Czy pamieta pan swoje ostatnie widzenie? Zniknal wtedy panu car. Pytal pan czy ktos widzial cara? To ja mam pytanie, czy pan go znalazl? Nie. A czy pan zainteresowal sie co sie z nim dzieje? Nie. A ja go znalazlam, prosze pana. On jest tutaj i pisze, prosze pana. On prosze pana to jak sie zagubil, wsiad do pociagu byle jakiego, nie dbal o bagaz, nie dbal o bilet, tylko jezdzil na gape. Bez ochrony, bez opieki czy to sie godzi zeby car tak podrozowal? A wie pan, on nawet w New York byl. Trafil nawet do salonu24, zobaczyl, ze Godzilla pisze /ja tez, ale to nie nasz z forum/ tylko prawdziwy i namowil Brode zeby nakrecil film z tym prawdziwym Godzilla. Czy carowi mozna odmowic? Poznal jakiegos od torow i tak sie oba wyrazaja, ze wstyd powtorzyc. To godzi sie, zeby car tak sie wyrazal? Co on wypisuje, to ja powiem, ze ja sie o niego boje. On prosze pana to gotuje tu nam rosoly/obrzydlistwo/ i w koalicji z reflexem tak mi obrzydzili kure, ze nawet jajek nie kupuje.
Car w niebezpieczenstwie! Juz pal licho, ze poluje na rekiny ale zeby pic z jakas baba? moze obca? A jak gada obcymi jezykami, poliglota jeden. Ja prosze pana protestuje, zeby zostawic cara samego.
Ja kategorycznie zadam, zeby pan do niego przemowil i przygarnal go spowrotem. Niech mu pan wreszcie kupi kolejka elektryczna, zeby przestal jezdzic pociagami.