Robota nie zając, czyli jak się pracuje w Wolsce

O wszystkim i o niczym nocne Polaków rozmowy.
agnieszka
Posty: 299
Rejestracja: sob paź 17, 2009 10:28 am
Lokalizacja: Nowy Jork
Kontakt:

Robota nie zając, czyli jak się pracuje w Wolsce

Post autor: agnieszka »

Na symulanta
- Pracuję w supermarkecie na stoisku banku. Ja często symuluję kolejkę. Zapraszam koleżanki i kolegów, którzy robią mi za tłum. I gadamy. Od czasu do czasu patrzę na ekran komputera, że niby coś tam sprawdzam. Podnoszę długopis, macham nim nad kartką i kreślę jakieś kółka. (sprzedawca kredytów)

Na szwendacza
- Chodzę po supermarkecie i spisuję, co jest w promocji. Bo nie ma dnia, żeby czegoś nie przeceniali. Potem dzwonię po rodzinie i znajomych i daję cynk. Szwendam się po hali, to kierownik myśli, że bacznie obserwuję. I że chcę w ten sposób pokazać, jak bardzo mi na pracy zależy. A przecież mają monitoring, a ja mam 60 lat. (ochroniarz)

Na gracza
- Gdy nie mam nic do roboty, to jej specjalnie nie szukam. Gram wtedy przez internet z kolegami w scrabble albo w tysiąca. W dupie mam to, czy mnie złapią, czy nie. (pracownik agencji reklamowej)

Na grzybiarza
- Mamy z kolegą takie ulubione miejsce, gdzie zawsze łapiemy na radar. Przy lesie, za zakrętem, gdzie dobrze jesteśmy schowani. W lecie lubię chodzić tam na jeżyny, jesienią zbieram grzyby, a zimą po prostu na przemian z kolegą śpimy. (policjant)

Więcej pomysłów do wykorzystania - tutaj: http://wyborcza.pl/1,75480,7225185,Praca_nie_zajac.html
ODPOWIEDZ