Niemcy to jednak nie kraj a stan świadomości.
Po sławetnych wyborach które wygrało CDU bo obiecało trochę tego co AfD miało w programie a ludki po amnezji doświadczeń z Merkel ponownie położyli łby na pniu lub raczej obnażyli się w oczekiwaniu na uciechy analne.
Te nie kazały na siebie zbyt długo czekać bo już drugiego dnia po wyborach pan Merz ochoczo zabrał się do zaspokojenia tych wysublimowanych oczekiwa.
Kolejne dni przyniosły intensyfikację tych starań. Wyborca który nie spodziewał się takiej jazdy, lekko obolały choć przyzwyczajony łapie się za miejsce gdzie plecy kończą swą szlachetna nazwe i zipie i łypie bo tempo iście olimpijskie.
Obietnice już dzień po wyborach straciły swoją aktualność.
Obecnie nasze słoneczko demokracji zezuje i robi piękne oczka nie tylko do socjalistow ale i komunistow co by mu pomogli zadłużyć ten kraj na pokolenia.
Ludność ze stoickim spokojem spoglada na to jak została wyrolowana w przeswiadczeniu iż władza wie co robi i zrobi im dobrze.
sprawiedliwy pisze: ↑pt mar 07, 2025 2:31 am
Szkoda POmorzaku , ze Ty nie jesteś w tym kołowrotku polityki, marnujesz się.
Ja tego tak nie odbieram.
Każdy ma własną formę ekspresji zgodną z własnym wnętrzem, własnymi potrzebami.
Politykę Merkel odczułem na własnym grzbiecie i ciągle jej konsekwencje.
"Po ich owocach ich poznacie" (Ew. Mateusza 7:15-20)