Rowan Atkinson, znany jako Jaś Fasola, jest fanatykiem samochodów Land Rover. Można go zatem często spotkać na wydarzeniach związanych z tym modelem. Któregoś dnia jeden z podobnych fanatyków kultowej marki, zaczepił Atkinsona na okoliczność wyjątkowego podobieństwa do Jasia Fasoli. Konkretnie, czy jest tego świadom, że owo podobieństwo jest wręcz uderzające. Rowan odpowiedział, że zdaje sobie z tego sprawę, gdyż przypadkowo jest aktorem, który tę rolę odgrywa, więc on to on. Koleś nie uwierzył, ale poradził, że kolega może spokojnie występować na jarmarkach jako sobowtór, co podobno przynosi znakomitą kasę. Im bardziej Atkinson starał się udowodnić bycie sobą, tym większą wywoływał wesołość i niedowierzanie towarzystwa.
Aktor potraktował powyższe jako zabawne i socjologicznie ciekawe wydarzenie. Cóż, Atkinson może sobie na to pozwolić, czego nie sposób powiedzieć dla cumbajszpulu o dyktatorach. Myślę, że taki Nikoś Maduro, od stycznia zazdrości Rowanowi jego problemu. Bardzo chciałby aby specjalsi z Delta Force nie uwierzyli, że on to on. Niestety Amerykanie nie są takimi niedowiarkami jak brytyjscy fanatycy zabytkowych terenówek.
Natomiast kompletnie inny problem ma Putin (jeśli żyje), gdyż ma podobno aż pięciu sobowtórów i jakby tego było mało, posiada specjalistów od AI, którzy mają wirtualny sklep z putinami - À la carte. Internety mówią, że miał siedmiu putinów, ale jeden nie uniósł roli, a drugi aż za bardzo się z nią zidentyfikował, więc nie spełnili oczekiwań producenta sitcomu "Rosja", autorstwa spółki “FSB Entertainment”. Stracili angaż, a potem ruskim zwyczajem wysłano ich na grzyby, gdzie przebywają do dzisiaj. Pewności można mieć na to 99 %
Przyjmijmy jednak, że Wowa żyje, która to teorię podważa była żona satrapy, Ludmiła. Twierdzi, że aktualne putiny są zbyt sympatyczne by być oryginałem i ona ich nawet rozróżnia. Widocznie Ludmiła ma inną niż reszta świata, definicję charyzmy.
A zatem, jeśli Ludmiła się myli, to każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony, gdyby ktoś chciał Wowę porwać (opcja optymistyczna), Wowa mógłby zrobić wielkie oczy i twierdzić, że on to nie on. I teraz istnieją dwa scenariusze.
Pierwszy (mało prawdopodobny), że porywacze to ci sami cywilizowani chłopcy od porwania Nikosia, wtedy można udawać “nieona” i liczyć na ambiwalencję poznawczą porywaczy. Drugi, że to własną piersią wykarmione specnazy, wtedy istnieje ryzyko graniczące z pewnością, że powiedzą - adin …uj - i na wszelki wypadek, taki Nieon potknie się w przedpokoju o kapcie i wyleci przez okno w salonie. Tak na wszelki pożarnyj słuczaj.
Z drugiej zaś strony, ktoś mógł wpaść na pomysł, że po co nam oryginał, który uważa się za cara. Wtedy ON tym bardziej powinien bardzo uważać na kapcie w przedpokoju.
Ludmiła twierdzi, że Wowa cztery lata temu nie uważał, poczym szczerze przyznaje, że - i …uj z nim. Oczywiście przy okazji szukania oryginału, może dojść do brutalnego qui pro quo, czyli zabawnej komedii pomyłek. Nim jednak dojdziemy do wniosku, że dobrze by ten ekscytujący scenariusz kręcił Guy Ritchie, warto zastanowić się czy putinów nadal można nazywać sobowtórami. W okolicznościach moskiewskich zasad savoir-vivarium, proponuję tych odważnych ludzi nazywać raczej kaskaderami.
Temat putinów powrócił przy okazji tegorocznego carskiego orędzia noworocznego, a raczej jego dwóch wersji, z których pierwsza po kilku minutach zniknęła z oficjalnej strony Kremla. To była wersja czarnokrawatowa, gdyż w drugiej Putin (lub putin), został ubrany w czerwony krawat, co go bardzo ożywiło. I jest problem, gdyż putiny w obu wersjach różnią się [youtube][/youtube]czymś więcej niż kolorem krawata i krojem marynarki. Trwa więc dyskusja, pomiędzy sympatykami teorii dwóch różnych kaskaderów i sympatykami dwóch różnych awatarów AI. Co do tego, że to nie był Putin, wszyscy są zgodni. Wśród amatorów różnych putinów, trwa dodatkowa dyskusja, którzy z nich mieli tym razem przyjemność parodiowania, od czterech lat zimnego Wowy.
Część twierdzi, że był to “putin-Bankietnyj”, podczas gdy inni są przekonani, że raczej “Dipłomat”, czyli ten od robienia sobie na Alasce beki z Trumpa. Obie frakcje odrzucają definitywnie kolesi o pseudonimach “Kuchma”, “Bruce” i “Udmurt”, gdyż to są frajerzy dobrzy do wizyt w Inguszetii i Dagestanie. Podobno ci trzej są niedorobieni, gdyż główny chirurg od putinów zajumał kasę i uciekł w nieznane, ale FSB go już znajdzie. Muszą tylko ogarnąć bałagan z gotowymi putinami.
To chyba całkiem sporo jak na początek roku. Ja wiem, że to są teorie spiskowe, ale sprawa dwóch putinów noworocznych ma według obserwatorów i bywalców optymistyczne następstwa. Chodzi o to, że wejście dwóch putinów świadczy o tarciach w łonie spółki medialnej “FSB Entertainment” i czyni nadzieję, że oni już sami się gubią w intrygach, putinach i scenariuszu. To natomiast podobno czyni nadzieję, że Rosja jeszcze w tym roku da mordą w trociny, gdyż każda kamaryla będzie chciała grać w szachy swoim putinem. Ot, takie pozytywne zakończenie serialu, wielki finał w stylu krzyżówki Mela Brooksa z Jasiem Fasolą, więc zastanawiam się tak długo , czy w tej sytuacji życzyć wam w nowym roku czegoś dodatkowo. Może wystarczy życzyć wystarczającej ilości popcornu.
Pomorzak podpowiedział, że to nowe to od 20 lutego się naprawdę zaczęło.Dziś jest 22.02.2026 też i to też świetna data a do tego kończę tekst pisać o 20.22
Nie będę zatem życzyła Wam wiele rozrywek w tym Roku Konia, gdyż w Rosji różnica pomiędzy teorią spiskową i rzeczywistością, to czasami kilka miesięcy. Trzymam kciuki za pięciu putinów, w nich nasza nadzieja.
v.
matrioszki putta
matrioszki putta
- Załączniki
-
- circeplaya.jpg (23.81 KiB) Przejrzano 415 razy
Re: matrioszki putta
Epstein w swoich emailach twierdził że Sleepy Joe został w 2019 odstrzelony i od tego czasu mamy przebierańca.
Tak więc co tam rosija jak nasi mają to od dawna.
Z dawnych czasów to Breżniew miał być zdalnie sterowany bo raz ciągnął szlauchy powietrzne a innym razem mial 2,5 metra wzrostu bo jak zabrakło tranzystorów to wbudowali mu lampy.
Tak więc co tam rosija jak nasi mają to od dawna.
Z dawnych czasów to Breżniew miał być zdalnie sterowany bo raz ciągnął szlauchy powietrzne a innym razem mial 2,5 metra wzrostu bo jak zabrakło tranzystorów to wbudowali mu lampy.