej (halászlé) była jakaś śliskość (csusza), a to są takie kluski - ciasto w kształcie kwadratów z twarogiem i skwarkami.
Co ja się namęczyłem podczas tej delegacji, żeby odradzić grzecznie gospodarzom zamawiania tej "śliskości" na drugie danie, skoro to już miał być obiad reprezentacyjny.
(oczywiście, że ja to już nieraz pisałem, tłumacząc np. śp. Roo, że kuchnia węgierska jest w gruncie rzeczy do dupy, a oni tych swoich popularnych wśród turystów specjałów raczej nie jadają w domach)
Re: Domowe szalenstwa
"zagryzają to zawsze dużą ilością chleba.
Czyli klasyczny węgierski obiad składa się z takiej bardzo rzadkiej zupy na pierwsze danie i gęstej zupy na drugie"
Galwasie,
Prosze zlituj sie i nie pisz na moja ciemna noc takich ciezkostrawnych textow! bo spac nie bede mogla!
....jestes pewny, ze mieszkasz na Wegrzech, nie na Bialorusi? - tam chlebem nawet chleb zakaszaja ( tak to sie pisze? bo to od "zakaski" ). A jesli juz chleb...to chociaz te Madziary dobry maja? Bo amerykanski jest taki CIUT niedobry:( Owszem wloski, francuski czy nawet polski z nowojorskiej "Syreny" jest smaczny i roznoraki, ale o wegierskim nie slyszalam i nigdy nie jadlam. Musi byc wyjatkowo pyszny jak wy tak i do rzadkiej zupki i do gestej, a pewnie i na sniadanie, lunch i kolacje wcinacie.
Ja sie tylko zastanawiam jakie ci Wegrzy, przy takiej zupo - chlebowej diecie, maja figury? Duze, obwisle brzuchy, czy dooopska potrzebujace dwoch krzesel do siadniecia?
...i zebys sie na milosc Boska, przypadkowo nie obrazil zacytuje kawaleczek z Brzechwy:" Ach Filipie, Ach Filipie! Trzeba znac sie na dowcipie!" Oooo!
Z chlebowymi wyrazami
N.
Czyli klasyczny węgierski obiad składa się z takiej bardzo rzadkiej zupy na pierwsze danie i gęstej zupy na drugie"
Galwasie,
Prosze zlituj sie i nie pisz na moja ciemna noc takich ciezkostrawnych textow! bo spac nie bede mogla!
....jestes pewny, ze mieszkasz na Wegrzech, nie na Bialorusi? - tam chlebem nawet chleb zakaszaja ( tak to sie pisze? bo to od "zakaski" ). A jesli juz chleb...to chociaz te Madziary dobry maja? Bo amerykanski jest taki CIUT niedobry:( Owszem wloski, francuski czy nawet polski z nowojorskiej "Syreny" jest smaczny i roznoraki, ale o wegierskim nie slyszalam i nigdy nie jadlam. Musi byc wyjatkowo pyszny jak wy tak i do rzadkiej zupki i do gestej, a pewnie i na sniadanie, lunch i kolacje wcinacie.
Ja sie tylko zastanawiam jakie ci Wegrzy, przy takiej zupo - chlebowej diecie, maja figury? Duze, obwisle brzuchy, czy dooopska potrzebujace dwoch krzesel do siadniecia?
...i zebys sie na milosc Boska, przypadkowo nie obrazil zacytuje kawaleczek z Brzechwy:" Ach Filipie, Ach Filipie! Trzeba znac sie na dowcipie!" Oooo!
Z chlebowymi wyrazami
N.