Kazda firma swoj sukces opiera na fachowcach oddanych zakladowi. Wymiana ich na pracownikow tymczasowych bylby samobojstwem firmy.
I tak to właśnie wyglądało w dawnych manufakturach produkujących szwajcarskie zegarki - zaloga firmy opierała się na starych fachowcach,całym sercem oddanych szmalowi,jaki zarabili w firmie.
Niestety,od kiedy wprowadzono linie produkcyjne a spoleczeństwo porobiło się cytate,pisate i przynajmniej na podstawowym poziomie kumate,to firmy mają gdzieś starych,oddanych i drogich pracowników.
Czego skromnym przykładem może być globalizacja,odpływ stanowisk pracy z USA do innych krajów i
dzisiejsza,zresztą nie tylko,bo to szczególna charakterystyka amerykańskiego kapitalizmu,polityka
wymiany pracownika częściej niż zmieniają skarpetki Eskimosi.
Młodsi,bardziej energiczni i przede wszystkim znacznie tańsi pracownicy maja drzwi i okna szeroko otwarte,zwłasza zaś na stanowiskach nie objętych porządnymi umowami o pracę i nie gwarantujących odprawy w przypadku zwolnienia.(Typowa hamerykańska umowa o pracę zawiera klauzulę dającą pracodawcy prawo do korzystania z samochodu pracownika ale za żadna cholerę nie gwarantuje określonego czasu zatrudnienia).
W dzisiejszej,korporacyjnej Hameryce nawet związki zawodowe dobijają targu z przemysłowcami,ratując własną doopę kosztem roboli.
Kto nie wierzy niech ruszy cielsko i pojeździ sobie tam,gdzie do tej pory istniały fabryki produkujące samochody.
Przy okazji,nie radzę glosno wypowiadać swoich utopistycznych wizji świata,bo można dobrze dostać po mordzie.
Sytuacja white collars jest nieco inna,ale też z tendencjami zniżkowymi.Obcinają godziny,
zamrażają płace i redukują,przy okazji podnosząc wszystkie opłaty co by ten skomplikowany i
pracochłonny proces sfinasować przy pomocy other people money.