Gensek
: czw wrz 01, 2022 6:35 pm
Zmarł Michaił Gorbaczow, najładniejszy Gensek byłego ZSRR, laureat nagrody Nobla, ulubieniec zachodu (szczególnie niemieckich intelektualistów), bohater pieśni autorstwa artysty okolicznościowego, Rosiewicza.
Oczywiście trochę na wyrost napisałam, że najładniejszy (i że Rosiewicz to artysta), gdyż o jednym z jego poprzedników śpiewano, że usta słodsze miał od malin. Nie wiem, nie jadłam jeszcze ruskich malin, zbytnio przypominają wilcze jagody. Sprawa gustu zatem.
Puenta powinna znajdować się na końcu wywodu, niejako spinać zgrabnym bon motem tezy autora. Tym razem postąpię inaczej, by już od początku było wiadomo co mam na myśli na temat.
Otóż rok po wyjeździe z Polski chciałam sprzedać mój wysłużony samochód. Zajechałam do mechanika w ojczyźnie, by go trochę podreperować. Fachowiec cmoknął i wali w takie słowa:
- Wiesz pani co? Podpicuje się trochę, polakieruje i pójdzie jak woda. Co Pani będzie wpadała w koszta.
- A zapłon, zawieszenie i inne wycieki? - szłam w zaparte, bo jestem nienormalnie uczciwa.
- Pani - fachowiec spojrzał jak na wariatkę - klient kupi wszystko jeśli się błyszczy jak psu grandle.
I tak wyglądała sprawa z Gorbim. Błyszczał się i zachód po prostu chciał od niego kupić każdy bałach, by kilku polityków mogło przejść do historii w glorii i chwale, że uratowali świat.
Niestety, ja mam dobrą pamięć, sejsmograf na kłamstwa i lubię czytać. By było weselej, lubię rozumieć co czytam, widzę i słyszę. Zastanawiam się zatem jak można nazywać samego siebie intelektualistą, jeśli się tego nie lubi, a kilka autorytetów moralnych niemieckiego intelektualizmu chyba nie lubi.
Myślałam, że spadnę z krzesła gdy wczoraj usłyszałam w radio dyskusję na temat - Co by było gdyby Gorbi nadal rządził w Rosji?
Trzeba mieć całkiem ładnie zryty beret by na taki temat dyskutować. Mało tego, trzeba reprezentować kompletny brak wiedzy na temat mechanizmów rządzących Rosją i jej strukturami władzy. Niemcy są w tym niestety mistrzami.
Wczoraj oglądałam analizę OSW (Ośrodek Studiów Wschodnich) na temat - Co po Putinie?
Bardzo ciekawa analiza, polecam, ale nie o tym będzie. Pani analityczka wyraziła się, że jeśli miałoby dojść do przetasowań (co jest obecnie wątpliwe), sytuacja przypomina trochę tę z przedednia dojścia do władzy Gorbaczowa. Czyli należy znaleźć kogoś kto znowu pokaże światu "ludzką twarz Rosji". Ja dodam, że tylko będzie pokazywał, nic więcej. A świat ma się złapać na ten sam numer co wtedy, ponieważ klient kupi wszystko co się błyszczy jak psu grandle, bo klient chce kupić.
Służby rosyjskie mają dwa plusy. Po pierwsze ciągłość od czasów carskich, a po drugie planują swoje pociągnięcia czasami na 15-20 lat do przodu. Tak było z Gorbim, moim zdaniem najlepszym jak dotąd produktem KGB.
Prowincjonalny sekretarz z Kraju Stawropolskiego pnie się z mozołem po drabinie partyjnej, aż nagle dostaje kopa w górę i za sprawą Andropowa w 1978 roku zostaje sekretarzem rolnictwa KC KPZR, drzwi zostały otwarte. Skąd był Andropow nie muszę chyba przypominać.
Czytałam stenogramy z posiedzeń egzekutywy KC z lat gdy ku uciesze zachodu powstawała pierestrojka i głasnost. Bardzo ciekawa lektura, a kwestie wypowiadane przez figuranta służb, nie tylko cyniczne, ale trochę odbiegające od imidzu dla zachodnich myślicieli.
Władimir Bukowski w książce "Moskiewski proces" opisuje skąd wziął się Gorbi, dlaczego odszedł, skąd Jelcyn i po co, jednym słowem jak się przygotowuje przejęcie władzy by na tym zarobić miliardy, a zmienić jedynie scenografię z tektury. Bardzo ciekawa książka, choć trudno ją się czyta, gdyż połowa to czyste stenogramy lub dokumenty, okraszone jedynie kilkoma komentarzami.
Bukowski powiedział kiedyś, że każdy obywatel Rosji ma swoje zadanie, obojętnie czy jest dysydentem, artystą, politykiem, czy oligarchą z Londynu. Tak już jest, a zachód jest głupi i naiwny.
Zgadzam się z tą opinią. Weźmy choćby książki Suvorowa. Niby uciekinier z GRU, prawda? Szczerze opisał bezlitosne funkcjonowanie tego klubu dżentelmenów i nikt z GRU go nie zaprosił na tamten świat. Bo i po cholerę, skoro zrobił swoją robotę na pięć z plusem. Ugruntował legendę i strach przed rosyjskimi służbami, specnazem, rosyjską armią. Brawo, to dopiero jest agentura wpływu.
Na koniec przypomnę krótką wypowiedź Gorbaczowa z 2014 roku, po zajęciu Krymu. Gorbi dostał kolejną nagrodę w Niemczech i w obecności najwyższych niemieckich władz podziękował za zaszczyt. Między podziękowania wrzucił kilka słów do obecnych, bardzo delikatnie, ale wymowa była taka - Niemiaszki, nie wpierdalajcie się pomiędzy wódkę i zakąskę, bo możecie zebrać bęcki. Zbyt wiele o was wiemy. Rosja zrobi co będzie chciała. Paniatna?
Zapanowała konsternacja, a kilka tygodni później w ARD pokazano dokument na temat referendum, jak to ludność Krymu wita wyzwolicieli spod ukraińskiego bata. Zrozumieli.
To chyba tyle.
v.
Oczywiście trochę na wyrost napisałam, że najładniejszy (i że Rosiewicz to artysta), gdyż o jednym z jego poprzedników śpiewano, że usta słodsze miał od malin. Nie wiem, nie jadłam jeszcze ruskich malin, zbytnio przypominają wilcze jagody. Sprawa gustu zatem.
Puenta powinna znajdować się na końcu wywodu, niejako spinać zgrabnym bon motem tezy autora. Tym razem postąpię inaczej, by już od początku było wiadomo co mam na myśli na temat.
Otóż rok po wyjeździe z Polski chciałam sprzedać mój wysłużony samochód. Zajechałam do mechanika w ojczyźnie, by go trochę podreperować. Fachowiec cmoknął i wali w takie słowa:
- Wiesz pani co? Podpicuje się trochę, polakieruje i pójdzie jak woda. Co Pani będzie wpadała w koszta.
- A zapłon, zawieszenie i inne wycieki? - szłam w zaparte, bo jestem nienormalnie uczciwa.
- Pani - fachowiec spojrzał jak na wariatkę - klient kupi wszystko jeśli się błyszczy jak psu grandle.
I tak wyglądała sprawa z Gorbim. Błyszczał się i zachód po prostu chciał od niego kupić każdy bałach, by kilku polityków mogło przejść do historii w glorii i chwale, że uratowali świat.
Niestety, ja mam dobrą pamięć, sejsmograf na kłamstwa i lubię czytać. By było weselej, lubię rozumieć co czytam, widzę i słyszę. Zastanawiam się zatem jak można nazywać samego siebie intelektualistą, jeśli się tego nie lubi, a kilka autorytetów moralnych niemieckiego intelektualizmu chyba nie lubi.
Myślałam, że spadnę z krzesła gdy wczoraj usłyszałam w radio dyskusję na temat - Co by było gdyby Gorbi nadal rządził w Rosji?
Trzeba mieć całkiem ładnie zryty beret by na taki temat dyskutować. Mało tego, trzeba reprezentować kompletny brak wiedzy na temat mechanizmów rządzących Rosją i jej strukturami władzy. Niemcy są w tym niestety mistrzami.
Wczoraj oglądałam analizę OSW (Ośrodek Studiów Wschodnich) na temat - Co po Putinie?
Bardzo ciekawa analiza, polecam, ale nie o tym będzie. Pani analityczka wyraziła się, że jeśli miałoby dojść do przetasowań (co jest obecnie wątpliwe), sytuacja przypomina trochę tę z przedednia dojścia do władzy Gorbaczowa. Czyli należy znaleźć kogoś kto znowu pokaże światu "ludzką twarz Rosji". Ja dodam, że tylko będzie pokazywał, nic więcej. A świat ma się złapać na ten sam numer co wtedy, ponieważ klient kupi wszystko co się błyszczy jak psu grandle, bo klient chce kupić.
Służby rosyjskie mają dwa plusy. Po pierwsze ciągłość od czasów carskich, a po drugie planują swoje pociągnięcia czasami na 15-20 lat do przodu. Tak było z Gorbim, moim zdaniem najlepszym jak dotąd produktem KGB.
Prowincjonalny sekretarz z Kraju Stawropolskiego pnie się z mozołem po drabinie partyjnej, aż nagle dostaje kopa w górę i za sprawą Andropowa w 1978 roku zostaje sekretarzem rolnictwa KC KPZR, drzwi zostały otwarte. Skąd był Andropow nie muszę chyba przypominać.
Czytałam stenogramy z posiedzeń egzekutywy KC z lat gdy ku uciesze zachodu powstawała pierestrojka i głasnost. Bardzo ciekawa lektura, a kwestie wypowiadane przez figuranta służb, nie tylko cyniczne, ale trochę odbiegające od imidzu dla zachodnich myślicieli.
Władimir Bukowski w książce "Moskiewski proces" opisuje skąd wziął się Gorbi, dlaczego odszedł, skąd Jelcyn i po co, jednym słowem jak się przygotowuje przejęcie władzy by na tym zarobić miliardy, a zmienić jedynie scenografię z tektury. Bardzo ciekawa książka, choć trudno ją się czyta, gdyż połowa to czyste stenogramy lub dokumenty, okraszone jedynie kilkoma komentarzami.
Bukowski powiedział kiedyś, że każdy obywatel Rosji ma swoje zadanie, obojętnie czy jest dysydentem, artystą, politykiem, czy oligarchą z Londynu. Tak już jest, a zachód jest głupi i naiwny.
Zgadzam się z tą opinią. Weźmy choćby książki Suvorowa. Niby uciekinier z GRU, prawda? Szczerze opisał bezlitosne funkcjonowanie tego klubu dżentelmenów i nikt z GRU go nie zaprosił na tamten świat. Bo i po cholerę, skoro zrobił swoją robotę na pięć z plusem. Ugruntował legendę i strach przed rosyjskimi służbami, specnazem, rosyjską armią. Brawo, to dopiero jest agentura wpływu.
Na koniec przypomnę krótką wypowiedź Gorbaczowa z 2014 roku, po zajęciu Krymu. Gorbi dostał kolejną nagrodę w Niemczech i w obecności najwyższych niemieckich władz podziękował za zaszczyt. Między podziękowania wrzucił kilka słów do obecnych, bardzo delikatnie, ale wymowa była taka - Niemiaszki, nie wpierdalajcie się pomiędzy wódkę i zakąskę, bo możecie zebrać bęcki. Zbyt wiele o was wiemy. Rosja zrobi co będzie chciała. Paniatna?
Zapanowała konsternacja, a kilka tygodni później w ARD pokazano dokument na temat referendum, jak to ludność Krymu wita wyzwolicieli spod ukraińskiego bata. Zrozumieli.
To chyba tyle.
v.