droga krzyżowa (whp)
: wt lip 20, 2010 1:02 pm
Kościół zgłosił publicznie brak zainteresowania sprawą krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego. Jest to podwójnie bulwersujące.
Pewno, że najlepiej byłoby, gdyby sprawę krzyża dało się rozwiązać bez udziału Kościoła. Ale sprawy zaszły tak daleko, że władze muszą się oglądać na kurię, by mieć mandat moralny do działania całkowicie uzasadnionego i zgodnego z prawem. To też jest efekt tolerowania przez cały okres III RP takiej polityki Kościoła i sprzymierzonych z nim partii, która de facto rozmywała konstytucyjną zasadę rozdziału państwa i Kościoła.
Domyślam się, skąd ta nagła powściągliwość kurii w sprawie krzyża. Jasna decyzja jej się politycznie nie opłaca. Metropolita Nycz okazuje się jakby zakładnikiem PiS. PiS chce krzyża przed Pałacem, by ogniskował niechęć przegranych do obozu zwycięzców i to wystarczy. Tak chce PiS, tak zrobi kuria.
Na spotkaniu z Jackiem Michałowskim, pełniącym obowiązki szefa Kancelarii Prezydenta, trzech skautów dwudziestokilkuletnich opowiadało, jak ZHR, ZHP i Stowarzyszenie Harcerzy Katolickich Zawisza poczuli się wreszcie razem i tę spektakularną chwilę chcą upamiętnić, stworzyć coś pod hasłem Ruch Polsce i Bliźnim. Jeden ma ojca stolarza, który ufundował ten piękny krzyż. Minister Michałowski odczuł, że w życiu tych młodych ludzi następuje moment przełomowy, jakim dla niego był Ursus ‘76, a dla jego dzieci ukraińska pomarańczowa rewolucja.
Ks. Grzegorzowi Kalwarczykowi, kanclerzowi kurii warszawskiej, obiło się o uszy, że postawiono jakiś krzyż na znak pojednania harcerzy, bo oni tam mają różne frakcje. Nie pytali o zgodę, gdyż kuria nie wymaga nadaktywności w tym kierunku. Kuria może się tylko cieszyć, że ludzie noszą krzyż nie tylko we wnętrzu. Interweniowałaby, gdyby ta nadaktywność poszła w stronę przeciwną, czyli znieważanie krzyża. Ponieważ jest czczony należycie, pytanie o pozwolenia należy kierować do Urzędu Miasta.
Jednak 22 maja w sobotę rano przychodzący pomodlić się pod krzyżem w intencji ojczyzny nie zastają go. Telewizja Narodowa, utworzona samorzutnie przez narodowych działaczy z Warszawy, żeby nagrywać filmy z miasta, wrzuca na YouTube pierwsze reakcje: – Był krzyż i nie ma, mój Boże?! – Mickiewicz pisał: „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem!”. – Patrzcie, do czego dochodzi! Jarosław Kaczyński dziś rozpoczyna kampanię i znika krzyż! Emocje przenoszą się do Internetu: – Ludzie, krzyż to nie kołek do zaznaczania granicy posesji! – Czuwaj Polsko! Niedługo pampersy tuskmanów zapełnią się ze strachu. – Znikają krzyże, a pentagramu nie tkną? Bóg obiecał nie karać potopem, a teraz w Polsce mamy potop!
Atmosferę pod krzyżem rejestruje Telewizja Narodowa. Chwila wymaga, żeby utrwalać wszystko pod kątem ewentualnych procesów. Janusz Zieliński krzyczy: – Panie Komorowski, gdzie jest krzyż? Drugie pytanie ma głębsze: Czy krzyż jest znakiem hańby? Dla kogo? Dla Żydów! Prezydent zginął w sobotę i w sobotę zniknął krzyż. ONI mają zapisane w Talmudzie, że krzyż jest znakiem hańby! Nie chcieli jej na sobotę mieć! Kobieta: – Już się skończyła żałoba? Mózgi IM wyprało? Umysły się filcują? (Idzie wartownik). Kobieta: – Gdzie jest krzyż, proszę pana? Zieliński: – To jest pionek, proszę pani. To była kradzież systemowa. Kobieta: – A z tonę ważył i sobie poradzili. Ktoś przyniósł krzyżyk ścienny, ale to nie to samo.
24 maja Kancelaria wydaje oświadczenie: „W nocy z 21 na 22 maja nad Krakowskim Przedmieściem przeszła burza i o 4.08 przewróciła krzyż, powodując jego złamanie się”. Dowódca zmiany BOR podjął decyzję o przeniesieniu krzyża do Pałacu, uzasadniając ją tym, że krzyżowi należy się cześć. Szef ochrony obiektu Pałac Prezydencki, choć decyzji nie zlecał osobiście, uznał ją za słuszną z uwagi na moralny obowiązek oraz prewencję. Gdyby nie podjęto czynności podniesienia krzyża i leżałby połamany do rana, BOR naraziłby się na zarzut obrazy uczuć religijnych.
27 maja o godz. 14.40 krzyż wraca na miejsce, a wydarzenie to zostaje nazwane cudem pod Pałacem. Krzyż zostaje też dookreślony za pośrednictwem tablicy z wygrawerowanym przekazem. Z tablicy: „To apel harcerek i harcerzy do władz i społeczeństwa o zbudowanie tutaj pomnika w hołdzie zmarłym oraz dla upamiętnienia żałoby narodowej, która zjednoczyła nas ponad wszelkimi podziałami. Polsce i Bliźnim”.
Ale Bartosz Narzelski, piarowiec ZHR, odcina się od krzyża, bo idea nie wypłynęła od organizacji. Była inicjatywą oddolną trzech instruktorów, z którymi została już przeprowadzona rozmowa dyscyplinująca, ale sprawa wyciszyła się sama, gdyż są wakacje i harcerze rozjechali się.
Modlący apelują za pośrednictwem Telewizji Narodowej: Zaczynają dziobać NAS kruki i wrony, przestajemy oddychać Maryjną matczyną tożsamością, wraca opium, czyli „róbta, co chceta”. Od roku krzyże przydrożne usuwają władze Warszawy, postrzegając je jako instalacje rozpraszające uwagę. Wiadomo, jest ich dużo, bo polskie drogi są kiepskie, a auta europejskie. Tylko dlaczego zabierają krzyże, nie znicze. Jeśli już coś rozprasza, to światełka, krzyże pełnią funkcję raczej ostrzegającą.
Janusz Zieliński też odczuł represje na swojej osobie. Za to, że włożył za łańcuch goździki w kolorach flagi, został spisany podwójnie pod zarzutem zaśmiecania miasta. Najpierw przez BOR, do którego należy teren od Pałacu do łańcucha na wysokości lwów, następnie przez Straż Miejską, która administruje chodnikiem. Zieliński czuł się potraktowany jak bohater piosenki Pietrzaka „Nielegalne kwiaty, nielegalny krzyż”, tak jakby miał dokonać ataku terrorystycznego kwiatem.
28 maja zostaje wezwany ze Śląska Kazimierz Świtoń, ikona pilnowania krzyży, który rok głodował, aż obronił krzyż na żwirowisku w Auschwitz. Ma dodać protestującym otuchy.
Otucha od Świtonia: Nie pozwólmy, żeby rządził nami Klub Rzymski. ONI postanowili, że NAS, rodaków, ma być 15 mln. Ale ONI nie dodali, że chcą z NAS zrobić żydowskich parobków. ONI chcą zlikwidować NASZ przemysł, żeby tu było czyste powietrze, bo ONI tu chcą osiedlić się. Mają ICH zrzucać do NAS z Izraela, po tym jak ICH teren zajmą Arabowie. Kupili sobie NASZĄ ziemię jako Obiecaną.
Równolegle trwa walka o trzeci krzyż, 6,5 m, który 13 maja postawił na krakowskich Błoniach Kazimierz Cholewa, prezes Towarzystwa im. Parku Jordana. Miał uświęcić ten kawałek murawy na pamiątkę 90 urodzin JPII i mszy papieskich, ponieważ ta święta murawa jest znieważana przez liczne imprezy rozrywkowe, podczas których wokół kamienia papieskiego ustawia się toalety i śmietniki. Tymczasem krzyż po kilkunastu godzinach został zdemontowany, a fundator oskarżony o trzykrotną samowolę budowlaną: bez pozwolenia wylał fundamenty pod krzyż, wjechał na Błonia dźwigiem, nie miał zgody wydziału architektury.
27 czerwca, w dzień pierwszej debaty Komorowski–Kaczyński, od rana pod krzyżem słychać szepty litanii do św. Michała Archanioła, Pogromcy Szatana i Zwierzchnika Raju: „Kyrie eleison... św. Michale, wodzu wojska niebieskiego; św. Michale, przedstawiający Najwyższemu prośby nasze, św. Michale, chorąży zbawienia...”. Codziennie do przedwyborczej soboty nowennę publikuje „Nasz Dziennik”, włączając się w dzieło błagalne w intencji Polski. Pod krzyżem można dostać ksero litanii. I naklejki: Przebrała się miarka, głosuję na Jarka. Jedną przyklejono na słupku obok krzyża. Kobieta do policjanta: – A co pan jesteś cenzorem tego pojęcia?
Modlący się mówią Krystynie Ratyńskiej, że tryska z niej wiara. Kupiła w kościele modlitewnik św. Andrzeja, pozakreślała nowenny ŕ propos miłości ojczyzny, które odmawia pod krzyżem. Na przykład ta: św. Andrzeju, który przyprowadziłeś pogan do Mistrza... Codziennie przyjeżdża z Legionowa, zbiera płateczki, które opadły z kwiatów, wkłada bukieciki w ogniwa łańcucha, zdejmuje czarne baloniki z napisem L’Oreal (ktoś przywiązał je po pikniku Warsaw Street Fashion), układa znicze symetrycznie, żeby było z godnością. Krystyna Ratyńska jest inicjatorką komitetu nocnego czuwania pod krzyżem, bo ONI nad ranem polewają znicze wodą, zabierają bukiety, kwiaty i ulotki. Na czele komitetu obrony ulotek stanęła już starsza pani, która codziennie wieczorem przychodzi o kulach, żeby zabrać je i rano przynieść z powrotem. Zawsze głaszcze palcem serdecznym policzek prezydenta na fotografii.
A do Warszawy w obronie krzyża znów ma przyjechać Kazimierz Świtoń. Wystosował też list w tonie ostrym do arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Episkopatu. Jeśli nie odpowie w ciągu miesiąca, jeszcze ostrzejszy list pójdzie do Internetu i wszędzie, gdzie się da, żeby Naród obudzić. Chodzi o wiarę narodową, a nie uniwersalną. Świtoń ma 24 wnuków i nie może pozwolić na to, żeby odczuwali na swoich polskich grzbietach represje związane z krzyżem, jakie odczuł ON.
Eugeniusz Sendecki sugerowałby nowemu prezydentowi: Zamiast walczyć z ludem, pomyśleć po polsku i zagospodarować go, kupić kilka płyt chodnikowych w wyrazistym kolorze, ułożyć z nich krzyż, niech Naród układa sobie kwiaty po okręgu krzyża.
Już organizuje się komitet przeciw przeniesieniu krzyża spod Pałacu oraz Społeczny Komitet Obrony Prawdy Niewygodnej, który ma apelować o bojkot szmat („GW”, TVN, TOK FM i POLITYKA). Motto Komitetu: „Orły białe rosną wolniej niż kukułki, chwilowo rządzące w gnieździe. Ale gdy dorosną, skończą się żarty i polecą pióra”.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W tabeli 1 zestawiono dwadzieścia pięć państw odznaczających się ateizmem organicznym i największym odsetkiem osób niewierzących. Biorąc pod uwagę standardy rozwoju społecznego, kraje te w zestawieniu wypadają niezwykle dobrze, podczas gdy państwa głęboko religijne zajmują pozycje raczej słabe. Tabelę stworzono w oparciu o Raport ONZ o Rozwoju Społecznym z 2004 r., w którym pod względem wskaźnika rozwoju społecznego (HDI – Human Development Index) sklasyfikowano 177 państw. W badaniu uwzględniono kryteria rozwoju takie jak średnia długość życia, poziom analfabetyzmu, przychód na jednego mieszkańca czy osiągnięcia w oświacie. Wyniki raportu pokazują, że najlepiej rozwiniętymi państwami są Norwegia, Szwecja, Australia, Kanada i Holandia, a więc kraje o wysokim poziomie ateizmu organicznego. Ogólnie, wśród 25 nacji znajdujących się na szczycie tabeli, wszystkie z wyjątkiem Irlandii i Stanów Zjednoczonych odznaczały się wysokim odsetkiem niewierzących. Z kolei w 50 państwach okupujących dolną część tabeli ateizm organiczny praktycznie nie występuje.
Podobne wnioski wyciągnąć można z analizy innych danych statystycznych. I tak, w krajach najbardziej zlaicyzowanych notuje się najniższą umieralność noworodków (liczba zgonów na 1000 urodzeń żywych), podczas gdy w państwach religijnych wskaźnik ten jest bardzo wysoki. Zgodnie z danymi przedstawionymi w kompendium wiedzy o świecie World Factbook sporządzonym na zlecenie CIA w 2004 r. (raport dostępny na stronie http://www.cia.gov/cia/publications/factbook), wśród 225 państw, 25 o najniższym wskaźniku umieralności niemowląt to państwa w dużej mierze ateistyczne. Z drugiej strony, 75 krajów z najwyższą umieralnością noworodków to jednocześnie kraje religijne o znikomym odsetku osób niewierzących.
Jeśli spojrzeć na wskaźniki ubóstwa (wskaźnik ubóstwa mierzony jako odsetek populacji żyjącej za mniej niż jednego dolara dziennie), z Raportu ONZ o Sytuacji Społecznej na Świecie z 2003 r. wynika jasno, że wśród 40 najbiedniejszych krajów na ziemi wszystkie za wyjątkiem Wietnamu były głęboko religijne.
Podobny obraz rysuje się po uwzględnieniu liczby zabójstw. W pracy opublikowanej na łamach The Journal of Law and Economics w 2002 r. Oablo Fajnzybler i in., opierając się na badaniach przeprowadzonych w 38 krajach z wyłączeniem państw afrykańskich wykazali, że dziesięć państw o najwyższym wskaźniku zabójstw to państwa religijne, gdzie ateizm organiczny jest właściwie nieobecny. Najmniej zabójstw stwierdzono natomiast w krajach ateistycznych, a jedyny wyjątek stanowiła tu Irlandia. Do podobnych wniosków doszli James Fox i Jack Levin w książce „The Will to Kill” (Wola zabijania). Na podstawie analizy danych zebranych w 37 państwach wykazali oni, że wśród dziesięciu krajów o największej liczbie zabójstw aż osiem określić można jako głęboko religijne (wyjątki stanowiły Estonia i Tajwan). Z kolei w dziesiątce państw o najmniejszej liczbie zabójstw wszystkie z wyjątkiem Irlandii i Kuwejtu wykazywały wysoki poziom ateizmu organicznego.
Podsumowując, państwa o wysokim poziomie ateizmu organicznego to jednocześnie okazy społecznego zdrowia i dobrobytu. Mają one najniższe wskaźniki zabójstw, najniższe wskaźniki umieralności noworodków, ubóstwa i analfabetyzmu, a jednocześnie ich obywatele cieszą się najwyższym poziomem zamożności i równouprawnienia, a także najwyższą średnią długością życia. Jedynym kryterium zdrowia społeczeństwa, pod względem którego kraje religijne zajmują lepsze pozycje, jest liczba samobójstw.
Rozważania przedstawione powyżej nie mają za zadanie dowodzić, iż wysoki poziom ateizmu organicznego zapewnia społeczeństwom pomyślność, zaś jego niski poziom przyczynia się do społecznych patologii takich jak bieda czy analfabetyzm. Zamożność lub ubóstwo, dobrobyt lub cierpienie w danym kraju uwarunkowane są różnorakimi czynnikami politycznymi, historycznymi, gospodarczymi i socjologicznymi, które w końcowym rozrachunku mają o wiele większe znaczenie niż systemy osobistych przekonań. Z powyższej analizy wyciągnąć należy raczej wniosek, że wysoki poziom ateizmu nie oznacza automatycznie końca cywilizacji i nie przekłada się na falę niemoralności czy zepsucia społecznego - wręcz przeciwnie. Ponadto, religia nie stanowi jednej i jedynie słusznej ścieżki dla osiągnięcia społecznego dobrostanu, jak chcieliby tego fundamentaliści religijni.
Wiara w Boga dodać może otuchy osobie wierzącej, jednak na poziomie społeczeństwa skutki oddziaływania wiary nie dają krajom religijnym żadnej przewagi nad państwami zlaicyzowanymi. I choć wielu kaznodziejom może się to nie podobać, w dążeniu do społeczeństwa obywatelskiego – sprawiedliwego, bezpiecznego, zdrowego i bliższego obywatelom, przykładów do naśladowania szukać należy przede wszystkim w krajach, gdzie wiara nie stoi na szczycie społecznych priorytetów.
/wyciagi - tylko fragmenty calosci/
-----------------------------------------------------------
car sie gdzies ukryl - znajdz go boze
amen
-------------------------------------------------------------------
Pewno, że najlepiej byłoby, gdyby sprawę krzyża dało się rozwiązać bez udziału Kościoła. Ale sprawy zaszły tak daleko, że władze muszą się oglądać na kurię, by mieć mandat moralny do działania całkowicie uzasadnionego i zgodnego z prawem. To też jest efekt tolerowania przez cały okres III RP takiej polityki Kościoła i sprzymierzonych z nim partii, która de facto rozmywała konstytucyjną zasadę rozdziału państwa i Kościoła.
Domyślam się, skąd ta nagła powściągliwość kurii w sprawie krzyża. Jasna decyzja jej się politycznie nie opłaca. Metropolita Nycz okazuje się jakby zakładnikiem PiS. PiS chce krzyża przed Pałacem, by ogniskował niechęć przegranych do obozu zwycięzców i to wystarczy. Tak chce PiS, tak zrobi kuria.
Na spotkaniu z Jackiem Michałowskim, pełniącym obowiązki szefa Kancelarii Prezydenta, trzech skautów dwudziestokilkuletnich opowiadało, jak ZHR, ZHP i Stowarzyszenie Harcerzy Katolickich Zawisza poczuli się wreszcie razem i tę spektakularną chwilę chcą upamiętnić, stworzyć coś pod hasłem Ruch Polsce i Bliźnim. Jeden ma ojca stolarza, który ufundował ten piękny krzyż. Minister Michałowski odczuł, że w życiu tych młodych ludzi następuje moment przełomowy, jakim dla niego był Ursus ‘76, a dla jego dzieci ukraińska pomarańczowa rewolucja.
Ks. Grzegorzowi Kalwarczykowi, kanclerzowi kurii warszawskiej, obiło się o uszy, że postawiono jakiś krzyż na znak pojednania harcerzy, bo oni tam mają różne frakcje. Nie pytali o zgodę, gdyż kuria nie wymaga nadaktywności w tym kierunku. Kuria może się tylko cieszyć, że ludzie noszą krzyż nie tylko we wnętrzu. Interweniowałaby, gdyby ta nadaktywność poszła w stronę przeciwną, czyli znieważanie krzyża. Ponieważ jest czczony należycie, pytanie o pozwolenia należy kierować do Urzędu Miasta.
Jednak 22 maja w sobotę rano przychodzący pomodlić się pod krzyżem w intencji ojczyzny nie zastają go. Telewizja Narodowa, utworzona samorzutnie przez narodowych działaczy z Warszawy, żeby nagrywać filmy z miasta, wrzuca na YouTube pierwsze reakcje: – Był krzyż i nie ma, mój Boże?! – Mickiewicz pisał: „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem!”. – Patrzcie, do czego dochodzi! Jarosław Kaczyński dziś rozpoczyna kampanię i znika krzyż! Emocje przenoszą się do Internetu: – Ludzie, krzyż to nie kołek do zaznaczania granicy posesji! – Czuwaj Polsko! Niedługo pampersy tuskmanów zapełnią się ze strachu. – Znikają krzyże, a pentagramu nie tkną? Bóg obiecał nie karać potopem, a teraz w Polsce mamy potop!
Atmosferę pod krzyżem rejestruje Telewizja Narodowa. Chwila wymaga, żeby utrwalać wszystko pod kątem ewentualnych procesów. Janusz Zieliński krzyczy: – Panie Komorowski, gdzie jest krzyż? Drugie pytanie ma głębsze: Czy krzyż jest znakiem hańby? Dla kogo? Dla Żydów! Prezydent zginął w sobotę i w sobotę zniknął krzyż. ONI mają zapisane w Talmudzie, że krzyż jest znakiem hańby! Nie chcieli jej na sobotę mieć! Kobieta: – Już się skończyła żałoba? Mózgi IM wyprało? Umysły się filcują? (Idzie wartownik). Kobieta: – Gdzie jest krzyż, proszę pana? Zieliński: – To jest pionek, proszę pani. To była kradzież systemowa. Kobieta: – A z tonę ważył i sobie poradzili. Ktoś przyniósł krzyżyk ścienny, ale to nie to samo.
24 maja Kancelaria wydaje oświadczenie: „W nocy z 21 na 22 maja nad Krakowskim Przedmieściem przeszła burza i o 4.08 przewróciła krzyż, powodując jego złamanie się”. Dowódca zmiany BOR podjął decyzję o przeniesieniu krzyża do Pałacu, uzasadniając ją tym, że krzyżowi należy się cześć. Szef ochrony obiektu Pałac Prezydencki, choć decyzji nie zlecał osobiście, uznał ją za słuszną z uwagi na moralny obowiązek oraz prewencję. Gdyby nie podjęto czynności podniesienia krzyża i leżałby połamany do rana, BOR naraziłby się na zarzut obrazy uczuć religijnych.
27 maja o godz. 14.40 krzyż wraca na miejsce, a wydarzenie to zostaje nazwane cudem pod Pałacem. Krzyż zostaje też dookreślony za pośrednictwem tablicy z wygrawerowanym przekazem. Z tablicy: „To apel harcerek i harcerzy do władz i społeczeństwa o zbudowanie tutaj pomnika w hołdzie zmarłym oraz dla upamiętnienia żałoby narodowej, która zjednoczyła nas ponad wszelkimi podziałami. Polsce i Bliźnim”.
Ale Bartosz Narzelski, piarowiec ZHR, odcina się od krzyża, bo idea nie wypłynęła od organizacji. Była inicjatywą oddolną trzech instruktorów, z którymi została już przeprowadzona rozmowa dyscyplinująca, ale sprawa wyciszyła się sama, gdyż są wakacje i harcerze rozjechali się.
Modlący apelują za pośrednictwem Telewizji Narodowej: Zaczynają dziobać NAS kruki i wrony, przestajemy oddychać Maryjną matczyną tożsamością, wraca opium, czyli „róbta, co chceta”. Od roku krzyże przydrożne usuwają władze Warszawy, postrzegając je jako instalacje rozpraszające uwagę. Wiadomo, jest ich dużo, bo polskie drogi są kiepskie, a auta europejskie. Tylko dlaczego zabierają krzyże, nie znicze. Jeśli już coś rozprasza, to światełka, krzyże pełnią funkcję raczej ostrzegającą.
Janusz Zieliński też odczuł represje na swojej osobie. Za to, że włożył za łańcuch goździki w kolorach flagi, został spisany podwójnie pod zarzutem zaśmiecania miasta. Najpierw przez BOR, do którego należy teren od Pałacu do łańcucha na wysokości lwów, następnie przez Straż Miejską, która administruje chodnikiem. Zieliński czuł się potraktowany jak bohater piosenki Pietrzaka „Nielegalne kwiaty, nielegalny krzyż”, tak jakby miał dokonać ataku terrorystycznego kwiatem.
28 maja zostaje wezwany ze Śląska Kazimierz Świtoń, ikona pilnowania krzyży, który rok głodował, aż obronił krzyż na żwirowisku w Auschwitz. Ma dodać protestującym otuchy.
Otucha od Świtonia: Nie pozwólmy, żeby rządził nami Klub Rzymski. ONI postanowili, że NAS, rodaków, ma być 15 mln. Ale ONI nie dodali, że chcą z NAS zrobić żydowskich parobków. ONI chcą zlikwidować NASZ przemysł, żeby tu było czyste powietrze, bo ONI tu chcą osiedlić się. Mają ICH zrzucać do NAS z Izraela, po tym jak ICH teren zajmą Arabowie. Kupili sobie NASZĄ ziemię jako Obiecaną.
Równolegle trwa walka o trzeci krzyż, 6,5 m, który 13 maja postawił na krakowskich Błoniach Kazimierz Cholewa, prezes Towarzystwa im. Parku Jordana. Miał uświęcić ten kawałek murawy na pamiątkę 90 urodzin JPII i mszy papieskich, ponieważ ta święta murawa jest znieważana przez liczne imprezy rozrywkowe, podczas których wokół kamienia papieskiego ustawia się toalety i śmietniki. Tymczasem krzyż po kilkunastu godzinach został zdemontowany, a fundator oskarżony o trzykrotną samowolę budowlaną: bez pozwolenia wylał fundamenty pod krzyż, wjechał na Błonia dźwigiem, nie miał zgody wydziału architektury.
27 czerwca, w dzień pierwszej debaty Komorowski–Kaczyński, od rana pod krzyżem słychać szepty litanii do św. Michała Archanioła, Pogromcy Szatana i Zwierzchnika Raju: „Kyrie eleison... św. Michale, wodzu wojska niebieskiego; św. Michale, przedstawiający Najwyższemu prośby nasze, św. Michale, chorąży zbawienia...”. Codziennie do przedwyborczej soboty nowennę publikuje „Nasz Dziennik”, włączając się w dzieło błagalne w intencji Polski. Pod krzyżem można dostać ksero litanii. I naklejki: Przebrała się miarka, głosuję na Jarka. Jedną przyklejono na słupku obok krzyża. Kobieta do policjanta: – A co pan jesteś cenzorem tego pojęcia?
Modlący się mówią Krystynie Ratyńskiej, że tryska z niej wiara. Kupiła w kościele modlitewnik św. Andrzeja, pozakreślała nowenny ŕ propos miłości ojczyzny, które odmawia pod krzyżem. Na przykład ta: św. Andrzeju, który przyprowadziłeś pogan do Mistrza... Codziennie przyjeżdża z Legionowa, zbiera płateczki, które opadły z kwiatów, wkłada bukieciki w ogniwa łańcucha, zdejmuje czarne baloniki z napisem L’Oreal (ktoś przywiązał je po pikniku Warsaw Street Fashion), układa znicze symetrycznie, żeby było z godnością. Krystyna Ratyńska jest inicjatorką komitetu nocnego czuwania pod krzyżem, bo ONI nad ranem polewają znicze wodą, zabierają bukiety, kwiaty i ulotki. Na czele komitetu obrony ulotek stanęła już starsza pani, która codziennie wieczorem przychodzi o kulach, żeby zabrać je i rano przynieść z powrotem. Zawsze głaszcze palcem serdecznym policzek prezydenta na fotografii.
A do Warszawy w obronie krzyża znów ma przyjechać Kazimierz Świtoń. Wystosował też list w tonie ostrym do arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Episkopatu. Jeśli nie odpowie w ciągu miesiąca, jeszcze ostrzejszy list pójdzie do Internetu i wszędzie, gdzie się da, żeby Naród obudzić. Chodzi o wiarę narodową, a nie uniwersalną. Świtoń ma 24 wnuków i nie może pozwolić na to, żeby odczuwali na swoich polskich grzbietach represje związane z krzyżem, jakie odczuł ON.
Eugeniusz Sendecki sugerowałby nowemu prezydentowi: Zamiast walczyć z ludem, pomyśleć po polsku i zagospodarować go, kupić kilka płyt chodnikowych w wyrazistym kolorze, ułożyć z nich krzyż, niech Naród układa sobie kwiaty po okręgu krzyża.
Już organizuje się komitet przeciw przeniesieniu krzyża spod Pałacu oraz Społeczny Komitet Obrony Prawdy Niewygodnej, który ma apelować o bojkot szmat („GW”, TVN, TOK FM i POLITYKA). Motto Komitetu: „Orły białe rosną wolniej niż kukułki, chwilowo rządzące w gnieździe. Ale gdy dorosną, skończą się żarty i polecą pióra”.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W tabeli 1 zestawiono dwadzieścia pięć państw odznaczających się ateizmem organicznym i największym odsetkiem osób niewierzących. Biorąc pod uwagę standardy rozwoju społecznego, kraje te w zestawieniu wypadają niezwykle dobrze, podczas gdy państwa głęboko religijne zajmują pozycje raczej słabe. Tabelę stworzono w oparciu o Raport ONZ o Rozwoju Społecznym z 2004 r., w którym pod względem wskaźnika rozwoju społecznego (HDI – Human Development Index) sklasyfikowano 177 państw. W badaniu uwzględniono kryteria rozwoju takie jak średnia długość życia, poziom analfabetyzmu, przychód na jednego mieszkańca czy osiągnięcia w oświacie. Wyniki raportu pokazują, że najlepiej rozwiniętymi państwami są Norwegia, Szwecja, Australia, Kanada i Holandia, a więc kraje o wysokim poziomie ateizmu organicznego. Ogólnie, wśród 25 nacji znajdujących się na szczycie tabeli, wszystkie z wyjątkiem Irlandii i Stanów Zjednoczonych odznaczały się wysokim odsetkiem niewierzących. Z kolei w 50 państwach okupujących dolną część tabeli ateizm organiczny praktycznie nie występuje.
Podobne wnioski wyciągnąć można z analizy innych danych statystycznych. I tak, w krajach najbardziej zlaicyzowanych notuje się najniższą umieralność noworodków (liczba zgonów na 1000 urodzeń żywych), podczas gdy w państwach religijnych wskaźnik ten jest bardzo wysoki. Zgodnie z danymi przedstawionymi w kompendium wiedzy o świecie World Factbook sporządzonym na zlecenie CIA w 2004 r. (raport dostępny na stronie http://www.cia.gov/cia/publications/factbook), wśród 225 państw, 25 o najniższym wskaźniku umieralności niemowląt to państwa w dużej mierze ateistyczne. Z drugiej strony, 75 krajów z najwyższą umieralnością noworodków to jednocześnie kraje religijne o znikomym odsetku osób niewierzących.
Jeśli spojrzeć na wskaźniki ubóstwa (wskaźnik ubóstwa mierzony jako odsetek populacji żyjącej za mniej niż jednego dolara dziennie), z Raportu ONZ o Sytuacji Społecznej na Świecie z 2003 r. wynika jasno, że wśród 40 najbiedniejszych krajów na ziemi wszystkie za wyjątkiem Wietnamu były głęboko religijne.
Podobny obraz rysuje się po uwzględnieniu liczby zabójstw. W pracy opublikowanej na łamach The Journal of Law and Economics w 2002 r. Oablo Fajnzybler i in., opierając się na badaniach przeprowadzonych w 38 krajach z wyłączeniem państw afrykańskich wykazali, że dziesięć państw o najwyższym wskaźniku zabójstw to państwa religijne, gdzie ateizm organiczny jest właściwie nieobecny. Najmniej zabójstw stwierdzono natomiast w krajach ateistycznych, a jedyny wyjątek stanowiła tu Irlandia. Do podobnych wniosków doszli James Fox i Jack Levin w książce „The Will to Kill” (Wola zabijania). Na podstawie analizy danych zebranych w 37 państwach wykazali oni, że wśród dziesięciu krajów o największej liczbie zabójstw aż osiem określić można jako głęboko religijne (wyjątki stanowiły Estonia i Tajwan). Z kolei w dziesiątce państw o najmniejszej liczbie zabójstw wszystkie z wyjątkiem Irlandii i Kuwejtu wykazywały wysoki poziom ateizmu organicznego.
Podsumowując, państwa o wysokim poziomie ateizmu organicznego to jednocześnie okazy społecznego zdrowia i dobrobytu. Mają one najniższe wskaźniki zabójstw, najniższe wskaźniki umieralności noworodków, ubóstwa i analfabetyzmu, a jednocześnie ich obywatele cieszą się najwyższym poziomem zamożności i równouprawnienia, a także najwyższą średnią długością życia. Jedynym kryterium zdrowia społeczeństwa, pod względem którego kraje religijne zajmują lepsze pozycje, jest liczba samobójstw.
Rozważania przedstawione powyżej nie mają za zadanie dowodzić, iż wysoki poziom ateizmu organicznego zapewnia społeczeństwom pomyślność, zaś jego niski poziom przyczynia się do społecznych patologii takich jak bieda czy analfabetyzm. Zamożność lub ubóstwo, dobrobyt lub cierpienie w danym kraju uwarunkowane są różnorakimi czynnikami politycznymi, historycznymi, gospodarczymi i socjologicznymi, które w końcowym rozrachunku mają o wiele większe znaczenie niż systemy osobistych przekonań. Z powyższej analizy wyciągnąć należy raczej wniosek, że wysoki poziom ateizmu nie oznacza automatycznie końca cywilizacji i nie przekłada się na falę niemoralności czy zepsucia społecznego - wręcz przeciwnie. Ponadto, religia nie stanowi jednej i jedynie słusznej ścieżki dla osiągnięcia społecznego dobrostanu, jak chcieliby tego fundamentaliści religijni.
Wiara w Boga dodać może otuchy osobie wierzącej, jednak na poziomie społeczeństwa skutki oddziaływania wiary nie dają krajom religijnym żadnej przewagi nad państwami zlaicyzowanymi. I choć wielu kaznodziejom może się to nie podobać, w dążeniu do społeczeństwa obywatelskiego – sprawiedliwego, bezpiecznego, zdrowego i bliższego obywatelom, przykładów do naśladowania szukać należy przede wszystkim w krajach, gdzie wiara nie stoi na szczycie społecznych priorytetów.
/wyciagi - tylko fragmenty calosci/
-----------------------------------------------------------
car sie gdzies ukryl - znajdz go boze
amen
-------------------------------------------------------------------