Panie WiS, pan to jest ironia. Jedna wielka ironia losu. Szczególnie w tym fartuszku służbowym przed złomem czołgowym. I na tych pańskich fotkach z prominentami - od Kardynała do czapeczkowych. Umie się pan ustawić, to znaczy nie wiem czy umie ale usiłuje pan nam tu pokazać że umie. Tylko że, ten co umie się ustawić i na dodatek jest(uwierzmy w to) pilotem prywatnych odrzutowców dla "biedaków", oczyszczone łososie ma dostarczane do domciu przez umyślnego. Samemu nie ślęczy nad haczykiem(o! ku..wa, znów sie ukłułem!) aby założyć ziarenko kukurydzy czy kuleczkę ciasta tylko buja się w hamaku na jachcie popijając egzotyczny koktail (wg receptury pana Reflexa) i spogląda na jezioro lub na ciepłe wody oceanu czy zatoki.wiara i s pisze:to tylko ironia
A pan co? Pozorant i tyle. Pięć 20 kilogramowych łosososi na 30 centymetrowym talerzu nam pokazuje.
Kit panie WiS to w okna a nie nam w oczy.
No i ten pański ekskluzywnie salonowy język konwersacji.
