prosty przyklad...jordan274 pisze:Piszecie tu o genetycznie modyfikowanej zywnosci ,ja mysle ,ze spora czesc spoleczenstwa jest przeciwna
ale sluchajac ,czy czytajac tzw znawcow przedmiotu ,trudno czasem wyposrodkowac i zorientowac sie
dlaczego za ,a dlaczego przeciw,niektorzy twierdza ,ze to nie ma wplywu ,niektorzy wrecz przeciwnie,ogolnie
nie ma chyba na to zgody ,tylko jeszcze zeby ktos chcial sie z tym liczyc....
firma wyprodukowala pszenice gmo...
kraj typu Polska nie zgadzal sie na uprawy tego typu ale... jakis rolnik kupil sobie za granica 500kg ziarna siewnego i sobie posial stosujac sie do instrukcji dolaczonej do przesylki...
pieknie mu wyroslo i zebral trzy razy tyle co sasiad...
pszenica sobie w miedzyczasie zakwitla, czy co ona tam robi i sobie zapylila rosliny sasiada, przez dziesiec lat geny tej pszenicy zapylily 95% pszenicy uprawianej w Polsce...
dzieki zmianie rzadu w Polsce, nowi ludzie zgodzili sie ochoczo i przeglosowali ustawe wpuszczajaca wielkie firmy produkujace gmo do kraju...
prawo powinno chronic czyjas wlasnosc, wiec normalnym jest ze chroni tez rosliny gmo, ktore sa opatentowane a laboratorium moze w kazdej chwili stwierdzic czy w danej roslince znajduja sie konkretne geny...
i co sie dzieje?
nagle firma M. mowi - halt!
pszenica produkowana w Polsce nalezy do nas bo zostala nam skradziona, nikt nie placil nam haraczu za ziarno i od dzisiaj cala Polska bedzie placic 50 dolarow od kwintala wyprodukowanej pszenicy... bo ona nalezy do nas, w kazdej znajduja sie przez nas stworzone geny...
inna sprawa ze aby cokolwiek wyroslo w wielu przypadkach potrzebne sa genetyczne startery, bez ktorych ziarno w glebie zgnije a nie zakielkuje...
pieprze bzdury?
no pewnie... a kiedy ja cos madrego napisalem?
